Tak, literatura białoruska na naszym rynku w śladowych ilościach jest obecna, a szkoda, szkoda. Będą w tym roku w Mińsku w księgarence przy katedrze katolickiej zobaczyłem książkę „Gdy witają się dusze” poezja i proza Ryhora Baradulina i Wasyla Bykowa, po polsku, kupiłem rzecz jasna, okazuje się we Wrocławiu wydana, w 2006 roku. Przeszło bez większego echa (chyba, że do moich uszu nie dotarło :), ale lektura kapitalna, polecam gorąco. Opisać by warto, ale „moce przerobowe …” : ) niestety, póki co załączam okładkę. Pozdrawiam
dzięki za miłe słowa :) do poszukiwania dobrych tekstów za granicą skłania nas fakt, że mamy ich ogromny deficyt w kraju :/
wachmistrz_soroka
14 November 2011, 19:37
Miasto ryb
Niestety moce przerobowe każdej maszyny są ograniczone. Zanim zajęliśmy się na poważnie powieścią - jej Autorka zdążyła wyjechać z Polski :/ Przepraszamy, poprawimy się!
Autorka Miasta ryb, powieści zakwalifikowanej do ścisłego finału Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus za 2010 rok - przyjeżdża do Polski.")
Była w Poznaniu, w Piwnicy Farnej Pod Blaszanym Kurem przy Placu Kolegiackim, a mnie nikt nic
...nie daruję tu dziś komuś.W piątek idę kupić, ciekaw jestem treści tylko wpierw dokończę inną.
bardzo dobrze to o was świadczy że macie na tym portalu takie szerokie spojrzenie i interesujecie się też sprawami bezpieczeństwa dziękuje szkoda że nie wszyscy maja takie szerokie horyzonty
A kogo na tym portalu interesują szczegóły przemysłu lotniczego w dodatku przepisane z jakiegoś niskonakładowego pisemka.To nie jest Portal o tematyce wojskowej.
Po przeczytaniu tekstu nasunęło mi się porównanie do filmu "Pojutrze" z 2004r. Artykuł określić można jako pomieszanie z poplątaniem, autor dotyka szeregu kwestii następnie zestawia je w taki sposób aby uargumentować własną katastroficzną wizję przyszłych wydarzeń. Na szczęście stosunki międzynarodowe są na tyle nieprzewidywalne że nie wydaje mi się aby historia przedstawiona przez pana Johan Livernette mogła przeniknąć ze świata fantazji do naszej rzeczywistości :)
Jeśli się sprawdzą "przepowiednie" hinduskiego wywiadu i ich generalicji to w 2017 roku Chiny napadną Indie. I wątpie aby wtedy "w przyszłości druga potęgą świata Indie" to się miało sprawdzić. Potęgą może będą ale jako region Chin jak dziś Tybet...
A jeśli głupoty trzepie wywiad Indii to też potwierdza to że raczej na potęgę nie wyrosną...
Aż mam problem z wyrażeniem swojego oburzenia, nie używając przy tym wulgarnych słów, odnośnie honorowania takich ludzi jak Bandera. Przecież ten człowiek jak i cała ta banda z UPA przywiązywał Polaków do drzewa i ciął w pół, a robili to ludzie którzy Polaków mieli za sąsiadów, chociaż dla kobiet to pewnie szybka śmierć byłaby prawdziwym miłosierdziem w porównaniu gwałtem przez całą tą dziką bandę.
chiny obok Kazachstanu i Uzbekistanu grupujące się w okół potężnej Moskwy,Chiny które już nawet przestają broń kupować u rosjan jedyną forma oddziaływania Moskwy są surowce a w przyszłości druga potęgą świata Indie czyim podnóżkiem będą Moskwy czy Waszyngtonu większej głupoty dawno nie czytałem strasznie słaby jak na ten portal artykuł jakiegoś nawiedzonego koleżki
gdyby relegować z UE wszystkie państwa które dopuściły sie ludobójstwa to zostalibysmi sami
ludobójstwo Indian dokonane przez Hiszpanów i anglików ludobójstwo Katrów i Albigensów ludobójstwo ukochanej przez lewice I republiki w Wandei, wymordowanie przez wzór chrześcijańskiego władcy Karola wielkiego połowy narodu Saskiego za to ze nie chcieli przyjąć chrztu(nic dziwnego ze potem nawracali mieczem), ludobójstwo Burów w angielskich obozach koncentracyjnych no ale gadfanie o przyjeciu ukrainy to na razie nasze dywagacje ile tam euro dostana z partnerstwa wschodniego?
FR zamówiła w Motor-Sicz silniki za 1,2 mld USD
Wiertalioty Rossji będą kupować przez najbliższych 5 lat od ukraińskiej Motor-Sicz po 250-270 silników rocznie. Ich wartość wyniesie 1,2-1,5 mld USD.
FR pozostaje w znacznym stopniu uzależniona od dostaw ukraińskich zespołów napędowych do produkcji śmigłowców. Próby uruchomienia (lub zwiększenia) konkurencyjnej produkcji przez rodzime przedsiębiorstwa nie udają się od lat. O tym, że w najbliższym czasie ta sytuacja się nie zmieni świadczy kolejny kontrakt zawarty podczas Dubai Air Show 2011 między koncernem Wiertalioty Rossji z ukraińską wytwórnią napędów Motor-Sicz. Według prezesa Motor-Sicz, Wiaczesława Bogusłajewa, wytwórnia będzie przez najbliższe 5 lat dostarczać po 250-270 silników śmigłowcowych. Ich łączna wartość wyniesie 1,2 mld USD. Inne źródła mówią o nawet 1,5 mld USD.
Rosyjskie wytwórnie śmigłowcowe stosują ukraińskie silniki i przekładnie zarówno w konstrukcjach cywilnych, jak i wojskowych, budowanych na potrzeby rodzime i na eksport. Chodzi m.in. o śmigłowce dozoru radiolokacyjnego Ka-31, poszukiwawczo-ratownicze Ka-32, wielozadaniowe Mi-8MTW i Mi-17, bojowe Mi-24/35 i uderzeniowe Mi-28 (Więcej rosyjskich śmigłowców, 2010-03-02). Napędzają je silniki TW3-113 i TW3-117 różnych odmian oraz ich modyfikacje (np. WK2500-02 dla Mi-28). By ograniczyć uzależnienie od Ukrainy, Rosjanie zdecydowali, że ich nowy śmigłowiec Ansat będzie napędzany amerykańskimi PW207, a nie budowanymi w kooperacji ukraińsko-rosyjskiej silnikami MS-500W, zaś Ka-62 francuskimi Ardiden 3G (Ka-62 z silnikami Turbomeca, 2011-04-27).
Motor-Sicz ze swej strony stara się dywersyfikować źródła przychodów. Coraz ważniejszą rolę w jego portfelu zamówień odgrywa ChRL (250 silników AI-222-25F do napędu szkolno-bojowych L-15, ChRL kupiła 250 silników AI-222-25F, 2011-07-18) i inne kraje azjatyckie. Ukraiński koncern poszukuje też obszarów do inwestowania, ostatnio m.in. na Białorusi
A czy można być w unii z państwem który wrzucał ludzi do pieców, z innym państwem który oficjalnie całe wagody własnych obywateli pewnej nacji wysyłał do niemiec, lub z jeszcze innym państwem który sprzedał nas na 50 letnią okupację? (podpowiedź Niemcy, Francja, Anglia)
Wychodzi na to że można... I niech się Pan nie łudzi że pewnego dnia Rosja nie przystąpi do unii...
Zgadzam się z takim spojrzeniem Wielu Polaków obawia się wzrostu nastrojów nacjonalistycznych czy faszystowskich na Ukrainie, historia uczy że takie trendy potęguje wewnętrzna słabość państwa. Nie wspieranie przez Polskę proeuropejskich aspiracji Ukrainy prowadziłoby paradoksalnie do dalszego osłabienia państwa a co za tym idzie wzrostu nastrojów nacjonalistycznych. Uważam że należy spokojnie poczekać aż nastąpi wewnętrzna eksplozja .Mało tego nalezy byc przygotowanym do wyciągnięcia maksymalnych korzyści dla nas np: odzyskania Kresów.
Uważam że wszelkie działania władz sprzyjające włączaniu Ukrainy do zachodnich struktur (kulturowych, gospodarczych, militarnych itd.) należą do działań na rzecz polskiej racji stanu. Wydaje mi się że pytanie nie powinno brzmieć czy możemy ufać narodowi ukraińskiemu ale jak stopniowo zmienić świadomość tego narodu przyłączając go do naszego kręgu kulturowo-cywilizacyjnego. Dzięki temu dialog na temat przeszłości a co ważniejsze przyszłości będzie znacznie łatwiejszy. Zacieśnianie takich więzi siłą rzeczy będzie miało pozytywny wpływ na poziom oraz kierunek ukraińskiej polityki. PS Wielu Polaków obawia się wzrostu nastrojów nacjonalistycznych czy faszystowskich na Ukrainie, historia uczy że takie trendy potęguje wewnętrzna słabość państwa. Nie wspieranie przez Polskę proeuropejskich aspiracji Ukrainy prowadziłoby paradoksalnie do dalszego osłabienia państwa a co za tym idzie wzrostu nastrojów nacjonalistycznych.
