• Pełną formą nazwy był dawniej Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR), zwykle skrótowo nazywany Związkiem Radzieckim. Nazwa ta budziła zastrzeżenia, czego rezultatem było powszechne w publicystyce emigracyjnej, a z czasem i w krajowej, użycie formy Związek Sowiecki (była jeszcze krótsza forma Sowiety). Na tej podstawie może też być Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich (ZSRS), bo skrót od tej nazwy jest czytelny. To prawda, że poszczególne nazwy tego państwa różnią się m.in. nacechowaniem stylistycznym. Źródło http://sjp.pwn.pl/slowniki/Zwi%C4%85zek-Sowiecki.html

  • Mniejsza o nazwę, liczą się fakty.

  • widzisz a ty czyt.bez zrozumienia ,jak na 72 latka takie pisanie jest imponujace,,kto napisal o podziwie dla samego piszacego....Krisss SS ladnie te 2 ost.SS podkreslasz piszac je przewaznie z duzej litery....smieszna/y jestes....

  • Andrz:
    21.06.2015 21:32/. Nie sowieci a Związek Sowiecki.

  • Jeszcze jedno na Polskę napadli Niemcy a niedługo potem Sowieci, szkoda, że to pominąłeś.

  • tagore:
    21.06.2015 21:22/. Proponuję zacząć od ZUwP i wszelkich odmian studenckich zrzeszeń ukropskich.

  • Sylwuś piszesz cyt " zamordowali tych niewinnych Polaków w Glinciszkach", a to znaczy, że nie identyfikujesz się z ofiarami jako swoimi rodakami. Wyszło szydło z worka.

  • nie tylko niemieckich, ale od czegoś trzeba zacząć.

  • Najlepszym sposobem na uzdrowienie sytuacji ,było by usunięcie z kraju niemieckich fundacji przypartyjnych ,których działalność uderza w polskie interesy.

    tagore

  • krisss: 21.06.2015 21:03 Ale to co mam go podziwiać? Jak ktoś zdolności wykorzystuje do złego to biada mu.

  • W pisaniu inwektyw i kłamstw oraz pluciu jadem Tutejszym Sułek Żelisław wprawił się jako płatny szpicel komunistycznej tajnej policji założonej przez stalinowskiego generała Sierowa. Wg. IPN, chodził pałować manifestujących warszawskich studentów. Nie jest to postać, z która przymierzać się chcą ani ukraińscy szowiniści ani polscy patrioci. A oto wizerunek krisa SS.

  • problemy Rumunów nie są moimi problemami. tak samo Chińczyków, bardziej mnie wk...... fakt, że nasi magicy nie mają jak naprawić 29-ek ani nie mają skąd wziąść do nich silników

  • votum majac 72 lata wiekszosc ludzi dlugopisu nie moze utrzymac w reku,wiec szybkie i umiejetne pisanie na klawiaturze w tym wieku jest dziwne dla mnie....dosc dlugie odpowiedzi pisze bardzo szybko......jak na 72 latka imponujace

  • krisss: 21.06.2015 20:44 Cóż w tym dziwnego, ma wprawę w pisaniu raportów.

  • jak na 72 lata to bardzo zrecznie pisze i dosc szybko...

  • votum_separatum 21 czerwca 2015, 18:42 Rosja wreszcie sprzeda Chinom myśliwce Su-35?

    dudi: 21.06.2015 17:13 Rumuni nie mają za bardzo czym latać. Większość Lancerów stoi w krzakach. Zostawiono niewielką ilość najbardziej zaawansowanych Lancer-C. Niestety Żydzi nie byli producentem MiGów i ich modernizacje tradycyjnie nie są tak zintegrowane z instalacjami samolotów jak to robią Rosjanie. Co do sprzedaży Su-35S to zobaczymy jak jest na prawdę, bo wiele razy słyszało się że już sprzedają a potem nici. Co więcej skoro Chińczycy tak bardzo są zainteresowani tym samolotem, to jest to dowód na to, że ich najnowsze J-11/15, J-20 to lipa. Skorupy o dość nowoczesnych kształtach z przestarzałymi rozwiązaniami dotyczącymi struktury, materiałów, napędu i awioniki.

  • Tak jak wprost mówimy prawdę, że na Polskę napadli Niemcy i Niemcy zamordowali miliony Polaków, tak mówmy wprost prawdę,że to Litwini a nie żadni ’kolaboranci’ zamordowali tych niewinnych Polaków w Glinciszkach.

  • Tutejszym: 21.06.2015 14:27 Panie Sułek, znowu dajesz pan swoim jadem? Nie wypada, panu jako agentowi sowieckiemu pisać o kimś w ten sposób. Co do wpisu Pani Sylwii - za czasów działalności Uriego Tennenbauma na forum rozochocony pisał pan komuś per "kochaś" i coś tam o odbytnicy. Rozumiem, że tam na wschodzie byliście narażeni na kontakty z różnymi dzikimi nacjami jak np. Chazarowie stąd błędy genetyczne. Poza patologicznymi zmianami nastroju prześladuje pana jakaś niedookreśloność płciowa? Wstydź się pan!

  • Tutejszym nazywa się Zbigniew Sułek.Chociaż podlizuje się ciągle forumowym Ukraińcom, Sułek to komunista, który był płatnym donosicielem sowieckiego SB o kryptonimie ‘Żelisław’. Informację tę zamieścił użytkownik ‘Boruta’. Cytuję: ‘ … Boruta:
    21.04.2015 21:55

    Szuja Tutejszym to tak tu ludziom nawymyślał, że mu się bliżej przyjrzałem. Zawsze broni ukraińskich nacjonalistów i banderowców. Napisał w zeszłym roku, że miał 72 lata. Powtarza, że nazywa się Zbigniew Adamiec. Pisał, że pracował w elektronice. Zgadza się, to ten. Tutejszym urodził się 21 maja 1942 r. w Kowlu w ZSRR w rodzinie ukraińsko-żydowskiej. Nazywa się naprawdę Zbigniew Sułek. ‘Sułek’, to po poprzedniej zmianie nazwiska. Adamiec to nazwisko jego matki. Jego wujek (brat matki) był członkiem bandy UPA (Ukraińskiej Powstańczej Armii) i został zabity w 1944 r. Po wojnie Zbigniew Sułek zamieszkał z rodzicami w Chełmie Lubelskim. Jego ojciec był oficerem politycznym (politrukiem) w WP. Tylko komunistów rekrutowano na politruków. W grudniu 1961 r. Tutejszym vel Zbigniew Sułek vel Zbigniew Adamiec dobrowolnie wstąpił do stalinowskiej zbrodniczej organizacji założonej przez wroga Polski gen. NKWD Sierowa: został agentem Służby Bezpieczeństwa PRL. Tutejszym – Sułek pobierał wynagrodzenie za służbę w Bezpiece. Był płatnym konfidentem i donosicielem. Używał kryptonimu Żelisław. W SB był chwalony za gorliwość. Jako członek ZMS, czyli komunista, Tutejszym vel Zbigniew Sułek vel Zbigniew Adamiec vel Żelisław wstąpil na wydział Matematyczno-Fizyczny Uniwersytetu Warszawskiego ale był na ten kierunek studiów za głupi i musiał powtarzać lata studiów aż go w 1964 r. skreślono z listy studentów. Przeniósł się na Ekonomię Polityczną ale i na to był za głupi i go znów skreślono z listy studentów w 1966 r. Potem dostał się do Działu Maszyn Matematycznych w Zakładach Kasprzaka w Warszawie. W związku z tym uczestniczył w sprzedaży starych komputerów na Kubę o czym napisał na tym forum. Zetknął się z Korwinem-Mikke i też na niego i innych opozycjonistów donosił. W 1967 r. został członkiem żydowskiego klubu ‘Babel’ i zaprzyjaźnił się z Natanem Erdbergiem. Nie spodobała mu się akcja antysyjonistyczna gen. Moczara i jako protest przeciwko antysemityzmowi Tutejszym vel Zbigniew Sułek vel Zbigniew Adamiec vel Żelisław opuścił SB w kwietniu 1968 r. Na tzw. ‘Liście Wildsteina’ Zbigniew Sułek’ ma numer IPN BU 00283/1083. Więcej materiałów o Tutejszym jest publicznie dostępnych na str. 81 - 84 Biuletynu Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) z marca 2008 r.: http://ipn.gov.pl/__data/assets/pdf_file/0005/52592/1-13378.pdf Tutejszym - Sułek - Adamiec - Żelisław jest nadal głupi, bo gdy się ma taką haniebną przeszłość do ukrycia to powinno się ‘wsadzić mordę w kubeł’ i siedzieć cicho a nie urągać ludziom na publicznych forach. Z materiałów IPN wynika, że Tutejszym – Sułek - Adamiec - Żelisław to esbek, stalinowiec i komunista. Z jego działalności na tym forum wynika, że jest probanderowskim ukraińskim nacjonalistą. Pozwalam ten tekst kopiować i wklejać wszędzie bez potrzeby cytowania źródła. .. ‘ Koniec cytatu. Internet nie zapomina.

  • No to pomagać bezpośrednio tym polskim dzieciom, a nie "regionom gdzie mieszkają Polacy". Dociera do was porypizm propozycji Kukiza? Tłumaczę przykładowo: ukraińskie miasto ma 30tys mieszkańców, mieszka 20 Polaków. Pomagamy regionowi, więc fundujemy temu miastu most za 10mln zł. W ogóle to niech fani Kukiza stukną się czymś w puste głowy. Cała III RP jedzie na kredytach, a ich idol chce wspierać regiony za granicami kraju. Oczywiście Kukiz występuje tu jako dobry glina, bo (łaskawca!) ogranicza cel drenażu pieniędzy do wybranych regionów Ukrainy, a nie całego kraju.

