Izba Gmin, matka parlamentów świata, wysłuchała tych wszystkich słów obłudy bez cienia protestu. Oto gdzie się znalazła kultura polityczna XX wieku, oto gdzie się znalazło poczucie uczciwości międzynarodowej w środku wieku XX.

W dniu 20 sierpnia 1945 roku przemawiali w Izbie Gmin w sprawach polskich panowie Bevin i Eden, obecny i były brytyjski minister spraw zagranicznych. Pan Bevin powiedział: „zostaliśmy zapewnieni, że wybory będą wolne, tajne oraz przeprowadzone zgodnie z Konstytucją 1921 roku, oraz że istnieje nadzieja, że będą już na wiosnę 1946 roku”. Pan Eden wspomniał, że uzyskał od marszałka Stalina obietnicę wycofania wojsk rosyjskich z Polski z tym jednak, że część tych wojsk tam pozostaje. – „Wszystko to jest zadawalające” – powiada p. Eden, a potem wdaje się w charakterystykę czterech partii polskich, z których dwie mogą wziąć udział w wyborach, jedna być może, że będzie mogła, a co do czwartej, „to sprawa jest trudniejsza”. Najbardziej ciekawe w tej debacie było oświadczenie p. Noela-Bakera, który odpowiadając na pytania w sprawie Stronnictwa Narodowego w Polsce wyjaśnił, że członkowie tego stronnictwa mogą przystąpić do innych stronnictw i w ten sposób wziąć udział – wolny udział – w wyborach”.

Czy w Anglii wolne wybory także na tym polegają, że laburzysta, skoro nie może głosować na laburzystę, może wziąć „wolny udział” w wyborach głosując na konserwatystę?

Oświadczenie p. Bevina: „otrzymaliśmy zapewnienie, że wybory będą zgodne z Konstytucją 1921 roku” jest także dość ciekawe. Pan Bevin wie przecież, że Konstytucja 1921 roku była konstytucją liberalną i demokratyczną i że „wolne wybory” oznaczają swobodę agitacji wyborczej oraz swobodę wybierania tego, kogo chce wyborca, a nie tego, kogo sobie życzy ten, kto wybory zarządza. Konstytucja 1921 roku w całym szeregu postanowień zapewniała wyborom do sejmu prawdziwą wolność i swobodę i gdyby przyszłe wybory miały się istotnie na podstawie tej konstytucji odbyć, każdy z nas marzyłby o powrocie do kraju, aby w nich wziąć udział. Ale twierdzenie, że wybory w kraju odbędą się na podstawie Konstytucji 1921 roku jest nieprawdziwe. Konstytucja 1921 roku w art. 104 zapewniała „każdemu obywatelowi” „prawo swobodnego wyrażania swych myśli i przekonań”. Według art. 108 tej konstytucji „obywatele mają prawo koalicji, zgromadzania się i zawiązywania stowarzyszeń i związków” – gdzież są te prawa w obecnej Polsce? Według art. 87 tej konstytucji „obywatel polski nie może być równocześnie obywatelem obcego państwa”, a w obecnej Polsce p. Bierut, obywatel rosyjski, nie tylko jednocześnie jest obywatelem polskim, lecz nawet prezydentem Polski. Artykuł 89 konstytucji stanowi, że „pierwszym obowiązkiem obywatela jest wierność dla Rzeczypospolitej Polskiej”, podczas gdy w obecnym „tymczasowym rządzie jedności narodowej” zasiadają ludzie, którzy w czasie wojny obecnej wyrzekali się obywatelstwa polskiego, przyjęli obywatelstwo sowieckie i jako obywatele sowieccy pełnili nawet pewne funkcje publiczne w Związku Sowieckim i dla Związku Sowieckiego. Według art. 98 Konstytucji 1921 roku „nikt nie może być pozbawiony sądu, któremu z prawa podlega” – a tymczasem w obecnej Polsce, „za zgodą rządu polskiego”, obywatele polscy sądzeni są w Moskwie przez rosyjskich sędziów-specjalistów od procesów politycznych albo też bez żadnego sądu wywożeni są z Polski w głąb Rosji. Artykuł 105 Konstytucji 1921 roku brzmiał, jak następuje: „Poręcza się wolność prasy. Nie może być wprowadzona cenzura ani system koncesyjny na wydawanie druków. Nie może być odjęty dziennikom i drukom krajowym debit pocztowy, ani ograniczone ich rozpowszechnianie na obszarze Rzeczypospolitej”. W dzisiejszej Polsce istnieje faktyczny monopol państwowy na wydawanie prasy, wszystkie dzienniki mają jednego wydawcę, jakąś rzekomą spółdzielnię „Czytelnik” i artykuły publicystyczne we wszystkich gazetach robione są na jedno kopyto, według wzorów prasy sowieckiej. Tylko od niedawna można mówić o „wolnych wyborach” w kraju w którym nie ma „wolnej prasy”.

