Mannerheim wierzył w monarchię, dyscyplinę, autorytet i hierarchię. Nie dane mu było zasmakować w pełni demokracji – w późniejszych latach był jedynie niechętnym orędownikiem zrównania praw niższych klas wobec elit uprzywilejowanych, do których sam należał. Mało prawdopodobne, by kiedykolwiek sympatyzował z racjami rosyjskiego proletariatu. Wystarczyło mu kompletne rozprężenie dyscypliny w armii po krótkiej rewolcie z 1905 roku.

Nakładem wydawnictwa „Replika” ukazała się praca Jonathana Clementsa, ukazująca losy Gustafa Mannerheima, wybitnej postaci w historii XX w., który był tym dla Finów czym Piłsudski dla Polaków, choć jego życiowa droga była nieco inna. Jako młody oficer w szeregach carskiej armii, był świadkiem koronacji ostatniego monarchy Rosji, cara Mikołaja II, którego aż do ostatnich swych dni traktował z ogromnym szacunkiem. Przed śmiercią zażyczył sobie, by przy jego trumnie stanął portret cara, któremu z oddaniem służył przez wiele lat. Wykazał się ogromnym poświęceniem w wojnie Rosji z Japonią. Udając szwedzkiego antropologa, spędził dwa lata jako agent rosyjskiego wywiadu w Azji. Brał udział w wykonywaniu operacji „Wielka gra.” Zajmował się infiltrowaniem marynarki japońskiej. Odbył też wiele misji do Chin przyczyniając się znacząco do zwiększenia się informacji rosyjskiego Sztabu Generalnego na temat Chin, Japonii i Azji Centralnej. Mannerheim po trzy i pół letniej misji przygotował raport, który miał stać się podstawą planu operacyjnego do opanowania Chin przez Rosję. Został za niego bardzo solidnie wynagrodzony.

Po powrocie w głąb cesarstwa zajął się szkoleniem rosyjskiej kawalerii. Został dowódcą 13 pułku Dragonów Włodzimierskich stacjonujących w Nowym Mińsku k/ Warszawy. Szybko awansowany na generała majora został mianowany dowódcą Pułku Ułanów Gwardii Przybocznej Jego Cesarskiej Mości, stacjonującego w Warszawie i należącego do najlepszych jednostek w armii carskiej. Spotkał się kilkakrotnie z carem, brał udział w polowaniach z monarchą, szybko stojąc się najwyższym rangą fińskim wojskowym na dworze Mikołaja II. Nie unikał kontaktów z Polakami, ale przestrzegał żelaznej zasady, by nie rozmawiać z nimi o polityce. W czasie I wojny światowej Mannerheim dał się poznać jako dobry dowódca, który mógł się poszczycić wieloma zwycięstwami. Rewolucja bolszewicka była dla fińskiego generała prawdziwym wstrząsem. Clements pisze m.in.: „Tygodnie, które nastąpiły po sobie, były najbardziej traumatycznym doświadczeniem w życiu Mannerheima. Choć miał jeszcze w życiu brać udział w kilku wojnach, upadek Imperium Rosyjskiego oznaczał dla niego koniec pewnej epoki. Był przeciwny rusyfikacji Finlandii, nie akceptował status quo znane mu od dzieciństwa. Nie widział problemu w tym, że Wielkie Księstwo Finlandii było częścią cesarstwa. Przysięgał lojalność carowi, który był władcą Rosji i Wielkim Księciem Finlandii. Na tym dla niego problem się kończył.

Mannerheim wierzył w monarchię, dyscyplinę, autorytet i hierarchię. Nie dane mu było zasmakować w pełni demokracji – w późniejszych latach był jedynie niechętnym orędownikiem zrównania praw niższych klas wobec elit uprzywilejowanych, do których sam należał. Mało prawdopodobne, by kiedykolwiek sympatyzował z racjami rosyjskiego proletariatu. Wystarczyło mu kompletne rozprężenie dyscypliny w armii po krótkiej rewolcie z 1905 roku. Stronił od „czerwonych”, którzy cytowali Karola Marksa, potrząsali czerwoną flagą i szafowali równością klas. Mannerheim, jak większość arystokratów z wielowiekowymi korzeniami, identyfikował się jako „biały” w sporze, który miał podminować fundamenty carskiego imperium”.

Po upadku carskiego imperium Mannerheim stanął na czele „białych” i nie dopuścił do zwycięstwa w Finlandii „czerwonych.” Zyskał jednak przydomek „kata” i rzeźnika”. Musiał zrezygnować ze stanowiska głównego dowodzącego armią. Uważał, że jego cywilni przełożeni to tchórze, którzy rezygnują z szans, które daje im historia. Uważał, że: „walka jeszcze się nie skończyła. Jak wiele osób na prawym skrzydle twierdził , że trzeba z wojskami wrócić na wschód i odzyskać wschodnią Karelię, która historycznie należała do Finlandii. Przysiągł dokonać tego jeszcze podczas wojny domowej, ale nie miał wówczas wystarczającego autorytetu, by zorganizować międzynarodową interwencję w imieniu rządu fińskiego. Uroił sobie także plan, zgodnie z którym najpierw należy uderzyć na Piotrogród i wyzwolić jego ukochane miasto w rąk czerwonych.”

W latach trzydziestych: ”Większość czasu u początku lat trzydziestych Mannerheim zmitrężył, przekonując polityków, by nie obcinali wydatków na zbrojenia. Znaczna część uważała bowiem, że Finlandii nic już nie zagraża. Mannerheim był jednak przekonany, że prędzej czy później dojdzie do starcia, a tak nadejdzie z Rosji, poprzez 45- milowy pas lądu, łączący granicę fińską z miastem, które niegdyś znane jako Sankt Petersburg, ostatnio zostało przemianowane na Leningrad.”

Książka Clementsa przynosi też wiele informacji na temat wojny radziecko fińskiej, strategii przyjętej przez Mannerheima a także, że nie załamał się on po klęsce i podnosił ducha oporu współobywateli. W swoim specjalnym rozkazie oświadczył narodowi: ”Walczyłem na wielu frontach, ale nigdzie nie spotkałem wojowników, którzy mogliby się z wami równać. Jestem z was dumny, tak jak ojciec może być dumny z dzieci. Jestem dumny z mężnych mieszkańców północnej tundry, synów rozległych równin Ostrobothni, lasów Karelii, traktów Savo, płodnych farm z Hame i Satakunta, ziem Uusimaa i południowo-zachodniej Finlandii, gdzie szepczą wierzby. Jestem tak samo dumny z pracowników fabryk i ubogich synów rolników, jak i z bogatych właścicieli, którzy także poświęcali życie i zdrowie dla tego kraju.”

Clements ujawnia wiele nieznanych faktów z życia opisywanego bohatera. Stara się też odpowiedzieć na pytanie dlaczego Stalin nie zemścił się na Mannerheimie i nie uznał go za zbrodniarza wojennego, co stało się udziałem wielu niemieckich generałów, a także dlaczego jego duch jest dalej obecny w Finlandii. W 2004 r. został uznany za „Najwybitniejszego Fina wszech czasów.” Praca Jonathana Clementsa z pewnością powinna znaleźć się w bibliotecznych zbiorach osób interesujących się historią Finlandii, ale także Rosji, Japonii i Chin. Jest też bez wątpienia cenną publikacją dla historyków wojskowości i stosunków międzynarodowych. Zmusza ona do przewartościowania wielu ocen fińskiego bohatera. Unaocznia ona, że od wrogów można się wiele nauczyć a także, że niekoniecznie trzeba być rusofobem żeby walczyć z Rosjanami. Aż do ostatnich chwil życia fiński marszałek pozostał rusofilem. Gdy wojska fińskie były w toku II kampanii u bram Leningradu i mogły go zająć przechylając być może wojnę na korzyść Niemców, Mannerheim nie tylko zatrzymał swe oddziały, ale nie pozwolił, by oddały one choć jeden strzał armatami w stronę jego ukochanego miasta.

Marek A. Koprowski

Jonathan Clements, Mannerheim prezydent, żołnierz, szpieg, Wydawnictwo Replika 2010 s. 311 c. 34,90 zł.

forma płatności