• azrael 13 August 2014, 15:36 70 lat temu oderwano Lwów od Polski

    Lwów był dłużej polski niż Krym rosyjski i tyle w tym temacie.

  • Coz.Przewodniczacy RAS p.Gorzelik i jego dziadkowie pochodzą z Przemysla.Z list Przymierza Slaskiego w wyborach startowal p.Szczesny - długoletni mieszkaniec Radomia.Burmistrz Tarnowskich Gor gdzie miesci się Przymierze tez nie jest Slazakiem.Ciekawe te "Autonomie" i ich egzotyczni działacze.
    Naogladali się w telewizji i mediach ze przy państwowe koryto to kasa dla nich.Ich rodzin i kolesi.Tak kiedyś do władzy dopchal się Tusek z kolesiami obiecując przygłupim wyborca "manne z nieba".Slowa dotrzymal.Dalej czekamy na cud.Tak będzie tez ze Slaskiem.

  • tutejszym 13 August 2014, 15:28 70 lat temu oderwano Lwów od Polski

    Jan53: 13.08.2014 17:11 ... To nie są bratnie narody, była to jedność ruskiego bata z ukraińskim tyłkiem. Obecnie walczy naród ukraiński o koniec dominacji dawnego okupanta i o koniec zniewolenia Ukrainy przez FR. "Oby to trwało i trwało." - wszystko ma swój początek i koniec. Sądzę że za kilka, kilkanaście pokoleń sytuacja ustabilizuje się. Bądźmy dobrej myśli.

  • A TY CO BEZPŁATNY ADWOKAT DIABŁA???

  • samuel_dekutowski 13 August 2014, 15:22 70 lat temu oderwano Lwów od Polski

    Ja pragnę przypomnieć, że łapały się za łby już wcześniej i to nie raz ;).

  • samuel_dekutowski 13 August 2014, 15:20 Rosyjska telewizja ostrzega przed polskim rewizjonizmem

    Myślę że Tutejszemu bardziej chodziło o kwestie rewizjonizmu.

  • ta wiadomość to kolejne kłamstwo sbu. Zdjęcia nie pokazują tego konwoju i nikt nie potwierdza nigdzie tej informacji, nawet mendia typu onet.

  • jan53 13 August 2014, 15:11 70 lat temu oderwano Lwów od Polski

    Jednak sprawiedliwość dziejowa istnieje.Dwa bratnie narody - Ukraina i Rosja zlapaly się za lby.Oby to trwalo i trwalo.

  • Maczek: 3.08.2014 16:29 ...
    Sądzę że jest konieczna specyfikacja zawartości każdej oznaczonej paczki w ramach poszczególnych pojazdów. To zadanie strony dostarczającej ładunek na granicę. Przyjmujący dokonuje kontroli chemicznej, biologicznej, radiologicznej. Przyjmujący może dokonać kontroli całości / wytypowanych opakowań z ew. prześwietleniem zawartości. Po przepakowaniu transportu przyjmujący dokonuje dystrybucję / redystrybucję na uprzednio uzgodnione punkty odbioru końcowego... Ja tak to widzę, ale nie jestem specjalistą. "TAM UMIERAJĄ CYWILE. " - rozumiem że jest to Pański apel do FR o zaprzestanie agresji i wycofanie swoich wojsk oraz wsparcia dla dywersantów. Bardzo szlachetny apel, jestem za, popieram Pana.

  • Z jednej strony mnie to boli, że RAŚ formułuje często bardzo radykalne postulaty z drugiej strony polityka Polska względem Śląska nie jest sprawiedliwa. Według mnie wystarczy potraktować ich sprawiedliwie, choćby jak Kaszubów.
    Jaruslaus mam nadzieję że taka agresją epatujesz tylko w internecie ;).

  • Przedstawiciel Międzynarodowego Czerwonego Krzyża Andre Loersch przyznał, że rosyjski MSZ przysłał informację co do zawartości ładunku konwoju humanitarnego, stwierdził jednak, że jego organizacja czeka na bardziej szczegółowy wykaz. MOŻE TAK BY RUSZYLI D..Y I OSOBIŚCIE SPRAWDZILI ORAZ WYJAŚNILI WĄTPLIWOŚCI. TAM UMIERAJĄ CYWILE.

  • A trasę konwoju FR aktualnie zmieniła. Trwają pertraktacje pomiędzy Ukrainą, FR oraz Czerwonym Krzyżem? co do miejsca przekroczenia i warunków przekazania "darów mieszkańców Moskwy" Czerwonemu Krzyżowi via władze Ukrainy. Problem w tym, że wbrew oświadczeniom propagandy FR Czerwony Krzyż nic o tej akcji nie wie, oczekuje wyjaśnień i uzgodnień ze stroną Rosyjską i Ukraińską. Cdn...?

  • 1:22 - 1:30 z filmiku na YT i chłopaki automatycznie rozgrzeszeni. Wymazać to ścierwo z historii ludzkości.

  • Tutejszym:
    13.08.2014 14:20Wrocław Niemiecki.. był zaledwie przez ok 150 lat w całej swojej historii.

  • maczek 13 August 2014, 12:21 Roman Dmowski - "Kwestia ukraińska"

    Rosja i stosunki polsko-rosyjskie w wizji tzw. Ruchu Narodowego

    Artykuł pochodzi z dnia 31.05.2014

    O niechętnym, a nawet wprost wrogim stosunku leaderów tzw. Ruchu Narodowego do Rosji tak ujmowanej historycznie, jak i zwłaszcza tej współczesnej było wiadomo już od dawna. Ich reakcja na dramatyczne wydarzenia, do jakich doszło w ostatnich miesiącach na Ukrainie, potwierdza to spostrzeżenie w całej rozciągłości.

