To była największa ludobójcza operacja w historii nowożytnej, dokonana na obywatelach własnego państwa!
Liczby ofiar nie da się dokładnie ustalić. W różnych opracowaniach podaje się od 3 do 9 mln zamorzonych głodem ludzi. Ukraińcy historycy skłaniają się dziś ku liczbie 4,5 mln zagłodzonych. Tyle mniej więcej, co ofiar zagłady Żydów przez Niemców, gdyż liczba 6 mln ofiar holokaustu jest „zaokrąglona” i tylko szacunkowa. Tymczasem porównanie literatury holokaustycznej z literaturą o Wielkim Głodzie na Ukrainie przypomina porównanie wieży Eiffla z dziecinną wieżą z piasku… Trudno się dziwić, skoro Parlament Europejski nie stwierdził wprost, że Wielki Głód to ludobójstwo. W przyjętej rezolucji oświadczył, że „uznaje Wielki Głód, sztucznie wywołany na Ukrainie w latach 1932-1933, za wstrząsającą zbrodnię przeciwko ludności Ukrainy i przeciwko ludzkości”.
Zaprogramowany przez Stalina i jego zbrodniczych kamratów Wielki Głód na Ukrainie lat 1932-1933 to także sprawa polska. Po traktacie ryskim 1921r. na sowieckiej Ukrainie pozostały setki tysięcy Polaków, głównie na wsiach. Wiele sektorów gospodarki, na przykład przemysł cukrowniczy, było na Kijowszczyźnie czy Bracławszczyźnie zdominowanych przez Polaków – administratorów i pracowników. Wiele też było polskich, chłopskich rodzin, które opierały się sowieckiej kolektywizacji. W ramach Wielkiego Głodu Sowieci zabili dziesiątki tysięcy Polaków. Ile? To wie tylko Pan Bóg. Wymierały całe polskie wioski, jak np. Zalesie czy Dobre Łazy w rejonie Połonnego.
Jedną z dróg wiodących do polsko-ukraińskiego porozumienia – ponad okrucieństwem ludobójstwa na Polakach z lat 1939-1947 – jest wspólne opłakiwanie ofiar nieludzkiej operacji lat 1932-1933 i rezygnacja przez Ukraińców z gloryfikowania zbrodniarzy spod znaku Bandery.
Piotr Szubarczyk / Nasz Dziennik
