Plastikowe kule na imigrantów

W zeszłym roku Rosja zaostrzyła przepisy dotyczące posiadania broni traumatycznej. Uważa się ją za “urazową”, ale nie “śmiercionośną”.

Rzadko słyszy się strzały w centrum Moskwy na szerokiej arterii komunikacyjnej prowadzącej wprost do bram Kremla. Ale we wrześniu głośne weselne samochody Ferrari, ozdobione wstążkami w barwach Dagestanu, najbardziej muzułmańskiej z rosyjskich republik, przeleciały w kierunku Placu Czerwonego, oddając przy tym kilka uroczystych strzałów w powietrze, a nawet w kierunku przejeżdżających motocyklistów.

„Urazowe” pistolety są do kupienia w moskiewskim sklepie z bronią

To, że pociski były gumowe nikogo nie uspokoiło, a policja aresztowała 15 elegancko ubranych gości weselnych, w tym pana młodego. Sprawa okazała się na tyle poważna, że dotarła do rosyjskiego premiera Dmitrija A. Medwiediewa, który poruszył tę kwestię na posiedzeniu rządu w zeszłym miesiącu.

-Są różne tradycje, ale nie znikły normy społeczne, a strzelanie w powietrze z radości nie jest dozwolone ani w Rosji, ani w Machaczkale” – powiedział Miedwiediew, mając na myśli stolicę Dagestanu. Policja w Nowym Jorku otworzyłaby ogień i, jak dodaje, „byłaby usprawiedliwiona”.

W rządzie Rosji poświęca się dużo uwagi sprawom dotyczącym tzw. broni traumatycznej, broni krótkiej, która wystrzeliwuje gumowe pociski z dużymi prędkościami, znanej w innych częściach świata jako broń „nieśmiercionośna”, często zresztą używanej w tłumieniu zamieszek. Zaostrzając w zeszłym roku prawa dotyczące nabywania broni, prezydent Rosji, Władimir Putin, zażądał by tego typu broń została przerobiona w ten sposób, by nie można było z niej strzelać normalnymi pociskami.

Za tak dużym zainteresowaniem tym rodzajem broni leży niepokój o możliwe konflikty etniczne. Trudno jest śledzić, kto kupuje tę broń, ponieważ większość sprzedaży przeniosła się na czarny rynek. A coraz bardziej nacjonalistyczne społeczeństwo uważa, że tego typu broń rozpowszechnia się przede wszystkim wśród imigrantów z byłych republik radzieckich, z Północnego Kaukazu i Azji Środkowej, a więc wśród grup, które przybyły na tereny miejskie w poszukiwaniu pracy.

Niedawno podczas demonstracji kolumna złożona z kilku tysięcy osób przemaszerowała w pobliżu Kremla, skandując „Rosja dla Rosjan!” i „Rosyjski ład!” To był pierwszy raz, kiedy zgodzono się by coroczny „Ruski Marsz” odbył się w centrum miasta.

Aleksander Koc, reporter kryminalny popularnego tabloidu „Komsomolskaja Prawda” powiedział, że rosnące zainteresowanie imigrantami czyni broń potencjalnie bardziej niebezpieczną.

– Sytuacja niekoniecznie się pogarsza, ale broń budzi zainteresowanie, bo znajduje się w rękach imigrantów, a ludzie nie czują się z tym zbyt dobrze – twierdzi.

Władze rosyjskie mają ścisłą kontrolę nad bronią palną, a naukowcy w raporcie dotyczącym broni krótkiej oszacowali, że jedna sztuka tradycyjnej broni zakupionej legalnie lub na czarnym rynku przypada na 11 obywateli Rosji, co stanowi jedną dziesiątą analogicznych proporcji w Stanach Zjednoczonych.

W ubiegłym roku nowe regulacje dotyczące posiadania broni znacząco ograniczyły legalną sprzedaż, mówi Anatolij P. Damaracki, dyrektor generalny New Weapons Technology Company, co czyni broń typu OSA bronią urazową. Jest to pistolet krótkolufowy, który ma moc 91 dżuli, czyli górną granicę dopuszczaną przez prawo.

– Oczywiście można kogoś zabić używając tej broni – mówi pan Damaracki- ale jasno mówimy, żeby nie strzelać w głowę ani z odległości bliższej niż 1 metr. Inaczej to już nie jest samoobrona tylko przestępstwo.

Nawet jeśli strzelający nie jest imigrantem, to i tak wina może na niego spaść. Aleksandra Lotkowa (20 l.) atrakcyjnie wyglądająca w telewizji studentka prawa i rdzenna moskwianka jest oskarżona o strzelanie z broni traumatycznej do kilku atakujących podczas majowej awantury w moskiewskim metrze. Podczas wywiadu powiedziała, że kupiła broń, ponieważ w wieku 17 lat została napadnięta i nosi ją w nocy z powodu imigrantów mieszkających w sąsiedztwie.

– Nie jest tu zbyt bezpiecznie, szczególnie w nocy – mówi panna Lotkowa. Mówi, że nacisnęła spust tamtej nocy w metrze, bo się przestraszyła.

-Moją uwagę zwrócił pewien młody mężczyzna – mówi. Stał i wymachiwał przede mną nożem. Był pijany, agresywny i krzyczał: „Wszystkich was pozabijam!”.

Pierwszy strzał Lotkowej jedynie drasnął plecy mężczyzny, ale drugi gumowy pocisk przeszył płuco innego atakującego przez co musiał być hospitalizowany.

Jak powiedział prawnik dziewczyny w piątkowym wywiadzie dla telewizji, biuro prokuratora zażądało surowej kary, a mianowicie 10 lat więzienia za spowodowanie poważnych obrażeń ciała. Niektórzy już uznali ją za populistyczną bohaterkę, żądając przy tym by skazano ludzi, którzy ją zaatakowali lub przynajmniej uznać, że działała w samoobronie.

Podobna uliczna konfrontacja i podobna broń wywołały w 2010 roku w Rosji największe od lat zamieszki nacjonalistyczne. W tym przypadku młody mężczyzna Jegor Swiridow został śmiertelnie postrzelony podczas walki z grupą młodych mężczyzn z Północnego Kaukazu, co wywołał protest na placu Maneżnym. Władze walczyły o to, by uspokoić gniew ludzi, a ówczesny premier Putin odwiedził grób Swiridowa z wielkim bukietem róż.

Praktycznie każda dyskusja dotycząca broni sprowadza się do kwestii napięć na tle rasowym. Na ostatnim spotkaniu rosyjskich posiadaczy broni lobbujących na rzecz złagodzenia przepisów, główny mówca aktor Ivan I. Ochłobystin rozpoczął przemówienie żartem o imigrantach z Dagestanu.

– Przepraszam, utknąłem na weselu, strzelali! – powiedział ku uciesze zgromadzonych.

Andrew Roth

„The New York Times”

Tłum. Katarzyna Siewiorek

forma płatności