Odnalazł się zaginiony wczoraj współpracownik telewizji Biełsat – Iwan Szulcha. Jego los był nieznany od wczorajszych wydarzeń w Mińsku, gdy funkcjonariusze białoruskiej milicji próbowali przeszukać biura telewizji Biełsat i przewieźć jej pracowników na komisariat.
Jak się dowiedziało Polskie Radio, mężczyzna jest w jednym z sądów w Mińsku, gdzie czeka na rozprawę. Jest podejrzewany o pobicie milicjanta.
Wczoraj późnym popołudniem białoruska milicja próbowalła dostać się do pomieszczeń Biełsatu zlokalizowanych w Mińsku przy ulicy Doroszewicza. Dziennikarze jednak nie otwierali drzwi uprzedzeni przez swojego kolegę Iwana Szulchę, który zobaczył milicjantów akurat, gdy wychodził z kamienicy. Od tego momentu los mężczyzny nie był znany. Przedstawiciel Biełsatu Michał Janczuk powiedział Polskiemu Radiu, że jeden z funkcjonariuszy przyznał, że Szulcha został zatrzymany i przewieziony na komisariat. Dziennikarz miał rzekomo pobić milicjanta. Samego momentu zatrzymania jednak nikt nie widział. Telefon Iwana Szulchy milczał, a żaden z komisariatów w Mińsku nie potwierdzał jego zatrzymania.
Pod presją dziennikarzy innych redakcji, którzy przyjechali na pomoc swoim kolegom z Biełsatu, milicja odstąpiła od zatrzymania koordynatora telewizji Michała Jańczuka.
Telewizja Biełsat jest wspólnym przedsięwzięciem Telewizji Polskiej i polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nadaje z Polski programy przygotowywane w języku białoruskim. Mimo wielu starań telewizja do dziś nie dostała zgody na otwarcie biura na terytorium Białorusi.
IAR/Kresy.pl





























