Parlamentarzyści obu amerykańskich partii zgodzili się co do konieczności skontrolowania okoliczności ataków na łodzie, które administracja Donalda Trumpa nazywa statkami przemytników narkotyków.
Kongresmani zainteresowali się pierwszymi z serii tych ataków. 2 wrześniac w dwóch atakach – jednym przeprowadzonym na Morzu Karaibskim i drugim na Oceani Spokojnym zginęło 11 osób. Ustny rozkaz ich przeprowadzenia wydał sam sekretarz wojny Pete Hegseth, uznając obie jednostki, jako używane przez przemytników narkotyków. W ten sposób została rozpoczęta cała kampania tego rodzaju ataków, która miała spowodować śmierć ponad 80 osób.
Szczególne zastrzeżenia parlamentarzystów wzbudziło dobicie ocalałych w trakcie pierwszego ataku na jedną z łodzi. „Jeśli to prawda, to jest to zbrodnia wojenna” – powiedział senator Partii Demokratycznej Tim Kaine, któego słowa przytoczyła w poniedziałek France24. „Oczywiście, gdyby do tego doszło, byłoby to bardzo poważne i zgadzam się, że byłoby to działanie nielegalne” – powiedział republikański kongresman Mike Turner.
Rzeczniczka Białego Domu Caroline Leavitt w poniedziałek poinformowała, że sekretarz Hegseth osobiście nakazał admirałowi Frankowi Bradleyowi przeprowadzenie ataków. „Sekretarz Hegseth upoważnił admirała Bradleya do przeprowadzenia tych ataków kinetycznych. Admirał Bradley działał zgodnie ze swoimi uprawnieniami i prawem, kierując działaniami tak, aby zapewnić zniszczenie łodzi i wyeliminowanie zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych Ameryki” – powiedział Leavitt.
Informację o dobijaniu rozbitków z zaatakowanych łodzi podał w zeszłym tygodniu “Washington Post”. Sam Hegseth skomentował jego doniesienia na X. „Nasze obecne działania na Karaibach są zgodne z prawem USA i prawem międzynarodowym, a wszystkie z nich są zgodne z prawem konfliktów zbrojnych – i zatwierdzone przez najlepszych prawników wojskowych i cywilnych na wszystkich szczeblach hierarchii” – napisał Hegseth. Doniesienia dziennika określił jako fałszywe.
“Przyjrzenie się” się sprawie zadeklarował sam prezydent Trump, choć bagatelizował informacje “Washington Post”.
Stany Zjednoczone prowadzą operacje niszczenia łodzi na Morzu Karaibskim, na którym położona jest Dominikana, które identyfikują, jako używane przez przemytników narkotyków. Prezydent USA Donald Trump uważa ich w dodatku za powiązanych z władzami Wenezueli. Od tygodni jego administracja wywiera presję na kraj znany z antagonizmu z USA. Trump zezwolił już na opercje specjalne CIA na wenezuelskim terytorium.
USA skoncentrowały też na Morzu Karaibskim znaczne siły zbrojne, łącznie z grupą okrętową największego lotniskowca świata USS Gerald Ford. Amerykanie podpisali też umowę o możliwości korzystania z lotnisk karaibskiej Dominikany. Władze Wenezueli postrzegają to, jako przygotowania do operacji “zmiany reżimu” w tym kraju.
france24.com/kresy.pl































