“Nie bacząc na kobiety, dzieci i chorych, na drastyczne środki eksterminacji, zamykając uszy na głos sumienia, należy położyć kres ich egzystencji”
Niedawno, bo 24 kwietnia, minęła 95 rocznica rozpoczęcia przez Turków holocaustu Ormian, w wyniku którego śmierć poniosło półtora miliona ludzi, z dwóch milionów zamieszkujących ten kraj. Władze tureckie nigdy nie uznały tego faktu i nie przyznały się do dokonania ludobójstwa. Wspomagają ich w tym rządy niektórych państw. Nawet w Polsce trafiają się publicyści i historycy, kwestionujący fakt rzezi. Niektórzy z nich twierdzą, że Ormianie są sami sobie winni, bo prowadzili dywersję na tyłach armii tureckiej walczącej z armią rosyjską we wschodniej Anatolii. Jest to jednak tylko część prawdy. Głównym motywem holocaustu nie była chęć oczyszczenia zaplecza frontu z „elementów niepewnych”, ale uzyskanie trwałych i nieodwracalnych zmian w religijno- etnicznym składzie ludności prowincji wschodnich. Władze tureckie chciały je całkowicie zdechrystianizować i zislamizować. Próby eksterminacji podejmowały one również wcześniej. Już w 1891 r. utworzono specjalne oddziały do mordowania Ormian. Podżegano także Kurdów do dokonywania pogromów i wyżynania całych wsi. W 1894 r. w rejonie miasta Sasun Kurdowie spalili 40 ormiańskich wsi, zabijając około 15 tys. ludzi. Już wtedy władze tureckie usiłowały ukryć ten fakt, jak również inne pogromy, których dokonano m.in. w takich miastach jak: Konstantynopol, Urfa czy Erzerum. Historycy szcują, że ogółem w latach dziewięćdziesiątych Turcy wymordowali około 300 tys. Ormian. Sułtan Abdulhamid II zyskał miano „krwawego”.
Zbrodniczy plan
W 1915 r. młodoturecki rząd , na czele którego stali fanatyczni nacjonaliści Enwer Pasza, Talaat Pasza i Dżemal Pasza postanowił zrealizować zbrodniczy plan fizycznej likwidacji ludności ormiańskiej. 24 kwietnia wydał rozkaz mordowania i przesiedlania Ormian na pustynię Del–El–Dzor, do obozów koncentracyjnych. O nastroju, jaki panował wśród młodoturków świadczy najlepiej publikacja w związanym z nimi dzienniku „Duch turecki”, którego autor zapowiadał, że ziemia turecka spłynie ormiańską krwią. Talaat Pasza i główny architekt ludobójstwa Ormian w rozmowie z niemieckim dyplomatą dr Mordtmanem oświadczył, że Turcja: „ma zamiar skorzystać z wojny w celu kompletnego zlikwidowania jej wewnętrznych wrogów tzw. miejscowych chrześcijan”.
W kwietniu 1915 r. Pasza Taalat swoim rozkazem dał rozkaz rozpoczęcia ludobójstwa Ormian. Ci z jego podwładnych, którzy nie chcieliby uczestniczyć w likwidacji Ormian mieli być traktowani jako wrogowie ojczyzny i religii. Niewielu z nich ociągało się więc z pędzeniem wysiedlanych grup Ormian na pustynię Del-el-Dzor. Wielu z nich, by oszczędzić sobie trudu zabijało Ormian po drodze.
Marsze śmierci
W prowadzonych przez nich konwojach dochodziło do dantejskich scen. Turcy dopuszczali się makabrycznych okrucieństw. Zabijali dzieci na oczach matek, palili żywcem młodych chłopców. Kto nie został zamordowany, ginął z głodu i epidemii. Na porządku dziennym było gwałcenie ormiańskich kobiet przez turecka eskortę. Johannes Lepsius, autor najlepiej chyba udokumentowanego opisu ludobójstwa Ormian, opartego na relacjach naocznych świadków i sprawozdaniach dyplomatów obcych państw, w ten sposób skomentował swoisty ormiański marsz śmierci na cmentarzysko w Del-el-Dzor: ”W miastach, przez które przechodziły ormiańskie dzieci i kobiety – jak donosiły powtarzające się raporty – umożliwiano mahometańskiej ludności wybieranie co piękniejszych dziewcząt, a nawet natychmiastowe sprawdzanie przez lekarza ich dobrego prowadzenia się. Dzieci były czasem sprzedawane przez żandarmów, a czasem przez własne matki, które czyniły tak, by ratować ich życie… Wiele kobiet i dziewczyn uniknęło pohańbienia, wybierając śmierć”.
Turcy szczególnym prześladowaniom poddali ormiański Kościół gregoriański, do którego należała zdecydowana większość Ormian, likwidując jego duchownych i hierarchię. Mordowano ich w szczególnie wyrafinowany sposób, dając popis zwyrodniałego bestialstwa.
Ormianie mogli tylko w jeden sposób, ocalić życie – przechodząc na islam. Decydowało się jednak na to niewiele z nich.
Nieliczni deportowani, którzy przeżyli marsze śmierci i zdołali zaadaptować się na pustyni byli eksterminowani, co budziło odrazę nawet u niektórych Turków. We wrześniu 1915r. Taalat Pasza wysłał telegram do prefektury w Aleppo, gdzie znajdowały się resztki przesiedlanych Ormian, w którym pisał m.in.:
„Instrukcja zwyrodnialca”
„Już wcześniej zostało zakomunikowane, że rząd (…) zadecydował o całkowitej eksterminacji wszystkich Ormian zamieszkałych w Turcji. Ci, którzy będą sprzeciwiać się tej decyzji, nie będą mogli uczestniczyć w sprawowaniu władzy. Nie bacząc na kobiety, dzieci i chorych, na drastyczne środki eksterminacji, zamykając uszy na głos sumienia, należy położyć kres ich egzystencji”. Zalecenia tego tureckiego zbrodniarza zostały rzecz jasna zrealizowane. Mógł on z dumą oświadczyć, że młodoturcy przez trzy miesiące zrobili więcej niż obalony przez nich sułtan przez 30 lat.
Rzeź Ormian odbywała się za wiedzą i zgodą ówczesnego świata, który nie zrobił nic, by ją powstrzymać. Turcja zaś po dziś dzień zaprzecza, że jakiekolwiek ludobójstwo Ormian miało miejsce. Każda zaś zbrodnia nie ukarana rodzi następne. Eksterminacja Polaków na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej przez ukraińskich nacjonalistów jest tego wyraźnym dowodem.
Marek A. Koprowski