Niechże zresztą panowie Bevin, Eden i Noel-Baker wezmą jakiś angielskie tłumaczenie Konstytucji z 17 marca 1921 roku i na tej konstytucji opartej ordynacji wyborczej z 28 lipca 1922 roku i przeczytają chociażby art. 13 konstytucji, który brzmi jak następuje: „Wybieranymi do Sejmu mogą być wszyscy obywatele Rzeczypospolitej posiadający prawo wybierania, nie wyłączając wojskowych w czynnej służbie, niezależnie od miejsca zamieszkania w kraju lub za granicą, którzy do dnia ogłoszenia wyborów ukończyli lat 25.”.

Gdyby więc wybory istotnie miały się odbyć na podstawie Konstytucji 1921 roku, to „oficerowie służby czynnej zamieszkali za granicą”, jak na przykład gen. Bór lub gen. Anders, mogliby być wysunięci na kandydatów na posłów. Może p. Bevin wytłumaczy nam dlaczego dziś to nie jest możliwe, skoro Konstytucja 1921 roku ma być stosowana. Zapewne dlatego, że gen. Anders i gen. Bór to kolaboracjoniści, ponieważ jeden kolaborował z Niemcami pod Monte Cassino, a drugi w czasie powstania warszawskiego.

Zresztą panowie ministrowie angielscy zgadzają się już dzisiaj na wszystko w sprawie Polski. Zapewne niedługo od nich usłyszymy, że bitwa pod Monte Cassino była istotnie rodzajem kolaboracji z Niemcami, natomiast za wzór antyniemieckości powinien uchodzić p. Mołotow, ponieważ podpisał z Ribbentropem rozbiór Polski jeszcze w 1939 roku.

Kto chce, niech wierzy, że czcigodni członkowie II Międzynarodówki i Labour Party, ministrowie Bevin i Noel-Baker nie wiedzą, że system koncesjonowanych partii politycznych i system Konstytucji 1921 roku nie dadzą się pogodzić między sobą. Ten sam minister jednym tchem powiada o zgodzie z Konstytucją 1921 roku i o tym, które polityczne partie polskie mają być dopuszczone do udziału w wyborach, a które nie. Przecież albo jedno, albo drugie. Przecież według art. 45 ordynacji wyborczej z 28 lipca 1922 opartej na Konstytucji z 1921 roku prawo wysuwania kandydatów na posłów do sejmu przysługiwało nie partiom koncesjonowanym czy niekoncesjonowanym, lecz każdemu obywatelowi polskiemu niezależnie od wyznania, narodowości, płci czy stanu społecznego. Według tego art. 45 wystarczało, aby pięćdziesięciu wyborców zamieszkałych w danym okręgu zgłosiło listę kandydatów na posłów, aby można było na nich głosować.

Izba Gmin, matka parlamentów świata, wysłuchała tych wszystkich słów obłudy bez cienia protestu. Oto gdzie się znalazła kultura polityczna XX wieku, oto gdzie się znalazło poczucie uczciwości międzynarodowej w środku wieku XX. Sądzę, że pewnym tłumaczeniem spokoju Izby Gmin w czasie rozpatrywania tego zagadnienia jest fakt, że również Niemcy otrzymały z rąk aliantów system koncesji na partie polityczne, z którego mają korzystać partia komunistyczna, socjaldemokratyczna i katolickie Centrum. Ale niech się nikomu nie zdaje, że zrównano nas z Niemcami. O nie! – jak zwykle, potraktowano nas o wiele gorzej, chociażby z tego względu, że Niemców nikt teraz nie zapewnia, że korzystają ze wszystkich swobód politycznych ustalonych przez konstytucję weimarską.

Stanisław Cat-Mackiewicz

Fragment książki Lady Makbet myje ręce. Broszury emigracyjne 1944-1946, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2014.

Portal KRESY.PL jest patronem medialnym wydania „Pism wybranych” Stanisława Cata-Mackiewicza w Wydawnictwie Universitas.

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz