5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. suwaliszek
    suwaliszek :

    Po tym artykule już mi się podoba grigoriewka na klapie Tomaszewskiego. Nie tylko go rozumiem i usprawiedliwiam ( jak w moim poprzednim poście na jego temat ) ale i popieram. Póki najjaśniejsza RP jest rządzona przez nie narodowych patriotów to Wilniuki muszą walczyć sami. Szczególnie poruszyło mnie to, że za swoje trwanie przy polskości płacą wysoką cenę: biede. Podoba mi się też stwierdzenie, że nie ma stałych wrogów i sojuszników – stałe są tylko interesy. Ktoś kto jest wrogiem na jednym miejscu na innym bywa sojusznikiem. Przypomina mi to myśl wielkiego Litwina: Józefa Piłsudskiego. A propos: czy ktoś wie jak posuwają się prace nad pomnikiem Piłsudskiego na Rossie?

  2. darek3013
    darek3013 :

    Państwa nie mają wiecznych wrogów, wieczne są tylko ich żywotne interesy. W tym wypadku wieczne są interesy naszej mniejszości, bez względu czy mieszka ona na Litwie, Ukrainie, Białorusi czy w innym kraju na wschód lub zachód od Polski. Ale Polska to taka macocha a nie matka i nie pamięta o swoich dzieciach. To tak górnolotnie. A na poważnie to “nasi” politycy nawet czubka własnego nosa nie widzą, a my oczekujemy że będą widzieli Polaków poza naszymi granicami? Nie ma u nas polityka z charyzmą myślącego o Polsce a nie chodzącego na pasku Niemiec, USA lub innego “zaprzyjaźnionego” kraju, nie ma człowieka który działa dla Polski a nie wykonującego polecenia przychodzące z zewnątrz których skutki czasami tylko idą częściowo nam na korzyść, częściej jednak przynosząc więcej szkody. Ani Tusk, ani Kaczyński to nie są polscy patrioci.