    Ma się rozumieć, owi rzekomi spadkobiercy i kontynuatorzy polskiego ruchu narodowego w osobach różnych Zawiszów, Winnickich, Kowalskich, Bosaków etc. zaczęli w tej nowej sytuacji, bardzo złożonej i właściwie nieprzewidywalnej, raczej już wystrzegać się otwartego afiszowania się z tą swoją pryncypialną antyrosyjskością. Taka postawa nie za bardzo bowiem współgra z aktualnymi nastrojami politycznymi w Polsce, zwłaszcza tymi panującymi w najbardziej świadomych polskich środowiskach patriotycznych.

    Stąd to rzucające się w oczy nabieranie wody w usta, stąd ten brak jasnego, klarownego stanowiska w kwestii ukraińskiej i w ogóle w zakresie całościowo pojętej polskiej polityki wschodniej, stąd te wymijające, mocno dwuznaczne wypowiedzi w rodzaju: jesteśmy tak samo zarówno przeciwko banderowcom, jak i też rosyjskiemu imperializmowi itp.

    Niemniej, dotychczasowa linia geopolityczna, gdyby użyć w tym miejscu tego, uszytego trochę na wyrost określenia, RN pozostaje w dalszym ciągu jak najbardziej w mocy, tyle tylko, iż, z wymienionych już wyżej względów, lansowana jest obecnie w sposób znacznie bardziej dyskretny nie na ulicy, nie przez aranżowanie karczemnych ekscesów pod rosyjską ambasadą, nawet nie w oficjalnych manifestach głównych wodzów tegoż narodowego ruchu (a jeśli już nawet, to raczej tylko w aluzyjnej, mocno enigmatycznej formule), ale np. gdzieś tam w luĽnych dyskusjach w trakcie kuluarowych spotkań odbywanych z sympatykami i potencjalnymi członkami RN w terenie, w przeznaczonych dla własnego aktywu wydawnictwach, czy też wreszcie na łamach pism stanowiących nieformalne zaplecze medialne RN.

    Za modelowy wręcz przykład zastosowania tego rodzaju taktyki może posłużyć chociażby tekst pt. Choroba rusofilii, opublikowany dnia 11 kwietnia br. na portalu narodowcy.net, autorstwa p. Jakuba Siemiątkowskiego. Podaję stosowny link:
    http://narodowcy.net/publicystyka/9453-choroba-rusofilii

    Oto jego przewodnie myśli, opatrzone krytycznym komentarzem niżej podpisanego (pisownia i interpunkcja cytowanych fragmentów tekstu jak w oryginale). I tak, zaczynając od samego początku, p. Siemiątkowski wywodzi, że:

    Spośród wielu stereotypów jakie krążą o polskich narodowcach jeden odzyskał w ostatnim czasie popularność. Mowa tu o rzekomej rusofilii jaka miałaby charakteryzować ruch narodowy zarówno przed wojną, jak i dziś. Szkoda oczywiście czasu na pochylanie się nad maniakami szukającymi ruskich agentów wszędzie gdzie się da. Problem jest jednak głębszy. Niestety cześć narodowców rzeczywiście choruje na nadmierną sympatię dla Rosji. Przyczyny takiego uczucia, w istocie szkodliwego i irracjonalnego, są dość łatwe do wytłumaczenia.

    Nie chodzi tu nawet o pozbawione podstaw przeświadczenie o prorosyjskości endecji (orientacja prorosyjska trwała w tym ruchu od ok. 1907 do 1915 roku, a więc zaledwie 7 lat, zaś uczucie pogardy dla Rosjan było wśród ówczesnych endeków zjawiskiem częstym).

    W tym miejscu przerwiemy póki co wywód p. Siemiątkowskiego, by z miejsca odnieść się do lansowanej przezeń tezy o rzekomej niezasadności tezy (przeświadczenia) o prorosyjskim nastawieniu endecji w perspektywie historycznej. Oczywiście, nasamprzód musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, co rozumieć przez ową prorosyjskość, jak ją pojmować. Otóż, obóz narodowy nie był czego nie trzeba nawet bliżej udowadniać, bo rzecz jest oczywista i właściwie bezsporna ani przez chwilę swego istnienia jakąś rosyjską marionetką, nie był nigdy ślepym i bezwolnym rosyjskim narzędziem, wyczekującym cierpliwie i potulnie na stosowne dyspozycje, czy choćby nawet sugestie robienia tego czy owego płynące z Petersburga i Moskwy w zamian za łaskę i przychylność tamtejszych czynników rządzących, a tym bardziej za konkretne subsydia pieniężne z ich strony co się niejednokrotnie zdarzało stojącemu po przeciwnej stronie politycznej barykady obozowi aktywistyczno-niepodległościowemu, który przecież długimi czasy jadł bez najmniejszej żenady prosto z austriackiej, czy też póĽniej niemieckiej ręki. W przypadku endecji niczego podobnego nigdy i nigdzie nie wykazano.

    Patrząc od tej strony, można by więc zaryzykować wręcz stwierdzenie, że nie była ona prorosyjska, a tym bardziej rusofilska, właściwie nigdy nawet w wyszczególnionym przez autora okresie trwania orientacji prorosyjskiej w jej łonie, jako że owa orientacja była wcielana w życie częstokroć wbrew samej Rosji, szczególnie tej Rosji oficjalnej, a wyrażając się dokładniej, wbrew ówczesnemu rosyjskiemu, czy też jeszcze ściślej niemiecko-rosyjskiemu establishmentowi.