  • sylwia 21 czerwca 2015, 17:18 Polska u szczytu potęgi

    Ukraincy są przebiegli i dlatego bezpośrednio nie wspierają ukraińskiego szowinizmu i jego przejawów. Poznać Ukraińców po atakach na użytkowników podtrzymujących pamięć o pomordowanych przez Ukraińców setkach tysięcy Polaków. Ukraińcy takich użytkowników nienawidzą i zwalczają ich z sił całych. Poznać Ukraińców także po solidarności: atakują Polaków stadami, jak hieny, albo sotniami, jak bandy UPA. Poznać ich po stronieniu od potępiania ukraińskich zbrodni na Polakach: ten temat dla dla nich tabu. Poznać ich też po patologicznej rusofobii, z którą wyłażą jak Filip (Pełep) z konopi, nie przypiął ni wypiął . Wszystko im się kojarzy z ’ruskimi‘ lub Sowietami tak jak Cato Starszemu wszystko kojarzyło się z Kartaginą a przysłowiowemu staremu lowelasowi wszystko kojarzyło się z D.

  • zan 21 czerwca 2015, 16:44 Polska u szczytu potęgi

    @wojtasmaz "ruskiemu imperialiście" chodziło o brak floty w XVI wieku, więc wypominanie tego Sowietom jest kompletnie.bez sensu. Zamiast skupiać się na definicji imperium, flocie itd. to przeszedł Pan do ataku podszytego pogardą, żalami i pretensjami. Czy to jest ta przewaga polskiej świadomości nad rosyjską? Nie sądzę. Pan w ogóle nie ma zbyt dużo świadomości. Zbrodnie żydobolszewii przypisuje Rosjanom, okrągły stół z nadania CIA - również Rosjanom. Fasadowość demokracji w Polsce - Rosji - choć jesteśmy satelitą Zachodu. itd.

  • zan 21 czerwca 2015, 16:24 Polska u szczytu potęgi

    Oczywiście obaj nie macie zielonego pojęcia co znaczy "imperium". Imperium to zdolność do opodatkowywania wielu narodów przez jeden ośrodek władzy centralnej. Do budowy imperium nie potrzeba floty. Imperium może być lądowe (przykład Mongołów). Polska faktycznie nie tworzyła imperium, ale nie dlatego, że nie miała floty. Polska nie miałą władzy centralnej.

  • polsko-brytyjski układ sojusznicy został podpisany 25 sierpnia 1939, pytanie jazmig do ciebie kiedy został podpisany pakt ribentrop-mołotow? twoje "political fiction" niespecjalnie mnie interesuje, tak samo jak brednie jakoby Beck na polecenie USA doprowadził do wybuchu wojny.

  • zan 21 czerwca 2015, 16:19 Polska u szczytu potęgi

    Troll podpisujący się "ruski imperialista" nienawidzi Rosjan i często ciśnie na nich w komentarzach na tym portalu. Tutaj wyraził lekceważenie wobec Polaków - wobec których ma najwyraźniej kompleksy. Po dłuższej obserwacji podejrzewam, że to Ukrainiec albo Żyd. Pan natomiast dał się złapać jak dziecko. Proszę wyciągnąć stąd lekcję na przyszłość, tzn. zastanowić się jak łatwo i bez zastanowienia przyjął Pan jednozdaniowy, anonimowy byt internetowy za człowieka z krwi i kości. W tym przypadku Rosjanina. Nawet odsprzedał mu Pan uszczypliwości, i to z nawiązką.

  • zan 21 czerwca 2015, 16:09 Polska u szczytu potęgi

    No właśnie. Autor powołał się na konkretne źródło, w tym przypadku francuskie.

  • Niech wożą gaz cysternami

  • no właśnie tu się mineliśmy, bo Iryda zrobiła naście godzin nalotu a Skorpion był i pozostanie makietą. koniec kropka. nie chce mi się tutaj dyskutować o makietach...

  • Polska dostała gwarancje Wielkiej Brytanii i Francji, dlatego utwardziła stanowisko w negocjacjach z Niemcami. Słynne: narody mają swój honor było uzasadnieniem do zgody na wojnę z Niemcami. Niestety, Niemcy dogadały się ze Związkiem Sowieckim i spotkał nas IV rozbiór dlatego, że sojusznicy nie dotrzymali słowa i nie zaatakowali Niemiec. Gdyby wojska francuski i brytyjskie, zgodnie ze zobowiązaniami, weszły do Niemiec po 01.09.1939 r., to sowieci nie wkroczyliby do Polski i w krótkim czasie Niemcy musiałyby skapitulować, a Hitler przestałby być kanclerzem III Rzeszy.

  • syndrom2 21 czerwca 2015, 15:57 Rosja wreszcie sprzeda Chinom myśliwce Su-35?

    I jeszcze jedno co do "PIKNIKU LOTNICZEGO".
    http://www.pikniklotniczy.krakow.pl/index.php/piknik/program

  • Byłem kiedyś głupi i naiwny. Myślałem, że w IPN pracują naukowcy, badacze i archiwiści - coś w rodzaju "źródła" dla historyków, publicystów i dziennikarzy. Okazuje się jednak, że IPN łapie się bezpośrednio za robienie planszówek, wykupywanie całych stron by potrolować w Rosji i tym podobne dyrdymały.

  • syndrom2 21 czerwca 2015, 15:55 Rosja wreszcie sprzeda Chinom myśliwce Su-35?

    Sprzedaje lecz nie wszystko. Przykład Iskander, Mi-28N, Ka-52, JARS, TOPOL, Borej ect. Więc sprzedaje to co chce sprzedać. Zawsze to robiła sprzedawała nawet w UW dla innych państw stare konstrukcje, dla siebie nowoczesne. A my nie mamy nic. Natomiast w przypadku IRYDY mijasz sie z prawdą. Najnowszą był..... "PZL-230 SKORPION" (zapraszam do Muzeum Lotniczego w Krakowie tam go można zobaczyć, ponadto chyba 27-28.06.2015 jest chyba Piknik Lotniczy i można wejść i zwiedzać eksponaty za darmo)
    PZL-230 SKORPION - Projekt samolotu powstał w 1992 roku w zakładach lotniczych PZL Warszawa-Okęcie. Warto przy tym zauważyć, że to, co pierwotnie zaproponowali polscy inżynierowie, było konstrukcją dość prostą, ale przy tym trzymającą się realiów. Pierwszy projekt maszyny o oznaczeniu PZL-230 Skorpion przedstawiał konstrukcję, jaką przy optymistycznych założeniach polski przemysł lotniczy był wówczas w stanie wyprodukować.
    Makieta pierwszej wersji Skorpiona
    Pokazany jeszcze w 1991 roku projekt zakładał zbudowanie maszyny napędzanej dwoma silnikami turbośmigłowymi. Było to rozwiązanie stosunkowo proste, tanie i nieskomplikowane we wdrożeniu. Samolot miał osiągać prędkość 640 km/h, a jego istotną zaletą była bardzo niska prędkość minimalna - miał utrzymywać się w powietrzu przy zaledwie nieco ponad 100 kilometrach na godzinę.
    Nietypowy miał być układ aerodynamiczny Skorpiona - samolot został zaprojektowany z trzema powierzchniami nośnymi - dodatkowe powierzchnie umieszczono, podobnie jak w układzie "kaczka", z przodu kadłuba, przed skrzydłami.
    W gruncie rzeczy była to więc konstrukcja nawiązująca do popularnych w latach 60. samolotów "przeciwpartyzanckich", jak np. OV-10 Bronco: lekkich (masa własna pierwszego Skorpiona miała wynosić zaledwie 2,1 tony), tanich, ale z powodzeniem wystarczających do polewania napalmem plantacji koki czy obrzucania bombami partyzantów w klapkach ze zużytych opon i ze starymi kałasznikowami w dłoniach.
    PZL-230 Skorpion jako nowoczesna maszyna pola walki
    Problem w tym, że w latach 90. o takich partyzantów w Europie byłoby raczej trudno, a nasycenie terenu, nad którym miał działać Skorpion bronią przeciwlotniczą wymuszało zastosowanie konstrukcji bardziej skomplikowanej i droższej. Projekt został zatem skorygowany według wymagań wojska, a Skorpion zaczął jawić się jako bardzo nowoczesna i unikatowa w skali świata maszyna - poza wstępną koncepcją z napędem śmigłowym przygotowano co najmniej dwa warianty projektu, różniące się m.in. układem aerodynamicznym i zastosowanymi silnikami.
    Trzy, coraz bardziej zaawansowane, projekty Skorpiona
    Samolot miał zostać wyposażony w silniki turbowentylatorowe, a jego prędkość miała wzrosnąć do okołodźwiękowej - szacowano ją na 1000 km/h. Kadłub, wykonany w znacznej części z materiałów kompozytowych (m.in. włókno węglowe), uwzględniał potrzeby utrudnionej wykrywalności. Pojawiły się również wymogi dotyczące właściwości STOL (możliwość operowania z krótkich pasów startowych).
    Założono układ sterowania fly-by-wire i bogate wyposażenie awioniczne, za które mieli odpowiadać kooperanci z firm zachodnich(pamiętajmy, że Polska nie była wówczas w NATO). Ciekawym rozwiązaniem było podwozie, które miało być chowane tylko częściowo - podczas lotu koła miały nieco wystawać z kadłuba, chroniąc samolot przed zniszczeniem w przypadku awaryjnego lądowania.