I jeszcze jedno spostrzeżenie Panie Tutejszy, nawet jeśli by to było tylko (aż) 10% tych którzy mordowali Polaków to i tak to o 10% za dużo. Nic nie tłumaczy takiej zbrodni. Proszę nie ukierunkowywać rozmowy na nie odpowiednie tory. Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych tematem.
Panie Tutejszy, zadałem w moim komemtarzu pytanie dot.sensu wspierania Ukrainy w przystąpienia do UE i nikt poza panem Hetmańskim nie stara mi się odpowiedzieć na moje pyt. A natomiast widzę że rozmowa idzie w złym kierunku.
:) to po co Pan pyta skoro już sam Pan sobie udzielił odpowiedzi? : )
Czyli doszliśmy już, że to nie naród a część - to różnica istotna - jak się Pan jeszcze trochę wysili, to ja Pan doprezysuje - bo przyzna Pan, ze między 80% a np. 10% "subtelna" różnica też istnieje : ). Życzę siły i samozaparcia w rozważaniach : )
Panie Tutejszy. Jeśli nie naród, to z pewnością jego część. Sąsiad zabijał sąsiada. Moim zdaniem na dzień dzisiejszy nie można im ufać jako partnerom politycznym jak i gospodarczym ( z oczywistych powodów).
Panie tutejszy, czy nie szkoda pańskiego kompa na te bzdury i prowokacje.Mnie takie trolle nie ruszają, ale jak pan, nie mogę jakoś się oprzeć, by skomentować ludzi głupszych ode mnie!
Człowiek rodzi się by żyć, nieliczni, by bić.Uleganie takiej manipulacji i postawą jest niczym innym jak głupotą.
Nie wstydźmy się mówić/pisać co myślimy, to nasz jest życie i my odpowiemy przed Panem za nie.
Osobiście uważam że wszelka pomoc oficjalnym władzą ukrainy mija się z celem,Wykorzystują w sposób manipulacyjny masze działania promujące ich udział w strukturach UE dla własnych nacjonalistyczno - faszystowskich celów Tak jak będzie i w tym przypadku ,,Administracja Prezydenta Ukrainy potwierdziła, że 15 listopada odwiedzi on Wrocław. Wiktor Janukowycz ma się spotkać z Bronisławem Komorowskim i niemieckim prezydentem Christianem Wulffem."Nasz Bronisław (wpadka) Komorowski będzie dodatkiem do rzeczywistego celu wizyty tj spotkania z niemieckim prezydentem Christianem Wulffem.JEDYNIE SENSOWNYMI DZIAŁANIAMI GODNYMI POPARCIA NASZEGO , I OFICJALNYCH CZYNNIKÓW RZĄDOWYCH JEST POPIERANIE WSZELKICH FORM ROZWOJU I TRWANIA POLSKOŚCI KRESÓW. BO BYŁY, SĄ , I BĘDĄ POLSKIE.Wcześniej czy póżniej ich rząd wepchnie ich w objęcia Rosji.I na ta okoliczność musimy być przygotowani ,żeby zniwelować wynikające z roku 1939 i dalsze wynikające z tego fakty zaboru Polskich Kresów.
Szanowni forumowicze, czy mógłby mi ktoś odp. czy naprawdę warto pomagać i dążyć by ukraina była w UE, Czy można ufać narodowi który morduje dzieci,kobiety i starców i stawia tym mordercą pomniki? Pozdr.
Ksiądz dotknął kolejnego ważnego problemu. Problemu młodego pokolenia Kresowiaków, Polaków, czy młodych ludzi z polskimi korzeniami ze Wschodu. Jeżdżąc tam dość często a i spotykając się z młodymi Polakami ze wschodu tu w Polsce również niestety nie mam dobrych odczuć. Oczywiście to co dalej napisze będzie tylko moim własnym doświadczeniem, nie mniej jednak w jakimś stopniu całość odzwierciedla.
Przede wszystkim czuje się tak naprawdę brak jasnego określenia stosunku do swojej polskości, nie mówię tu o pustych frazesach w stylu „jestem Polakiem”, bo to nic jeszcze nie znaczy, ale o konkretnym zaangażowaniu. Często niestety widzę, że dla nich Polska, to po prostu lepszy świat, w sensie egzystencji. Wiadomo, Karta Polaka, można przyjechać np. na studia, a jakby jeszcze jakieś stypendium – trochę jak nasi młodzi prący na zachód, tylko tutaj bariera językowa mniejsza. Trudno się temu dziwić i trudno to negować, wiadomo, każdy chce lepiej żyć, młodzi zwłaszcza. Dziwię się jednak temu, że kiedy już się tutaj znajdą, to, proszę wybaczyć, ale takie mam doświadczenie, małą wykazują aktywność w kwestii choćby szerzenia wiedzy o Polakach, polskości na terenach, z których się wywodzą.
Na uczelni, na której pracuję jest ich nie mało, jest nawet specjalna fundacja, która finansuje ich pobyt. I co? A no i nic raczej? Studencka Międzyuczelniana Organizacja Kresowiaków, nie odpowiada nawet na maile, a ze strony internetowej wynika, że główna ich działalność, która zresztą kończy się na 2006 roku, to imprezy integracyjne, dyskoteki i opłatki. Sam poznałem wielu takich młodych ludzi, niestety nie udało mi się namówić żadnego z nich czy to na jakiś artykulik czy choć prezentację o swoich rodzinnych stronach. Szczyt osiągnięć moich to oglądanie zdjęć z Brasławskich Jezior na komórce jednej z wywodzących się z tamtych okolic studentek. Może jestem kiepskim pedagogiem – nie wiem. Szczerze mówiąc jakiegoś wyraźnego patriotyzmu również nie zauważyłem. W czasie moich studiów i po jedno tylko rodzeństwo spotkałem unikatowe pod tym względem, po studiach zresztą wrócili do Lwowa, skąd pochodzili, to Grażynka i Stach Basarabowiczowie. Patrząc zaś na wiele miłych i hożych dziewcząt nie sposób opędzić się od przekonania, że głównym ich celem jest pozostanie tutaj w Polsce, albo jeszcze lepiej wyemigrowanie gdzieś dalej na Zachód. W tym względzie również specjalnego patriotyzmu nie przejawiają. Jak mówiłem, z drugiej strony trudno się im dziwić, ale nie zmienia to ogólnego odczucia. I na tym tle wydaje mi się, że to właśnie przede wszystkim czynnik ekonomiczny jest podstawowy w wymieraniu polskości na Kresach a nie Kościół. I właśnie dlatego uważam, że to porównanie z USA, gdzie działa tyle organizacji i struktur jest również nieuprawnione. Kiedy człowiek ma zapewniony podstawowy godny byt łatwiej mu dbać o tożsamość i kulturę – tak niestety jest we współczesnym świecie. Bo wtedy poza chęciami jest jeszcze np. grosz na wydawanie gazet, organizowanie imprez, wynajmowanie biur itd.
Zresztą, na miejscu, na Ukrainie czy Białorusi z młodymi „Polakami” też nie jest najlepiej. Nie mało miałem przykładów, że np. z młodą „zdeklarowaną” Polką rozmawiałem wyłącznie po rosyjsku. I znów zaangażować ich w coś pożytecznego, coś co zwiększy naszą wiedzę jakoś strasznie trudno (swoją drogą ciekaw jestem ile takich osób współpracuje z naszym portalem). Dziewczyna, Polka i katoliczka, współpracowniczka katolickiej gazety odmówiła mi napisania o obchodach 10-tej rocznicy pielgrzymki Jana Pawła II w Ukrainie (zrobi to Ukrainka, rzymska katoliczka). A szczytem już było, kiedy od takiej młodej osoby usłyszałem, że te polskie stowarzyszenia na Ukrainie to, cytuję: „dziadki, które nic nie robią”. A z drugiej strony nie przeszkadzało jej pojechać do Polski i wleźć na głowę jakiejś grupie parafialnej by taniej pojechać na beatyfikację Jana Pawła II. Itd. itd. Wiem, wiem, nie wszyscy są tacy, ale stale mam problem ze znalezieniem aktywnych. Owszem, trzeba przyznać, że wielu z tych, co przyznają się do polskości (mówiąc już to po rosyjsku czy ukraińsku) potrafi odnaleźć się i w tamtej rzeczywistości, gdzieś tam wspinają się po szczeblach kariery, tylko czy rzeczywiście warto aż tak się cieszyć, skoro i tak żadnego z nich pożytku nie mamy?
Powiem uczciwie, ja wolę aktywnego Ukraińca i Białorusina, otwartego i bez uprzedzeń, który może i chce coś pożytecznego zrobić niż takiego „rodaka”, bo niekiedy okazuje się, że taki właśnie Ukrainiec jest bardziej kresowy od niejednego młodego Kresowiaka.
To takie ogólne rozważania. Pozdrawiam
Przepraszam, uzupełnienie, bo jak widzę, wkleiłem wcześniej krótszą wersję opinii, w której nie wyartykułowane wyraźnie, że wysoko cenię książki p. Marka Koprowskiego, na dowód podaję choćby ten tekst sprzed 2 lat:
http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200840 &nr=57
Ponadto „recenzja” książki „Kresy we krwi” jest już w druku.