    Ta sama endecja jawi się jednak jako czytelnie prorosyjska, gdy weźmiemy pod uwagę główne pryncypia wypracowanej przez Popławskiego i Dmowskiego orientacji geopolitycznej obozu narodowego oraz realizowanej w ścisłym odniesieniu do niej polityki polskiej, a także endeckiej wizji, zwłaszcza terytorialnej, przyszłego, odrodzonego państwa polskiego. I ta ocena odnosi się do znacznie dłuższego czasu, niż ten, który podaje w swoich powierzchownych wyliczeniach p. Siemiątkowski. Gdyby bowiem ów zarozumiały mentor młodych polskich narodowców zadał sobie choć trochę trudu i w miarę dokładnie przestudiował chociażby zawartość Polityki polskiej i odbudowy państwa, a do tego był osobą intelektualnie uczciwą i obiektywną, to nie wyskakiwałby z tego rodzaju mocno uproszczonymi i naciąganymi wyliczankami.

    Jeśli bowiem ujmiemy ową prorosyjską orientację endecji jako ogólną polityczną pojednawczość względem Rosji i dążenie do uzyskania z nią w dłuższej perspektywie czasowej jakiegoś strategicznego kompromisu, znośnego i możliwego do przyjęcia dla obu stron (nie zaś tylko doraźnej ugody i pewnych narodowych koncesji np. na terenie samej Kongresówki), to prorosyjska polityka obozu narodowego, a zwłaszcza osobiście Romana Dmowskiego, zaczyna się (na gruncie praktycznym) w jakiejś mierze już przy końcu 1905 r. wraz stanowczym przeciwstawieniem się przezeń usilnie forsowanym na tym terenie działaniom rewolucyjno-powstańczym w wydaniu PPS, a po części także i SDKPiL.

    Jeśli natomiast chodzi o rok 1915, to p. Siemiątkowski wiąże, zdaje się, definitywny w jego własnej wykładni kres prorosyjskiej orientacji w dziejach obozu narodowego z faktem wyjazdu Dmowskiego z Rosji na Zachód. Istotnie, Dmowski opuścił wtenczas Rosję, gdyż trzeba powiedzieć to jasno jego polityka na gruncie rosyjskim utknęła w zasadzie w miejscu, natrafiając na twardy opór i sprzeciw wspomnianej niemieckiej-rosyjskiej biurokracji; ponadto rozwój wypadków wojennych sprawił, że zaczął się powoli chwiać rosyjski monopol odnośnie powojennego rozstrzygnięcia kwestii polskiej i w konsekwencji otwierały się dla niego realne możliwości efektywnego działania na jej rzecz właśnie na gruncie zachodnim w pierwszym rzędzie francuskim i brytyjskim. Nie pociągało to jednak bynajmniej za sobą jakiejkolwiek znaczącej rewizji dotychczasowego stosunku obozu narodowego względem Rosji. Oddziałując na rozwój wypadków w Londynie czy Paryżu, Dmowski pozostawał np. dalej w regularnym kontakcie z tamtejszymi rosyjskimi dyplomatami, większość zaś ówczesnej elity przywódczej obozu narodowego pozostała dalej w tejże Rosji, pracując tam dalej z niemałym pożytkiem dla sprawy polskiej.

    Aby nie być w tym miejscu gołosłownym, pozwolę sobie przywołać w tym miejscu osobiste świadectwo Dmowskiego dotyczące poruszanej kwestii, zawarte w wspomnianej już jego fundamentalnej pracy, sumującej historię i osiągnięcia kierowanej przezeń polskiej polityki narodowej:

    Byliśmy w momencie ostatecznego centralizowania w Komitecie Narodowym (Polskim) polskiej akcji po stronie państw sprzymierzonych. Akcja ta rozwijała się autonomicznie w paru ośrodkach, związanych wspólnością myśli i dążeń i komunikujących się ze sobą w miarę możności. Poza ludźmi, którzy współdziałali z nami w kraju i mieli swą główną organizację w warszawskim Kole Międzypartyjnym, główne ośrodki, poza naszą grupą na zachodzie Europy, znajdowały się w Rosji i w Ameryce.

    W Rosji przez długi czas kierował akcją polityczną przeniesiony z Warszawy do Piotrogrodu Komitet Narodowy. Jego miejsce zajęła w następstwie Polska Rada Międzypartyjna, której w nowym, rewolucyjnym okresie przypadła bardzo ważna rola. Była to rola trudna, wobec tego że, jak już wspomniałem, w owym okresie koła aktywistyczne w Rosji się rozzuchwaliły i nie przebierały w środkach walki, obok tego zaś propaganda rewolucyjna i w polskim środowisku robiła podboje. Wśród rosnącego szybko chaosu rewolucyjnego, w walce z napaściami i intrygami przeciwników, występujących pod sztandarem polskim (chodzi tu zwłaszcza o A. Lednickiego i jego popleczników AT.), w końcu zaś w walce z bolszewikami i z Niemcami, zaczynającymi gospodarzyć w Rosji, organizowano liczne masy Polaków w Rosji i spieszono im z pomocą, szła syzyfowa praca nad tworzeniem wojska polskiego, obrona interesów polskich w walce z coraz bardziej wikłających się stosunkach z rządami rosyjskimi, wreszcie organizacja współdziałania z przedstawicielami i misjami państw zachodnich. Praca ta wymagała większej ilości sił niż akcja na Zachodzie i miała ich też więcej.

