Konowałow i Kowaliew zostali zaliczeni do ofiar zamachu bombowego, za który zostali skazani na śmierć.
O tym, że rozstrzelano Władisława Kowaliowa, oskarżonego o współudział w ataku terrorystycznym, dowiedzieliśmy się z zaświadczenia Sądu Najwyższego, które dostała drogą pocztową matka Władisława Kowaliowa w sobotę, 17 marca. Siostra osadzonego Tatiana, poinformowała o tym media przedstawiając kopię dokumentu, który informuje, że wyrok wykonano, a akt zgonu można odebrać w Urzędu Stanu Cywilnego w miejscu zamieszkania Władisława Kowaliowa. O tym, że rozstrzelano również Dimitria Konowałowa, oskarżonego o wykonanie ataków terrorystycznych, dowiedzieliśmy się o wiele później, kiedy to późnym wieczorem poinformowały o tym państwowe kanały telewizyjne. Krewni Konowałowa nie chcieli rozmawiać z prasą zarówno przed jak i po procesie. Odmówili oni również ochrony, tak samo jak Dimitrij, który nie próbował w żaden sposób uchylić się od wyroku.
Na reakcje Białorusinów, którzy uważają, że dowody na winę oskarżonych nie są wystarczające nie trzeba było długo czekać. Na portalach społecznościowych wiele osób wstawiło awatary ze wstęgą żałobną i napisem „15+2=17”, co oznacza, że do piętnastu ofiar ataku terrorystycznego naród dodał jeszcze dwie. Białoruscy artyści sztuki współczesnej zaprojektowali specjalne plakaty. Na jednym z nich można zobaczyć zalaną krwią twarz Kowaliowa i przeczytać requiem napisane przez poetów. Na Facebooku, na profilu Tatiany Kowaliowej – siostry Władisława ludzie wpisują liczne kondolencje typu – „Proszę przyjąć wyrazy współczucia, trzymać się, jest nam bardzo przykro”.
Portret skazanego Władisława Kowaliowa pojawił się także w metrze na stacji „Oktjabrskaja” w Mińsku, gdzie 11 kwietnia 2011 roku miał miejsce wybuch. Obok wyjścia ze stacji wisi tablica upamiętniająca ofiary ataku i już od roku ludzie przynoszą w to miejsce kwiaty aby uczcić ich pamięć. Portret Kowaliowa wisiał tu kilkadziesiąt minut i w tym czasie zapalono przy nim cerkiewną świecę i złożono kwiaty. Następnie człowiek „po cywilu”, którego działalność zdradzała jedynie słuchawka w uchu wyniósł portret, a dwie Mińszczanki które próbowały złożyć przy nim po 2 goździki zostały odprowadzone do stojącego nieopodal mikrobusu.
Oddział Milicji Specjalnego Przeznaczenia (Czarne berety) pełni dyżur w okolicy domów, gdzie mieszkali Kowaliow i Konowałow. Pilnują aby nie przedostali się na podjazd ludzie chcący złożyć tam wieńce pogrzebowe i zapalić świeczki. Niektórych nawet zatrzymali jednak jakimś czasie wypuścili nie wystawiwszy protokołu. Sąsiedzi wielokrotnie próbowali dostać się do domów zabitych, aby złożyć ich rodzinom kondolencje i pozostawić wieńce, niektórym się to nawet udało. Kwiaty, świece i wieńce zostały także złożone przy szkole, do której uczęszczali skazani.
W ubiegłą niedzielę u wejścia na Witebski Plac Zwycięstwa gdzie miał miejsce jeden z wybuchów został powieszony portret Kowaliowa.
Kwiaty i portret jednego z osądzonych o zdetonowanie ładunku wybuchowego w mińskim metrze pojawiły się również w ambasadzie Białorusi we Francji. W Wilnie w ambasadzie białoruskiej zabroniono wypowiadać się w tej sprawie – co świadczy o tym, że Białoruś jest państwem policyjnym. Natomiast w Brukseli na ambasadzie białoruskiej pojawił się napis zrobiony czerwoną farbą: „To ambasada zbrodniarza Łukaszenki, a nie Białorusi”
Obok ambasady Białorusi w Moskwie wzmożono ochronę, ponieważ jej pracownicy bali się o swoje bezpieczeństwo. W sobotę wieczorem i przez całą niedzielę do budynku ambasady na ul. Marosejki z portretami zabitych przychodzili ludzie aby złożyć kwiaty i zapalić znicze. Odbyły się tam kilkuosobowe pikiety. Można było zobaczyć ludzi z plakatami, na których napisy głosiły: „Sprzeciw karze śmierci” czy „Zabili ich bo taka była zachcianka Łukaszenki”. W sobotę, późnym wieczorem zebrało się około 40 osób, które złożyły kwiaty i zapaliły znicze. Milicja w żaden sposób nie sprzeciwiała się wyrażaniu opinii i uczuć przez Moskwian. Była wśród nich obywatelka Białorusi, która powiedziała,że złożyła kwiaty i poszła się pomodlić do pobliskiej cerkwi Kosmy i Damiana, natomiast kiedy wróciła zauważyła, że nie ma już ani jej kwiatów ani kwiatów przyniesionych przez innych. „Uważam, że dzieje się tak dlatego, aby wywrzeć wrażenie, że niewiele osób pojawiło się pod ambasadą, aby wyrazić protest przeciwko karze śmierci. Nie wierzcie temu, ponieważ wiele ludzi było pod ambasadą z kwiatami!”