Panie Tomaszu, rzeczywiście z tym Super Ekspresem poniosło mnie, (może dlatego, że sporo tej bibuły ostatnio musiałem przerzucić) istotnie nie powinno się to pojawić w tej opinii. Natomiast co do reszty to naprawdę nie widzę powodu by zmieniać zdanie.
Powiada Pan, że ustawiam Autorów w wygodnej dla siebie pozycji, proszę wybaczyć, ale to oni sami się tak ustawiają poprzez pisanie tych krzywdzących generalizacji.
Zaznaczyłem to w opinii wyraźnie, że cenię wysoko książki p. Marka Koprowskiego, czytam je, polecam innym, opisuje nawet niektóre do różnych czasopism czy na strony internetowe – niech nam Autor żyje 100 lat i pisze ile tyko ma siły. Jednak książki te (na podstawie których każdy mógłby poznać, że w istocie p. Marek docenia i pięknie opisuje pracę wielu kapłanów na d. Kresach) poza może ostatnią zdaje się pozycją wydaną przez Frondę „Kresy we krwi”, (którą również gorąco polecam jako książkę o wspaniałych wiernych i wspaniałych kapłanach), więc książki te nie są łatwo i powszechnie dostępne. Nie znajdziemy ich w księgarniach, bo zwłaszcza te ostatnie wydał ks. Witold, może jakichś przyparafialnych księgarenkach czy internetowych pewnie tak, ale czytelnik nie pójdzie do księgarni i nie kupi ot tak, poza tym książka jest długa i trzeba ją jeszcze całą przeczytać.
A tutaj ma łatwodostępny artykuł, niezadługi, który zaczyna się od słów „Głównym zagrożeniem dla polskości na dawnych Kresach stał się Kościół rzymskokatolicki.” I wszelkiej maści poprawiacze kościoła np. ze znanej wysokonakładowej gazety mają jak na dłoni: nie dość, że pazerni, nie dość, że kapusie i pedofile to jeszcze i polskość na Kresach dobijają. Ilu z nich zada sobie trud by znaleźć i przeczytać książki p. Marka? Niech sobie każdy odpowie.
I dlatego właśnie, proszę wybaczyć, nadal będę protestował przeciw takim sformułowaniom, nawet jeśli piszą je tak zasłużone osoby. Piszmy ostro i konkretnie, że ten czy ten biskup gada to i to, że jakiś ojczulek czy ksiądz z Połonnego czy Oszmiany czy innej miejscowości gada to czy tamto. Protestujmy, ale nie piszmy, że Kościół – czy znane są jakieś wytyczne czy inne „dekrety” Kościoła, żeby tak czy tak z Polakami na dawnych Kresach postępować? Jeśli tak to proszę przytoczyć.
I jak Pan zauważył tak samo wyraźnie podkreśliłem to, że zawsze duchowni powinni się Polakami opiekować. Także również domagam się respektowania tego faktu, że kościół jest też dla Polaków. Ale i o tej powszechności Kościoła niekiedy też warto wspomnieć, bo tam na d. Kresach ma nadal ważną misję do spełnienia. Ogniska polskie wymierają w wielu miejscach, a przekonany jestem, że zawsze lepiej jest kiedy sercami i duszami Białorusinów czy Ukraińców „zawładnie” kościół niż mieliby to zrobić nacjonaliści, komuniści, czy współczesny nihilizm. A wiemy, że „natura nie znosi próżni”. Pozdrawiam serdecznie
Kto szczerze czuł się Polakiem, to nadal będzie się nim czuł. Ale polskość tutaj jest w odwrocie. Wymiera, niestety, najstarsze pokolenie bohaterów, którzy przetrwali czasy prześladowań i odzyskiwali swe świątynie. Ich dzieci nierzadko mają kłopot z identyfikacją zarówno narodową, jak i religijną. Wielu dla wygody rezygnuje z trudu poznania swych korzeni, wstydzi się tego albo traktuje jako swego rodzaju garb. Natomiast widoczne jest inne zjawisko, Ukraińcy i osoby mające mało wspólnego z Polską czy polskością „robią się” Polakami i załatwiają sobie Karty Polaka. (Nb. ja nie mogę otrzymać Karty Polaka, bo swego czasu zrzekłem się obywatelstwa polskiego, a różni cwaniacy sobie ją wyrabiają). Kościół ma zadanie ewangelizować, „robić uczniami” bez względu na narodowość, pochodzenie czy odczucie. Uprzedzenia i negatywne stereotypy poważnie misję tę utrudniają. Ja do swoich „polskich” wiernych podchodzę z szacunkiem, respektuję ich godność i oczekiwania aby nabożeństwa i kazania były po polsku, ale widzę że mają oni wielkie problemy ze zrozumieniem języka polskiego. Dochodzi na tym tle do różnych śmiesznych sytuacji. Wnuków wysyłają na język polski, ale sami już nie podejmują trudu lepszego poznania języka i kultury polskiej. „My tacy już umrzemy”. Myślę, że mam prawo sformułować to co powiedziałem, gdyż mieszkam na Ukrainie prawie od 20 lat. Nawet dla kilku chętnych będę odprawiał po polsku, ale wielu dla wygody wybiera język ukraiński. Możliwość wyboru języka podzieliła mi parafię: starsi chodzą na Msze św. po polsku, zaś młodzież i dzieci w przeważającej ilości przychodzą na Mszę św. po ukraińsku.
Panie Krzysztofie, trudno się z Panem zgodzić. Uważam, że zbyt pospieszył się Pan z krytyką powyższego tekstu. Dał się nam Pan poznać, jako szczery miłośnik Kresów, dlatego wiem, że Pana wpis wynikał z dobrych intencji, nie mniej zależy mi na tym, by zapoznał się Pan z poniższym punktem widzenia:
Po pierwsze zarzuca Pan autorowi tekstu, Markowi Koprowskiemu tudzież autorce książki Teresie Siedlar-Kołyszko, że wrzuca wszystkich księży do jednego wora. Tak w sposób oczywisty nie jest. To właśnie jest krzywdząca, bo kompletnie chybiona generalizacja. Ustawia Pan swoich adwersarzy w wygodnej dla Pana polemicznego wpisu pozycji i atakuje ich Pan, jako tych, którzy postponują wszystkich kresowych kapłanów.
Autorzy owszem dokonują generalizacji, ale nie jest ona krzywdząca, tylko niestety, oddająca istotę problemu. W tym kontekście zdanie "Przepraszam, ale trąci mi to Super Ekspresem" jest zupełnie niepotrzebnym sięganiem po do arsenału inwektyw. Generalizacja ma to do siebie, że zakłada "wyjątki od reguły". O tych wyjątkach pisała wiele zarówno p Teresa jak i p.Marek. I to dokładna znajomość problemu a nie, sugerowane im przez Pana, zamiłowanie do prasy brukowej, stoi za tym, że biją na alarm.
Obecnie na Ukrainie zazbruczańskiej oraz na Białorusi mój Kościół - Rzymski Kościół Katolicki "en masse" zapisuje jedną ze swoich czarnych kart. Opisywaliśmy to kiedyś na konkretnym przykładzie Połonnego, ale dużo szerzej problem ten opisywał przede wszystkim Ksiądz Dzwonkowski i na przykład proboszcz Oszmiany ksiądz Jan Puzyna: http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/glos-rozpaczy
Mnie szczególnie zabolał ten fragment Pana wypowiedzi:
"Ale od pisarzy, redaktorów wymaga się też bardziej obiektywnego i szerszego spojrzenia jak również zrozumienia, że kościół nie jest tylko polski (choćbyśmy tego chcieli), ale powszechny. I jego misją nie jest tylko i wyłącznie trwanie z Polakami na Kresach i wymieranie razem z nimi. Ja rozumiem że starsze osoby, miejscowi Polacy mogą tego nie rozumieć, ale nie pani redaktor podróżująca od lat po Kresach."
Znowu ustawił Pan(jak rozumiem wszystkich którzy, doprowadzili do opublikowania tego tekstu) w wygodnej dla siebie, a nie mającej nic wspólnego z rzeczywistością, pozycji. Nikt z nas nie uważa, że Kościół jest "tylko polski", ale domagamy się, by przynajmniej tam, gdzie chcą tego wierni był "również polski".Ja osobiście uważam się najpierw za katolika a dopiero później za Polaka, nie mniej właśnie jako katolik, nie mogę się zgodzić na to, co ma miejsce w Połonnem i w wielu innych miejscowościach na Ukrainie i Białorusi, gdzie wbrew protestom wiernych msze w języku polskim są likwidowane, lub na przykład przenoszone na 6 rano. W tym kontekście udzielanie nam pouczeń na temat tego, co jest misją Kościoła Powszechnego jest na prawdę niepotrzebne. Kościół Powszechny jest Kościołem również Polaków i domagamy się respektowania tylko tego faktu.