    Tam pracował główny zastęp działaczy naszego obozu, jak zmarły jesienią 1917 roku jeden z głównych twórców naszej polityki Zygmunt Balicki, dalej: Gościcki, Jaroński, Wasiutyński, Załuska, S. Grabski, S. Zieliński, Zdziechowski, Nowodworski, ks. Lutosławski, Harusewicz, Wasilewski, Niklewicz, Jasiukowicz, Sadzewicz, Hłasko, Bartoszewicz, Michejda, Raczkowski i inni. (…)Po zapanowaniu ostatecznym bolszewizmu i po pokoju brzeskim rychło przyszedł nieunikniony koniec tej akcji. Ludzie zaczęli wracać do kraju… (Polityka polska i odbudowa państwa, W-wa 1989, t. II, s. 79-82).

    Wymienieni przez Dmowskiego z nazwiska działacze endeccy robili w tym czasie na gruncie rosyjskim dla sprawy polskiej wszystko to, co było tylko wówczas możliwe do zrobienia, na drodze utrzymywania poprawnych kontaktów i, jeśli tylko pojawiały się takie możliwości, konstruktywnej współpracy czy to z kolejnymi rządami carskimi, a nawet w pewnej mierze porewolucyjnymi, czy to z względnie przychylnymi Polsce rosyjskimi kołami politycznymi i wojskowymi. I trzeba stwierdzić tu jasno: bez elementarnej tolerancji ze strony tychże rosyjskich czynników oficjalnych, a zwłaszcza bez niekwestionowanej przychylności dużego odłamu rosyjskiej opinii publicznej, cała ta szeroko zakrojona polityka polska byłaby niemożliwa do zrealizowania, nie tylko na samym odcinku rosyjskim, ale i w swym wymiarze całościowym. A zatem owa czasowa wykładnia p. Siemiątkowskiego odnośnie trwania orientacji prorosyjskiej w obozie narodowym jest w sposób oczywisty niezasadna.

    Zwróćmy zresztą uwagę na to, że zwinięcie endeckiej działalności politycznej i organizacyjnej (w pierwszym rzędzie na gruncie wojskowym, ale nie tylko) w Rosji nastąpiło bynajmniej nie wskutek swobodnej decyzji strony polskiej, lecz zostało wymuszone w prostej linii ugruntowaniem się tam rządów żydobolszewickich, które nie zamierzały w żadnym wypadku dalej jej tolerować, czego tragicznym przejawem stał się bezwzględny mord dokonany przez Czekę w wrześniu 1918 r. na braciach Marianie i Józefie Lutosławskich.

    Na tym nie koniec. Powie ktoś, że nastanie systemu komunistycznego w Rosji zamknęło definitywnie kartę rosyjską w endeckiej optyce geopolitycznej. Ktoś inny a znajdzie się zapewne takich wielu powtórzy skwapliwie za p. Siemiątkowskim, iż endecy w głębi serca tak naprawdę zawsze pogardzali Rosjanami, nawet wtenczas, gdy na zewnątrz wyciągali do nich rękę z ofertą współpracy i kompromisu, samego czasu trwania orientacji prorosyjskiej nie wyłączając.

    Cóż, wielka szkoda, iż autor nie sprecyzował w tym miejscu konkretnie: którzy endecy? Przecież endecja, to był bardzo liczny i dość mocno zróżnicowany wewnętrznie obóz polityczny. Tak więc –endek endekowi nierówny. Endekiem był formalnie przez pewien czas np. i taki Władysław Studnicki, a ów nie tylko pogardzał Rosjanami, ale wręcz ich nienawidził, składając tego dowody na każdym kroku. I było niewątpliwie wielu innych endeków ożywionych podobnymi uczuciami, zwłaszcza wśród tych, którzy starali się ową prorosyjską politykę Dmowskiego na różne sposoby zastopować i unicestwić (wydawało się im bowiem, iż Dmowski liże buty carowi), wzniecając na tym tle przeróżne secesje i frondy w samym obozie narodowym w okresie przed wybuchem I wojny światowej. Czy różni endecy takiego właśnie pokroju egzystujący przeważnie tylko gdzieś na jego obrzeżach, nie do końca pojmujący nawet samą jego myśl i stawiane sobie przez ścisłe kierownictwo endecji cele polityczne mogą być dla nas punktem odniesienia w tej kwestii? Chyba nie.

    Oczywiście, nawet i samego Dmowskiego trudno posądzać o jakąś nadmierną estymę wobec braci-Moskali. Przecież osobiście wielokrotnie ostro, bez żadnych wahań i ceregieli, krytykował publicznie rosyjską politykę względem Polski, nie wahając się nawet określić ją w samej Dumie mianem azjatyckiej ! Przecież to właśnie on zawsze demonstracyjnie rozmawiał z rosyjskimi politykami wyłącznie po francusku, pomimo bardzo dobrej znajomości rosyjskiego. To wszystko prawda. Ale z drugiej strony przecież nie kto inny, tylko ten sam Dmowski napisał, co następuje:

    Istotą naszej polityki względem Rosji nie były kombinacje z jakimikolwiek czynnikami przemijającymi widzieliśmy konieczność porozumienia się z tym, co jest trwałe w Rosji, z narodem rosyjskim, rozumieliśmy znaczenie tego porozumienia i dla nas, i dla Rosji. Zrządzeniem losu urzeczywistniliśmy ostateczny cel naszych wysiłków bez udziału Rosji. Skutkiem tego w świadomości polskiej zbyt zatarło się poczucie, że ułożenie na przyszłość naszego stosunku do Rosji jest najważniejszym zadaniem całej naszej polityki. I w tej dziedzinie podstawą dalszej polityki naszego państwa ma być to, co myśmy zapoczątkowali.

    Rządy sowieckie w Rosji przeminą, ale Rosja zostanie i stosunek do tego, co w niej trwa, do narodu rosyjskiego, jest ważniejszy stosunku do przemijających rządów(tamże, s. 194).

