Rosyjska opozycja zapowiedziała nowy masowy ruch społeczny, a w grudniu ma dojść ponownie do protestów. Rząd przeciwdziała temu wszelkimi możliwymi środkami. Wydaje się, że państwo rosyjskie obawia się swoich własnych obywateli.
To jest walka o władzę. A kto rządzi w Rosji? Aparaty władzy, tak zwane „Siłowiki”, jak wojsko, policja, czy może tajne służby? Albo może opozycja? Jest to walka za pomocą nierównych środków: tam zamknięty front silnego państwa Putina, tutaj – rozdrobniony ruch protestacyjny. Ta organizacja chce się silniej zjednoczyć i przemawiać jednym głosem. To dlatego właśnie wybrali poprzez internetowe wybory nową radę koordynacyjną, która ma stanowić wspólną platformę.
Odważni, ale podzieleni
Są to głównie ludzie młodzi, którzy chcą przede wszystkim jednego: przyszłości „bez Putina” i kurateli państwa. Isabelle Magkojewa trafiła do demonstrantów dopiero w grudniu 2011, a dzisiaj, 21 letnia Magkojewa, jest jedną z rzeczniczek w ruchu „Okupacja Moskwy”. Magkojewa jest głęboko przekonana o znaczeniu swojego ruchu: „Przygotowujemy rewolucję!” Z niepolitycznym nastawieniem swoich rodziców nie może nic zrobić: „Są ludzie młodzi, z mojego pokolenia, którzy nic nie wiedzą o Związku Radzieckim, ale w przeciwieństwie do pokolenia naszych rodziców nie boimy się! Nie jesteśmy tacy cyniczni, wierzymy, że można jeszcze coś zmienić w naszym kraju. Pokładam nadzieję w ludzi w moim wieku” – mówi Magkojewa.
Bez lęku – tacy są nowi demonstranci. Bez jasnego programu, ale jednak z programem. Brakuje treściowych cech wspólnych. Opozycja gromadzi takie ugrupowania, jak aktywiści ochrony środowiska, liberałowie, czy nacjonaliści. Przywódca Nacjonalistów, Dmitrij Diomuszkin, wskazuje, aby pozostawać stale w kontakcie z takimi prominentnymi przeciwnikami rządu, jak były wicepremier Boris Niemcow oraz lewicowiec Siergiej Udalcow.
Niemieccy Zieloni jako przykład
Nawet rada koordynacyjna jest podzielona. Jewgienia Czirikowa, opozycjonistka i „zielona” aktywistka ochrony środowiska, krytykuje rzecznika, Aleksieja Nawalnego, za to, że się ukrywa i zmienia ostatnio swoje poglądy niczym kameleon. Doświadczenie Ruchu Zielonych w Europie i w Niemczech było dla Jewgienii Czirikowej decydujące: „To doświadczenie zainspirowało mnie, ponieważ czegoś takiego nie było jeszcze w Rosji. W Niemczech na przykład widziałam, że ludzie za swoje idee naprawdę walczą, wychodzą na ulicę, tworzą ugrupowania. I to od samego dołu, od podstawy, a nie od razu zarządzając”. To dodało jej odwagi, aby czegoś podobnego spróbować także w Rosji.
Większości ludzi w Rosji brakuje aktualnie jeszcze tej odwagi, chociaż demonstracje – obok Petersburga i Moskwy – docierają również do innych miast. Na dystans od tych demonstracji trzyma się przed wszystkim klasa średnia. Ludzie w wieku od 35 do 40 lat są całkowicie zajęci pracą i utrzymaniem swoich rodzin. Brak czasu, strach przed samowolą państwa, czy obawa przed trafieniem na „czarną listę”, trzyma ich z daleka od tych protestów. Większość ludzi z klasy średniej nie chce ryzykować swojego z trudem zdobytego zabezpieczenia.