Panie tutejszy: Jak zwykle zaskakuje mnie Pan tym razem pozytywnie .W 100% ma pan rację że jest cała rzesza oddanych sprawie Polskości Księży i należy się im wielki szacunek za ich pracę (powiedziałbym szeregowych). Ale Kościół nie jest organizacją demokratyczną i słowo Biskupa jest rozkazem a to był kretyński rozkaz (bez dwu zdań). Uważam że, jeśli kościół ma zamiar przetrwać na Kresach to powinien właśnie pracować nad przyciągnięciem do niego niezdecydowanych , nie mających jasnego pojęcia o swojej przynależności narodowej.Czy tak trudno jest wprowadzić bez nakazu liturgię jednej mszy w tygodniu czy dniu, w języku miejscowym ?. Ale od dłuższego czasu obserwuję w kościele niepokojący objaw rozwarstwienia pomiędzy szarą bracią kapłańską a patriarchatem kościelnym i brakiem wyczucia potrzeb wiernych.
Ksiądz biskup Sławomir chlapnął głupotę bez zastanowienia – jeśli istotnie tak powiedział. Widać gadanie głupot to domena nie tylko księży z Krakowa : ),
ale twierdzenie, że głównym wrogiem polskości na Kresach stał się kościół jest głęboko krzywdzące i nie wydaje mi się by była do niego uprawniona osoba, która nawet przez 20 lat po tych Kresach jeździ. Bo czym innym jest jeździć, a czym innym trwać tam. I uważam, że takie pisanie krzywdzi wielu uczciwych i oddanych księży, którzy tam pracowali i pracują, nie od czasu do czasu, od podróży do podróży, ale trwają tam cały czas i bez nich wiele polskich ognisk już dawno by zagasło. Byłem niedawno w Podwołoczyskach nad Zbruczem, do niektórych kaplic w tej parafii przychodzi po 5 osób, gdyby księdza tam nie było, nie wiem co by robili. Kiedy zajechaliśmy tam z grupą pielgrzymów, to w czasie poczęstunku towarzyszyła nam cały czas staruszka, miejscowa Polka, która dopytywała z autentycznym zaniepokojeniem, czy aby nie przyjechaliśmy zabrać im ks. Waldka, (bo pracował kiedyś w naszej parafii), słysząc i widząc takie rzeczy po prostu łzy w oczach stają człowiekowi ze wzruszenia. Czy ten ksiądz też jest zagrożeniem polskości na Kresach?
Po prostu wielkie, krzywdzące uproszczenie.
Oczywiście jawną głupotą jest gadanie tak jak ksiądz biskup, bo to dzięki tamtejszym Polakom czy ludziom o polskich korzeniach ksiądz biskup ma w ogóle gdzie swoją posługę sprawować, (może na Białorusi trochę mniej, ale na Ukrainie kościół rzymski zawsze był lacki, to Polacy chodzili, zbierali podpisy, reaktywowali parafie), i ksiądz biskup powinien rozumieć, to, że nawet jeśli tych Polaków zostanie 5-ciu i to samych staruszków, to ZAWSZE powinien się znaleźć ktoś kto im odprawi Msze po polsku i pomodli się z nimi po polsku, bo to dla nich znaczy tyle, że my nie jesteśmy w stanie tego pojąć. Nie można traktować ich na zasadzie „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”.
Ale od pisarzy, redaktorów wymaga się też bardziej obiektywnego i szerszego spojrzenia jak również zrozumienia, że kościół nie jest tylko polski (choćbyśmy tego chcieli), ale powszechny. I jego misją nie jest tylko i wyłącznie trwanie z Polakami na Kresach i wymieranie razem z nimi. Ja rozumiem że starsze osoby, miejscowi Polacy mogą tego nie rozumieć, ale nie pani redaktor podróżująca od lat po Kresach. Przepraszam, ale trąci mi to „Super Ekspresem”
Poza tym problem z językiem w kościele rzymskim na Białorusi jak i ze składem narodowościowym wiernych tego kościoła, jak i jego roli w utrzymaniu ducha patriotycznego tego narodu jest o wiele bardziej złożony i tego pomijać również nie wolno. Ale to temat na dłuższy tekst, który może kiedyś w wolnym czasie napiszę. Pozdrawiam
Honorując prawdziwych Bohaterów Ukrainy, nie pozwolimy, aby słudzy Kremla narzucali nam cudzą historię. Stepan Bandera i Roman Szuchewycz to symbole walki o wolność i niepodległość Ukrainy. Szacunek dla ich czynów to święty obowiązek dla potomków. Bo naród, który nie szanuje swojej przeszłości nie ma przyszłości!”JAKIE TO BYŁY CZYNY TO WSZYSCY NA TYM FORUM WIEDZĄ JEŚLI SZANUJĄ TAKĄ PRZESZŁOŚĆ TO WSPÓŁCZUJĘ TYM KTÓRZY DĄŻĄ DO POJEDNANIA JCH WYSIŁKI SĄ DAREMNE.
Jak się w życiu nie było właścicielem czegoś więcej niż jednej pary portek to można lekką ręką rozdawać cudzą własność.(Ja osobiście jestem wielkim zwolennikiem restytucji mienia kościelnego, które bandycko zawłaszczyli komuniści. Jeśli były przy tym jakieś nieprawidłowości (oczywiście wiem, że były), ) Co do ,,nieprawidłowości " to poprawnie nazywa się grabież na wielką skalę i nie ma na to usprawiedliwienia (to nie jest to Pańska sprawa, bo do tej własności masz tyle praw co kot napłakał)rzecz w tym że do tych własności kler także nie ma żadnych praw.Odpowiedz sobie po co kościołowi tak wielki majątek.Uzupełnij Pan wiedzę o sposobie przejęcia i rekompensatach z tego tytułu jakie kościół uzyskał od komunistów za przejęte majątki(tzw martwej ręki),Do tej pory broni się przed wprowadzeniem opodatkowania swojej działalności bo już dawno musiał by wprowadzić wzorem zachodnim dyskoteki do pałaców zwanych kościołami.Co w ostatecznym rozrachunku daje nam zachowanie niegodne księdza i Polaka za jakiego się ma
"Ksiądz Biskup Sławomir.
Ty Palańcie zastanów się nad tym co piszesz,g...no wiesz o moich prawach więc ich nie podważaj .Bo ja osobiście rozumiem restytucję mienia ale nie bezprawne zawłaszczanie wielokrotnie większej wartości bo to jest zwykła kradzież nie mająca nic wspólnego z tym czy złodziej biega w czarnej kiecce czy w garniturze.Zawsze będzie na nim błoto przestępstwa. i żadne kadzidła tego smrodu nie usuną .
Jedno z drugim ma z pewnością mało wspólnego. Oprócz tego że jesteś Pan historycznym ignorantem i potwarcą, to jeszcze konfabulantem i antyklerykałem! Ja osobiście jestem wielkim zwolennikiem restytucji mienia kościelnego, które bandycko zawłaszczyli komuniści. Jeśli były przy tym jakieś nieprawidłowości (oczywiście wiem, że były), to nie jest to Pańska sprawa, bo do tej własności masz tyle praw co kot napłakał.
"Ksiądz Biskup Sławomir powiedział: Ja was proszę, abyście modlili się po białorusku, nie tylko proszę, a nakazuję!". To zapewne wielki patriota i obrońca Polskości na Kresach,Może bedzie Pan twierdził że tzw Komisja Majątkowa to poprostu restytucja utraconego majątku czy zwykły szwindel jakich wiele w tym kraju -A prawda jest taka że SLD dało Kościołowi łapówkę za poparcie w 1990 r.Każda instytucja działająca poza nadzorem Sejmu jest oszustwem.Czy już teraz pan się orientują o czym ,,pieprzę".Bo jeśli nie to ma pan braki w wiadomościach ogólnych.
Hierarchowie kościoła od czasu jak zaczęli wspólnie z komuchami rozkradać majątek narodowy całkiem już ogłupieli doczesne dobra zasłoniły cel istnienia kościoła .
Nie trzeba być tuskiem żeby to wiedzieć od początku - jedyna Polską odpowiedzią powinny być działania związane z powołaniem autonomii i to w dodatku silnie nagłośnione od początku w UE.
We wrześniu 1939 r. szwadron tatarski, dowodzony przez rotmistrza Aleksandra Jeljaszewicza, razem z 13. Pułkiem Ułanów wszedł w skład Wileńskiej Brygady Kawalerii. W czasie II wojny światowej ofiarnie walczyli z nieprzyjaciółmi z obu stron granicy.Ostatnia szarża Tatatska Miała miejsce ok 10 września 1939r po nie Niemcy na polu bitwy zebrali dwa wiadra obciętych uszu.Tak do Historii Polski przeszli Ci którzy za swobody dane im przez Rzeczpospolitą krwią i honorem pieczętowali wierność nowej ojczyżnie
Tak, literatura białoruska na naszym rynku w śladowych ilościach jest obecna, a szkoda, szkoda. Będą w tym roku w Mińsku w księgarence przy katedrze katolickiej zobaczyłem książkę „Gdy witają się dusze” poezja i proza Ryhora Baradulina i Wasyla Bykowa, po polsku, kupiłem rzecz jasna, okazuje się we Wrocławiu wydana, w 2006 roku. Przeszło bez większego echa (chyba, że do moich uszu nie dotarło :), ale lektura kapitalna, polecam gorąco. Opisać by warto, ale „moce przerobowe …” : ) niestety, póki co załączam okładkę. Pozdrawiam
Piasecki to był ,,kozak" tylko film o nim nakręcić
dzięki za miłe słowa :) do poszukiwania dobrych tekstów za granicą skłania nas fakt, że mamy ich ogromny deficyt w kraju :/
Niestety moce przerobowe każdej maszyny są ograniczone. Zanim zajęliśmy się na poważnie powieścią - jej Autorka zdążyła wyjechać z Polski :/ Przepraszamy, poprawimy się!