    Czy mógł to napisać człowiek ogarnięty rzeczywistym uczuciem pogardy wobec Rosjan, zwłaszcza napisać około roku 1925 (wtedy ukazało się pierwsze wydanie cytowanego dzieła Dmowskiego), gdy system komunistyczny w Rosji zapuszczał coraz mocniej swoje korzenie, coraz bardziej się umacniając i ogarniając swym złowrogim oddziaływaniem właściwie wszystkie wymiary życia, zaś sam naród rosyjski znalazł się w poniżającym stanie w zasadzie całkowitego ubezwłasnowolnienia, pozbawiony praktycznie całej elity przywódczej, bezwzględnie eksterminowany fizycznie i zepchnięty do stanu egzystencji właściwie na warunkach biologicznego minimum, bez realnych widoków wydostania się z tego straszliwego upadku. Który z polskich polityków tamtej doby, poza właśnie Dmowskim, wierzył wtenczas w możliwość jego przetrwania i emancypacji? Kto był w stanie sięgnąć myślą i wyobraźnią, jak to czas pokazał trafnie, całe dziesięciolecia naprzód?

    Nawiasem mówiąc, warto w tym miejscu zaznaczyć, bo rzuci to nam naprawdę interesujące światło na całą twórczość p. Siemiątkowskiego, iż omawiany tu tekst jego autorstwa został pierwotnie opublikowany w jednym z tegorocznych numerów tygodnika Polska Niepodległa (z 7 kwietnia br.), co jest wyraźnie zaznaczone pod jego internetowym przedrukiem na narodowcy.net. Sprawa jest godna uwagi ze względu na pewne smaczki towarzyszące temuż pismu.

    Otóż, tak się składa, że fundatorem i wydawcą w/w tygodnika, którego pierwszy numer ujrzał światło dzienne początkiem września ub. roku, jest niejaki Piotr Bachurski ten sam, który dobrych kilka lat powołał do życia, wykreował i wydaje do dzisiaj m.in. Warszawską Gazetę , pismo o mocnym zabarwieniu patriotyczno-smoleńskim (a przy okazji także kryptopisowskim). P. Bachurski jest zresztą we własnej osobie jego redaktorem naczelnym.

    PN, której start był mocno reklamowany co bardzo znamienne m.in. na łamach portali fronda.pl i niepoprawni.pl, pozostaje, rzecz jasna, w ściślej symbiozie ze wspomnianą WG, a nawet, do pewnego stopnia, jest wprost jej klonem, jako że kilku członków ścisłego zespołu redakcyjnego tej ostatniej zaangażowało się, zwłaszcza w początkach istnienia nowego tygodnika, w redagowanie także i PN. Na chwilę obecną dominują w nim jednak już zdecydowanie aktywiści RN, zwłaszcza ci młodzi i najmłodsi, na czele z R. Winnickim i aktualnym prezesem MW T. Pałaszem, którzy regularnie zapełniają jej łamy (w stopce redakcyjnej widnieje także m.in. osoba P. Holohera).

    Gazeta mocno eksponuje również postać innego czołowego leadera RN Mariana Kowalskiego, sam zaś p. Siemiątkowski (pisujący równolegle także i do Polityki Narodowej oficjalnego organu RN) należy do jej wiodących publicystów, zwłaszcza właśnie w zakresie spraw rosyjskich i ukraińskich. Tym samym PN stanowi swoisty miszmasz narodowo-niepodległościowy , w ramach którego polska (nominalnie) idea narodowa została pożeniona z bardzo mocną zaprawą niepodległościową, jakkolwiek widoczna przewaga działaczy i sympatyków RN wśród piszących oraz regularne zapełnianie przez nich większości stronic kolejnych wychodzących numerów PN zdążyło już wywołać utyskiwania niektórych środowisk niepodległościowych, iż miał być nowy tygodnik opinii, a zamiast tego mamy (w zasadzie) biuletyn partyjny RN.

    Łaskawy protektor i sponsor młodych endeków p. Bachurski, to zresztą prawdziwy niszowy magnat medialny, jak go określają niektórzy znawcy polskojęzycznego rynku medialnego. Oprócz wymienionych tytułów politycznych jest bowiem właścicielem i wydawcą kilku liczących się pism ekonomicznych w pierwszym rzędzie Gazety Finansowej. Że to naprawdę nietuzinkowa postać, ukazuje to choćby krótki opis jego sylwetki zamieszczony na łamach GF24 online, w składzie redakcji: Kieruje całokształtem działań Gazety Finansowej, zarządza działalnością organizacyjną, ekonomiczną oraz finansową, nadzoruje działania marketingowe. Posiada dwudziestoletnie doświadczenie pracy na rynku wydawniczym. Jest wydawcą czołowych polskim pism ekonomicznych Gazety Finansowej , Home & Market , Biznes Open , Gentleman (wszystkie tytuły aspirujące do miana elitarnych AT.). Realizuje wiele projektów wydawniczych. Przez dziesięć lat mieszkał i pracował w Stanach Zjednoczonych. Posługuje się biegle językiem angielskim.

    I jak tu uznać RN za organizację rzeczywiście antyestablishmentową, czy nawet tylko antysalonową, skoro posiada tak eliciarskich patronów. Bo chyba nikt poważny nie będzie próbował przekonywać, iż p. Bachurski stworzył (i to w czasach, gdy prasa ma coraz bardziej pod górkę) i oddał do dyspozycji młodych, nowoczesnych narodowców całkiem nowy tygodnik tylko dlatego, że miał akurat taki kaprys. Raczej trudno uwierzyć też w tłumaczenie, że jest to wyłącznie efekt czystej kalkulacji biznesowej wydawcy. Podobnie, że łaskawy sponsor daje im całkowicie wolną rękę, że mogą sobie pisać w PN całkiem swobodnie co tylko zechcą i forsować nawet zupełnie przeciwstawny punkt widzenia na pewne kwestie, niż ten obecny i obowiązujący w WG, czy w GF.

