Od otworzenia Gazociągu Północnego w zeszłym roku przychody Ukrainy z tranzytu gazu spadły o ok. 15% z powodu skierowania przez Gazprom eksportu do Europy nową drogą. Można się spodziewać jeszcze większych strat dzięki uruchomieniu drugiej nitki Gazociągu, co jeszcze bardziej osłabi pozycję Ukrainy w negocjacjach z Rosją.
Gratulacje należą się Władimirowi Putinowi, który po tym jak odświętował swoje 60. urodziny w weekend wybrał się na północny zachód Rosji by otworzyć drugą nitkę Gazociągu Północnego. Aleksiej Miller, prezes Gazpromu, powiedział, że rosyjski prezydent powinien uznać swoje zasługi w realizacji projektu, który wesprze eksport rosyjskiego gazu do Europy oraz zmniejszy zależność od gazociągów przebiegających przez Ukrainę.
Gazociąg Północny biegnie 1224 km pod powierzchnią Morza Bałtyckiego od północno zachodniej Rosji do brzegu Niemiec, dając Gazpromowi bezpośrednie połączenie z europejskimi rynkami gazowymi oraz możliwość uniknięcia tranzytu przez państwa trzecie.
Współpracując w ramach konsorcjum z czterema europejskimi przedsiębiorstwami, Gazprom ukończył w zeszłym roku pierwszą nitkę Gazociągu i od razu rozpoczął prace nad drugą, równoległą w celu zwiększenia przepustowości systemu do 55 mld metrów sześciennych rocznie.
W poniedziałek Putin na ceremonii otwarcia nacisnął przycisk startowy i podkreślił znaczenie Gazociągu Północnego jako sposobu na uniknięcie tranzytu.
“Gaz będzie dostarczany bezpośrednio najkrótszą drogą, umożliwiając transport rosyjskich zapasów na europejskie rynki bez ryzyka związanego z tranzytem, stabilnie i bezproblemowo. Możemy to zagwarantować” – powiedział Putin.
Według Aleksieja Millera ceremonia otwarcia powinna być zadedykowana prezydentowi, jako że jest on “autorem” pomysłu Gazociągu Północnego.
Ale nie wszyscy bili brawo.
Od otworzenia Gazociągu Północnego w zeszłym roku przychody Ukrainy z tranzytu gazu spadły o ok. 15% z powodu skierowania przez Gazprom eksportu do Europy nową drogą. Można się spodziewać jeszcze większych strat dzięki uruchomieniu drugiej nitki Gazociągu, co jeszcze bardziej osłabi pozycję Ukrainy w negocjacjach z Rosją.
Ukraina walczy o zmianę warunków paktu gazowego z 2009 r. i zmniejszenie ilości i ceny gazu importowanego z Rosji. Gazprom jest trudnym rozmówcą i odmawia pójścia na ustępstwa, jeśli Ukraina nie podzieli się kontrolą nad siecią gazociągów tranzytowych.
Mykoła Azarow, premier Ukrainy, wydał w poniedziałek w Kijowie rozpaczliwe oświadczenie, w którym poinformował reporterów, że rozmowy nie idą dobrze. “Postawa Rosji jest bardzo prosta – umowa z 2009 została podpisana i będzie ważna przez 10 lat, wszystkie kwestie są w niej opisane: cena gazu, cena tranzytu oraz wielkość zaopatrzenia” – miał powiedzieć według agencji Interfax.
Ukraina odpowiedziała korzystając w większym stopniu ze swoich pokaźnych rezerw węgla w celu zmniejszenia zależności od importowanego gazu. W obliczu zmniejszonego popytu w ogarniętej kryzysem Europie Gazprom nie może sobie pozwolić na utratę rynku zbytu w Ukrainie, która dzięki umowie z 2009 r. jest klientem płacącym najwyższą cenę.
W świetle tego Gazociąg Północny można uznać za symbol niemożności nawiązania przez Rosję efektywnych relacji handlowych z Ukrainą oraz wykorzystania już istniejących środków zamiast wydawania miliardów dolarów na nowe gazociągi. Na Ukrainie spoczywa trochę winy za obecne problemy, ale ciężko przypisać komukolwiek zasługi.
Isabel Gorst
„Financial Times”
Tłumaczenie: Mateusz Truszkiewicz
