Przemoc wtargnęła w dotychczas spokojny Tatarstan. Przestępcy zastrzelili zastępcę muftiego republiki Waliullę Jakupowa oraz wysadzili samochód samego muftiego Iłdusa Fajzowa, który w wyniku zamachu odniósł obrażenia nóg.

Śledczy jednoznacznie wiążą tę napaść z zawodową działalnością ofiar. Rozpatrywane są dwie zasadnicze wersje wydarzeń: konflikt finansowy związany z organizacją pielgrzymki do Mekki, a także walkę pomiędzy radykalnymi i umiarkowanymi wyznawcami islamu, do których należeli Jakupow i Fajzow.

Służby nie mają złudzeń, iż oba napady były ze sobą skoordynowane i dokładnie je przygotowywano. Śledczy przypuszczają, że przestępcy musieli śledzić Fajzowa już od kilku dni, aby poznać jego przyzwyczajenia. Sprawcy mieli informacje, że w czwartek mężczyzna samodzielnie poprowadzi samochód i właśnie dlatego ładunek wybuchowy umieścili pod siedzeniem kierowcy. Zabójstwo Jakupowa również wydaje się być dokonane przez profesjonalistów.

W piątek komitet śledczy FR poinformował o zatrzymaniu pięciu podejrzanych. Jeden z nich, 57-letni Rustem Gataullin, stoi na czele spółki Idelhadż, którą to Fajzow odsunął od intratnego biznesu. Fakt ten zdawałby się potwierdzać pierwszą z hipotez, co zresztą nie wyklucza prawdopodobieństwa drugiej.

„Oni potrzebują krwi!”

„Napady na muzułmańskich działaczy religijnych we współczesnej Rosji stały się niestety dość powszechnym przestępstwem. Jednak kiedyś zdarzenia te miały miejsce na Południowym Kaukazie, a do Kazania czy Powołża to zjawisko nie docierało” – konstatuje Gumer Isajew, petersburski analityk z Centrum Badań nad Współczesnym Bliskim Wschodem.

Prezydent Czeczenii Ramzan Kadyrow nie czekając na wyniki śledztwa jednoznacznie całą winą obarczył wahhabitów.

„Ta tragedia w jawny sposób świadczy o tym, iż dla wahhabitów nie ma żadnej świętości, iż nie mają oni prawdziwej wiary ani litości dla ludzi. Oni potrzebują krwi! Ich powołaniem jest zabijać ludzi, zabijać muzułmanów, kobiety, dzieci i bezbronnych obywateli.” – powiedział w swoim oświadczeniu zamieszczonym na stronie władz Czeczeńskiej Republiki.

Ataki miały miejsce na dzień przed rozpoczęciem świętego muzułmańskiego miesiąca Ramadan, w którym to należy powstrzymać się od jakiegokolwiek przelewu krwi. Religijni ekstremiści w Iraku i na południowym Kaukazie często organizowali swoje napady właśnie w przeddzień Ramadanu.

Przewodniczący Nadwołżańskiego Centrum ds. Badań Etnoreligijnych Rais Sulejmanow również wiąże niedawne zamachy z religijnym ekstremizmem. „Oni [Fajzow i Jakupow] byli wyrazistymi przedstawicielami tradycjonalistycznego odłamu islamu i ciągle uderzali w radykalnych muzułmanów, których to liczba w Tatarstanie w ostatnich latach znacznie wzrosła.” – poinformował Sulejmanow.

Przewodniczący Centrum Strategicznych Badań nad Religią i Polityką we Współczesnym Świecie Maksym Szewczenko uważa, że jeszcze za wcześnie, aby wyciągać daleko idące wnioski. „Mogła być to radykalna sekciarska grupa lub kryminalne porachunki. Niestety w ostatnim czasie bardzo wiele mówiło się o nadużyciach finansowych, a także nieprawidłowościach związanych z wyborami i nominacjami tatarstańskiego muftiego.”