    Przede wszystkim jednak intrygować musi kwestia, jaki wpływ na stanowisko i stosunek p. Siemiątkowskiego do Rosji mają tak rozlegle amerykańskie konotacje jego pryncypała. Bardzo trudno znaleĽć bowiem wśród osób tego pokroju ludzi odnoszących się do niej życzliwie, a nawet tylko względnie neutralnie w tym przypadku zdeklarowana rusofobia jest w zasadzie regułą. Zresztą GF opowiada się w konflikcie ukraińskim wyraĽnie po stronie tzw. junty kijowskiej, więc i reszta członów tego minikoncernu medialnego musi się z grubsza dopasować do tego stanowiska to całkiem logiczne. P. Siemiątkowski nie ma zaś z tym chyba najmniejszych kłopotów, jako że już wcześniej zabłysnął jawnie probanderowskimi wstawkami, które dobrze harmonizują z treścią omawianego tekstu. O tym jednak już w kolejnej odsłonie tego artykułu.

    PS. Niniejszy tekst został przygotowany do publikacji już jakiś czas temu, postanowiłem jednak rozmyślnie wstrzymać się z tym krokiem, nie chcąc narażać się na zarzut celowego (w domyśle rozbijackiego, a może i agenturalnego!) podważania wiarygodności i niszczenia wizerunku RN w toku trwającej kampanii wyborczej do PE. Także i po samych wyborach należało odczekać przynajmniej tych kilka dni, aby nie stwarzać z kolei wrażenia sadystycznego kopania leżącego na łopatkach (przynajmniej w tej chwili) środowiska politycznego.

    (c.d. wkrótce)

    Andrzej Turek
    http://piastpolski.pl

  • Jest to przecież normalne, Lwów był Polski, Wrocław Niemiecki... Pisać można i jak najbardziej trzeba. Nikt nie nawołuje przecież do rewizji granic. U nas jest normalnie - za wyjątkiem dwóch panów - jeden generał M. drugi pejsaty żydożerca, ale obaj są dyskredytowani przez ich emocje...

  • Ukraińskie siły antyterrorystyczne (ATO) odbiły wczoraj z rąk rosyjskich rebeliantów trzy osady: Pierwomajsk i Kalinowo w regionie Ługańsk i Kamyszewacha w regionie Donieckim. Pojmano jeńców, a wśród nich Czeczeńcy i żołnierze rosyjskich sił specjalnych Specnaz.

    - Siły ATO, w których skład wchodziły bataliony specjalnego przeznaczenia, uwolniły trzy osady - Pierwomajsk, Kamyszewacha i Kalinowo - czytamy w oświadczeniu Ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa.

    Specjalna grupa Sił Zbrojnych Rosji i około 30 terrorystów zostało zabitych na wyzwolonym terytorium.

    Centrum prasowe ATO poinformowało, że w związku z ofensywą ukraińskich wojsk w konfliktach z terrorystami brakuje im broni, amunicji, materiałów eksploatacyjnych i do komunikacji.

  • Mówią że ciężarówki będą przechodzić przez granicę którą kontroluje LNR i DNR, myślę że to sluszna decyzja, głupio karmić banderowców.

  • Jaroslaus, słuchaj Żydzie za wszelką cenę starający się o aryjskie papiery na tyn Forum. U mnie te aryjskie papiery już masz, przestań pluć na swoich przodków i na cały Naród Żydowski. Ty jesteś podłym człowiekiem, nie dawaj podstaw aby tą opinię rozciągano na wszystkich Żydów, bądź tylko jednostkowym przykładem. A tą kostkę mydła po Twoim Dziadku zachowaj, obmyj plwociny ze swojej twarzy normalnie, szarym mydłem. Daj sobie i nam spokój, biedny człowieku.

  • "Ale to dla mnie jest to stan tu i teraz naszych stosunków Polsko - Ukraińskich. Na "Jutro" powinna nastąpić praca nad trwałą zmianą w kierunkach naszej współpracy i wzajemnego postrzegania się. I to nie z pozycji siły, nie z pozycji buta i obcasa. Pod polskim i ruskim butem to Ukraińcy już byli. Teraz są i chcą być wolni, chcą żyć "sami dla siebie", wyszli już z etapu bycia narodem "sami w sobie" ( nomenklatura marksistowska).".... "But i obcas" rozumiem jako absolutna dominacja, traktowanie drugiej strony z góry, jako przedmiot a nie podmiot w dyskusji nad poszukiwaniem rozwiązań. Swoją wypowiedź traktuję jako wstęp do dyskusji nad kierunkiem naszych przyszłych pozytywnych stosunków Polsko - Ukraińskich. Zwrot "But i obcas" nie był najszczęśliwszym moim sformułowaniem, szkoda by było gdyby to spowodowało kubły pomyj w których potencjalna dyskusja zostanie utopiona. Może inni Forumowicze podejmą ten temat.

  • Prawy sektor mowie, ze zginelo 12 bojownikow. Otoz, prorosyjski rebeljanci "popracowali" - Polakom mniej "pracy"!

