Histeryczny atak na portal KRESY.PL ze strony Wojciecha Muchy i Davida Wildsteina jest dowodem przerażającej zawodowej niekompetencji pracowników “Gazety Polskiej” i portalu Niezalezna.pl.

Młodych pracowników “niezależnych” mediów z równowagi wyprowadził nasz artykuł Dowódca batalionu „Donbas”: zostaliśmy okłamani. Pomocy pod Iłowajskiem nie będzieoraz załączona do niego ilustracja.

Pierwszy głos zabrał Wojciech Mucha na twitterze:

Sprawę podchwycił znany ze swojego proukraińskiego zaangażowania i jednostronnych relacji z Ukrainy David Wildstein, który zareagował na Facebooku:

Reakcja Wildsteina i Muchy jest tak zaskakująca, gdyż artykuł Dowódca batalionu „Donbas”: zostaliśmy okłamani. Pomocy pod Iłowajskiem nie będzie​wbrew ich pokrzykiwaniom wcale nie dotyczy tylko batalionu “Donbas”. Artykuł jest relacją rannego dowódcy batalionu “Donbas”, który wpowiada się o sytuacji wielu batalionówzamkniętych przez separatystów w “kotłach” na południe od Doniecka. Wildstein i Mucha albo tego krótkiego tekstu wcale nie czytali, albo go nie zrozumieli. Być może ich uwagę bardziej przyciągnąl fakt, iż ktoś zamiast dominującej proukraińskiej propagandy informuje o faktycznym położeniu sił wojskowych kijowskiego rządu.

Czy uzasadnione było zilustrownanie naszego tekstu zdjęciem z batalionem “Azow”, który na swoim sztandarze dumnie nosi nazistowski symbol?

Oczywiście tak!

Jak wspomniano, dowódca “Donbasu” wypowiadał się nie tylko o położeniu swojego batalionu, ale o sytuacji wszystkich oddziałów, które zostały zamknięte w kotłach. Wystarczy chwila poszukiwań w Internecie by odnaleźć na najnowszych mapach batalion “Azow”.

I tak serwis militarymaps.infowskazuje, iż batalion “Azow” znajduje się wewnątrz kotła amwrosijewskiego:

Na mapie serwisu rusvesna.su widać, iż batalion “Azow” walczy w rejonie wspomnianej przez dowódcę “Donbasu” miejscowości Staroboszewo oraz w kotle “jelenowskim”:

Również autor tej mapy wskazuje, iż “Azow” jest w centrum walk w obwodzie donieckim.

Gdyby kogoś nie przekonywały mapy, może sięgnąć do nagrań. Weźmy film pt. Co się działo w Iłowajsku. Wypowiada sie na nim dowódca kompanii w batalionie “Azow” o pseudonimie “Humanista” (od 3:20), widać też wycofujących się na samochodach i ostrzeliwujących się żołnierzy (od 3:50), a na ich ramionach – emblematy batalionu “Azow”:

Mało tego. Dowódca “Donbasu” wspominał o pikiecie pod Administracją Prezydenta. I tam również dumnie demonstrował “Azow” lub przynajmniej jacyś jego członkowie i sympatycy:

Wszystko to dowodzi, że batalion “Azow” znajduje się w centrum opisywanych wydarzeń i zilustrowanie naszego tekstu zdjęciem żołnierzy tej jednostki było czymś w zupełności naturalnym.

Enuncjacje Wildsteina i Muchy są pozbawione merytorycznych podstaw, atakują oni swoje urojenia a nie treści podane przez KRESY.PL.Swoją drogą zastanawiające jest to, dlaczego szukają “dziury w całym”, atakując źródło wiadomości, a przechodzą do porządku dziennego nad szeroko rozpowszechnionym na Ukrainie posługiwaniem się nazistowską symboliką. Okazuje się, że o wiele bardziej porusza ich mówienieo nazistowskich symbolach na Ukrainie, niż sama ich realna i potwierdzona obecnośćw tym kraju.

Trzeba być zupełnie wyzutym z obiektywnych zdolności poznawczych i do głębi owładniętym własnymi obsesjami by w publikacji dramatycznego apelu o pomoc dla ukraińskich ochotników widzieć aprobatę dla “mordowania” całych batalionów. Nawiasem: dlaczego “mordowania”? W tym konflikcie walczą dwie strony i żołnierze każdej z nich starają się odebrać życie przeciwnikowi. Wildstein w tej retoryce sam upodabnia się do np. rosyjskich propagandystów, którzy zwykli pisać o “mordowaniu” gdy idzie o swoich i o “neutralizowaniu” – gdy idzie o wroga.

***

Zupełnie żenujące jest dalsze zachowanie pracowników takich mediów jak “Gazeta Polska” czy portal Niezalezna.pl.

Dają oni przykłady braku elementarnej wiedzy o Ukrainie. Np. Wojciech Mucha zdaje się być przekonany, że w ramach Prawego Sektora działają organizacje: KUN, OUN i “Swoboda” (sic!)

A David Wildstein publicznie demonstruje braki elemntarnej kultury osobistejobrażając prymitywnymi wyzwiskami swoją konkurencję na rynku medialnym:

…. a także ujawnia swoje natręctwa seksualne:

…oraz przyznaje sie do emocjonalnych problemów związanych z wykonywaniem trudnego zawodu dziennikarza:

Histeryczne ataki, wulgarne wyzwiska, rozpowszechnianie głupich pomówień – wszystko to stało się codziennościąw konserwatywnej części polskiego dziennikarstwa internetowego odkąd pewna grupa ludzi jednoznacznie opowiedziała się po stronie drugiego państwa w jego konflikcie z trzecim państwem, chcąc za pomocą róznego rodzaju szantaży zmusić społeczeństwo do przyjęcia ich optyki.

Szczególnie smutne jest to, iż pozbawione klasy ataki Davida Wildsteina spotykają się z aprobatą osób, które w odróżnieniu od niego mają określony dorobek w pracy społecznej i naukowej. Wildstein pod swoimi wpisami w serwisie Facebook taguje wszystkich swoich kumów i znajomków i podżega do wspólnego linczowania nielubianych przez siebie środowisk.

Niestety “tagowani” często podchwytują tę retorykę (choć na szczęście daleko im do prostactw Wildsteina). Pokazuje to jak wąski i intelektualnie płytki jest tzw. Salon B – grupa towarzyska próbująca zmonopolizować przekaz informacji wśród konserwatywnej części naszego społeczeństwa.

Mimo wszystko pozostaje mieć nadzieję, iż uda się wrócić do dyskusji na argmenty oraz chłodnej oceny sytuacji politycznej w polskich mediach.

Wojciech Grabski

forma płatności