Wrogów nie brakowało

13 kwietnia 2011 roku wstępując na urząd muftiego Tatarstanu Ildus Fajzow publicznie oskarżył swojego poprzednika Gusmana Ishakowa o sprzyjanie rozprzestrzenianiu się wahhabickiego odłamu islamu w republice. Według niego „w latach 90-tych dosłownie zalał nas potok głosicieli pochodzących z Arabii Saudyjskiej, gdzie wahhabizm uznawany jest za religię państwową.” Nowy przywódca religijny przeprowadził pewnego rodzaju sprawdzian dla wszystkich imamów i odsunął niektórych z nich od władzy, czym wzbudził niezadowolenie części wierzących.

W grudniu zeszłego roku, po tym jak mufti odwołał imama Almietiewskiego Soborowego Meczetu Nazira Auhadjewa i wyznaczył na jego miejsce Rafika Minneahmetowa, grupa miejscowych muzułmanów zablokowała wejście do świątyni, nie chcąc wpuścić nowo mianowanego protegowanego Fajzowa. W kwietniu bieżącego roku, gdy Fajzow zwolnił ze stanowiska imama głównego meczetu Tatarstanu Kul-Szarif Ramilja Junusowa, w Kazaniu doszło do dwóch mitingów, podczas których uczestnicy nazywali religijne rządy lokalnych działaczy „marionetkowymi” i nawoływali, aby mufti zaprzestał dzielenia muzułmanów, w przeciwnym wypadku grożąc, iż „ruszą na barykady”.

W tej sytuacji Fajzow był zmuszony zostawić Junusowa w Kul-Szarif, jako drugiego imama. Z muftim zerwali stosunki także niektórzy działacze społeczni, współpracujący z rządem za czasów Gusmana Ishakowa, tacy jak np. Związek Muzułmanek Republiki Tatarstan, wraz z jego przewodniczącą Nailą Ziganszynoj, a także organizacja „Wakf” zajmująca się dobroczynnością i organizacją bezpłatnych obiadów dla biednych. Ze stanowisk odeszła także część etatowych pracowników.

Ostatni skandal rozpętał się, gdy mufti odsunął od organizacji pielgrzymki do Mekki jej dotychczasowego organizatora firmę „Idelhagdż” i stworzył na jej miejsce nowe przedsiębiorstwo sp. z o.o. „Tatarski świat biznesu”

Jak mówi przedstawiciel Muzułmańskiego Związku Religijnego, Idelhadż nie gwarantował bezpieczeństwa pielgrzymów za granicą i nie chronił ich przed szkodliwymi działaniami wahhabitów. Niezadowoleni pielgrzymi zwrócili się w otwartym liście do Fajzowa, w którym to obwiniali go za budowanie własnego biznesu na pielgrzymkach, a nowego organizatora oskarżali o zawyżanie cen wycieczek i wzywali do przywrócenia poprzedniego stanu rzeczy.

18 lipca, czyli na dzień przed zamachem, Fajzow zwołał konferencję prasową, na której wyraził opinię na temat działań swoich oponentów. Nazwał ich działalność szantażem i zapowiedział, że na żadne ustępstwa w kwestii pielgrzymek nie ma zamiaru iść.

Z Tatastanu corocznie do Mekki wyrusza około 2 tysięcy pielgrzymów, a rynek usług odpowiadających za to przedsięwzięcie szacowany jest na 250 milionów rubli.

Śp. Waliula Jakupow spotkał się swojego czasu z ostrą krytyką, kiedy to nakazał palić religijne księgi, włączone przez władzę na listę literatury ekstremistycznej.

Rozbity ideał?

Jeszcze za czasów carskiej władzy nadwołżański islam uważanym był za bardziej umiarkowany i świecki niż jego kaukaski, a tym bardziej arabski odpowiednik. To właśnie tatarscy teologowie i duchowni pisarze, a głównie Szygabutdin Mardżani, znacznie częściej niż inni występowali propozycjami odnowy i reform religijnych.

