Wraz z legionistami o. Nowina-Konopka maszeruje szlakiem Wołodyjowskiego: walczy pod Żytomierzem, idzie na Kijów i ściga bolszewików uciekających spod Warszawy.
Wspomnienia wojenne o. Kazimierza Nowiny-Konopki to pozycja niezwykła. Zostały bowiem wydane ponad 70 lat po ich napisaniu. Długie dziesięciolecia spoczywały w Archiwum Południowej Prowincji Towarzystwa Jezusowego. Wcześniej dla ich edycji nie było bowiem odpowiedniego klimatu. I to bynajmniej nie tylko w PRL, ale w dwudziestoleciu międzywojennym także. Ich autor wielokrotnie negatywnie ocenia Józefa Piłsudskiego, co w środowiskach sanacyjnych mogło być uznane za obrazoburstwo.
Wspomnienia o. Nowiny- Konopki składają się z trzech części. Pierwsza relacjonuje jego służbę w Legionach Polskich w latach 1915-1917 w charakterze kapelana. Część druga prezentuje przeżycia bohatera w Polskim Korpusie Posiłkowym i jego udział w bitwie pod Kaniowem. Część trzecia nosi tytuł „Na Podolu i Wołyniu. Wspomnienia z lat 1918-1920 r.”
Dla miłośników „Kresów”, „Wspomnienia” o. Nowiny Konopki są lekturą obowiązkową. Ich akcja zaczyna się w Maniewiczach na Wołyniu, a kończy na Kijowszczyźnie. Rozgrywa się zaś w Baranowiczach, Miryniu, Wilnie, Kaniowie. Wraz z legionistami o. Nowina-Konopka maszeruje szlakiem Wołodyjowskiego. Walczy pod Żytomierzem, idzie na Kijów i ściga bolszewików uciekających spod Warszawy.
Wartość wspomnień o. Konopki polega przede wszystkim na tym, że były one pisane „na gorąco”, a nie z perspektywy czasu. Ich autor nie miał literackich aspiracji, dzięki czemu jego wspomnienia dostarczają wielu informacji „od kuchni”. Nie ukrywa też w swoich zapiskach rzeczy przykrych, starannie tuszowanych i przemilczanych przez autorów urzędowo wychwalających „czyn legionowy” i bezkrytycznie tworzących jego legendę. O. Konopka pokazuje legionistów nie jak tytanicznych herosów, ale takimi, jakimi byli oni naprawdę, czyli ludźmi z wszystkimi ułomnościami, nękanymi przez zazdrość, samolubstwo, intrygi i stawiającymi często własne ambicje ponad ogólnonarodowe dobro.
Sam autor nie czyni tego bynajmniej z pozycji wielkiego mentora. Jest krytyczny także wobec siebie. Uwagę młodego chorążego nt. swego pierwszego kazania przyjął z pokorą, zobowiązując się ponadto, że każde następne przed ich wygłoszeniem będzie oddawał mu do oceny. Nie ukrywa też autor swego apetytu, zaznaczając zawsze, ilekroć mu się uda spożyć dobry obiad czy kolację. Nie trzyma się on jednak wyłącznie, jak Zagłoba, taborów. Często jest na pierwszej linii, wśród żołnierzy, demonstrując, że nie boi się śmierci.
Konopka nie ogranicza też swojego zaangażowania do spełniania wyłącznie funkcji kapelana. Jest finansowym szefem kasyna, zaopatrzeniowcem, łącznikiem między dowództwem i frontem, telegrafistą i gońcem, donoszącym żołnierzom w okopach papierosy. Demonstruje jednocześnie ogromne samozaparcie i tężyznę ducha. Bez narzekań poddaje się ciężkim warunkom życia frontowego. O. Konopka często jest głodny, spragniony, śpi pod drzewem w lesie i w różnych barłogach. Częściej wędruje pieszo niż konno. Gdy tylko może, odprawia nabożeństwa, zaopatruje ciężko rannych, także Rosjan. Grzebie jednych i drugich, realizując na długo przed Soborem ideę ekumenizmu. Niesie pociechę rannym, namawiając ich do ofiarowania swych cierpień za ojczyznę. W Żytomierzu stara się pomagać Żydom. Sam grzebie wielu z nich, będących ofiarami pogromów. Nie mógł ścierpieć, że wiele trupów Żydów leży na ulicach i chować ich boją się nawet ich właśni ziomkowie. Żydzi widząc jego miłosierne działanie, błogosławią go jak mesjasza, całują po rękach, obejmują za nogi…
Generalnie rzecz biorąc, wspomnienia o. Konopki to pasjonująca kronika dziejów Kresów Wschodnich I i II Rzeczpospolitej w czasie I wojny światowej. Naprawdę warto sięgnąć po tę książę!
Marek A. Koprowski
Kazimierz Nowina-Konopka SJ, Wspomnienia Wojenne 1915-1920, Wydawnictwo WAM, Kraków 2011, s. 708, indeksy i zdjęcia, c. 89 zł.