  • o desperacji banderowców w stworzeniu legendy "krainy" świadczą powtarzające się zabiegi przyspawania Łemków do "narodu" kraińskiego. A bycie pod polskim butem jest łgarstwem godnym żydowskiego bandyty pokroju Ozjasza Szechtera. Kraińcy byli największymi beneficjentami idiotycznych rządów Sanacji. Gdy parcelowano wielkie polskie majątki w województwach południowo wschodnich to oni byli uprzywilejowani, tak, że polski chłop najczęściej nic z tego nie uzyskiwał Ich krypto bandyckie organizacje były dotowane przez polskiego podatnika, chodzi tu o organizację Łuh, Sokił i im podobne. Tak samo było ze spółdzielniami. Kraińcy byli zatrudniani bez dyskryminacji na wszystkich stanowiskach. Za to wszystko Polska otrzymała zamachy bombowe, napady na banki, poczty i konwoje, chroniczne ścinanie słupów telegraficznych i telefonicznych, masowe podpalenia domostw polskich chłopów oraz w końcu morderstwa, nie tylko Polaków ale też "swoich". Prapradziadek mojej dziewczyny był Rusinem z polsko-ruskiej wsi pod Lwowem. Za to, że córkę, którą miła ze związku z Polską wydał za Polaka OUN spalił mu stodołę. To nie są ludzie - to są zwierzęta - mówię tu o wszystkich sympatykach UWO, OUN, UPA i Bandery z tzw. zachodniej Krainy.

  • Jan_De: 11.08.2014 10:18 ).Wśród Ukraińców bowiem przeważała rezerwa oraz pewien rodzaj skrywanej niechęci a nawet skrywanej pogardy w wielu przypadkach jest jawna nienawiść. Podziwiam Pana niesamowita cierpliwość w odpieraniu bzdurnych argumentów ,,Tutejszego" ...(.gdybyś był Pan ich świadkiem - przewartościowałyby Pańskie poglądy.).. ,Bo zakładam, że jesteś Pan Polakiem, i życzysz Polsce jak najlepiej"..Wydaje się być chybionym ten argument . ....I to nie z pozycji siły, nie z pozycji buta i obcasa. Pod polskim i ruskim butem to Ukraińcy już byli.....Taki bełkot może wydawać z siebie osobnik całkowicie amoralny i pozbawiony jakiegokolwiek szacunku dla Polski i Polaków oraz celowo odrzucający fakty historyczne mówiące o ,,Historii" i narodzie ukraińskim bo nie było czegoś takiego jak ukraińcy do początku XX w bełkot o polskim bucie to czysta fikcja Na terenach Wschodnich województw do 1945 r obowiązywała jurysdykcja Państwa Polskiego i wszyscy mieszkający na nich mieli obowiązek przestrzegania go . ....wyszli już z etapu bycia narodem "sami w sobie" ( nomenklatura marksistowska) W dodatku posługuje się fałszerstwem w ocenie etapów rozwoju tego tworu . Ich korzenie ,,bycia narodem" tkwią w ideologii Faszyzmu Dońcowa a nie jakichś bredni i marksizmie , ponad to .W okresie ostatnich 25 lat kiedy to byli rzekomo niepodległym krajem nigdy nie nastąpiło faktyczne połączenie dwóch różnych mentalnie i kulturowo grup mieszkających na wschodzie i zachodzie ukrainy . problematyczne i nieodpowiedzialne jest powołanie obszaru i ilości zamieszkującej ludności to sztuczne państwo bo są todane z okresu przed rozpadem na wshód i zachód .

  • "Fabrykowanie faktow".Bez przesady.Prawda oczywista to nie fabrykowanie faktow.Fabrykowaniem faktow to było to ze radio wynalazł czekista Radiow a przekladnie Nortona wielki radziecki uczony Nortonow.Fabrykowaniem faktow było "wyzwalanie z pod okupacji Polskich Panow" zachodniej Ukrainy czy Bialorusi.A czym był Pakt Ribbentrop - Molotow i zabranie Wilenszczyzny?A czymże była Jalta?Poza tym kto zna historie prawdziwa własnego kraju nie będzie pisal o ukraińskim Lwowie który od 1365r(?) był przy Macierzy do 1945r. a wcześniej jeszcze wladali nim Piastowie(z przerwami).

  • Wg. ciebie mieli ich witać kwiatami ? Na ukrainie jast teraz taka nagonka na ludzi, że każdy młody woli się wpisać do prawego sektora, byle dali mu spokój. No i rośnie nam przy granicy faszystowski naród jak malowany. A Polska co ? Wspiera go.

  • Jestem smutny gdy patrze na nasze "elyty polytyczne"….Kaczynski pod banderowska flaga, Kurski , Kowal i inni …..Trzeba byc wyjatkowym ignoranetm zeby nie widziec tego ze nie bylismy i nie bedziemy z Rezunami Bracmi……Po co nam ( Polakom i Polsce ) silny ,nacjonalistyczny i banderowski rzad w Kijowie? Chyba ze "elyty "maja w tym swoj wlasny interes. Szkoda ze mamy w Polsce ludzi ktorzy patrzac w przyszlosc nie wyciagaja wnioskow z naszej tragicznej historii

  • Niestety ma Pan rację, studzi to trochę moje "moralizatorskie" zapędy. Szkoda...