We współczesnej Rosji Tatarstan zawsze stawiany był kotłującemu się Południowemu Kaukazowi, jako przykład obywatelskiej zgody ponad etnicznymi podziałami oraz tolerancji religijnej. „Kazański wariant” islamu był z punktu widzenia państwa wzorem do naśladowania.

Ostatni zamach na tle religijnego ekstremizmu miał miejsce w Tatarstanie w 1999 roku, kiedy to grupa wyszkolonych w Południowym Kaukazie bojowników wysadziła dwie linie głównego gazociągu.

Przedstawiciel prezydenta Nadwołżańskiego Okręgu Federalnego Michaił Babicz na niedawnej naradzie z gubernatorami pochwalił Tatarstan za niski poziom religijnego ekstremizmu.

Zdaniem niektórych ekspertów, władze przez długi czas uznawały swoje pokorne życzenia za rzeczywistość. W artykule pod tytułem „Leśni muzułmanie dyktują modę religijną w Tatarstanie” opublikowanej w Niezawisimoj Gazietie akurat w dniu zamachu, mówi się, iż Doku Umarow jakiś czas temu wezwał swoich towarzyszy by przeprowadzali się do Powołża, ażeby poderwać do walki miejscowych muzułmanów i zamienić Tatarstan i Baszkirię w prowincję Idel-Ural i przyłączyć ją do rządzonego przez niego Emiratu Kaukaskiego

Powołując się na lokalne źródła wydawnictwo utrzymuje, „iż w nie mniej niż jednej piątej kazańskich meczetów bardzo silne pozycje zajmują działacze pochodzący z Południowego Kaukazu i wielu z nich związanych jest ze zbrojnym podziemiem” a tatarska młodzież, głównie wiejska, naśladuje rówieśników z Czeczenii i Dagestanu w stylu ubierania się oraz zachowaniu.

W kwietniu mufti Permskiego Kraju Muhammedgali Huzin poruszył w swoim memorandum temat wzrostu radykalnych nastrojów w Tatarstanie, i uprzedzał w nim o możliwości zamachu na muftiego. „Urzędnicy zdecydowali się jednak zająć pozycję jak by się nic nie działo” – skomentował po zamachach dla gazety RBK Daily.

Zdaniem Huzina „w Tatarstanie żyje około 3 tysięcy aktywnych wahhabitów i mogą oni wywierać wpływy na znaczną liczbę osób. Wcześniejsze władze sprzyjały rozprzestrzenianiu się wahhabizmu w Zakamiu – w Niżniekamsku, Jełabudze i Almietiewskiu.”

Rais Sulejmanow obawia się, że Tatarstan może stać się nowym „Dagestanem nad Wołgą” i twierdzi, iż tatarscy zwolennicy radykalnego islamu najprawdopodobniej walczą w Południowym Kaukazie oraz wspierają Talibów.

Maksim Szewczenko nawołuje, aby nie idealizować przeszłości ani nie demonizować teraźniejszości. Zwraca on uwagę, że stosunki pomiędzy Moskwą i Kazaniem nie zawsze były idealne. Ekspert wspomina także o zajęciu Kazania przez Iwana Groźnego, okrutnie stłumionym baszkirskim powstaniu pod przewodnictwem Saławata Julajewa, w którym udział brali Tatarzy, i które miało nie tylko klasowe podstawy ale także i religijne, a także o szeroko rozprzestrzenionych w Tatarstanie w czasach pierwszej wojny czeczeńskiej sympatiach do zbuntowane Iczkerii, które to znalazły swoje odzwierciedlenie w organizacji pomocy humanitarnej i próbach wykluczenia udziału tatarskich rekrutów w działaniach wojennych w tym regionie.

