W 1598 roku wydarzyło się coś, co do dziś brzmi jak opowieść rodem z kart „Trylogii” Sienkiewicza – garstka Polaków zdobyła bez walki stolicę Szwecji.
Dwunastu ludzi, z Samuelem Łaskim na czele, wkroczyło do Sztokholmu i zajęło go w imieniu Zygmunta III Wazy. Choć epizod ten trwał krótko i zakończył się niepowodzeniem, w historii zapisał się jako jeden z najbardziej brawurowych i jednocześnie najbardziej zmarnowanych polskich sukcesów.
Samuel Łaski: człowiek do zadań niemożliwych
Samuel Łaski, urodzony w 1553 roku syn reformatora Jana Łaskiego, wcześnie został osierocony i był wychowywany przez krewnych, najpierw protestanckich, potem katolickich. To rozdarcie między wyznaniami dobrze ilustruje epokę, w której przyszło mu działać. Od młodości towarzyszył swemu kuzynowi Olbrachtowi Łaskiemu w misjach dyplomatycznych, zdobywając doświadczenie w Paryżu, Rzymie i na dworze cesarskim. Znakomita znajomość języków oraz umiejętności polityczne zwróciły uwagę króla Zygmunta III Wazy, który w 1590 roku mianował go sekretarzem i powierzył zadania w Prusach Książęcych i Szwecji.
Sytuacja w rodzinnym kraju Wazów była napięta. Po synodzie w Uppsali (1593) Szwecja ogłosiła się państwem protestanckim, a nowy regent, stryj Zygmunta Karol Sudermański bezwzględnie zwalczał katolicyzm. Choć Zygmunt III, katolik i jednocześnie król Polski, formalnie objął tron szwedzki, jego pozycja była słaba. Karol Sudermański, energiczny i bezkompromisowy, przedstawiał bratanka jako zagrożenie dla wolności religijnej. W tej rywalizacji Samuel Łaski odgrywał rolę emisariusza króla, ale jego misje kończyły się niepowodzeniami – bywał nawet więziony i zastraszany.
Co robić? Jak to co — zdobyć Sztokholm!
W 1598 roku konflikt przerodził się w otwartą wojnę. Król zebrał w Gdańsku około sześciu tysięcy żołnierzy, lecz brak floty wojennej zmusił go do użycia statków handlowych. Sztorm rozproszył wojska, a Łaski wraz z grupą rozbitków znalazł się pod murami Sztokholmu.
Nocą z 30 na 31 sierpnia sekretarz polskiego władcy podjął ryzykowną decyzję – postanowił zdobyć miasto. Wraz z jedenastoma towarzyszami wkroczył do ratusza, ogłosił przejęcie władzy w imieniu Zygmunta III i pozyskał przychylność miejscowych patrycjuszy. Obsadził strategiczne punkty i wkrótce miał już do dyspozycji kilkuset żołnierzy.
Czytaj też: Carowie Szujscy zostali pochowani w Warszawie. Co stało się z ich kaplicą grobową?
Był to moment, w którym losy Szwecji mogły się odwrócić, a historia mogła ułożyć się zupełnie inaczej. Karol przebywał poza stolicą, jego polityka budziła sprzeciw, a stolica została zajęta praktycznie bez walki.
Niestety, Zygmunt III nie wykorzystał sukcesu swojego sekretarza. Zamiast zdecydowanych działań, opóźniał marsz i wikłał się w rokowania. Zwłoka kosztowała go utratę przewagi – wkrótce armia królewska poniosła klęskę pod Stångebro, a sam monarcha trafił do niewoli. Traktat w Linköping przypieczętował fiasko polskich planów w Szwecji, oddając kraj w ręce Karola. W lipcu 1599 Zygmunt III Waza został w Szwecji zdetronizowany.
Historia dwunastu Polaków, którzy w sierpniu 1598 roku zdobyli Sztokholm, jest dziś niemal zapomniana. Samuel Łaski, bohater tej niezwykłej akcji, później wycofał się z życia politycznego. A jednak jego czyn pozostaje symbolem odwagi i dyplomatycznej przenikliwości. Na krótki moment Sztokholm stał się polski – nie dzięki wielkiej armii, lecz dzięki odwadze garstki ludzi, którzy potrafili wykorzystać chaos i zaskoczenie.
Kresy.pl / Ciekawostki Historyczne / Kroniki Dziejów