    Imponujący był wachlarz przenoszonego uzbrojenia. Ważący 10 ton samolot miał zabierać aż 4 tony różnej broni (tu - sądząc po innych konstrukcjach, twórców projektu chyba trochę poniosła fantazja): od zasobników z działkami, poprzez kierowaną i niekierowaną broń do ataku na cele naziemne, po rakiety do zwalczania celów powietrznych. Stałym uzbrojeniem samolotu miało być działko GAU-12, wywodzące się od konstrukcji zamontowanej w samolocie A-10.
    Zadanie ponad siły
    Samolot zaprojektowany zgodnie z wymaganiami wojska był wprawdzie - na papierze - konstrukcją nowoczesną, jednak nie miał wiele wspólnego z realiami. Polski przemysł lotniczy nie był w stanie skonstruować takiej maszyny samodzielnie, a powodzenie projektu zależało od współpracy z kooperantami z zagranicy. Jednocześnie, wraz z dopracowywaniem konstrukcji, nad Skorpionem zaczęły gromadzić się czarne chmury.
    Makieta PZL-230 Skorpion
    Choć był to strategiczny projekt rządowy, stopniowo topniał entuzjazm polityków decydujących o finansowaniu dalszego rozwoju samolotu. Wprawdzie Skorpion miał wprowadzić do polskiego przemysłu lotniczego nową jakość i gdyby został skonstruowany, prawdopodobnie byłby nowoczesnym samolotem, należącym w swojej klasie do światowej, bardzo zresztą nielicznej czołówki, ale warto pamiętać o jego specyfice.
    Choć możliwości samolotu rosły wraz z kolejnymi projektami, to PZL-230 Skorpion był bardzo wyspecjalizowaną konstrukcją - na takie rozwiązanie mogło sobie pozwolić bardzo niewiele państw, pozostałe skupiały się raczej na samolotach wielozadaniowych. Zbliżone do PZL-230 projekty, rozwijane w innych krajach, jak np. brytyjski P.1233-1 Saba (Small Agile Battlefield Aircraft) czy nieco wcześniejszy, amerykański Scaled Composites 151 ARES (Agile Responsive Effective Support), zostały skasowane.
    Została tylko drewniana makieta
    Podobną - i budzącą nawet dzisiaj kontrowersje - decyzję podjęto w 1994 roku w przypadku Skorpiona. Choć zrozumiałe jest, wyraźne nawet po tylu latach, rozżalenie konstruktorów pracujących nad Skorpionem, otwarte pozostaje pytanie, czy ta maszyna, choć w swojej klasie interesująca, była w ogóle Polsce potrzebna i czy istniały jakiekolwiek szanse na to, by polski przemysł był w stanie ją produkować. Opinie są podzielone, jednak moim zdaniem bliższe realiom są głosy sceptyków.
    Pozostałość programu Skorpion - makieta drugiej wersji samolotu
    Pozostałością po projekcie jest jedyna, wykonana z drewna makieta samolotu, obrazująca drugi z trzech przygotowanych projektów. Wbrew pojawiającym się niekiedy komentarzom programu nie przerwano na etapie, gdy Skorpion był niemal gotowy do produkcji - od tego dzieliło go jeszcze bardzo wiele, łącznie z podstawowym problemem wielu innych polskich konstrukcji lotniczych, czyli brakiem odpowiednich silników i wyposażenia awionicznego.
    Warto przy tym pamiętać, że choć Skorpion był najbardziej zaawansowanym programem, inne biura konstrukcyjne pracowały nad własnymi maszynami tego typu. Były to m.in. opracowane w warszawskim Instytucie Lotnictwa samoloty pola walki Pirania i Kobra oraz nieco późniejszy projekt przebudowy Irydy na samolot pola walki o nazwie M99 Orkan. Żaden z tych projektów nie doczekał się choćby makiety.
    Źródło: http://gadzetomania.pl/4265,niezwykle-konstrukcje-cz-19-pzl-230-skorpion-polski-samolot-szturmowy

  • Niech zgadnę. To taki rosyjski dziennikarz jak ta "rosyjska aktywistka" Jelena Wasiliewa? Wasiliewa ponoć strasznie symaptyzowała z rodzinami rosyjskich żołnierzy którzy ponoć tysiącami pogineli na Ukrainie a zły Putin trzyma to w tajemnicy. Po krótkim czasie Wasiliewa wylądowała w banderowskich batalionach, zajadała się rosyjskim niemowllęciem (z tortu) na banderowskich imprezach, aż w końcu słuch a niej zaginął. Po prostu liczba bredni produkowanych przez tę ukraińską pijaczkę sięgnęła zenitu. Choć nie wykluczam, że GóWno albo GaPa nadal karmi swoich skretyniałych czytelników "rosyjską działączką" Wasiliewą.

  • Właściwie jest w tym coś groteskowego, w około 100 miejscowościach na Wołyniu spotkali się przypadkowo w tym samym dniu członkowie oddziałów UPA ,Kuszczy i sympatycy .Zupełnie bez istotnej przyczyny były to polskie wioski ,a już zupełnym przypadkiem ci Ukraińcy pokłócili się z poszczególnymi Polakami i ich zabili .Czy dobrze zrozumiałem Pana Wiatrowycza?

    tagore

  • do syndrom2 Rosja sprzedaje co się da i komu się da. CBR w swojej prognozie przewiduje wzrost rosyjskiego PKB o 0 (słownie: zero) procent, więc można spodziewać się kolejnego roku realnego spadku, czyli kurczenia się. co do Su-27 był to czas kiedy wszystko co ruskie było źle widziane w Polsce. dlatego wczorajsze pokazy w Dęblinie były jakie były, smutne i źle rokujące. nawet mig-29 nie doleciał bo mają niesprawne silniki. tacy Rumuni zostawili sobie 100 szt migów 21, przerobili izraelską awionikę i mają czym latać. ostatnią polską konstrukcją była Iryda, ale raczej wątpliwe by dzięki niej przetrwał nasz przemysł lotniczy. tylko co to wszystko ma wspólnego z sankcjami? NIC!

  • oczywiście że w niemal każdej armii miały miejsce gwałty i mordy ale o charakterze incydentalnym natomiast w upa to podstawa funkcjonowania

  • syndrom2 21 czerwca 2015, 14:45 Rosja wreszcie sprzeda Chinom myśliwce Su-35?

    DLA DUDI:
    Związek przyczynowo-skutkowy jest!. Rosja odwróciła się od Europy pod względem wymiany towarowo-handlowej. Militarne powiązania przestają funkcjonować. Więc co robi Rosja. Zdobywa inne (bardziej chłonne) rynki zbytu, a tymi rynkami są Chiny i Indie (o których tu nie wspomniano). Należy zauważyć że Rosja w dalszym ciągu ma wzrost gospodarczy (mniejszy w wyniku sankcji - ale ma).
    DLA CZYTELNIKÓW
    Ponadto napomknę tak przy okazji: dawno zapomnianą sprawę z lat 90-tych ubiegłego stulecie. Rosja chciała nam Polakom sprzedać (dokładnie za płody rolne) linie produkcyjną samolotów Su-27 (miałyby być wytwarzane w naszych - zakładach lotniczych). Na początek proponowała przekazanie 200 sztuk tego typu samolotów. Informacja Rosjan dotyczyła tego że Polacy otrzymują samoloty (jako całość), natomiast awionika, silniki i uzbrojenie mogą sobie dowolnie dobierać (np. awionika Izraelska itd.). Oczywiście mogliśmy wykorzystywać w/w elementy typowo rosyjskie. Decyzji naszych władz nie było. A była to szansa (jedna na milion, ponieważ Rosja była słabeuszem) abyśmy wymienili swój potencjał lotniczy na przynajmniej trzecia generację samolotów szturmowo - myśliwskich (raczej Su-22M2 do nich nie należy, a za chwilę w 2022 resurs tego typu samolotu się zakończy). Byłoby taniej i przede wszystkim nasze zakłady lotnicze zostałyby zaangażowane w produkcję zbrojeniową. A tak nie mamy ani samolotów szturmowych ani też "POLSKICH zakładów lotniczych. Produkujemy podzespoły dla innych (nie polskich) konstrukcji. Czyli jesteśmy TANIĄ SIŁĄ ROBOCZĄ!.