Co tyczy się obecnej sytuacji, należy zdaniem Szewczenko rozdzielać ekstremizm od dyskusji teologicznych. „Jedni prawosławni czczą Włodzimierza Sołowiowa, a inni ojców kościoła z IV czy V wieku. Dokładnie na tej samej zasadzie rosyjscy obywatele wyznający islam, nie naruszając prawa, w różny sposób interpretują własną religię. Od ideologicznych i teologicznych sporów jeszcze bardzo daleka droga do terroru. Walka z wahhabizmem często ma na celu zasłanianie administracyjno-gospodarczych nadużyć, które zdarzają się na wielu szczeblach religijnego kierownictwa.” – oświadczył.

Szereg obserwatorów wiąże wzrost religijnego radykalizmu w Tatarstanie z biedą, a szczególnie z socjalnymi problemami wiejskiej młodzieży, która wyemigrowała do miast. Jednak Szewczenko uważa tę hipotezę za lekką przesadę. „Tatarstan to nie Afganistan, gdzie jedna owca to już bogactwo. Jest to jeden z najbardziej postępowych rosyjskich regionów.” – mówi.

Represje czy dialog?

Przedstawiciele muzułmańskiej wspólnoty w Kazaniu występują z oświadczeniami potępiającymi terroryzm i obawiają się niepożądanych następstw zaistniałej sytuacji w odniesieniu do wszystkich wyznawców islamu.

„Takiej zbrodni mogły dopuścić się jedynie zwierzęta – powiedział Ajaz Mingalejew, zajmujący w czasach Gusmana Oshakowa stanowisko zastępcy muftiego do spraw pielgrzymek. – Jakiekolwiek by się nie pojawiały między nami rozdźwięki to uciekanie się do przemocy nie jest rozwiązaniem problemu. Nawet nie mogę sobie wyobrazić, jakie to zdarzenie będzie miało konsekwencje dla tatarskich muzułman.”

„Islam sprzeciwia się przemocy: ci, którzy dopuścili się tego przestępstwa nie są muzułmanami. Straszne jest to, że takie rzeczy zdarzają się nie gdzieś daleko, ale właśnie w tolerancyjnym Kazaniu. Łatwo przewidzieć, jakie wnioski zostaną teraz wyciągnięte: jeśli Fajzow walczył z salafitami, to znaczy, że to ich sprawka. Znowu położy się to cieniem na muzułmanach. – oświadczył znany oponent muftiego, kazański restaurator Murat Galjeew. „Pociągnie to za sobą destabilizację sytuacji w Republice Tatarstan i nastąpi nowe dokręcanie śruby – prognozuje specjalista do spraw wschodu Gumer Isajew

Dyrektor Centrum Ochrony Praw Człowieka „Sowa” Aleksander Werhowski zwraca uwagę, iż wahhabici to nie koniecznie terroryści. Maksym Szewczenko nawołuje do odnalezienia i ukarania „ohydnych przestępców”, ale nie uznawania za wrogów wszystkich, których poglądy są odmienne od pozycji państwa. „Trzeba poszerzać dialog, przede wszystkim z muzułmańską inteligencją i młodzieżą. Nie należy narzucać muftich, którzy nie są uznawani przez wspólnotę. Wybory muftich, którzy w głównej mierze są administratorami zarządzającymi pieniędzmi powinny być demokratyczne, a nie, że przychodzi człowiek z FSB i mówi: to właśnie ten będzie waszym szefem! Te czasy już minęły.” – powiedział.

„Pośród muzułmanów jest wielu dobrze wykształconych ludzi, znających kilka języków i zdolnych do dyskutowania o religii, historii i kulturze na najwyższym poziomie. – kontynuuje ekspert – Bardzo ważne jest, aby państwo w odpowiedzi na chęć dialogu nie przysyłało OMONu lub FSB, tylko załatwiało sprawę w taki sposób, by rosyjscy obywatele mogli dyskutować w podobny sposób jak ma to miejsce w Wielkiej Brytanii: o tym, o czym chcą jednak z zachowaniem wspólnego frontu sprzeciwu wobec terroryzmu i przemocy w każdej postaci.”

Artiom Kreczetnikow

„BBC Russia”

tłum.: Dorota Szczudło

forma płatności