W piątek, 10 października, w Dąbrowie Górniczej odbył się protest pracowników branży hutniczej i koksowniczej. Związkowcy z JSW KOKS i ArcelorMittal Poland domagali się działań rządu na rzecz ratowania przemysłu, któremu – jak twierdzą – grozi likwidacja.
W piątkowe popołudnie, 10 października, w centrum Dąbrowy Górniczej odbyła się akcja protestacyjna zorganizowana przez związki zawodowe z JSW KOKS i ArcelorMittal Poland. Uczestnicy manifestacji zwracali uwagę na pogarszającą się sytuację w sektorze hutnictwa i koksownictwa, apelując o pilne działania rządu w celu ochrony miejsc pracy i utrzymania krajowej produkcji.
Protest, zaplanowany w godzinach 14:00–16:00, polegał na cyklicznym przechodzeniu przez przejścia dla pieszych w kilku punktach miasta. Związkowcy blokowali cztery przejścia: na ulicy Królowej Jadwigi – z placu Wolności w stronę parku Hallera, na ulicy Kościuszki – naprzeciwko dawnego kina Arsa oraz przy sklepie Aldi, a także na ulicy Sobieskiego – w rejonie Centrum Handlowego Pogoria.
Organizatorzy podkreślali, że protest nie ma charakteru płacowego. Celem akcji jest zwrócenie uwagi opinii publicznej oraz władz centralnych na zagrożenia, jakie stoją przed polskim przemysłem ciężkim. Jak informowali, brak reakcji ze strony rządu może doprowadzić do trwałego wstrzymania produkcji w zakładach i utraty tysięcy miejsc pracy.
Prezydent Dąbrowy Górniczej, Marcin Bazylak, wyraził poparcie dla protestujących. „Nie walczą o podwyżki czy dodatkowe przywileje, ale o obronę miejsc pracy i ratowanie branż, które są fundamentem przemysłu. Wiem, z jakimi problemami się borykają, dlatego popieram ich protest, a mieszkańców proszę o wyrozumiałość” – podkreślił.
Samorządowiec zaapelował również do premiera Donalda Tuska o osobiste zaangażowanie i podjęcie natychmiastowych działań na rzecz ratowania polskiego hutnictwa i koksownictwa. Jak zaznaczył, bez interwencji państwa branża ta może stanąć na krawędzi upadku.
Zobacz też: Hutnicy protestują w Sławkowie przeciw importowi stali z Ukrainy. Mówią o „wojnie ekonomicznej” [+FOTO]
Zobacz też: Minister energii: Napływ stali z Ukrainy jest dewastujący, a zarabiają na tym oligarchowie [+VIDEO]
„Zakłady w Dąbrowie Górniczej mają kluczowe znaczenie dla gospodarki. Odpowiadają za blisko połowę krajowej produkcji stali oraz dużą część koksu, który jest niezbędny dla europejskiego hutnictwa. To nie tylko przemysł, ale także stabilność społeczna” – dodał Bazylak.
Według władz miasta, dąbrowskie zakłady dają zatrudnienie około 20 tysiącom osób, a poprzez współpracę z firmami zewnętrznymi zapewniają pracę kolejnym dziesiątkom tysięcy mieszkańców regionu. Prezydent podkreślił, że sytuacja wymaga „pilnej reakcji na szczeblu rządowym”, ponieważ od kondycji tych zakładów zależy przyszłość całego Śląska i Małopolski.
Kresy.pl/dabrowa-gornicza.pl






