  • ZAMIAST WYMIANY ZDAŃ NIC NIE WNOSZĄCYCH DO ZAMIESZCZONYCH TREŚCI, PROPONUJĘ W SPOKOJU PRZECZYTAĆ WYWIAD;
    Źródło: http://interesariusz.neon24.pl/post/123638,wojna-domowa-na-ukrainie-21-06-2015r-quo-vadis
    "Wywiad udzielony przez prezydenta Putina włoskiemu dziennikowi Corriere della Sera.
    Prezydent Rosji Władimir Putin:
    Dobry wieczór.
    Luciano Fontana:
    Dobry wieczór, panie prezydencie. Przede wszystkim chcielibyśmy podziękować za możliwość przeprowadzenia tej ważnej rozmowy.
    Władimir Putin:
    Cała przyjemność po mojej stronie.
    Luciano Fontana:
    Nazywam się Luciano Fontana. Jestem nowym szefem dziennika Corriere della Sera, obecny jest także mój kolega, Paolo Valentino, który przez dłuższy czas pracował w Rosji i nawet ożenił się z Rosjanką.
    Władimir Putin:
    Jest pan nowym szefem gazety?
    Luciano Fontana:
    Tak, dopiero od miesiąca.
    Władimir Putin:
    Gratuluję nowego stanowiska.
    Luciano Fontana:
    Bardzo dziękuję. Chciałbym rozpocząć od pytania o stosunki rosyjsko-włoskie. Relacje między naszymi krajami zawsze były bliskie i uprzywilejowane, zarówno w sferze gospodarczej, jak i politycznej. Jednak z powodu kryzysu ukraińskiego oraz sankcji w pewnym stopniu się oziębiły. Czy niedawna wizyta premiera Włoch Matteo Renziego w Rosji oraz pańska zbliżająca się wizyta w Mediolanie w jakiś sposób zmienią ten trend, a jeśli tak, co jest do tego potrzebne?
    Władimir Putin:
    Po pierwsze, jestem przekonany, że Rosja nie jest odpowiedzialna za pogorszenie się stosunków między naszym krajem i państwami UE. To nie my tak zdecydowaliśmy, zostało nam to podyktowane przez naszych partnerów. To nie my wprowadziliśmy ograniczenia w handlu i działalności gospodarczej. Raczej byliśmy celem i musieliśmy podjąć retorsyjne i obronne kroki. Ale faktycznie stosunki pomiędzy Rosją i Włochami zawsze były uprzywilejowane, zarówno w polityce jak i w gospodarce. Na przykład w ostatnich latach, to znaczy w ciągu ostatnich dwóch lat, wymiana handlowa pomiędzy naszymi krajami wzrosła jedenastokrotnie, z tego co wiem, z poziomu 4,2 miliarda – wyliczenia są w dolarach amerykańskich – do ponad 48 miliardów, prawie 49 miliardów dolarów. Na terenie Rosji prowadzi działalność 400 włoskich przedsiębiorstw. Aktywnie współpracujemy w sektorze energetycznym w wielu dziedzinach. Włochy są trzecim największym konsumentem naszych zasobów energetycznych. Mamy również wiele wspólnych zaawansowanych technologicznie projektów: w przemyśle kosmicznym i lotniczym, a także wielu innych sektorach. Rosyjskie regiony bardzo ściśle współpracują z Włochami. W ubiegłym roku prawie milion rosyjskich turystów, około 900 tys., odwiedziło Włochy, a podczas pobytu wydali ponad miliard euro. Również, zawsze cieszyły nas relacje polityczne oparte na zaufaniu. Ustanowienie Rady Rosja-NATO było inicjatywą Włoch – w tamtym czasie premierem był Silvio Berlusconi. Ta instytucja doradcza bez wątpienia stała się ważnym czynnikiem na rzecz bezpieczeństwa w Europie. Pod tym względem Włochy zawsze przyczyniały się do rozwoju dialogu między Rosją a Europą oraz NATO jako całością. Nie wspominając o naszej szczególnej współpracy kulturalnej i humanitarnej. Wszystko to, oczywiście, stanowi podstawę dla szczególnych stosunków między naszymi krajami. Wizyta urzędującego [włoskiego] premiera w Rosji stanowiła bardzo ważne przesłanie, wskazujące, że Włochy są otwarte na rozwijanie współpracy. To naturalne, że nie uszło to uwadze zarówno rządu Federacji Rosyjskiej, jak i społeczeństwa. Jesteśmy oczywiście gotowi odwzajemnić się i dalej rozwijać naszą współpracę, jak długo nasi włoscy partnerzy są gotowi robić to samo. Mam nadzieję, że moja wizyta w Mediolanie w tym pomoże.
    Luciano Fontana:
    Aby zaspokoić swoją ciekawość, chciałbym zadać jeszcze jedno pytanie na temat Włoch. Znał pan kilku przewodniczących włoskiej Rady Ministrów – Romano Prodiego, Silvio Berlusconiego, Massimo D’Alemę i Matteo Renziego. Z którym z nich najlepiej się panowie rozumieliście? I w jakim stopniu, pańskim zdaniem, jakość tych relacji osobistych – jak ta miedzy panem a Silvio Berlusconim – przyczyniła się do utrzymania dobrych stosunków między naszymi krajami?.
    Władimir Putin:
    Bez względu na piastowane stanowisko czy wykonywaną pracę, ciągle jesteśmy ludźmi i osobiste zaufanie jest z pewnością bardzo ważnym czynnikiem w naszej pracy, czyli w budowaniu relacji na poziomie międzynarodowym. Jedna z przed chwilą wymienionych przez pana osób powiedziała mi kiedyś: „Niewątpliwie jest pan jedyną osobą (to znaczy, że ja jestem tą jedyną osobą), która ma przyjazne stosunki zarówno z Berlusconim, jak i z Prodim”. Powiem, że nie było to dla mnie trudne i nadal nie jest, i mogę panu powiedzieć dlaczego. Moi włoscy partnerzy zawsze na pierwszym miejscu stawiali interes Włoch, włoskiego narodu, i byli przekonani, że aby służyć interesom swojego kraju, wliczając w to interesy polityczne i gospodarcze, muszą utrzymywać przyjazne stosunki z Rosją. Zawsze to rozumieliśmy i tak czuliśmy. To był kluczowy element, na którym zasadzały się nasze dobre relacje. Zawsze wyczuwałem naprawdę szczere zainteresowanie budowaniem stosunków międzypaństwowych niezależnie od krajowej sytuacji politycznej. Chciałbym w związku z tym powiedzieć, że nastawienie rosyjskiego społeczeństwa do Włoch nie zależy od tego, która partia polityczna jest u władzy.
    Paolo Valentino:
    Panie prezydencie, przyjeżdża pan do Mediolanu na obchody Dnia Rosji na wystawie EXPO 2015. Temat przewodni tegorocznej wystawy to „Wyżywienie planety, energia dla życia”. Jaki jest wkład Rosji w tej dziedzinie? Jakie znaczenie ma ta inicjatywa w relacjach pomiędzy państwami?.
    Władimir Putin:
    Jest to dzisiaj jedno z największych wyzwań, przed jakim stoi ludzkość. Mogę – i muszę ¬– przyznać, że włoscy organizatorzy wybrali jeden z najważniejszych problemów na przewodni temat wystawy. Populacja planety rośnie, według ekspertów osiągnie 9 miliardów do roku 2050. Ale nawet dziś, według tych samych źródeł, według ONZ, na całym świecie 850 milionów ludzi jest niedożywionych lub głoduje, a 100 milionów z nich to dzieci. Nie ma więc wątpliwości, że jest to jeden z głównych problemów naszych czasów. Od tego, jak sobie z nim poradzimy, zależy wiele innych kwestii, pozornie z nim niezwiązanych. Mam tu na myśli między innymi niestabilność – polityczną niestabilność całych regionów, terroryzm i tak dalej. Wszystkie te problemy są ze sobą powiązane. Fala nielegalnej emigracji, która uderzyła ostatnio we Włochy i Europę jest jednym ze skutków tych problemów. Chciałbym powtórzyć, że moim zdaniem, organizatorzy postąpili słusznie, wskazując na potrzebę zajęcia się tą kwestią.Jeśli chodzi o wkład Rosji, poprzez programy ONZ kierujemy na ten cel ponad 200 milionów dolarów. W ramach tych programów wiele krajów na świecie otrzymuje niezbędne wsparcie i pomoc ze środków pochodzących z Rosji. Przywiązujemy dużą wagę do rozwoju rolnictwa w naszym kraju. Niezależnie od wszystkich trudności, przed jakimi obecnie stoi rozwój rosyjskiej gospodarki, nasz sektor produkcji rolnej stale rośnie – w ubiegłym roku wzrost wyniósł 3,4 – 3,5 procenta. W pierwszym kwartale bieżącego roku wzrost pozostał na tym samym poziomie, przekraczającym 3 procent, na poziomie 3,4 procenta. Rosja jest w tej chwili trzecim największym eksporterem zboża na świecie. W ubiegłym roku mieliśmy rekordowy zbiór zbóż, jeden z największych w ostatnich latach, 105,3 miliona ton. No i Rosja ma ogromny potencjał w tej dziedzinie. Sądzę, że mamy największy na świecie obszar gruntów ornych oraz największe rezerwy słodkiej wody, ponieważ Rosja jest największym krajem na świecie pod względem terytorium.
    Paolo Valentino:
    Dziękuję panu, panie prezydencie. Kiedy mówiliśmy o cieniu, kładącym się na nasze stosunki, powiedział pan, że dzieje się tak nie z pana wyboru. Słyszy się opinię, że Rosja czuje się zdradzona, porzucona przez Europę, jak zakochany porzucony przez swoją kochankę. Jakie problemy istnieją obecnie w relacjach między naszymi krajami? Czy uważa pan, że Europa jest zbyt zależna od Stanów Zjednoczonych w sprawie kryzysu ukraińskiego? Czego oczekuje pan od Europy w odniesieniu do sankcji? Chyba zadałem zbyt dużo pytań na raz.
    Władimir Putin:
    Z pewnością zadał pan wiele pytań, z włoskim polotem. (Śmieje się)
