W dzisiejszych realiach Rosyjska Cerkiew Prawosławna coraz wyraźniej pretenduje do miana jednego z filarów władzy.
Przekazanie wicepremierowi Władisławowi Surkowowi odpowiedzialności za stosunki państwa z Cerkwią musiało stać się sensacją.
Wydawałoby się, że to tylko formalny ruch wewnątrz aparatu partii rządzącej, z którym można było się w ogóle nie afiszować, lecz stał się on prawdziwą polityczną sensacją ostatniego tygodnia. Kto wcześniej zdawał sobie sprawę, że do tej pory nad stosunkami z organizacjami religijnymi w Białym Domu czuwała wicepremier Olga Gołodiec?
Przekazanie tych samych obowiązków innemu wicepremierowi, szefowi administracji prezydenta – Władisławowi Surkowowi, spowodowało powstanie najbardziej śmiałych wersji przyczyn tego zdarzenia i wcale nie trywialnych domysłów. Przy czym gołym okiem widać, że żaden z komentatorów nie jest w stanie podać prostego i jednoznacznego wyjaśnienia tego kroku. Mimo to wydarzenie stało się sensacją. I nie mogło być inaczej: w trakcie sezonu urlopowego jakakolwiek zmiana kadrowa musi znaleźć się w centrum uwagi. Tym bardziej, że decyzja ta jest związana z dwoma tak interesującymi wszystkich tematami, czyli rolą i miejscem: a) Surkowa we władzy i b) Cerkwi w życiu państwa i społeczeństwa.
Uogólniając przypuszczenia o przyczynach podjętego kroku, można wydzielić cztery najbardziej prawdopodobne wersje.
Wyjaśnienie pierwsze – dążenie do skorygowania zbyt ciasnego związku (jeśli nie w rzeczywistości, to w opinii publicznej na pewno) państwa i Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. W dzisiejszych realiach Cerkiew coraz wyraźniej pragnie nie tylko pełnić niszową rolę stabilizatora, ale także stać się filarem władzy. Jednak drugą stroną medalu może być spadek zaufania do Cerkwi proporcjonalny do zmniejszenia poparcia dla wyższych urzędników.
Wersja numer dwa – zupełnie odwrotna; Surkow ma za zadanie ideologicznie i instytucjonalnie utrwalić “symfonię” państwa i Cerkwi, obniżyć ryzyko pogorszenia wizerunku władzy w sytuacji, w której Cerkiew wciąż będzie cieszyć się określonym kredytem zaufania społecznego.
Trzecie przypuszczenie związane jest z kwestią nie prawosławną, lecz islamską. Szokujące zamachy w Tatarstanie na tle ogólnego nieuregulowania stosunków między “umiarkowanymi” i “radykalnymi” islamistami pobudzają do tego, żeby zająć się tą kwestią w taki sposób, aby jej rozwój obrał odpowiedni kierunek. Surkow mógłby spróbować rozwiązać najtrudniejsze sprawy, biorąc pod uwagę przychylny stosunek do niego części zainteresowanych elit (zwłaszcza kaukaskich).
I ostatnie, czwarte wyjaśnienie, zupełnie zwyczajne: religia jest tylko pretekstem do protestu przeciw ewentualnemu przekazaniu Surkowowi części pełnomocnictw w sferze polityki wewnętrznej. W maju wielu oczekiwało, że próbą dla polityka okażą się stosunki z regionami, ale formalnie odpowiedzialność za nie nie należy do obowiązków Surkowa (zresztą tylko formalnie: nieformalnie wpływ wicepremiera wciąż jest ogromny: na czele Ministerstwa Rozwoju Regionalnego stanął, wysunięty przez Surkowa Oleg Goworun).
A teraz spójrzmy na całą sprawę z drugiej strony.
Ani sam Surkow, ani ten, kto przydzielił mu nowe pełnomocnictwa, nie spieszą się z wyjaśnieniami. Dlatego wszystkie hipotezy są uzasadnione. W krótkiej perspektywie wśród wygranych znalazły się przede wszystkim „tradycyjne” wyznania. Ich przedstawiciele nie omieszkali skorzystać z sytuacji i wyrazili pozytywne (chociaż też dyplomatyczne) opinie dot. decyzji o przydzieleniu Surkowowi nowych pełnomocnictw. Ilość pochwał nigdy nie była tak duża. Protojerej Wsiewołod Czaplin przypuścił, że teraz przy uczestnictwie Surkowa będą rozpatrywane pewne “kwestie ideowe o znaczeniu państwowym”. Przedstawiciele Duchownego Zarządu Muzułmanów przypomnieli, że właśnie dzięki Surkowowi została wznowiona budowa Moskiewskiego Meczetu Katedralnego. Lecz wszystkich duchownych prześcignął szef Federacji Wspólnot Żydowskich Rosji, który powiedział: “W państwie nie ma drugiego urzędnika, znającego nasze problemy w takim stopniu, jak Surkow.
Wydaje się, że dziś odzewy te są ważniejsze nawet od przyszłych zadań polityki religijnej. Hiperaktywność (a wręcz konkurowanie między sobą) takich opinii pokazała, że liderzy “tradycyjnych” wyznań religijnych coraz aktywniej starają się zająć pozycję “pośrednika” w stosunkach między państwem a obywatelami, odsunąwszy na drugi plan dotychczasowych graczy – partie, fronty, media masowe. Ich zdolność do występowania w takiej roli nie jest oczywista, ale to nieistotne. Dla nich najważniejszą kwestią jest próba zajęcia tej niszy w zamian zaś obiecują władzy zrekompensować zniszczenie jej sakralności. Sugeruje się aby nie brać pod uwagę faktu, że Rosja mimo wszystko pozostanie świeckim (a w wielu aspektach wręcz ateistycznym) państwem, ponieważ podobne opinie byłyby wygłaszane w niewłaściwym czasie i jest to niepoprawne politycznie.
Opędzić się od roszczeń władzy będzie niełatwo. I to Niezależnie od tego, jaką taktykę przyjmie Władisław Surkow.
Michaił Winogradow
„Profil”, Rosja
Tłum. Agata Runowska
