“Niestety, Rosja nie jest państwem słabym na tyle, by wykluczyć w nieokreślonej przyszłości choćby najczarniejsze dla Polski scenariusze. Dlatego właśnie teraz, gdy Rosja jest spychana do narożnika przez zachodnie sankcje, Polska powinna wyzyskać tę sytuację kosztem Ukrainy. Polska nie ma interesu we wspieraniu tej ostatniej, gdyż przynależność terytorialna Donbasu nie wpływa na bezpieczeństwo Polski”.
W kryzysie ukraińskim, który przeistoczył się w wojnę w Donbasie, Polska może zająć dwa stanowiska – zaangażować się na rzecz jednej ze stron lub przyjąć postawę neutralną. Kogo oburza „szokujący” postulat zachowania w tej wojnie neutralności, niech przyzna wprost, że jest za bezpośrednim zaangażowaniem Rzeczypospolitej w konflikt.
Warto wyjaśnić na początku zasadniczą kwestię – jeśli w imieniu portalu wypowiada się jeden z członków redakcji i mówi on o „naszej neutralności”, to ma na myśli postawę nie Ukrainy, a Polski. Portal nie zmienił ani swojej linii, ani składu redakcyjnego na ukraiński, ani też swojej domeny na Kresy.ua. Cały czas chodzi więc o neutralność państwa polskiego i o to, by polski podatnik nie ponosił ciężaru odzyskania Donbasu dla Ukrainy. Kto opowiada się przeciwko utrzymywaniu dystansu wobec konfliktu zbrojnego, powinien powiedzieć bezpośrednio, iż Polacy mają zapłacić za integralność terytorialną państwa ukraińskiego oraz sprecyzować, co przeciętny Polak będzie z tego miał, jaką korzyść odniesie naród polski i polskie państwo z tego tytułu.
Oczywiście, nie jest dziwne, że rząd w Kijowie dąży do przejęcia kontroli nad Donbasem z rąk separatystów. Jednak nie byłoby to do końca zgodne z wolą ludności tego regionu. Wojciech Mucha, publicysta „Gazety Polskiej Codziennie” oraz portalu „Niezalezna.pl” powiedział w wywiadzie dla „Kuriera Galicyjskiego” z listopada 2014 roku o wschodnich regionach Ukrainy:
„Co do wschodnich regionów Ukrainy, to wyniki wyborów pokazują, że bardzo silne jednak są tam tendencje i sympatie prorosyjskie. Nawet popularność partii, że tak powiem popłuczyn Partii Regionów, jest bardzo duża”. Mucha pozwala sobie nawet na rozważania zakładające, że integralność terytorialna Ukrainy nie musi zostać utrzymana:
„Ale jeżeli ceną za wolność Ukrainy miałoby być to, że będą musieli zrezygnować z części dwóch regionów, to choć nie jestem uprawniony do wyrokowania, ale może to jest cena, którą warto zapłacić?” – mówi w tym samym wywiadzie Wojciech Mucha. Czy wobec tego Polska powinna się angażować w ustanowienie władzy, której nie aprobuje miejscowa ludność? Jaki interes miałoby w tym państwo polskie? Osoby oburzone stanowiskiem postulującym zachowanie neutralności przez Polskę do dziś nie odpowiedziały na to pytanie.
Załóżmy jednak, że w rzeczywistości toczy się wojna regularnej rosyjskiej armii z armią ukraińską, a więc wojna rosyjsko-ukraińska. Jeśli jest to prawda, to wobec tego stan rosyjskich sił zbrojnych jest żałosny, gdyż nie potrafią one opanować nawet całego terytorium dwóch obwodów. Rosja więc, wynikałoby z tego, nie jest dla nas zagrożeniem. Po raz kolejny trzeba więc zapytać o interes Polski, który mielibyśmy zrealizować poprzez uczestnictwo w tym konflikcie. Jeśli zaś mamy do czynienia z miejscową rebelią, to Polska postępowałaby wbrew woli miejscowej ludności, którą scharakteryzował m.in. Wojciech Mucha.
Niestety, Rosja nie jest państwem słabym na tyle, by wykluczyć w nieokreślonej przyszłości choćby najczarniejsze dla Polski scenariusze. Dlatego właśnie teraz, gdy Rosja jest spychana do narożnika przez zachodnie sankcje, Polska powinna wyzyskać tę sytuację kosztem Ukrainy. Polska nie ma interesu we wspieraniu tej ostatniej, gdyż przynależność terytorialna Donbasu nie wpływa na bezpieczeństwo Polski.
O ile Rzeczpospolita ma obecnie jakikolwiek potencjał do szkodzenia rosyjskim interesom, to za wycofanie się z tego typu zamiarów Rosja powinna drogo Polsce zapłacić. Może być to obniżka cen gazu i wieloletni kontrakt zakładający niskie ceny na surowiec, może to być też większa przejrzystość militarnych instalacji rosyjskich w Kaliningradzie lub nawet demilitaryzacja obwodu. We wspieraniu Ukrainy Polska nie ma interesu, Polska ma interes w uzyskaniu czegoś od Rosji kosztem Ukrainy.
Taki jest sens drogiego sprzedawania swojej neutralności Rosji. Chyba że Ukraina jest nam w stanie zapłacić czymś więcej niż wdzięcznością i przebije na licytacji o polskie względy ewentualną ofertę rosyjską.
A kto chce, by Polska ginęła za Donbas, niech powie to równie otwarcie i „szokująco”.
Marcin Skalski
Nagranie z debaty, podczas której redaktor naczelny portalu Kresy.pl powiedział, iż “musimy się zastanowić jaki jest polski interes w tej wojnie. Co otrzymamy od Ukraińców dostarczając im broń, zbrojąc, czy nawet przesyłając im pieniądze na zakup amunicji? Niech ktoś na to odpowie w końcu, co konkretnie mamy za to otrzymać. Ja uważam, że polskim interesem dzisiaj jest sprzedanie drogo Rosji swojej neutralności w tej wojnie. Jeśli w ogóle jesteśmy w stanie uprawiać jakąkolwiek podmiotową politykę, bo tego też nie jestem pewien, czy w obecnej sytuacji dyskusja o polskiej polityce zagranicznej jest przedmiotowa”. Słowa te zostały uznane przez część mediów za “szokujące” i “prorosyjskie”.