Zawsze utrudnienia ze strony władzy
Taką osobą jest na przykład Anastazja Meszeriakowa, która samotnie wychowuje dwójkę dzieci i zarabia na swoje utrzymanie prowadząc dwie, dobrze prosperujące restauracje w Moskwie: „Chcę właściwie tylko jednego, aby przepisy w naszym państwie rzeczywiście coś znaczyły. Jaka ideologia, lewicowa, prawicowa, liberalna, czy socjaldemokratyczna? Szczerze mówiąc, jest mi to prawie obojętne. Nie zajmuję się kwestią ideologii. Ona powinna tworzyć prawa, których wszyscy się trzymają – państwo i jego aparaty władzy oraz ludzie. To ułatwiłoby wiele”. Czy klasa średnia upolityczni się wobec ograniczeń praw obywatelskich? Być może, sądzi Anastazja Meszeriakowa: „Przed 10 laty nawet nie rozmawialiśmy o polityce, a dzisiaj wygląda to inaczej. Kiedy się spotykamy z przyjaciółmi, rozmawiamy na wiele różnych tematów, a polityka jest co najmniej jednym z nich”.
Władze rosyjskie robią wszystko, aby takich ludzi, jak Anastazja Meszeriakowa trzymać na dystans od wszelkich akcji protestacyjnych oraz zastraszać ich takimi środkami, jak zatrzymania i drakońskie kary dla demonstrantów, ograniczanie praw do zgromadzeń poprzez place budowy na dużych placach Moskwy, na których wcześniej dochodziło już do demonstracji. Za pomocą nowo wprowadzonego prawa zagranicznych agentów, mogą zostać łatwo posądzeni o szpiegostwo ci Rosjanie, którzy współpracują z zagranicznymi organizacjami. Są to ustawy, które można w razie potrzeby na różny sposób interpretować i które mogą dotknąć każdego. Opozycja oznajmiła jednakże, że od grudnia akcje protestacyjne nabiorą na nowo rozpędu.
Głos klasy średniej
Opór formuje się także na innej drodze: interesy klasy średniej powinna reprezentować własna partia. Aleksiej Nawalny powołał do życia „sojusz mas ludowych”. W grudniu będzie przeprowadzone zebranie, na którym zostanie oficjalnie dokonane utworzenie „sojuszu mas ludowych” przez takich udziałowców, jak doradca Nadolnego- Vladimir Aschurkow, albo top-menadżera jednego z największych koncernów finansowo- przemysłowych w kraju – Alfa Group: „Nasza partia ma nadać szerokim masom ludzi, którzy nie godzą się z dzisiejszym autorytatywnym i skorumpowanym reżimem, jeden głos. Program naszej partii opiera się na dwóch podstawowych zasadach: Widzimy Rosję, jako kraj europejski i my reprezentujemy interesy klasy średniej” – wyjaśnia Nawalny.
Przynajmniej w jednym punkcie wszystkie ugrupowania, aż po komunistów, są zgodne. Polega to na zniesieniu autorytarnego modelu rządów Putina oraz państwowej kurateli, sankcji i systemu represji, które się jeszcze bardziej nasiliły po reelekcji Putina. One walczą o nową Rosję, o Rosję z większą wolnością w samym kraju i z jasną proeuropejską orientacją na zewnątrz, objaśnia Władymir Aszurkow: „Jesteśmy zdania, że Rosja nie musi jeszcze szukać drogi specjalnej. Rosja jest krajem europejskim, a my, z naszą kulturą, historią i religią, należymy do zachodniej cywilizacji. Czas, w którym Rosja będzie częścią Europy, jest niedaleki”. To nie musi sprowadzać się do politycznego, gospodarczego, czy wojskowego sojuszu – mówi polityk opozycji. „Ale bardziej do państwa prawa, wolności prasy i efektywnego państwa”.
Ute Schaeffer
„Deutsche Welle”
Tłumaczenie: Paweł Domagalski
