Rosja dostarczy pociski S-300 do Syrii. Wiceminister spraw zagranicznych Sergiej Riabkow oświadczył, że rakiety będą stanowić “czynnik stabilizujący”, który może – jak to ujął – “wyperswadować niektórym gorącym głowom” angażowanie się w konflikt.

Komentatorzy oceniają, że w ten sposób Rosja wzmacnia reżim Baszara al-Asada przed ewentualną interwencją z zewnątrz. Jednocześnie Moskwa skrytykowała decyzję Unii Europejskiej, która postanowiła nie odnawiać embarga na dostawy broni dla syryjskiej opozycji.
Stanowisko w sprawie zajął też Izrael. Minister obrony Mosze Jalon zaznaczył, że dostawa rosyjskich pocisków, które służą do strącania rakiet balistycznych, stanowi zagrożenie i “nie łagodzi napiętej sytuacji”. Jalon powiedział, że transport rakiet jeszcze nie wyruszył z Rosji, ale dodał, że gdy to nastąpi, Izrael “będzie wiedział, jak działać”.
Moskwa i Damaszek podpisały kontrakt na dostawę rakiet S-300 w 2010 roku. Umowa jest warta 800 milionów dolarów, czyli blisko dwa i pół miliarda złotych. Na prośbę Izraela Rosja opóźniła w zeszłym roku wysyłkę pierwszego transportu rakiet.
ONZ ocenia, że trwająca ponad dwa lata wojna domowa w Syrii kosztowała życie co najmniej 80 tysięcy osób.
IAR/KRESY.PL
forma płatności