    Zacznijmy od tej kochanki. W tego rodzaju relacjach z kobietą, jeśli nie przyjmuje się na siebie żadnych zobowiązań, nie ma się prawa wymagać jakichkolwiek zobowiązań od partnerki. Nigdy nie postrzegaliśmy Europy jako kochankę. Mówię teraz zupełnie poważnie. Zawsze proponowaliśmy poważny związek. Ale teraz mam wrażenie, że Europa faktycznie próbowała nawiązać z nami stosunki tylko na płaszczyźnie materialnej i wyłącznie dla własnych korzyści. Mamy ten niesławny trzeci pakiet energetyczny oraz odmowę dostępu na rynek europejski naszych produktów energetyki jądrowej, pomimo wszystkich istniejących umów. Jest niechęć do uznania legalności naszych działań oraz opór wobec współpracy ze stowarzyszeniami integracyjnymi na terenach byłego Związku Radzieckiego. Odnoszę się tu do Unii Celnej, którą stworzyliśmy i która rozrosła się do Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Wszystko jest w porządku, gdy integracja odbywa się w Europie, ale jeśli robimy to samo na terytorium byłego Związku Radzieckiego, próbuje się to tłumaczyć dążeniem Rosji do przywrócenia imperium. Nie rozumiem powodów takiego podejścia. Wszyscy, łącznie ze mną, od dawna mówimy o konieczności ustanowienia wspólnej przestrzeni gospodarczej od Lizbony po Władywostok. Ściśle mówiąc, prezydent Francji Charles de Gaulle powiedział coś podobnego o wiele wcześniej niż ja. Dziś nikt się temu nie sprzeciwia, wszyscy mówią: tak, powinniśmy do tego dążyć. Ale co się dzieje w praktyce? Na przykład, kraje nadbałtyckie przystąpiły do Unii Europejskiej. Dobrze, nie ma problemu. Ale dziś mówi się nam, że te kraje, które są częścią systemu energetycznego byłego Związku Radzieckiego i Rosji, muszą dołączyć do systemu energetycznego Unii Europejskiej. Pytamy: Czy są jakieś problemy z dostawami energii lub jakieś inne problemy? Dlaczego jest to konieczne? – Nie, nie ma żadnych problemów, ale zdecydowaliśmy, że tak będzie lepiej. Co to oznacza dla nas w praktyce? Oznacza to, że będziemy zmuszeni stworzyć dodatkowe moce wytwórcze w niektórych zachodnich regionach Rosji, ponieważ linie przesyłowe energii elektrycznej, przebiegające przez państwa bałtyckie, zasilają niektóre regiony Rosji i odwrotnie, i wszystkie zostaną teraz przełączone do Europy, a my musimy zbudować w naszym kraju nowe linie przesyłowe, aby zapewnić dostawy prądu. To będzie nas kosztowało około 2 – 2,5 mld euro. Teraz spójrzmy na umowę stowarzyszeniową UE-Ukraina. Nie narzuca ona konieczności przełączenia się Ukrainy do europejskiego systemu energetycznego, jedynie dopuszcza taką możliwość. Jeśli tak się stanie, będziemy musieli wydać nie 2 – 2,5 mld, ale prawdopodobnie około 8 – 10 mld euro w tym samym celu. Pytanie, dlaczego jest to konieczne, jeśli wierzymy w stworzenie wspólnej przestrzeni gospodarczej od Lizbony po Władywostok? Jaki jest cel Partnerstwa Wschodniego Unii Europejskiej? Czy jest nim integracja całego byłego Związku Radzieckiego w jedną przestrzeń z Europą, powtarzam po raz trzeci, od Lizbony po Władywostok, czy też wycięcie czegoś i ustanowienie nowej granicy między współczesną Rosją a zachodnimi terytoriami łącznie z, powiedzmy, Ukrainą i Mołdawią?. Powiem panu teraz coś innego, a pan sam zdecyduje, co z tego opublikować, a co pominąć. Jakie są źródła kryzysu ukraińskiego? Jego przyczyny wydają się być zupełnie nieproporcjonalne do tragedii, jaka rozgrywa się na naszych oczach i która pochłonęła wiele istnień w południowo-wschodniej Ukrainie.
    Co wywołało kryzys? Były prezydent Wiktor Janukowycz powiedział, że musi się zastanowić nad kwestią podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE, być może dokonać pewnych zmian i skonsultować się z Rosją – głównym partnerem handlowym i gospodarczym Ukrainy. W związku z tym, lub pod tym pretekstem, w Kijowie wybuchły zamieszki. Były one aktywnie wspierane zarówno przez naszych europejskich, jak i amerykańskich partnerów. Następnie przeprowadzono zamach stanu – akt całkowicie antykonstytucyjny. Nowe władze ogłosiły zamiar podpisania umowy stowarzyszeniowej, ale jej wdrożenie zostanie odłożone do 1 stycznia 2016 roku. Pytanie zatem, po co był ten zamach stanu? Dlaczego eskalowano konflikt aż do wojny domowej? Przecież rezultat jest dokładnie taki sam.
    Co więcej, pod koniec 2013 roku byliśmy gotowi przekazać Ukrainie 15 miliardów dolarów w formie pożyczki państwowej, wspartej kolejnymi 5 miliardami z banków komercyjnych; i to oprócz już przekazanych w tymże roku 3 miliardów dolarów i obiecanej obniżki ceny gazu o połowę, jeśli będą płacić regularnie. Nie byliśmy przeciwni podpisaniu przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej z UE. Ale, oczywiście, chcieliśmy uczestniczyć w podejmowaniu ostatecznych decyzji, przecież Ukraina była wtedy, i nadal jest, członkiem strefy wolnego handlu Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP lub CIS) i mamy wzajemne zobowiązania jako jej członkowie. Jak to możliwe, aby kompletnie to zignorować, aby traktować to z całkowitym brakiem szacunku? Po prostu nie mogę tego zrozumieć. W wyniku tego mamy: zamach stanu, wojnę domową, setki ofiar śmiertelnych, zrujnowaną gospodarkę i sferę społeczną, obietnicę czteroletniej pożyczki z MFW w wysokości 17,5 mld dolarów dla Ukrainy oraz kompletny rozpad więzi gospodarczych z Rosją. Ale rosyjska i ukraińska gospodarka są bardzo mocno ze sobą powiązane.
    Unia Europejska jednostronnie zniosła cło na towary z Ukrainy. Jednak wielkość ukraińskiej sprzedaży na rynku europejskim nie rośnie. Dlaczego? Ponieważ nie ma nic do sprzedania. Na europejskim rynku nie ma też popytu na produkty ukraińskie, bądź to ze względu na jakość, bądź cenę – oprócz tego, co już wcześniej zostało sprzedane. U nas istnieje rynek na produkty ukraińskie, ale wiele więzi zostało zerwanych jednostronnie przez stronę ukraińską. Na przykład, wszystkie silniki do naszych śmigłowców bojowych pochodziły z Ukrainy. Teraz dostawy zostały wstrzymane. Mamy już zbudowany jeden zakład w Petersburgu, budowa drugiego będzie zakończona w tym roku, ale produkcja tych silników na Ukrainie zostanie zamknięta, ponieważ ani Włochy, ani Francja, ani Niemcy nie potrzebują i nigdy nie będą potrzebować takich silników. Tymczasem fabryka na Ukrainie nie może przestawić swojej produkcji, bo potrzeba na to miliardów dolarów.
    Nie rozumiem, dlaczego to zrobiono. Pytałem o to wielu moich kolegów, także w Europie i Ameryce.
    Paolo Valentino:
    I co na to odpowiedzieli?
    Władimir Putin:
    Że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Chciałbym coś powiedzieć panu i pańskim czytelnikom. W ubiegłym roku, 21 lutego, prezydent Janukowycz i ukraińska opozycja podpisali porozumienie w sprawie rozwiązania sytuacji, które obejmowało takie punkty, jak sposób zorganizowania życia politycznego w kraju oraz konieczność przeprowadzenia przedterminowych wyborów. Powinni byli pracować nad realizacją tych postanowień, zwłaszcza dlatego, że porozumienie podpisali także trzej europejscy ministrowie spraw zagranicznych jako gwaranci jego realizacji.
    Jeśli ci ministrowie zostali wykorzystani dla stworzenia pozorów i nie mieli kontroli nad rozwojem sytuacji, która była w rzeczywistości w rękach ambasadora USA lub kogoś z CIA, powinni byli powiedzieć: „Wiecie, nie podpisywaliśmy się pod zamachem stanu, więc nie będziemy was wspierać; lepiej przeprowadźcie wcześniejsze wybory”. To samo można powiedzieć o naszych amerykańskich partnerach. Załóżmy, że oni również utracili kontrolę nad sytuacją. Ale gdyby Ameryka i Europa powiedziały tym, którzy podjęli te niekonstytucyjne działania: „Jeśli tak dojdziecie do władzy, w żadnym wypadku nie będziemy was wspierać. Musicie przeprowadzić wybory i wygrać je” – (tak na marginesie, mieli 100-procentowe szanse na zwycięstwo, każdy to wie), to sytuacja rozwinęłaby się zupełnie inaczej.
    Uważam więc, że ten kryzys został stworzony celowo i jest rezultatem nieprofesjonalnego działania ze strony naszych partnerów. A sposób informowania o tych wydarzeniach jest absolutnie nie do przyjęcia. Chciałbym jeszcze raz podkreślić: nie tego chcieliśmy, nie dążyliśmy do tego, jesteśmy po prostu zmuszeni reagować na to, co się dzieje. Podsumowując – proszę wybaczyć mi ten przydługi monolog – chciałbym powiedzieć, że to nie tak, że czujemy się oszukani lub niewłaściwie potraktowani. Nie w tym rzecz. Chodzi o to, że relacje powinny być budowane na trwałych podstawach i nie w atmosferze konfrontacji, a w duchu współpracy.
    Paolo Valentino:
    Powiedział pan, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Ale czy nie jest to odpowiedni moment dla przejęcia inicjatywy przez Rosję, znalezienia sposobu na zaangażowanie amerykańskich i europejskich partnerów w szukanie rozwiązania i pokazania, że Rosja jest gotowa zająć się tym problemem?
    Władimir Putin:
    Dokładnie to robimy. Myślę, że dokument, który uzgodniliśmy w Mińsku, zwany Mińsk-2, jest najlepszym porozumieniem i być może jedynym w tej chwili wiarygodnym sposobem rozwiązania tego problemu. Nigdy byśmy się pod nim nie podpisali, gdybyśmy nie uważali, że jego zapisy są słuszne, sprawiedliwe i wykonalne. Ze swojej strony dodam, iż będziemy dokładać wszelkich starań, żeby wpłynąć na organy samowolnie ustanowionych republik Donieckiej i Ługańskiej. Ale nie wszystko zależy od nas. Nasi europejscy i amerykańscy partnerzy powinni wywierać wpływ na obecną administrację w Kijowie. My nie mamy takich możliwości, jakie mają Europa i Stany Zjednoczone, aby przekonać Kijów do przestrzegania wszystkiego, co zostało uzgodnione w Mińsku. Mogę panu powiedzieć, co należy zrobić – być może uprzedzając pana następne pytanie. Kluczowym aspektem porozumienia politycznego – oczywiście trzeba było najpierw stworzyć warunki dla tej wspólnej pracy – była konieczność powstrzymania wrogich działań, wycofania ciężkiej broni. Ogólnie rzecz biorąc, zrobiono to. Niestety, nadal od czasu do czasu zdarza się wymiana ognia oraz ofiary śmiertelne, ale nie ma działań wojennych na dużą skalę, strony konfliktu zostały rozdzielone. Czas rozpocząć realizację postanowień Mińskich. W szczególności, należy wprowadzić zmianę w konstytucji i zapewnić samowolnie ustanowionym republikom prawo autonomii. Władze Kijowa nie chcą nazywać tego autonomią, wolą inne określenia, takie jak decentralizacja. Nasi europejscy partnerzy, ci sami, którzy napisali stosowną klauzulę w uzgodnieniach Mińskich, wyjaśnili też, jak należy rozumieć decentralizację. Oznacza ona prawo używania swojego języka, prawo do tożsamości kulturowej oraz handlu zagranicznego – nic specjalnego, nic, co by wykraczało poza cywilizowane rozumienie praw mniejszości narodowych w dowolnym europejskim kraju.
    Należy wprowadzić przepisy prawne o wyborach lokalnych na tym terenie oraz ustawę o amnestii. Wszystko to należy zrobić – jak zapisano w postanowieniach Mińskich – w porozumieniu z Doniecką Republiką Ludową oraz Ługańską Republiką Ludową. Problem w tym, że obecne władze Kijowa nawet nie chcą usiąść do rozmów z nimi. I nic nie możemy na to poradzić. Tylko nasi amerykańscy i europejscy partnerzy mogą wpłynąć na tę sytuację. Nie ma potrzeby grozić nam sankcjami. Nie mamy z tym nic wspólnego, nie takie jest nasze stanowisko. My dążymy do spełnienia realizacji umowy Mińskiej. Istotne jest, aby rozpocząć gospodarczą i społeczną odbudowę tych obszarów. Co się tam dokładnie stało? Obecne władze w Kijowie po prostu odcięły ich od reszty kraju. Zlikwidowały wszystkie świadczenia społeczne – emerytury, zasiłki; odcięły system bankowy, uniemożliwiły regularne dostawy energii i tak dalej. Więc widzi pan, w tym regionie jest katastrofa humanitarna, a każdy udaje, że wszystko jest w porządku. Nasi europejscy koledzy (już nie partnerzy, przyp. M.A.K.) wzięli na siebie pewne zobowiązania, w szczególności obiecali pomoc w przywróceniu systemu bankowego. Wreszcie, skoro mówimy o tym, co może lub musi być zrobione i przez kogo, uważam że UE z pewnością może zapewnić większą pomoc finansową dla Ukrainy. To są główne punkty. Chciałbym podkreślić, że Rosja jest zainteresowana zapewnieniem pełnego i bezwarunkowego zrealizowania postanowień Mińskich i będzie do tego dążyć, i nie sądzę, żeby obecnie istniał jakikolwiek inny sposób na zażegnanie tego konfliktu.
    Nawiasem mówiąc, przywódcy samowolnie ustanowionych republik publicznie oświadczyli, że pod pewnymi warunkami – co oznacza realizację porozumień Mińskich – są gotowi uznać przynależność do państwa ukraińskiego. Jest to fundamentalna kwestia. Uważam, że ta postawa powinna być postrzegana jako rozsądny warunek wstępny dla rozpoczęcia istotnych negocjacji.
    Paolo Valentino:
    Czyli mówi pan, że powtórzenie krymskiego scenariusza we wschodniej Ukrainie nie wchodzi w rachubę?
    Władimir Putin:
    Wie pan, krymski scenariusz nie odzwierciedla stanowiska Rosji – odzwierciedla stanowisko ludzi, mieszkających na Krymie. Wszystkie nasze działania, wliczając te z użyciem siły, miały na celu nie oderwanie tego terytorium od Ukrainy, ale danie żyjącym tam ludziom możliwości wyrażenia swojej opinii, jak chcą żyć.
    Chciałbym podkreślić, po raz kolejny, jak już mówiłem wiele razy wcześniej: jeśli pozwolono na to Albańczykom w Kosowie (kasus KOSOWA- Rosja to w skrzętny sposób wykorzystała, jednocześnie stawiając zachód w niezręcznej sytuacji- przyp. M.A.K.), dlaczego jest to zakazane dla Rosjan, Ukraińców i Tatarów krymskich, żyjących na Krymie? A przy okazji, decyzja w sprawie niepodległości Kosowa została podjęta wyłącznie przez kosowski parlament, natomiast na Krymie odbyło się referendum obejmujące cały region. Uważam, że skrupulatny i uczciwy obserwator nie mógłby nie zauważyć, że ludzie głosowali niemal jednogłośnie za zjednoczeniem z Rosją. Tych, którzy nie chcą tego uznać, chciałbym zapytać: skoro nasi oponenci nazywają siebie demokratami, chciałbym zapytać, co dokładnie oznacza demokracja. O ile mi wiadomo, demokracja to rządy ludu, albo rządy opierające się na woli narodu. I rozwiązanie kwestii krymskiej jest oparte na woli ludności Krymu.
    W Doniecku i Ługańsku ludzie głosowali za niepodległością, tyle że tamtejsza sytuacja jest inna. Ale najważniejsze, o czym musimy zawsze pamiętać, to że zawsze powinniśmy szanować uczucia i wolę ludzi. Jeśli ktoś chce, żeby te tereny pozostały w składzie Ukrainy, powinien udowodnić społeczności tych regionów, że ich życie będzie lepsze, bardziej komfortowe i bezpieczniejsze w obrębie zjednoczonego państwa; że ludzie będą w stanie w tym kraju zapewnić przyszłość sobie i swoim dzieciom. Ale nie da się przekonać tych ludzi za pomocą broni. Tego typu kwestie mogą być rozwiązane jedynie na drodze pokojowej.
    Paolo Valentino:
    Skoro jesteśmy przy pokoju, kraje, które należały do Układu Warszawskiego, a dziś są w składzie NATO, takie jak państwa bałtyckie oraz Polska, czują zagrożenie ze strony Rosji. NATO podjęło decyzję, aby z tego powodu stworzyć siły specjalne. Stąd moje pytanie: czy Zachód słusznie jest zdeterminowany, żeby powstrzymać „rosyjskiego niedźwiedzia”, i dlaczego Rosja nie przestaje używać antagonizującego tonu?.
    Władimir Putin:
    Rosja z nikim nie rozmawia takim tonem, a w tym przypadku, że zacytuję polityczną postać z przeszłości, Otto von Bismarcka, „To nie dyskusje się liczą, a potencjał”.
    Co pokazuje bieżący potencjał? Wydatki wojskowe USA są wyższe niż wszystkich krajów świata razem wziętych. Łączne wydatki wojskowe państw NATO są 10 razy, uwaga – 10 razy większe niż Federacji Rosyjskiej. Rosja praktycznie nie posiada baz za granicą. Mamy resztki naszych sił zbrojnych (od czasów radzieckich) w Tadżykistanie, na granicy z Afganistanem – jest to obszar, gdzie zagrożenie terrorystyczne jest szczególnie wysokie. Tę samą rolę odgrywa nasza baza lotnicza w Kirgistanie; ma ona również na celu zajęcie się zagrożeniem terrorystycznym i została powołana na wniosek władz kirgiskich po ataku terrorystycznym na Kirgistan, przeprowadzonym przez terrorystów z Afganistanu. Zachowaliśmy od czasów radzieckich jednostkę wojskową w bazie w Armenii. Odgrywa ona w tym regionie rolę stabilizująca, ale nie jest skierowana przeciwko komukolwiek. Zlikwidowaliśmy nasze bazy w różnych rejonach świata, w tym na Kubie i w Wietnamie. Oznacza to, że nasza polityka w tym zakresie nie jest globalna, ofensywna czy agresywna.
    Zachęcam pana do opublikowania w swojej gazecie mapy świata, gdzie zaznaczone będą wszystkie bazy wojskowe USA. Zobaczy pan różnicę. Czasami jestem pytany o nasze samoloty latające gdzieś daleko, nad Oceanem Atlantyckim. Patrolowanie odległych rejonów świata przez samoloty strategiczne było przeprowadzane tylko przez dwa kraje, ZSRR i USA, w okresie zimnej wojny. Na początku lat 90., my – nowa, współczesna Rosja – wstrzymaliśmy te loty, ale nasi amerykańscy przyjaciele kontynuowali loty wzdłuż naszych granic. Dlaczego? Kilka lat temu też wznowiliśmy nasze loty. I chce pan powiedzieć, że zachowujemy się agresywnie?. Amerykańskie okręty podwodne są w ciągłej gotowości u wybrzeży Norwegii; są wyposażone w rakiety, które mogą dotrzeć do Moskwy w ciągu 17 minut. Ale my zdemontowaliśmy nasze bazy na Kubie dawno temu, nawet te niemające strategicznego znaczenia. A pan sugeruje, że jesteśmy agresywni?. Sam pan wspomniał o rozszerzeniu NATO na wschód. Jeśli o nas chodzi, nie rozszerzamy się nigdzie. To infrastruktura NATO, wliczając w to infrastrukturę wojskową, zbliża się do naszych granic. Czy to również jest pana zdaniem przejaw naszej agresji?. W końcu, Stany Zjednoczone jednostronnie wycofały się z Traktatu o Ograniczeniu Rozwoju, Testowania i Rozmieszczenia Systemów Antybalistycznych (AMB), który był w dużej mierze podstawą całego systemu bezpieczeństwa międzynarodowego. Systemy antyrakietowe, bazy i radary są rozlokowane na terytorium europejskim lub na morzu, np. na Morzu Śródziemnym i na Alasce. Wielokrotnie mówiliśmy, że nadwątla to bezpieczeństwo międzynarodowe. Czy uważa pan, że to również jest pokaz naszej agresji?. Wszystkie działania, które podejmujemy, są jedynie reakcją na pojawiające się zagrożenia. Poza tym, nasze działania są ograniczone co do zakresu i skali, są jednak wystarczające dla zapewnienia bezpieczeństwa Rosji. A może ktoś oczekiwał, że Rosja rozbroi się jednostronnie?. Zaproponowałem naszym amerykańskim partnerom, aby nie wycofywali się jednostronnie z traktatu, ale żeby stworzyć system AMB razem, w trójkę: Rosja, USA i Europa. Ale ta propozycja została odrzucona. Powiedzieliśmy wówczas: „Jest to drogi system, jego skuteczność nie jest udowodniona, ale ażeby zapewnić równowagę strategiczną, będziemy budować swój strategiczny potencjał ofensywny, będziemy myśleć o systemach dominujących nad systemami obrony anty balistycznej i muszę powiedzieć, że poczyniliśmy znaczące postępy w tej dziedzinie. Jeśli chodzi o obawy niektórych krajów co do możliwych agresywnych działań ze strony Rosji, myślę że tylko ktoś niespełna rozumu i tylko we śnie może sobie wyobrażać, że Rosja nagle zaatakuje NATO. Myślę, że niektóre kraje po prostu wykorzystują obawy ludzi w odniesieniu do Rosji. Niektóre chcą grać rolę państw frontowych, które powinny otrzymać dodatkową pomoc: wojskową, gospodarczą, finansową lub jakąś inną. Dlatego też nie ma sensu podtrzymywać takich pomysłów, są zupełnie bezpodstawne. Ale niektórzy mogą być zainteresowani podsycaniem takiego strachu. Mogę tylko przypuszczać. Na przykład Amerykanie nie chcą zbliżenia Rosji z Europą. Nie twierdzę tego, to tylko hipoteza. Załóżmy, że Stany Zjednoczone chcą utrzymać swoją pozycję przywódcy w społeczeństwie atlantyckim. I do tego potrzebne jest zewnętrzne zagrożenie, zewnętrzny wróg. Iran z pewnością nie wystarcza – zagrożenie nie jest dość straszne i duże. Kto może być przerażający? I nagle ujawnia się kryzys na Ukrainie. Rosja jest zmuszona odpowiedzieć. Być może został on zaaranżowany specjalnie, nie wiem. Ale to nie była nasza sprawka. Coś panu powiem – nie ma potrzeby obawiać się Rosji. Świat się zmienił tak drastycznie, że ludzie rozsądnie myślący nie mogą sobie nawet wyobrazić takiego konfliktu zbrojnego na dużą skalę w dzisiejszych czasach. Mamy inne rzeczy do zrobienia, zapewniam pana.
    Paolo Valentino: Ale współpracujecie z USA w sprawie Iranu, a wizyta Johna Kerry’ego była kolejnym komunikatem w tej sprawie. Czy nie mam racji?
    Władimir Putin: Ma pan rację. Współpracujemy nie tylko w sprawie irańskiego programu nuklearnego, ale także w wielu innych poważnych kierunkach. Pomimo wycofania się Ameryki z traktatu ABM, kontynuujemy dialog w sprawie kontroli zbrojeń. Nie jesteśmy tylko partnerami; chciałbym powiedzieć, że jesteśmy sojusznikami w rozwiązywaniu problemów związanych z nierozprzestrzenianiem broni masowego rażenia. Bez wątpienia jesteśmy sojusznikami w walce z terroryzmem. Istnieją też inne obszary naszej współpracy. Przewodni temat wystawy w Mediolanie, o którym pan wspominał wcześniej, jest kolejnym przykładem naszej współpracy. Rzeczywiście, jest wiele spraw, które rozwiązujemy wspólnie.
    Paolo Valentino:
    Panie Putin, 9 maja Rosja upamiętniła 70 rocznicę wielkiego zwycięstwa, które wyzwoliło od nazizmu zarówno Rosję, jak i całą Europę. Żaden inny kraj nie zapłacił takiej krwawej ceny za zwycięstwo jak Rosja. Jednak na Placu Czerwonym nie było widać obok pana zachodnich przywódców. Corriere della Sera opublikował list Silvio Berlusconiego krytykujący nieobecność przywódców na obchodach. Mam dwa powiązane ze sobą pytania. Czy uważa pan, że swoją nieobecnością okazali brak szacunku wobec Rosjan? Co w dzisiejszych czasach dla tożsamości rosyjskiej oznacza pamięć o II Wojnie Światowej?.
    Władimir Putin:
    Nie jest to kwestia tożsamości. Tożsamość jest budowana na kulturze, języku i historii. Ta wojna jest tragiczną kartą w naszej historii. Gdy obchodzimy takie rocznice, uroczyste, ale także smutne ze względu na liczbę ofiar śmiertelnych, wspominamy pokolenie, dzięki któremu możliwa jest nasza niepodległość i wolność, tych, którzy triumfowali nad nazizmem. Myślimy także o tym, że nikt nie ma prawa zapomnieć o tej tragedii, przede wszystkim dlatego, że musimy myśleć o tym, jak uniknąć powtórzenia się czegoś podobnego w przyszłości. To nie są tylko słowa i nie jest to bezpodstawny strach. Dziś na przykład słyszymy, jak niektórzy ludzie mówią, że nie było czegoś takiego jak holocaust. Jesteśmy świadkami próby gloryfikowania nazistów i ich kolaborantów. Dzisiaj jest to część naszego życia. Dzisiaj terroryzm we wszystkich swoich przejawach jest bardzo podobny do nazizmu, w rzeczywistości nie ma między nimi prawie żadnej różnicy. A co do nieobecnych kolegów, o których pan wspomniał – to, czy zechcieli przyjechać do Moskwy i wziąć udział w uroczystościach, czy też nie, jest ich osobistą decyzją. Myślę, że po prostu za obecną złożonością stosunków międzynarodowych nie dostrzegli czegoś o wiele ważniejszego, co wiąże się nie tylko z przeszłością, ale także z koniecznością walki o naszą wspólną przyszłość. To był ich wybór, ale ten dzień jest przede wszystkim naszym świętem. Do Moskwy przyjechali weterani z bardzo wielu krajów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Polski i innych krajów europejskich. W istocie, to właśnie te osoby są prawdziwymi bohaterami tego dnia i było to dla nas bardzo ważne. Podczas tych uroczystości uczciliśmy pamięć nie tylko tych, którzy walczyli z nazizmem w Związku Radzieckim; wspominaliśmy także ruch oporu w samych Niemczech, Francji i we Włoszech. Pamiętamy o nich i oddajemy hołd tym wszystkim, którzy nie szczędzili swojego życia w walce z nazizmem. Oczywiście rozumiemy aż za dobrze, że to Związek Radziecki miał decydujący wkład w zwycięstwo i poniósł najbardziej dotkliwe starty w walce z nazizmem. Dla nas to coś więcej niż tylko militarne zwycięstwo. Praktycznie każda rodzina straciła kogoś na tej wojnie. Jak mielibyśmy o tym zapomnieć? To niemożliwe.
    Paolo Valentino:
    Zostało jeszcze kilka krótkich pytań.
    Władimir Putin:
    Mam nadzieję, że będą rzeczywiście krótkie.
    Luciano Fontana:
    Jest pan bardzo popularnym przywódcą w Rosji, ale w innych krajach, a nawet we własnym, często jest pan nazywany autokratą. Dlaczego tak trudno jest opozycji w Rosji?.
    Władimir Putin:
    Co w tym trudnego? Jeśli opozycja pokazuje, że potrafi sprostać problemom powiatów, regionów czy też całego kraju, wtedy, jak sądzę, ludzie to zauważają. Liczba partii w naszym kraju znacznie się zwiększyła, w ostatnich latach zliberalizowaliśmy proces zakładania partii politycznych i pojawiania się na scenie regionalnej i krajowej. Chodzi przede wszystkim o ich kompetencję oraz zdolność pracowania z wyborcami, pracowania z ludźmi.
    Paolo Valentino:
    To dlaczego tak rzadko rozmawia się z członkami opozycji na antenie głównych stacji rosyjskiej telewizji?
    Władimir Putin:
    Wydaje mi się, że jeśli będą mieli coś interesującego do powiedzenia, będziemy ich oglądali dużo częściej. Co do konkurencji politycznej, wiemy, że przeciwko rywalom politycznym stosuje się różne środki. Wystarczy przyjrzeć się najnowszej historii Włoch.
    Paolo Valentino:
    Panie prezydencie, Grecja ma ogromne trudności w swoich stosunkach z Europą. Czy jeśli Grecja opuści strefę euro, Rosja jest gotowa zaoferować jej pomoc polityczną i ekonomiczną?.
    Władimir Putin:
    Nasze relacje z Grecją układamy niezależnie od tego, czy jest ona członkiem UE, strefy euro czy NATO. Mamy historycznie bardzo bliskie relacje i dobre stosunki partnerskie z Grecją, dlatego to do narodu greckiego należy podjęcie suwerennej decyzji, do której unii i strefy będzie należeć. Ale nie wiemy, co się stanie w przyszłości. Dlatego dla obu gospodarek, greckiej i europejskiej, byłoby niekorzystne, a nawet szkodliwe, gdybyśmy, jak to się mówi, starali się wróżyć z fusów.
    Taka gospodarka jak grecka napotyka pewne trudności wynikające z europejskich przepisów. Grecy nie mogą zdewaluować drachmy, ponieważ jej nie mają, są ściśle powiązani z walutą europejską. Ich granice są w pełni otwarte dla towarów europejskich, co daje wyraźną przewagę gospodarkom zorientowanym na eksport. W takich sektorach, jak rolnictwo i rybołówstwo, podejmuje się wspólne rozwiązania, tymczasem Grecja mogłaby tu mieć pewną przewagę konkurencyjną, ale obowiązują tu pewne ograniczenia. Kolejnym atutem Grecji jest oczywiście turystyka, ale w strefie Schengen obszaru w tej branży istnieją ograniczenia. Mamy podpisane porozumienie o ruchu bezwizowym z Turcją, w zeszłym roku Turcję odwiedziło 5 milionów rosyjskich turystów, podczas gdy do Grecji przyjechało, nie pamiętam dokładnie, jakieś 300 tysięcy. Ale Grecja otrzymuje preferencyjne kredyty, wsparcie finansowe z europejskiego skarbca, oraz ma dostęp do europejskiego rynku pracy. Są też inne korzyści z przynależności do europejskiej rodziny. Nie do nas, Rosji, należy decydowanie, co jest bardziej opłacalne dla Grecji, co jest korzystniejsze. Powtarzam, podjęcie tej decyzji to suwerenne prawo narodu greckiego, oczywiście w dialogu z jej głównymi europejskimi partnerami.
    Paolo Valentino:
    Chciałbym zadać dwa ostatnie krótkie pytania.
    Władimir Putin:
    Mamy tu siedzieć do rana?
    Paolo Valentino:
    Tu, w tym pokoju, widzimy czterech rosyjskich władców. Która postać historyczna najbardziej pana inspiruje?
    Władimir Putin:
    Wie pan, ludzie często zadają mi to pytanie. Wolę uchylić się od odpowiedzi, ponieważ może prowadzić do przeróżnych interpretacji. (śmieje się)
    Więc ujmę to w ten sposób: staram się nikogo nie idealizować. Staram się – nie staram, a raczej kieruję się w swojej pracy interesem narodu rosyjskiego, biorąc pod uwagę wszystko, co zostało nagromadzone we wcześniejszych okresach oraz warunki, w których żyjemy dzisiaj; oczywiście staram się uzyskać wgląd, jak powinniśmy budować swoje życie, gospodarkę i politykę – przede wszystkim naszą politykę wewnętrzną, ale również naszą politykę zagraniczną w perspektywie średnio- i długoterminowej. Zarówno w historii Rosji jak i Europy można znaleźć dużo dobrych przykładów, także w historii świata. Ale wszyscy ci ludzie żyli i pracowali w pewnych specyficznych warunkach. Najważniejsze to być uczciwym wobec siebie oraz wobec ludzi, którzy powierzyli nam to zadanie.
    Luciano Fontana:
    Ostatnie pytanie, Czego najbardziej żałuje pan w swoim życiu? Co uważa pan za błąd, którego nie chciałby pan już nigdy popełnić?
    Władimir Putin:
    Będę z panem zupełnie szczery (blef – przyp. M.A.K.). Nie przypominam sobie niczego takiego. Najwyraźniej Bóg tak prowadził mnie przez życie, że nie mam czego żałować.
    Bogu."
    Źródła:
    http://www.sott.net/article/297513-Putins-interview-with-Il-Corriere-della-Sera
    https://pracownia4.wordpress.com
    https://marucha.wordpress.com/2015/06/21/wywiad-udzielony-przez-prezydenta-putina-wloskiemu-dziennikowi-corriere-della-sera/#more-51668

  • Rosja i Chiny są strategicznymi sojusznikami , i nie zdziwił bym się gdyby obie strony wykorzystywały
    konflikt na Ukrainie dla złamania pozycji Europy i USA w świecie. Obszary ich ambicji są rozbieżne,a
    całkiem logiczna wydaje się kwestia traktowania sankcji przeciwko Rosji przez tych sojuszników i kraje Brics jako świetnego interesu. Skala oszczędności importerów ropy jest kolosalna ,prowizja dla Rosji za mokrą robotę całkiem realna. Paradoksalnie zachód w ten sposób da krajom Brics kapitał na budowę azjatyckich instytucji finansowych.

    tagore

  • tagore 21 czerwca 2015, 13:31 Artyleria wychodzi z lamusa

    Można przyjąć ,że osoby w wieku ok 50 lat i starsze mogą ale nie muszą znać w jakimś stopniu język rosyjski.

    tagore

  • jajec 21 czerwca 2015, 13:15 Artyleria wychodzi z lamusa

    Agent Sylwia wyciąga linki do jakiś ruskich stron, ja się pytam kto TU potrafi po rosyjsku?? Chyba tylko trolle internetowe.

  • czy "ślepcy" z Brukseli,i Warszawy chcieli kupić Su-35? jaki jest związek przyczynowo-skutkowy z sankcjami nałożonymi na Rosję?

  • krzysztof_p 21 czerwca 2015, 12:47 Rosja wreszcie sprzeda Chinom myśliwce Su-35?

    Sankcje UE i USA wobec Rosji właśnie tym skutkują, że Rosja zmuszona jest do takiego handlu, aby zachować równowagę dla swojej gospodarki. Takie skutki tej dziwnej polityki ślepców z Brukseli, Warszawy itp.

  • Kowal to ukraiński parobek, propagujący i preferujący faszystowskie poglądy wołyńskich morderców polskiej ludności na kresach wschodnich.

  • Panie "Sylwia" piszesz Pan: "często podejmowali wątek płciowy w atakach na polskich patriotów". Od kiedy to Sylwia, ruski agent wpływu, robi za polskiego patriotę. Uspokoiłeś się Pan trochę ale znowu Pana ponosi? Pańską cechą ( nakazaną?) jest ohydna fiksacja na punkcie płciowym. Te fotki różnych zboczeń świadczą o Pańskim nie zrównoważeniu na tym punkcie. Stosujesz Pan tą technikę w celu poniżenia określonych osób i poglądów? Bardzo się Pan zmieniłeś, ale ta ruska maniera wyłazi stosunkowo często. Sposób wypowiadania i budowa zdań jednoznacznie wskazuje na Pana jako na polsko języcznego Rosjanina. Stąd moja propozycja: odczep się Pan ode mnie bo ruskiem mnie Pan cuchniesz.

  • Taki sprzęt przyda się ukrom tylko do mordowania ludności cywilnej, bo do starcia z wojskiem republik wschodnich nie dotrze, bo zostanie im po kryjaku sprzedany.

  • A który polityk nie kłamie? Wiem, wiem Niesiołowski, Kopacz, Tusku, Komorowski, Sikorski i ich spółka to istne wyjątki i anioły prawdy.

  • A który polityk nie kłamie? Wiem, wiem Niesiołowski, Kopacz, Tusku, Komorowski, Sikorski i ich spółka to istne wyjątki i anioły prawdy.

  • ,,Ruskie'' piszemy duza litera.To rzeczownik w Twoim tekscie a nie przymiotnik jak np.ruskie pierogi...

  • i znowu dostanie Boni po pysku. Ten gość jest fałszywy jak diabeł tasmański.