Przedstawiciele Kataru przybyli w Iranu, by reanimować proces negocjacji pokojowych. To druga tak nagłośniona wizyta katarskich oficjeli w Iranie od rozpoczęcia przez USA i Izraela obecnej wojny.
Portal Al-Mayadeen zrelacjonował wizytę Katarczyków charakterystycznie wieloznacznie. Podał on, że agendą ich rozmów mają być zarówno relacje dwustronne, jak i szersze kwestie polityki regionalnej, w tym wojna USA i Izraela przeciw Iranowi. Według Reutera delegacja z Dohy przybyła do Teheranu w środę rano.
Katar 22 maja oficjalnie przyłączył się do dyplomatycznych działań mających na celu zakończenie wojny z Iranem, wysyłając do Teheranu zespół negocjacyjny we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Potwierdził tym samym swoje nastawienie obliczone na szukanie kompromisu i jak najszybsze polityczne zakończenie wojny. Ustawia go to wśród arabskich petromonarchii obok Omanu mającego podobne nastawienie.
Arabia Saudyjska, Kuwejt, Bahrajn i Zjednoczone Emiraty Arabskie w praktyce nie prowadzą bezpośrednich rozmów z Iranem od wybuchu wojny. Te ostatnie znane są z najbardziej agresywnej wobec Irańczyków postawy i, według nieoficjalnych przecieków, są tym członkiem Rady Państw Zatoki Perskiej, który lobbuje w Waszyngtonie kontynuowanie działań zbrojnych przeciw Iranowi.
Katarczycy wyszli z inicjatywą w dniu eskalacji sytuacji. Po tym, jak prezydent Donald Trump oskarżył Teheran o strącenie amerykańskiego śmigłowca Apache w rejonie cieśniny Ormuz, USA przeprowadziły ataki na cele w południowym Iranie w tym na wyspie Keszm.
Irańczycy odpowiedzieli wystrzeleniem pocisków na amerykańskie instalacje wojskowe w Bahrajnie (w tym bazę 5. Floty Marynarki Wojennej USA), Kuwejcie i Jordanii.
Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi po amerykańskich uderzeniach napisał, że irańskie siły „nie pozostawią żadnego ataku ani groźby bez odpowiedzi”. „Opuśćcie nasz region, jeśli chcecie być bezpieczni” – stwierdził.
W innym wpisie Aragczi odniósł się do obecności obcych wojsk w pobliżu irańskiego terytorium. „Obce siły znajdujące się w pobliżu naszego terytorium są stale narażone na ryzyko z powodu własnych błędów ludzkich, zwykłych wypadków albo możliwości znalezienia się w ogniu krzyżowym” – napisał. „Aby ograniczyć ryzyko, najlepszym rozwiązaniem jest wycofanie się” podsumował Irańczyk.
english.almayadeen.net/kresy.pl























_02.jpg)