Matka Kowaliowa uważa, że jej syna zabito aby zatrzeć ślady okropnej zbrodni. Zapowiada, że będzie walczyć przeciwko tym, którzy zdetonowali ten ładunek wybuchowy:
Policzyli się z nim, ponieważ Wołodia powiedział w sądzie prawdę. Kto jest winny? Na pewno nie ci chłopcy. Z Wołodią się policzyli, ponieważ prawda wyszła na jaw. Oni tego nie oczekiwali. Wołodię przyparli do muru – grozili mu. Jeśli zmieni fakty w sądzie, będzie wyższa instancja. Wołodia się nie przestraszył. O wszystkim opowiedział. Rozumiecie? Wszystko poszło niezgodnie ze scenariuszem. A teraz to wszystko wyszło na jaw. Oni wiedzą doskonale kto to zrobił, kto wysadził metro. To nie było potrzebne ani Wołodii ani Dimke, zrozumcie. Myślę, że przez to co się tutaj stało, cały świat się zmobilizuje i dochodzenie będzie przeprowadzone tak jak trzeba, a nie jak to było do tej pory, że ja sama z nimi o to walczyłam, sama przeciwko nim. Oni się na mnie zemścili, rozumiecie? To jest po prostu zemsta na matce. W tej chwili nie cofnę się przed niczym, nie mam nic do stracenia.
Zadziwiający jest pośpiech, z którym wykonano wyrok po jego ogłoszeniu: o tym, że Łukaszenka odmówił Kowaliowowi ułaskawienia dowiedzieliśmy się dopiero 14 marca, a już za dwa dni, mimo nieprzestrzegania procedur prawnych skazanych rozstrzelano. Adwokat Tatiana Rewiako przypuszcza że:
Władze Białorusi chciały oszukać nawet Trybunał Praw Człowieka ONZ, ponieważ uznały że złożenie zażalenia w sprawie Kowaliowa i Kołowanowa do Trybunału jest działaniem bezsensownym. Wszystkie skargi powinny być wcześniej przepuszczone przez mechanizmy państwowe – oficjalne zażalenie i ułaskawienie. Jednak jak powszechnie wiadomo, zabroniono adwokatom wniesienia skargi i w celu uniknięcia reakcji ONZ i od razu przystąpiono do wykonania wyroku.
Eksperci uważają, że takie lekceważenie międzynarodowych norm prawnych i usilnych wezwań ze strony Unii Europejskiej aby odwołać wyrok kary śmierci dla Kowaliowa i Konowałowa może mieć poważne konsekwencje dla Łukaszenki ze strony Zachodu.
Przewodniczący europarlamentu Martin Schulz wystąpił z ostrą krytyką rozstrzału Władisława Kowaliowa:
Jestem zszokowany informacją o rozstrzelaniu Władisława Kowaliowa w Białorusi. W imieniu całego Europarlamentu przesyłam jego rodzinie wyrazy współczucia. Głęboko żałuję, że władze Białorusi nie uwzględniły nawoływań Unii Europejskiej i organizacji Praw Człowieka do odwołania kary śmierci. Proszę władze Białorusi o przejaw człowieczeństwa i oddanie rodzinom ciał zabitych, aby mogły je w spokoju pochować. Pochowanie ich w bezimiennych grobach jest po prostu nikczemne i niedopuszczalne w Europie XXI wieku.
Z krytyką kary śmierci wystąpili również: przewodniczący Zgromadzenia Parlamenalnego Rady Europy Jean-Claude Mignon, sekretarz generalny Rady Europy Thorbjørn Jagland, minister Spraw Zagranicznych Niemiec Guido Westerwelle oraz przewodniczący resortu kancelarii Angeli Merkel – Ronalda Pafala.
Wykonanie kary śmierci zdecydowanie potępiła również Catherine Ashton – przedstawiciel Spraw Zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Zaznaczyła, że w przypadku Konowałowa i Kowaliowa mowa jest nie tylko o surowej karze, ale i o niejednoznacznym postępowaniu sądowym. Już po raz kolejny Ashton przywołuje władze Białorusi do wprowadzenia moratorium do kary śmierci i ostatecznego z niej zrezygnowania.
Minister Spraw Zagranicznych Holandii Uri Rosenthal nie tylko osądził działania władz Białorusi, ale wystąpił o natychmiastowe zastosowanie sankcji.
Przypominamy, że po odmówieniu przez Łukaszenkę ułaskawienia Kowaliowa, Europarlament, odkładając na koniec miesiąca rezolucję w sprawie Białorusi, dał Łukaszence czas na przemyślenie swojej decyzji. Natomiast po zignorowaniu przez białoruskiego prezydenta tego gestu, Europarlament ostatecznie przystąpi do głosowania nad wprowadzeniem politycznych i ekonomicznych sankcji przeciwko Białorusi.
Alieksiej Zimin
http://svpressa.ru
tłumaczenie: Agnieszka Okońska, redakcja: twg
