Szwedzi walczyli nadzwyczaj dzielnie („starzy Katonowie nasi którzy w dawnych inflantskich ekspedycjach bywali, podobnej rezolucyi i męstwa nie pomną”). Mimo to zostali rozbici w puch.

29 września 1625 roku, pod Poswolem, doszło do starcia między rajtarią szwedzką a husarzami litewskimi. Była to bitwa czysto kawaleryjska. Elita rajtarów szwedzkich (kirasjerzy z jednostki przybocznej Gustawa Adolfa wraz z wybranymi, najlepszymi rajtarami z innych jednostek, którymi dowodził Jürgen Aderkas) starli się tam z dwoma chorągwiami husarskimi. Szwedzi walczyli nadzwyczaj dzielnie („starzy Katonowie nasi którzy w dawnych inflantskich ekspedycjach bywali, podobnej rezolucyi i męstwa nie pomną”). Mimo to zostali rozbici w puch. 45 żołnierzy (w tym 3 oficerów) dostało się do niewoli. Wszyscy oni byli ranni. Pozostali (z wyjątkiem jednego, który uciekł przed starciem) polegli na polu bitwy.

W trakcie bitwy doszło do ciekawego zdarzenia:

„W tejże utarczce, między inszymi, zdarzył się pamiętny czyn mnichowi franciszkaninowi, który przy wojsku blisko księcia pana hetmana [Krzysztofa Radziwiłła] jechał. Skoczył do niego rajtar jeden z pistoletem, wystrzelił i chybił. Franciszkan, iż do załebku serce i broń miał gotową, pałaszem tak rajtara żegnać począł, że mu prawą rękę z uchem aż do gardziela odwalił.”[1]

Radosław Sikora

Przypis:

1Księcia Krzysztofa Radziwiłła hetmana polnego Wielkiego Księstwa Litewskiego sprawy wojenne i polityczne 1621-1632. Paryż 1859. s. 533.

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz