Na głównym lotnisku w Brukseli doszło do dwóch eksplozji. Według świadków, na lotnisku przed eksplozjami słychać było także strzały i okrzyki po arabsku. Inne ładunki wybuchowe eksplodowały na stacji metra w pobliżu budynków, w których mieszczą się instytucje europejskie.

Do wybuchów na lotnisku Zaventem doszło ok. 8 rano, najprawdopodobniej przy stanowisku odpraw linii American Airlines. BBC i lokalne media podają informacje o co najmniej kilkunastu ofiarach śmiertelnych i ponad 25 rannych. Media lokalne mówią o jeszcze większej liczbie ofiar. Oficjalnie władze potwierdzają, ze zginęła jedna osoba. Polskie służby konsularne sprawdzają, czy w wyniku zamachu zostali poszkodowani Polacy.

Według świadków, na lotnisku przed eksplozjami słychać było także strzały i okrzyki po arabsku.

Na lotnisku wstrzymano ruch lotniczy. Nie dojeżdżają tam także pociągi. Trwa ewakuacja lotniska, a jego władze apelują, by nie przyjeżdżać na nie.

Komentatorzy wskazują, że do zamachu doszło cztery dni po tym, jak w stolicy Belgii zatrzymano Salaha Abdeslama, podejrzanego o zaplanowanie listopadowych zamachów w Paryżu. Belgijskie władze podniosły w całym kraju do alert bezpieczeństwa do maksymalnego, czwartego poziomu.

Do eksplozji doszło również na stacji metra Maelbeck, w pobliżu budynków, w których mieszczą się instytucje europejskie. Początkowo informowano o pojedynczym wybuchu. Według ostatnich doniesień, doszło tam do trzech eksplozji.

W sieci pojawiły się fotografie miejsca zdarzenia.

TVP.Info / Twitter.com / Kresy.pl

forma płatności