("Natalka Babina już w Polsce.
Autorka Miasta ryb, powieści zakwalifikowanej do ścisłego finału Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus za 2010 rok - przyjeżdża do Polski.")
Była w Poznaniu, w Piwnicy Farnej Pod Blaszanym Kurem przy Placu Kolegiackim, a mnie nikt nic
...nie daruję tu dziś komuś.W piątek idę kupić, ciekaw jestem treści tylko wpierw dokończę inną.
Panie wachmistrz_Soroka, dziękować za info!
bardzo dobrze to o was świadczy że macie na tym portalu takie szerokie spojrzenie i interesujecie się też sprawami bezpieczeństwa dziękuje szkoda że nie wszyscy maja takie szerokie horyzonty
umowa umową a produktów wysoko-przetworzonych oferowanych przez Ukraiński przemysł takich jak silniki i tak nie kupi UE tylko Rosja
A kogo na tym portalu interesują szczegóły przemysłu lotniczego w dodatku przepisane z jakiegoś niskonakładowego pisemka.To nie jest Portal o tematyce wojskowej.
Po przeczytaniu tekstu nasunęło mi się porównanie do filmu "Pojutrze" z 2004r. Artykuł określić można jako pomieszanie z poplątaniem, autor dotyka szeregu kwestii następnie zestawia je w taki sposób aby uargumentować własną katastroficzną wizję przyszłych wydarzeń. Na szczęście stosunki międzynarodowe są na tyle nieprzewidywalne że nie wydaje mi się aby historia przedstawiona przez pana Johan Livernette mogła przeniknąć ze świata fantazji do naszej rzeczywistości :)
Jeśli się sprawdzą "przepowiednie" hinduskiego wywiadu i ich generalicji to w 2017 roku Chiny napadną Indie. I wątpie aby wtedy "w przyszłości druga potęgą świata Indie" to się miało sprawdzić. Potęgą może będą ale jako region Chin jak dziś Tybet...
A jeśli głupoty trzepie wywiad Indii to też potwierdza to że raczej na potęgę nie wyrosną...
pełna zgoda, to artykuł o bardzo wątpliwych walorach, ale... miał 3 razy więcej wyświetleń niż inne o wiele poważniejsze...
Aż mam problem z wyrażeniem swojego oburzenia, nie używając przy tym wulgarnych słów, odnośnie honorowania takich ludzi jak Bandera. Przecież ten człowiek jak i cała ta banda z UPA przywiązywał Polaków do drzewa i ciął w pół, a robili to ludzie którzy Polaków mieli za sąsiadów, chociaż dla kobiet to pewnie szybka śmierć byłaby prawdziwym miłosierdziem w porównaniu gwałtem przez całą tą dziką bandę.
chiny obok Kazachstanu i Uzbekistanu grupujące się w okół potężnej Moskwy,Chiny które już nawet przestają broń kupować u rosjan jedyną forma oddziaływania Moskwy są surowce a w przyszłości druga potęgą świata Indie czyim podnóżkiem będą Moskwy czy Waszyngtonu większej głupoty dawno nie czytałem strasznie słaby jak na ten portal artykuł jakiegoś nawiedzonego koleżki
no to teraz kolej na stadion
gdyby relegować z UE wszystkie państwa które dopuściły sie ludobójstwa to zostalibysmi sami
ludobójstwo Indian dokonane przez Hiszpanów i anglików ludobójstwo Katrów i Albigensów ludobójstwo ukochanej przez lewice I republiki w Wandei, wymordowanie przez wzór chrześcijańskiego władcy Karola wielkiego połowy narodu Saskiego za to ze nie chcieli przyjąć chrztu(nic dziwnego ze potem nawracali mieczem), ludobójstwo Burów w angielskich obozach koncentracyjnych no ale gadfanie o przyjeciu ukrainy to na razie nasze dywagacje ile tam euro dostana z partnerstwa wschodniego?
FR zamówiła w Motor-Sicz silniki za 1,2 mld USD
Wiertalioty Rossji będą kupować przez najbliższych 5 lat od ukraińskiej Motor-Sicz po 250-270 silników rocznie. Ich wartość wyniesie 1,2-1,5 mld USD.
FR pozostaje w znacznym stopniu uzależniona od dostaw ukraińskich zespołów napędowych do produkcji śmigłowców. Próby uruchomienia (lub zwiększenia) konkurencyjnej produkcji przez rodzime przedsiębiorstwa nie udają się od lat. O tym, że w najbliższym czasie ta sytuacja się nie zmieni świadczy kolejny kontrakt zawarty podczas Dubai Air Show 2011 między koncernem Wiertalioty Rossji z ukraińską wytwórnią napędów Motor-Sicz. Według prezesa Motor-Sicz, Wiaczesława Bogusłajewa, wytwórnia będzie przez najbliższe 5 lat dostarczać po 250-270 silników śmigłowcowych. Ich łączna wartość wyniesie 1,2 mld USD. Inne źródła mówią o nawet 1,5 mld USD.
Rosyjskie wytwórnie śmigłowcowe stosują ukraińskie silniki i przekładnie zarówno w konstrukcjach cywilnych, jak i wojskowych, budowanych na potrzeby rodzime i na eksport. Chodzi m.in. o śmigłowce dozoru radiolokacyjnego Ka-31, poszukiwawczo-ratownicze Ka-32, wielozadaniowe Mi-8MTW i Mi-17, bojowe Mi-24/35 i uderzeniowe Mi-28 (Więcej rosyjskich śmigłowców, 2010-03-02). Napędzają je silniki TW3-113 i TW3-117 różnych odmian oraz ich modyfikacje (np. WK2500-02 dla Mi-28). By ograniczyć uzależnienie od Ukrainy, Rosjanie zdecydowali, że ich nowy śmigłowiec Ansat będzie napędzany amerykańskimi PW207, a nie budowanymi w kooperacji ukraińsko-rosyjskiej silnikami MS-500W, zaś Ka-62 francuskimi Ardiden 3G (Ka-62 z silnikami Turbomeca, 2011-04-27).
Motor-Sicz ze swej strony stara się dywersyfikować źródła przychodów. Coraz ważniejszą rolę w jego portfelu zamówień odgrywa ChRL (250 silników AI-222-25F do napędu szkolno-bojowych L-15, ChRL kupiła 250 silników AI-222-25F, 2011-07-18) i inne kraje azjatyckie. Ukraiński koncern poszukuje też obszarów do inwestowania, ostatnio m.in. na Białorusi
A czy można być w unii z państwem który wrzucał ludzi do pieców, z innym państwem który oficjalnie całe wagody własnych obywateli pewnej nacji wysyłał do niemiec, lub z jeszcze innym państwem który sprzedał nas na 50 letnią okupację? (podpowiedź Niemcy, Francja, Anglia)
Wychodzi na to że można... I niech się Pan nie łudzi że pewnego dnia Rosja nie przystąpi do unii...
Pozdrawiam.
Zgadzam się z takim spojrzeniem Wielu Polaków obawia się wzrostu nastrojów nacjonalistycznych czy faszystowskich na Ukrainie, historia uczy że takie trendy potęguje wewnętrzna słabość państwa. Nie wspieranie przez Polskę proeuropejskich aspiracji Ukrainy prowadziłoby paradoksalnie do dalszego osłabienia państwa a co za tym idzie wzrostu nastrojów nacjonalistycznych. Uważam że należy spokojnie poczekać aż nastąpi wewnętrzna eksplozja .Mało tego nalezy byc przygotowanym do wyciągnięcia maksymalnych korzyści dla nas np: odzyskania Kresów.
Uważam że wszelkie działania władz sprzyjające włączaniu Ukrainy do zachodnich struktur (kulturowych, gospodarczych, militarnych itd.) należą do działań na rzecz polskiej racji stanu. Wydaje mi się że pytanie nie powinno brzmieć czy możemy ufać narodowi ukraińskiemu ale jak stopniowo zmienić świadomość tego narodu przyłączając go do naszego kręgu kulturowo-cywilizacyjnego. Dzięki temu dialog na temat przeszłości a co ważniejsze przyszłości będzie znacznie łatwiejszy. Zacieśnianie takich więzi siłą rzeczy będzie miało pozytywny wpływ na poziom oraz kierunek ukraińskiej polityki. PS Wielu Polaków obawia się wzrostu nastrojów nacjonalistycznych czy faszystowskich na Ukrainie, historia uczy że takie trendy potęguje wewnętrzna słabość państwa. Nie wspieranie przez Polskę proeuropejskich aspiracji Ukrainy prowadziłoby paradoksalnie do dalszego osłabienia państwa a co za tym idzie wzrostu nastrojów nacjonalistycznych.
oj słusznie Pan prawi, Panie Lechu, słusznie, ale co zrobić, kiedy człowiek nie ma tyle cierpliwości :) pozdrawiam
I jeszcze jedno spostrzeżenie Panie Tutejszy, nawet jeśli by to było tylko (aż) 10% tych którzy mordowali Polaków to i tak to o 10% za dużo. Nic nie tłumaczy takiej zbrodni. Proszę nie ukierunkowywać rozmowy na nie odpowiednie tory. Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych tematem.
