2 stycznia 1944 roku Ukraińska Powstańcza Armia dokonała masakry we wsi Bołdury, położonej w powiecie brodzkim ówczesnego województwa tarnopolskiego.
Miejscowość liczyła około tysiąca mieszkańców, zamieszkanych mniej więcej po równo przez Polaków i Ukraińców. Tragedia rozegrała się w czasie niemieckiej okupacji, przy całkowitej bierności stacjonujących w regionie oddziałów niemieckich, które nie podjęły żadnych działań, by zapobiec napadowi ani zareagować po jego dokonaniu.
Wieczorem tego dnia do wsi wszedł oddział UPA przybyły z Wołynia. Według wspomnień zebranych przez Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów liczył on co najmniej dwustu ludzi. Napastnicy mieli przewodników z miejscowych Ukraińców, którzy wskazywali domy należące do Polaków. Uzbrojone grupy po 8–10 osób włamywały się do zagród i zabijały napotkanych mieszkańców, przede wszystkim z broni palnej; świadkowie wspominali również o użyciu broni białej. Zaskoczenie oraz położenie wsi w pobliżu rzeki i bagien uniemożliwiły ucieczkę wielu osobom.
Po mordach rozpoczęło się rabowanie. Na furmanki ładowano mienie zabitych i inwentarz, dobijano rannych oraz przeszukiwano obejścia w poszukiwaniu ukrywających się. Ograbione gospodarstwa podpalano, jeśli nie graniczyły z domami ukraińskimi. W rezultacie spłonęło około 70 zagród, a część ofiar zginęła w płomieniach.
Szacunki liczby zabitych są rozbieżne. Sprawozdanie Komitetu Ziem Wschodnich mówi o 60 ofiarach, w tym także o Ukraińcach z rodzin mieszanych. Henryk Komański i Szczepan Siekierka podają około 80 zamordowanych i 20 uprowadzonych, natomiast Grzegorz Hryciuk wskazuje ponad 100 zabitych i 40 uprowadzonych. Część ciał pochowali ocaleni krewni, inne pozostały na miejscu zbrodni.
Profesor Czesław Partacz zauważa, że oddziały UPA, dokonując swoich zbrodni, działały z zamiarem całkowitego usunięcia śladów polskości z terenów objętych napadami: „Depolonizacja polskich województw wschodnich według praktyki banderowskiej, polegała nie tylko na barbarzyńskim wymordowaniu ludności polskiej, głównie chłopów, ale także zatarciu na tym terenie wszelkich śladów polskości. Dlatego po zabiciu mieszkańców i zrabowaniu ich mienia budynki palono a nawet rozbierano ich kominy i fundamenty. Niszczono nawet drzewa owocowe by nie został nawet szczątek po dawnych mieszańcach. Podobnie brutalnie Ukraińcy obeszli się z polskimi szkołami, domami kultury, a nawet kościołami. Puste pole zaorywano. W samej Małopolsce Wschodniej (lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie) banderowcy spalili i zburzyli 170 874 zagród polskich chłopów. Jest to liczba porażająca […]. Wymordowanie i wypędzenie Polaków spowodowało cofnięcie się cywilizacji zachodniej za rzekę Bug”.
Kresy.pl
Autor korzystał też z książki: „Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich”, „Dawne Kresy Południowo-Wschodnie w optyce historycznej i współczesnej”, t. 13, red. Witold Listowski, Kędzierzyn-Koźle: Stowarzyszenie Kresowian Kędzierzyn-Koźle, 2021.
Czytaj też:
W Baligrodzie UPA torturowała z nudów. Polakom pomógł greckokatolicki kapłan





