Rosyjska policja postanowiła przerwać trwające w Moskwie od kilkunastu dni protesty opozycji. Rozpędzane są nawet najmniejsze grupki przeciwników Władimira Putina. Część osób trafia do aresztów.
Antyputinowskie demonstracje trwają nieprzerwanie od 6 grudnia. Opozycja gromadzi się w parkach i na skwerach. Tam śpiewają piosenki i recytują wiersze. Po dwóch, trzech dniach policja likwiduje obóz a opozycjoniści przenoszą się w inne miejsce. Tak też było dzisiejszej nocy, gdy funkcjonariusze rozpędzili demonstrantów koczujących obok stacji metra Barykadnaja. Zatrzymano kilkadziesiąt osób. Ci, którzy zdołali uciec przenieśli się na Stary Arbat. Jednak policja i tam nie dała im spokoju. Funkcjonariusze zatrzymali kilkunastu demonstrantów, nawet nie pozwalając im zabrać toreb i plecaków.
Służby porządkowe zapowiadają, że nie dopuszczą do kolejnych zgromadzeń opozycji a przeciwnicy Władimira Putina obiecują, że nie rozejdą się do domów.



