Panie Tutejszy, zadałem w moim komemtarzu pytanie dot.sensu wspierania Ukrainy w przystąpienia do UE i nikt poza panem Hetmańskim nie stara mi się odpowiedzieć na moje pyt. A natomiast widzę że rozmowa idzie w złym kierunku.
:) to po co Pan pyta skoro już sam Pan sobie udzielił odpowiedzi? : )
Czyli doszliśmy już, że to nie naród a część - to różnica istotna - jak się Pan jeszcze trochę wysili, to ja Pan doprezysuje - bo przyzna Pan, ze między 80% a np. 10% "subtelna" różnica też istnieje : ). Życzę siły i samozaparcia w rozważaniach : )
Faktem jest że większość liczebną w bandach upa bestialsko mordujących Polaków stanowili mieszkańcy okolicznych wiosek sąsiadujących z Polskimi.
Panie Tutejszy. Jeśli nie naród, to z pewnością jego część. Sąsiad zabijał sąsiada. Moim zdaniem na dzień dzisiejszy nie można im ufać jako partnerom politycznym jak i gospodarczym ( z oczywistych powodów).
Panie tutejszy, czy nie szkoda pańskiego kompa na te bzdury i prowokacje.Mnie takie trolle nie ruszają, ale jak pan, nie mogę jakoś się oprzeć, by skomentować ludzi głupszych ode mnie!
Człowiek rodzi się by żyć, nieliczni, by bić.Uleganie takiej manipulacji i postawą jest niczym innym jak głupotą.
Nie wstydźmy się mówić/pisać co myślimy, to nasz jest życie i my odpowiemy przed Panem za nie.
Pozdrawiam myślących normalnie, innych też/chyba
;)
a gdzie Pan przeczytał/usłyszał Panie Waldku że to naród mordował?
Osobiście uważam że wszelka pomoc oficjalnym władzą ukrainy mija się z celem,Wykorzystują w sposób manipulacyjny masze działania promujące ich udział w strukturach UE dla własnych nacjonalistyczno - faszystowskich celów Tak jak będzie i w tym przypadku ,,Administracja Prezydenta Ukrainy potwierdziła, że 15 listopada odwiedzi on Wrocław. Wiktor Janukowycz ma się spotkać z Bronisławem Komorowskim i niemieckim prezydentem Christianem Wulffem."Nasz Bronisław (wpadka) Komorowski będzie dodatkiem do rzeczywistego celu wizyty tj spotkania z niemieckim prezydentem Christianem Wulffem.JEDYNIE SENSOWNYMI DZIAŁANIAMI GODNYMI POPARCIA NASZEGO , I OFICJALNYCH CZYNNIKÓW RZĄDOWYCH JEST POPIERANIE WSZELKICH FORM ROZWOJU I TRWANIA POLSKOŚCI KRESÓW. BO BYŁY, SĄ , I BĘDĄ POLSKIE.Wcześniej czy póżniej ich rząd wepchnie ich w objęcia Rosji.I na ta okoliczność musimy być przygotowani ,żeby zniwelować wynikające z roku 1939 i dalsze wynikające z tego fakty zaboru Polskich Kresów.
Szanowni forumowicze, czy mógłby mi ktoś odp. czy naprawdę warto pomagać i dążyć by ukraina była w UE, Czy można ufać narodowi który morduje dzieci,kobiety i starców i stawia tym mordercą pomniki? Pozdr.
Ksiądz dotknął kolejnego ważnego problemu. Problemu młodego pokolenia Kresowiaków, Polaków, czy młodych ludzi z polskimi korzeniami ze Wschodu. Jeżdżąc tam dość często a i spotykając się z młodymi Polakami ze wschodu tu w Polsce również niestety nie mam dobrych odczuć. Oczywiście to co dalej napisze będzie tylko moim własnym doświadczeniem, nie mniej jednak w jakimś stopniu całość odzwierciedla.
Przede wszystkim czuje się tak naprawdę brak jasnego określenia stosunku do swojej polskości, nie mówię tu o pustych frazesach w stylu „jestem Polakiem”, bo to nic jeszcze nie znaczy, ale o konkretnym zaangażowaniu. Często niestety widzę, że dla nich Polska, to po prostu lepszy świat, w sensie egzystencji. Wiadomo, Karta Polaka, można przyjechać np. na studia, a jakby jeszcze jakieś stypendium – trochę jak nasi młodzi prący na zachód, tylko tutaj bariera językowa mniejsza. Trudno się temu dziwić i trudno to negować, wiadomo, każdy chce lepiej żyć, młodzi zwłaszcza. Dziwię się jednak temu, że kiedy już się tutaj znajdą, to, proszę wybaczyć, ale takie mam doświadczenie, małą wykazują aktywność w kwestii choćby szerzenia wiedzy o Polakach, polskości na terenach, z których się wywodzą.
Na uczelni, na której pracuję jest ich nie mało, jest nawet specjalna fundacja, która finansuje ich pobyt. I co? A no i nic raczej? Studencka Międzyuczelniana Organizacja Kresowiaków, nie odpowiada nawet na maile, a ze strony internetowej wynika, że główna ich działalność, która zresztą kończy się na 2006 roku, to imprezy integracyjne, dyskoteki i opłatki. Sam poznałem wielu takich młodych ludzi, niestety nie udało mi się namówić żadnego z nich czy to na jakiś artykulik czy choć prezentację o swoich rodzinnych stronach. Szczyt osiągnięć moich to oglądanie zdjęć z Brasławskich Jezior na komórce jednej z wywodzących się z tamtych okolic studentek. Może jestem kiepskim pedagogiem – nie wiem. Szczerze mówiąc jakiegoś wyraźnego patriotyzmu również nie zauważyłem. W czasie moich studiów i po jedno tylko rodzeństwo spotkałem unikatowe pod tym względem, po studiach zresztą wrócili do Lwowa, skąd pochodzili, to Grażynka i Stach Basarabowiczowie. Patrząc zaś na wiele miłych i hożych dziewcząt nie sposób opędzić się od przekonania, że głównym ich celem jest pozostanie tutaj w Polsce, albo jeszcze lepiej wyemigrowanie gdzieś dalej na Zachód. W tym względzie również specjalnego patriotyzmu nie przejawiają. Jak mówiłem, z drugiej strony trudno się im dziwić, ale nie zmienia to ogólnego odczucia. I na tym tle wydaje mi się, że to właśnie przede wszystkim czynnik ekonomiczny jest podstawowy w wymieraniu polskości na Kresach a nie Kościół. I właśnie dlatego uważam, że to porównanie z USA, gdzie działa tyle organizacji i struktur jest również nieuprawnione. Kiedy człowiek ma zapewniony podstawowy godny byt łatwiej mu dbać o tożsamość i kulturę – tak niestety jest we współczesnym świecie. Bo wtedy poza chęciami jest jeszcze np. grosz na wydawanie gazet, organizowanie imprez, wynajmowanie biur itd.
Zresztą, na miejscu, na Ukrainie czy Białorusi z młodymi „Polakami” też nie jest najlepiej. Nie mało miałem przykładów, że np. z młodą „zdeklarowaną” Polką rozmawiałem wyłącznie po rosyjsku. I znów zaangażować ich w coś pożytecznego, coś co zwiększy naszą wiedzę jakoś strasznie trudno (swoją drogą ciekaw jestem ile takich osób współpracuje z naszym portalem). Dziewczyna, Polka i katoliczka, współpracowniczka katolickiej gazety odmówiła mi napisania o obchodach 10-tej rocznicy pielgrzymki Jana Pawła II w Ukrainie (zrobi to Ukrainka, rzymska katoliczka). A szczytem już było, kiedy od takiej młodej osoby usłyszałem, że te polskie stowarzyszenia na Ukrainie to, cytuję: „dziadki, które nic nie robią”. A z drugiej strony nie przeszkadzało jej pojechać do Polski i wleźć na głowę jakiejś grupie parafialnej by taniej pojechać na beatyfikację Jana Pawła II. Itd. itd. Wiem, wiem, nie wszyscy są tacy, ale stale mam problem ze znalezieniem aktywnych. Owszem, trzeba przyznać, że wielu z tych, co przyznają się do polskości (mówiąc już to po rosyjsku czy ukraińsku) potrafi odnaleźć się i w tamtej rzeczywistości, gdzieś tam wspinają się po szczeblach kariery, tylko czy rzeczywiście warto aż tak się cieszyć, skoro i tak żadnego z nich pożytku nie mamy?
Powiem uczciwie, ja wolę aktywnego Ukraińca i Białorusina, otwartego i bez uprzedzeń, który może i chce coś pożytecznego zrobić niż takiego „rodaka”, bo niekiedy okazuje się, że taki właśnie Ukrainiec jest bardziej kresowy od niejednego młodego Kresowiaka.
