W bieżącym tygodniu przez Albanię przetoczyły się masowe protesty przeciwko uzgodnionej z władzami tego kraju Jareda Kushnera. Obywatele uznali, że wielki kompleks turystyczny może zniszczyć część dziedzictwa przyrodniczego kraju.
Protest przeprowadzony w czwartkowy wieczór w Tiranie był według agencji Reutera jeszcze większy od tych, jakie odbyły się w albańskiej stolicy we wtorek i środę. Wybuchły z powodu inwestycji zięcia Donalda Trumpa – Jareda Kushnera. Jego firma, Affinity Partners jest inwestorem w projekcie budowy kompleksu wypoczynkowego o wartości 1,4 mld euro na wybrzeżu Albanii. Ma on powstać obok rezerwatu Vjosa-Narta. Także w sobotę manifestacja w stolicy przybrała masowe rozmiary.
@CNN Painters are not known for their counting skills.#tirana #albania #cnn #protest pic.twitter.com/OgzgdmEdfr
— Besmir Semanaj (@besmirsemanaj) June 6, 2026
Thousands Protest in Tirana Over Controversial Kushner-Linked Coastal Project
Thousands of demonstrators returned to the streets of Tirana to protest a proposed coastal development project linked to Jared Kushner, with critics raising concerns over protected land, environmental… pic.twitter.com/brBvjeT9dG
— Washington Eye (@washington_EY) June 5, 2026
To cenny przyrodniczo obszar, laguna z nadbrzeżnymi mokradłami, piaszczystymi wydmami w której schronienie znajdują ptaki wędrowne. Gniazdują tam flamingi, rozmnażają się foki i żółwie morskie. Na terenie rezerwatu znajduje się także zabytkowy klasztor zbudowany w czasach cesarstwa bizantyjskiego.
Spośród zwierząt mających swój matecznik w rezerwacie, to flaming stał się symbolem protestów. Jego wizerunki znalazły się na planszach noszonych przez obywateli sprzeciwiających się inwestycji. “Albania nie jest na sprzedaż” – stało się głównym hasłem wystąpień.
Ornitolog Ledi Selgjekaj powiedział, że ponad 1 proc. światowej populacji flamingów żyje w Albanii. „Oczywiście, inwestycje w tym kraju są bardzo ważne. To bardzo ważne dla gospodarki, ale trzeba bardzo mądrze wybierać miejsce ich budowy. Nie bez powodu ten obszar nazywany jest obszarem chronionym” – naukowiec powiedział agencji informacyjnej Reutera.
„Od początku do końca panował całkowity brak przejrzystości” – powiedział brytyjskiemu “The Guardian” Aleksandr Trajce, dyrektor Organizacji Ochrony i Zachowania Środowiska Naturalnego Albanii (PPNEA). Jak stwierdził – „Nie widzieliśmy żadnych konsultacji społecznych ani dokumentacji publicznej dotyczącej pozwoleń, więc teraz mówimy: jeśli usuną buldożery, usuną ogrodzenie i przywrócą siedliska do stanu uprzedniego, to możemy zacząć rozmawiać”.
Protesty wybuchły jeszcze w zeszłym tygodniu w samym miejscu inwestycji, gdy przybyły tam pierwsze maszyny budowlane. To lokalni mieszkańcy jako pierwsi sformowali tłum, który wkroczył na plac budowy w geście próby jej zatrzymania. W piątek protestujący pojawili się tam ponownie.
Tymczasem w samej stolicy przeciwnicy inicjatywy zięcia Trumpa gromadzili się przez kilka dni pod urzędem premiera Albanii Ediego Ramy. Uważają go za winnego zaistniałej sytuacji. Ich wystąpienia są kolejnymi z serii. Jeszcze w marcu urząd został obrzucony koktajlami Mołotowa w czasie kolejnej manifestacji obywateli oskarżających obóz Ramy o skorumpowanie i ustawianie przetargów na inwestycje infrastrukturalne.
Umowa z firmą Kushnera postrzegana jest przez protestujących w tych samych kategoriach.
Minister Gospodarki i Innowacji Albanii Delina Ibrahimaj poinformowała w czwartek, że trwają prace nad oceną oddziaływania na środowisko dla proponowanej inwestycji, która będzie musiała być w pełni zgodna z przepisami ochrony środowiska i chronić lokalne siedliska, podał Reuters.
reuters.com/theguardian.com/kresy.pl
































