W nocy z 25 na 26 sierpnia 1939 roku w rejonie Mostów koło Jabłonkowa na Śląsku Cieszyńskim doszło do ataku Wermachtu na tunel kolejowy pod Przełęczą Jabłonkowską.

Tunel był kluczowym elementem szlak łączący Polskę z południem Europy, a jego przejęcie miało umożliwić Wehrmachtowi szybki marsz w głąb Rzeczypospolitej.

Atak powierzono trzydziestoosobowej grupie dywersyjnej, złożonej głównie z Niemców zamieszkujących Śląsk Cieszyński. Na jej czele stanął podporucznik Abwehry Hans Albrecht Herzner – oficer, który w kolejnych latach wsławił się zbrodniami wojennymi na Ukrainie, m.in. kierował akcją zamordowania lwowskich profesorów.

Dywersanci wyruszyli do akcji wieczorem 25 sierpnia, nie wiedząc, że tego samego dnia Adolf Hitler wstrzymał rozkaz rozpoczęcia wojny. Führer przestraszył się podpisanego przez Polskę i Wielką Brytanię układu sojuszniczego oraz braku gotowości Włoch do walki. Rozkazy cofnięcia ataku dotarły do jednostek frontowych, ale nie do oddziału Herznera.

Około godziny trzeciej w nocy bojówkarze zaatakowali stację kolejową w Mostach. Byli nieco zdenerwowani, ponieważ zabłądzili w górach. Udało im się jednak opanować dworzec i uwięzić robotników, którzy przybyli na poranny pociąg do huty w Trzyńcu. Kolejnym celem był tunel kolejowy. To zadanie okazało się jednak zbyt trudne. Obiekt był obsadzony przez około 300 polskich żołnierzy i strażników granicznych. Dodatkowo każdej nocy saperzy uzbrajali przygotowane ładunki wybuchowe – w razie potrzeby tunel miał zostać wysadzony, aby uniemożliwić Niemcom jego wykorzystanie.

Herzner bezskutecznie próbował nawiązać kontakt ze sztabem w Czadcy. Gdy w końcu udało się zdobyć informacje, wysłany kurier przekazał mu wiadomość: wojna nie została rozpoczęta. O świcie, wobec braku wsparcia Wehrmachtu, Niemcy wycofali się w góry. Podczas odwrotu doszło do krótkiej wymiany ognia z żołnierzami 4 Pułku Strzelców Podhalańskich, ale do poważniejszych starć nie doszło.

Czytaj też: O Polakach na Zaolziu

Incydent odbił się szerokim echem po obu stronach granicy. Dowódca polskiej 21 Dywizji Piechoty Górskiej, gen. Józef Kustroń, zażądał od Niemców wyjaśnień. Generał Eugen Ott z 7 Dywizji Piechoty tłumaczył, że cała akcja była „samowolą niepoczytalnego osobnika” i przeprosił stronę polską. Tymczasowe uspokojenie sytuacji nie zmieniło faktu, że incydent jabłonkowski stał się symbolicznym preludium do wojny, ujawniając skalę przygotowywanej niemieckiej dywersji.

Gdy 1 września Wehrmacht faktycznie ruszył w stronę Przełęczy Jabłonkowskiej, polscy saperzy zdążyli wysadzić tunel. Zniszczenia były tak poważne, że Niemcy odbudowywali go przez blisko dwa lata. Dziś w Mostach i Jabłonkowie wciąż stoją budynki pamiętające tamte wydarzenia, a sam incydent pozostaje jednym z najbardziej wymownych przykładów chaosu i napięcia panującego w ostatnich dniach pokoju przed wybuchem II wojny światowej.

Warto dodać, że Niemcy planowali podobną akcję w rejonie tunelu kolejowego w Łupkowie. Tam jednak rozkaz wstrzymujący atak dotarł do grupy dywersyjnej o godzinie 3:15 – już po oddaniu pierwszych strzałów w kierunku polskich posterunków, lecz na tyle szybko, by zdarzenie nie przerodziło się w poważniejszy incydent.

Kresy.pl / Polska Zbrojna

Czytaj też: Zaolzie. Kresy Południowe

Tagi: , , , ,
forma płatności