To takie ogólne rozważania. Pozdrawiam
Przepraszam, uzupełnienie, bo jak widzę, wkleiłem wcześniej krótszą wersję opinii, w której nie wyartykułowane wyraźnie, że wysoko cenię książki p. Marka Koprowskiego, na dowód podaję choćby ten tekst sprzed 2 lat:
http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200840 &nr=57
Ponadto „recenzja” książki „Kresy we krwi” jest już w druku.
Panie Tomaszu, rzeczywiście z tym Super Ekspresem poniosło mnie, (może dlatego, że sporo tej bibuły ostatnio musiałem przerzucić) istotnie nie powinno się to pojawić w tej opinii. Natomiast co do reszty to naprawdę nie widzę powodu by zmieniać zdanie.
Powiada Pan, że ustawiam Autorów w wygodnej dla siebie pozycji, proszę wybaczyć, ale to oni sami się tak ustawiają poprzez pisanie tych krzywdzących generalizacji.
Zaznaczyłem to w opinii wyraźnie, że cenię wysoko książki p. Marka Koprowskiego, czytam je, polecam innym, opisuje nawet niektóre do różnych czasopism czy na strony internetowe – niech nam Autor żyje 100 lat i pisze ile tyko ma siły. Jednak książki te (na podstawie których każdy mógłby poznać, że w istocie p. Marek docenia i pięknie opisuje pracę wielu kapłanów na d. Kresach) poza może ostatnią zdaje się pozycją wydaną przez Frondę „Kresy we krwi”, (którą również gorąco polecam jako książkę o wspaniałych wiernych i wspaniałych kapłanach), więc książki te nie są łatwo i powszechnie dostępne. Nie znajdziemy ich w księgarniach, bo zwłaszcza te ostatnie wydał ks. Witold, może jakichś przyparafialnych księgarenkach czy internetowych pewnie tak, ale czytelnik nie pójdzie do księgarni i nie kupi ot tak, poza tym książka jest długa i trzeba ją jeszcze całą przeczytać.
A tutaj ma łatwodostępny artykuł, niezadługi, który zaczyna się od słów „Głównym zagrożeniem dla polskości na dawnych Kresach stał się Kościół rzymskokatolicki.” I wszelkiej maści poprawiacze kościoła np. ze znanej wysokonakładowej gazety mają jak na dłoni: nie dość, że pazerni, nie dość, że kapusie i pedofile to jeszcze i polskość na Kresach dobijają. Ilu z nich zada sobie trud by znaleźć i przeczytać książki p. Marka? Niech sobie każdy odpowie.
I dlatego właśnie, proszę wybaczyć, nadal będę protestował przeciw takim sformułowaniom, nawet jeśli piszą je tak zasłużone osoby. Piszmy ostro i konkretnie, że ten czy ten biskup gada to i to, że jakiś ojczulek czy ksiądz z Połonnego czy Oszmiany czy innej miejscowości gada to czy tamto. Protestujmy, ale nie piszmy, że Kościół – czy znane są jakieś wytyczne czy inne „dekrety” Kościoła, żeby tak czy tak z Polakami na dawnych Kresach postępować? Jeśli tak to proszę przytoczyć.
I jak Pan zauważył tak samo wyraźnie podkreśliłem to, że zawsze duchowni powinni się Polakami opiekować. Także również domagam się respektowania tego faktu, że kościół jest też dla Polaków. Ale i o tej powszechności Kościoła niekiedy też warto wspomnieć, bo tam na d. Kresach ma nadal ważną misję do spełnienia. Ogniska polskie wymierają w wielu miejscach, a przekonany jestem, że zawsze lepiej jest kiedy sercami i duszami Białorusinów czy Ukraińców „zawładnie” kościół niż mieliby to zrobić nacjonaliści, komuniści, czy współczesny nihilizm. A wiemy, że „natura nie znosi próżni”. Pozdrawiam serdecznie
Kto szczerze czuł się Polakiem, to nadal będzie się nim czuł. Ale polskość tutaj jest w odwrocie. Wymiera, niestety, najstarsze pokolenie bohaterów, którzy przetrwali czasy prześladowań i odzyskiwali swe świątynie. Ich dzieci nierzadko mają kłopot z identyfikacją zarówno narodową, jak i religijną. Wielu dla wygody rezygnuje z trudu poznania swych korzeni, wstydzi się tego albo traktuje jako swego rodzaju garb. Natomiast widoczne jest inne zjawisko, Ukraińcy i osoby mające mało wspólnego z Polską czy polskością „robią się” Polakami i załatwiają sobie Karty Polaka. (Nb. ja nie mogę otrzymać Karty Polaka, bo swego czasu zrzekłem się obywatelstwa polskiego, a różni cwaniacy sobie ją wyrabiają). Kościół ma zadanie ewangelizować, „robić uczniami” bez względu na narodowość, pochodzenie czy odczucie. Uprzedzenia i negatywne stereotypy poważnie misję tę utrudniają. Ja do swoich „polskich” wiernych podchodzę z szacunkiem, respektuję ich godność i oczekiwania aby nabożeństwa i kazania były po polsku, ale widzę że mają oni wielkie problemy ze zrozumieniem języka polskiego. Dochodzi na tym tle do różnych śmiesznych sytuacji. Wnuków wysyłają na język polski, ale sami już nie podejmują trudu lepszego poznania języka i kultury polskiej. „My tacy już umrzemy”. Myślę, że mam prawo sformułować to co powiedziałem, gdyż mieszkam na Ukrainie prawie od 20 lat. Nawet dla kilku chętnych będę odprawiał po polsku, ale wielu dla wygody wybiera język ukraiński. Możliwość wyboru języka podzieliła mi parafię: starsi chodzą na Msze św. po polsku, zaś młodzież i dzieci w przeważającej ilości przychodzą na Mszę św. po ukraińsku.
Panie Krzysztofie, trudno się z Panem zgodzić. Uważam, że zbyt pospieszył się Pan z krytyką powyższego tekstu. Dał się nam Pan poznać, jako szczery miłośnik Kresów, dlatego wiem, że Pana wpis wynikał z dobrych intencji, nie mniej zależy mi na tym, by zapoznał się Pan z poniższym punktem widzenia:
Po pierwsze zarzuca Pan autorowi tekstu, Markowi Koprowskiemu tudzież autorce książki Teresie Siedlar-Kołyszko, że wrzuca wszystkich księży do jednego wora. Tak w sposób oczywisty nie jest. To właśnie jest krzywdząca, bo kompletnie chybiona generalizacja. Ustawia Pan swoich adwersarzy w wygodnej dla Pana polemicznego wpisu pozycji i atakuje ich Pan, jako tych, którzy postponują wszystkich kresowych kapłanów.
Autorzy owszem dokonują generalizacji, ale nie jest ona krzywdząca, tylko niestety, oddająca istotę problemu. W tym kontekście zdanie "Przepraszam, ale trąci mi to Super Ekspresem" jest zupełnie niepotrzebnym sięganiem po do arsenału inwektyw. Generalizacja ma to do siebie, że zakłada "wyjątki od reguły". O tych wyjątkach pisała wiele zarówno p Teresa jak i p.Marek. I to dokładna znajomość problemu a nie, sugerowane im przez Pana, zamiłowanie do prasy brukowej, stoi za tym, że biją na alarm.
Obecnie na Ukrainie zazbruczańskiej oraz na Białorusi mój Kościół - Rzymski Kościół Katolicki "en masse" zapisuje jedną ze swoich czarnych kart. Opisywaliśmy to kiedyś na konkretnym przykładzie Połonnego, ale dużo szerzej problem ten opisywał przede wszystkim Ksiądz Dzwonkowski i na przykład proboszcz Oszmiany ksiądz Jan Puzyna: http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/glos-rozpaczy
Mnie szczególnie zabolał ten fragment Pana wypowiedzi:
"Ale od pisarzy, redaktorów wymaga się też bardziej obiektywnego i szerszego spojrzenia jak również zrozumienia, że kościół nie jest tylko polski (choćbyśmy tego chcieli), ale powszechny. I jego misją nie jest tylko i wyłącznie trwanie z Polakami na Kresach i wymieranie razem z nimi. Ja rozumiem że starsze osoby, miejscowi Polacy mogą tego nie rozumieć, ale nie pani redaktor podróżująca od lat po Kresach."
Znowu ustawił Pan(jak rozumiem wszystkich którzy, doprowadzili do opublikowania tego tekstu) w wygodnej dla siebie, a nie mającej nic wspólnego z rzeczywistością, pozycji. Nikt z nas nie uważa, że Kościół jest "tylko polski", ale domagamy się, by przynajmniej tam, gdzie chcą tego wierni był "również polski".Ja osobiście uważam się najpierw za katolika a dopiero później za Polaka, nie mniej właśnie jako katolik, nie mogę się zgodzić na to, co ma miejsce w Połonnem i w wielu innych miejscowościach na Ukrainie i Białorusi, gdzie wbrew protestom wiernych msze w języku polskim są likwidowane, lub na przykład przenoszone na 6 rano. W tym kontekście udzielanie nam pouczeń na temat tego, co jest misją Kościoła Powszechnego jest na prawdę niepotrzebne. Kościół Powszechny jest Kościołem również Polaków i domagamy się respektowania tylko tego faktu.
