Baku oznajmia, że dla ochrony własnych granic potrzebuje siedmiu stacji radiolokacyjnych.

Azerbejdżan nie tylko prowadzi rozmowy o przedłużeniu dzierżawy stacji radiolokacyjnej w Gabali, ale ma również zamiar w ramach walki z międzynarodowym terroryzmem rozmieścić 7 radarów wzdłuż wybrzeża Morza Kaspijskiego. Marynarka wojenna, ochrona wybrzeża i pogranicza potrzebują ich do prowadzenia wywiadu morskiego, wykrywania przemytu i walki z bronią masowego rażenia.

Informacja o 7 radarach pojawiła się po opublikowaniu specjalnego raportu wydziału walki z terroryzmem departamentu stanu USA obejmującego rok 2011, w którym odnotowano sukcesy władz Azerbejdżanu w walce z terroryzmem, nierozprzestrzenianiem broni biologicznej, praniem brudnych pieniędzy i zaostrzeniem kontroli granicznej.

Informacja o radarach nie wywołała specjalnych spekulacji w republice. Co więcej zarówno eksperci, jak i prasa specjalistyczna stanowczo zaprzeczyli, jakoby system mógł być skierowany na sąsiednie kraje. Niezależny ekspert wojskowy Nizai Seidow w wywiadzie dla „Niezawisimoj Gaziety” stwierdził, że po pierwsze urządzenia mają mały zasięg, a po drugie są konieczne do ochrony i monitoringu morskich granic Azerbejdżanu. Taki system mają, zdaniem Seidowa, prawie wszystkie morskie kraje i nie ma co z tego robić sensacji.

O ile tu jest wszystko jasne, o tyle nie widać końca rozmów między Azerbejdżanem a Rosją o przedłużeniu dzierżawy stacji radiolokacyjnej w Gabali. Choć czasu dla podjęcia ostatecznej decyzji jest coraz mniej i mniej.

Wcześniej komentując dla „NG” informację o propozycjach Rosjan Ali Gasanow, kierujący wydziałem społeczno-politycznym, zauważył, że każda ze stron ma swoje racje. “W każdym razie oczekujemy maksymalnie konstruktywnych propozycji, przyjęcia optymalnych rozstrzygnięć zadowalających i Rosję, i Azerbejdżan.” – powiedział dziennikarzom Gasanow. I podkreślił, że ustępstwa są możliwe tylko w określonych granicach. Jeżeli jedna ze stron je przekroczy, będzie to znaczyło stratę dla drugiej. Potrzebne są przemyślane warianty akceptowalne dla wszystkich. Liczymy, że takie właśnie rozwiązania się znajdą, uważa Ali Gasanow.

Rozmowy o przedłużeniu czasu dzierżawy zaczęły się w czerwcu ubiegłego roku, a cena jej stopniowo rosła. Na początku Baku zmieniło ją z 7 milionów dolarów na 15, a potem podniosło do 300 milionów dolarów za rok.

Niektórzy azerscy politycy uważają Gabalę za przeżytek przeszłości. Poseł, członek komisji zagranicznej parlamentu Asim Mołłazade uważa, że ani Rosji, ani Azerbejdżanowi stacja do niczego się nie przyda i należy przekształcić ją muzeum nikomu niepotrzebnego dinozaura czasów zimnej wojny. Ale nie wszyscy podzielają ten pogląd.

Swoją opinią podzielił się z azerskimi dziennikarzami naukowiec z waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, ekspert od Kaukazu Gordon Han. Według niego: “Wzrastające napięcie w rejonach, które są w zasięgu radaru w Gabali, podnoszą jej strategiczną pozycję i wartość finansową. Dlatego uważam, że Rosja zrobi wszystko, by dojść do kompromisu.” Co więcej ekspert uważa, że dostęp do stacji radiolokacyjnej jest Moskwie potrzebny, bo może stać się kartą przetargową w rozmowach z USA o tarczy antyrakietowej. Z drugiej strony Iran robi wszystko, by utrudnić życie Azerbejdżanowi i posunie się jeszcze dalej, jeśli stacja radiolokacyjna pozostanie w rękach Federacji Rosyjskiej, a dostęp do niej uzyskają Amerykanie.

Komentarz redaktora naczelnego „Niezależnego Przeglądu Wojskowego” („Niezawisimoje Wojennoje Obozrienije” – wojskowy dodatek do „Niezawisimoj Gaziety” – przyp. KRESY.PL) Wiktora Litowkina jest taki: “Wszystkie działania Azerbejdżanu popierające USA w kwestii Iranu (rozmieszczenie na swoim terytorium 7 radarów skierowanych na południowe rejony, zdemaskowanie i areszt szpiegów z Teheranu, a także wygórowane żądania wobec Rosji – astronomiczna opłata za dzierżawę i inne podobne działania) mają jeden wyraźny cel. Zdobycie poparcia USA w rozstrzygnięciu swojego najważniejszego problemu – wyzwolenia Górskiego Karabachu.”

W Baku doskonale wiedzą, że Ormianie mają swoje ogromne lobby w Białym Domu, Kongresie, Senacie, którego z powodów historycznych Azerbejdżan nie ma. I że jego próba siłowego rozwiązania problemu Karabachu napotkała na silny sprzeciw nie tylko Rosji i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, które mają wobec Armenii zobowiązania sojusznicze, ale także wywołała gwałtowną reakcję Stanów Zjednoczonych i ich stronników. Żeby to się więcej nie zdarzyło władze w Baku gotowe są na wszelkie ofiary, nawet na zaostrzenie stosunków z Rosją i Teheranem, ale tylko w imię jedynego i najważniejszego celu – wyzwolenia Karabachu, z którym związany jest los obecnej elity politycznej kraju. Na razie, pomimo wielokrotnych wysiłków, to się nie udaje.

Sochbiet Mamedow

„Niezawisimaja Gazieta”


Tłum. Joanna Kościuk

forma płatności