  • Ta Ukrainka urodziła się chyba w Chełmie? Mam takie same jak Pan doświadczenia z Ukraińcami. Często za zasłoną ukraińskich oczu czai się pogarda i niechęć do Polaków. Ale skąd ta pogarda?. Czasami wybucha w przypływie nie kontrolowanej emocji. Takie miałem wrażenia w kontaktach z większością Ukraińców. Ale byli też inni Ukraińcy - serdeczni, lojalni, opiekuńczy wobec mnie - Polaka. Ale to działo się się w warunkach izolowanych, dla nich bezpiecznych - w czterech ścianach domów na Ukrainie i w Polsce. Wycieczka objazdowa po dawnych kresach ogranicza jednak możliwość poznania Ukraińców jako jednostek, pozostają tylko tak bardzo ważne wrażenia. Ale to dla mnie jest to stan tu i teraz naszych stosunków Polsko - Ukraińskich. Na "Jutro" powinna nastąpić praca nad trwałą zmianą w kierunkach naszej współpracy i wzajemnego postrzegania się. I to nie z pozycji siły, nie z pozycji buta i obcasa. Pod polskim i ruskim butem to Ukraińcy już byli. Teraz są i chcą być wolni, chcą żyć "sami dla siebie", wyszli już z etapu bycia narodem "sami w sobie" ( nomenklatura marksistowska). Mamy swoje principia - moralne rozliczenie Wołynia, rola Polski w historii Ukrainy, jaki możliwy - oczekiwany i korzystny dla nas kierunek rozwoju stosunków między narodami Polski i Ukrainy. No i gwoli przypomnienia: Ukraina zajmuje obszar dwa razy większy od Polski oraz posiada o 25% więcej ludności od nas. No i walczy z FR w sposób nieporównywalnie skuteczny od naszych obecnych możliwości.

  • nawet buty 2 ściągnęli , ruskie to majo w genach :)

  • Skala i konsekwencje tego "oburzenia" dla tego człowieka dadzą jasny pogląd na kwestię
    realnego wpływu kultu Bandery na Ukraińskie społeczeństwo.

    tagore

  • @Tutejszym:Takowe opinie maja byli pracownicy UB oraz ich dzieci(nie wszystkie).Nie jest to jakas porazajaca ilość tych osob,jednak mimo wszystko czasem można gdzies uslyszec lub przeczytać "powalające" wypowiedzi znawcow "historii"z pod patronatu Bieruta lub Gomulki choć ten ostatni był bardziej powsciagliwy w/w sprawie niż Cyrankiewicz.

  • Skąd Pan, Panie iwanow wziąłeś twierdzenie "że część Polaków tez tak sądzi ". To że "Sylwia" - ruski agent wpływu jako "obiektywny komuch" chce zrównać AK z ruskimi oddziałami na Donbasie to nie dziwota. Chodzi o pozytywne skojarzenie ( AK = ruska interwencja ma Ukrainie ). W co Pan grasz, Panie iwanow, w jakiej orkiestrze?

  • Zwyrodnialce!

  • Adolf Hitler miał rację na temat - pfu- żydostwa. UWAGA: Szokujący film dokumentalny o ZBRODNIACH ŻYDOWSKICH, popełnionych przy DZIKIM POPARCIU tych parchatych bestii obleczonych w ludzką skórę. Jak na razie po angielsku, ale za kilka-kilkanaście dni powinna pojawić się wersja z napisami polskimi. https://www.youtube.com/watch?v=LuH8StEEvN4

  • Dlategoz pisze.Winien wisieć za morderstwo na Pierackim - min.spraw wew.II RP.Notabene nawet przyjaznym Ukraincom.

  • Nazywając AK-owców 'bandytami', Pietrow demaskuje się jako nieobiektywny komuch. Nazywając donbaskich powstańców bandytami, Sławomir Dębski z CPRDP demaskuje się jako ignorant i nieobiektywny oportunista polityczny, który jest niewłaściwą osobą na zajmowanym przez siebie stanowisku.

  • pisarzfza 12 August 2014, 21:10 Roman Dmowski - "Kwestia ukraińska"

    "Wychowawszy się pod niemieckim butem"? W zaborze rosyjskim, w rosyjskojęzycznej szkole i na rosy
    jskojęzycznym uniwersytecie...

  • Sąd II RP najpierw skazał mordercę Banderę na śmierć a potem go ułaskawił. Bandera spiskował przeciwko Polsce m. in. w Krakowie. Można go uważać za ukraińskiego Hitlera.

  • a gdyby tak kanalia zniknęła a jej ciała ju nikt by nigdy nie odnalazł?

  • uri 12 August 2014, 20:53 Rourke: Putin to dobry człowiek

    Mickey to kiedyś naprawdę dobry aktor był. Niestety, prochy mu mózg wyżarły.

  • Może ilu kierowców ma katar i czy mają ze sobą chusteczki higieniczne

  • grzegorz710 12 August 2014, 20:16 Sankcje zwiększą inflację w Rosji

    A my rośniemy w sił e na sankcjach paprykarz dzisiaj to pokazał

  • Nareszcie jeden pozytywnie nastawiony do tego posranca co wisieć powinien za II RP.

  • strzelać będą putlerowcy -winni będą ukraińcy - proste

  • smutne jest to, że część Polaków tez tak sądzi

  • Ukrofaszyści i banderowcy, łącznie z niewdzięcznymi studentami ukraińskimi, spełniają pożyteczną funkcję swymi wpisami. Dzięki nim, ci Polacy, którzy naiwnie idealizowali Ukraińców zachodnich widzą teraz ich agresywność, arogancję, zakłamanie, obłudę, falsz, złośliwość, bezkrytyczność i plytkość analityczną, a nawet jej brak. Odrażająca nacja.

  • Obrazoburca! Bluźnierca! Na nożi! Na pohybel! Moskaliaku i poliaku na giliaku! Sława ukraini!

  • Tam jak Niemców nie obchodziła wrogość Polaków na wiele pokoleń za ludobójstwo i zniszczenia w Polsce, tak zach. Ukraińców nie obchodzi wrogość wsch. Ukraińców na wiele pokoleń za to samo. Po tym ogromie krzywd i przelanej krwi oni już nie mogą żyć w tym samym państwie.

  • Tylko jedno określenie dla tego pana - palant

  • Widział pan idiotę nie? niech pan popatrzy w lustro