Panie tutejszy: Jak zwykle zaskakuje mnie Pan tym razem pozytywnie .W 100% ma pan rację że jest cała rzesza oddanych sprawie Polskości Księży i należy się im wielki szacunek za ich pracę (powiedziałbym szeregowych). Ale Kościół nie jest organizacją demokratyczną i słowo Biskupa jest rozkazem a to był kretyński rozkaz (bez dwu zdań). Uważam że, jeśli kościół ma zamiar przetrwać na Kresach to powinien właśnie pracować nad przyciągnięciem do niego niezdecydowanych , nie mających jasnego pojęcia o swojej przynależności narodowej.Czy tak trudno jest wprowadzić bez nakazu liturgię jednej mszy w tygodniu czy dniu, w języku miejscowym ?. Ale od dłuższego czasu obserwuję w kościele niepokojący objaw rozwarstwienia pomiędzy szarą bracią kapłańską a patriarchatem kościelnym i brakiem wyczucia potrzeb wiernych.
Ksiądz biskup Sławomir chlapnął głupotę bez zastanowienia – jeśli istotnie tak powiedział. Widać gadanie głupot to domena nie tylko księży z Krakowa : ),
ale twierdzenie, że głównym wrogiem polskości na Kresach stał się kościół jest głęboko krzywdzące i nie wydaje mi się by była do niego uprawniona osoba, która nawet przez 20 lat po tych Kresach jeździ. Bo czym innym jest jeździć, a czym innym trwać tam. I uważam, że takie pisanie krzywdzi wielu uczciwych i oddanych księży, którzy tam pracowali i pracują, nie od czasu do czasu, od podróży do podróży, ale trwają tam cały czas i bez nich wiele polskich ognisk już dawno by zagasło. Byłem niedawno w Podwołoczyskach nad Zbruczem, do niektórych kaplic w tej parafii przychodzi po 5 osób, gdyby księdza tam nie było, nie wiem co by robili. Kiedy zajechaliśmy tam z grupą pielgrzymów, to w czasie poczęstunku towarzyszyła nam cały czas staruszka, miejscowa Polka, która dopytywała z autentycznym zaniepokojeniem, czy aby nie przyjechaliśmy zabrać im ks. Waldka, (bo pracował kiedyś w naszej parafii), słysząc i widząc takie rzeczy po prostu łzy w oczach stają człowiekowi ze wzruszenia. Czy ten ksiądz też jest zagrożeniem polskości na Kresach?
Po prostu wielkie, krzywdzące uproszczenie.
Oczywiście jawną głupotą jest gadanie tak jak ksiądz biskup, bo to dzięki tamtejszym Polakom czy ludziom o polskich korzeniach ksiądz biskup ma w ogóle gdzie swoją posługę sprawować, (może na Białorusi trochę mniej, ale na Ukrainie kościół rzymski zawsze był lacki, to Polacy chodzili, zbierali podpisy, reaktywowali parafie), i ksiądz biskup powinien rozumieć, to, że nawet jeśli tych Polaków zostanie 5-ciu i to samych staruszków, to ZAWSZE powinien się znaleźć ktoś kto im odprawi Msze po polsku i pomodli się z nimi po polsku, bo to dla nich znaczy tyle, że my nie jesteśmy w stanie tego pojąć. Nie można traktować ich na zasadzie „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”.
Ale od pisarzy, redaktorów wymaga się też bardziej obiektywnego i szerszego spojrzenia jak również zrozumienia, że kościół nie jest tylko polski (choćbyśmy tego chcieli), ale powszechny. I jego misją nie jest tylko i wyłącznie trwanie z Polakami na Kresach i wymieranie razem z nimi. Ja rozumiem że starsze osoby, miejscowi Polacy mogą tego nie rozumieć, ale nie pani redaktor podróżująca od lat po Kresach. Przepraszam, ale trąci mi to „Super Ekspresem”
Poza tym problem z językiem w kościele rzymskim na Białorusi jak i ze składem narodowościowym wiernych tego kościoła, jak i jego roli w utrzymaniu ducha patriotycznego tego narodu jest o wiele bardziej złożony i tego pomijać również nie wolno. Ale to temat na dłuższy tekst, który może kiedyś w wolnym czasie napiszę. Pozdrawiam
Honorując prawdziwych Bohaterów Ukrainy, nie pozwolimy, aby słudzy Kremla narzucali nam cudzą historię. Stepan Bandera i Roman Szuchewycz to symbole walki o wolność i niepodległość Ukrainy. Szacunek dla ich czynów to święty obowiązek dla potomków. Bo naród, który nie szanuje swojej przeszłości nie ma przyszłości!”JAKIE TO BYŁY CZYNY TO WSZYSCY NA TYM FORUM WIEDZĄ JEŚLI SZANUJĄ TAKĄ PRZESZŁOŚĆ TO WSPÓŁCZUJĘ TYM KTÓRZY DĄŻĄ DO POJEDNANIA JCH WYSIŁKI SĄ DAREMNE.
Witam Panie Parnikoza .) Jest jednak jakieś światełko w tym ciemnym tunelu albo poprawność polityczna.
Jak się w życiu nie było właścicielem czegoś więcej niż jednej pary portek to można lekką ręką rozdawać cudzą własność.(Ja osobiście jestem wielkim zwolennikiem restytucji mienia kościelnego, które bandycko zawłaszczyli komuniści. Jeśli były przy tym jakieś nieprawidłowości (oczywiście wiem, że były), ) Co do ,,nieprawidłowości " to poprawnie nazywa się grabież na wielką skalę i nie ma na to usprawiedliwienia (to nie jest to Pańska sprawa, bo do tej własności masz tyle praw co kot napłakał)rzecz w tym że do tych własności kler także nie ma żadnych praw.Odpowiedz sobie po co kościołowi tak wielki majątek.Uzupełnij Pan wiedzę o sposobie przejęcia i rekompensatach z tego tytułu jakie kościół uzyskał od komunistów za przejęte majątki(tzw martwej ręki),Do tej pory broni się przed wprowadzeniem opodatkowania swojej działalności bo już dawno musiał by wprowadzić wzorem zachodnim dyskoteki do pałaców zwanych kościołami.Co w ostatecznym rozrachunku daje nam zachowanie niegodne księdza i Polaka za jakiego się ma
"Ksiądz Biskup Sławomir.
Ty Palańcie zastanów się nad tym co piszesz,g...no wiesz o moich prawach więc ich nie podważaj .Bo ja osobiście rozumiem restytucję mienia ale nie bezprawne zawłaszczanie wielokrotnie większej wartości bo to jest zwykła kradzież nie mająca nic wspólnego z tym czy złodziej biega w czarnej kiecce czy w garniturze.Zawsze będzie na nim błoto przestępstwa. i żadne kadzidła tego smrodu nie usuną .
Jedno z drugim ma z pewnością mało wspólnego. Oprócz tego że jesteś Pan historycznym ignorantem i potwarcą, to jeszcze konfabulantem i antyklerykałem! Ja osobiście jestem wielkim zwolennikiem restytucji mienia kościelnego, które bandycko zawłaszczyli komuniści. Jeśli były przy tym jakieś nieprawidłowości (oczywiście wiem, że były), to nie jest to Pańska sprawa, bo do tej własności masz tyle praw co kot napłakał.
"Ksiądz Biskup Sławomir powiedział: Ja was proszę, abyście modlili się po białorusku, nie tylko proszę, a nakazuję!". To zapewne wielki patriota i obrońca Polskości na Kresach,Może bedzie Pan twierdził że tzw Komisja Majątkowa to poprostu restytucja utraconego majątku czy zwykły szwindel jakich wiele w tym kraju -A prawda jest taka że SLD dało Kościołowi łapówkę za poparcie w 1990 r.Każda instytucja działająca poza nadzorem Sejmu jest oszustwem.Czy już teraz pan się orientują o czym ,,pieprzę".Bo jeśli nie to ma pan braki w wiadomościach ogólnych.
o czym Panie Hetmański Pan, za przeproszeniem, pieprzy?
Hierarchowie kościoła od czasu jak zaczęli wspólnie z komuchami rozkradać majątek narodowy całkiem już ogłupieli doczesne dobra zasłoniły cel istnienia kościoła .
Autonomia dla wileńszczyzny
Autonomia dla wileńszczyzny
Autonomia dla wileńszczyzny
Nie trzeba być tuskiem żeby to wiedzieć od początku - jedyna Polską odpowiedzią powinny być działania związane z powołaniem autonomii i to w dodatku silnie nagłośnione od początku w UE.
We wrześniu 1939 r. szwadron tatarski, dowodzony przez rotmistrza Aleksandra Jeljaszewicza, razem z 13. Pułkiem Ułanów wszedł w skład Wileńskiej Brygady Kawalerii. W czasie II wojny światowej ofiarnie walczyli z nieprzyjaciółmi z obu stron granicy.Ostatnia szarża Tatatska Miała miejsce ok 10 września 1939r po nie Niemcy na polu bitwy zebrali dwa wiadra obciętych uszu.Tak do Historii Polski przeszli Ci którzy za swobody dane im przez Rzeczpospolitą krwią i honorem pieczętowali wierność nowej ojczyżnie
raczej Szwajcaria ewentualnie Szwecja albo Finlandia
To chyba będzie druga Korea Północna