– Gdyby nie rodzina, która pozostała w Stanisławowie, postawiłabym na temacie Ukrainy wielką kropkę i nie wracała tam nigdy! – mówi Julia Tomczak, polska nauczycielka urodzona w Iwano-Frakiwsku. Ma żal do Ukrainy.

Artykuł ukazał sie w internetowym wydaniu „Gazety Pomorskiej”: Mam resztki akcentu i gdy ludzie to słyszą, mam nadzieję, że skojarzą mnie z jakimkolwiek krajem, nie z Ukrainą

***

Przeczuwałaś wydarzenia na Majdanie?

– Sądziłam, że ten układ na Ukrainie utrzyma się jeszcze długo. Byłam wręcz zdziwiona, że coś zaczęło się dziać. Ale jeśli spodziewasz się z mojej strony entuzjazmu, muszę cię rozczarować.

– Dlaczego?

– Miałam wcześniej doświadczenie pomarańczowej rewolucji. Pamiętam ten czas bardzo dobrze, tym bardziej że część mojej rodziny była po stronie niebieskiej, mąż – zdecydowanie po stronie pomarańczowych, a nauczyciele w szkole, w której pracowałam, byli mniej więcej podzieleni po równo. Nie potrafiłam opowiedzieć się wówczas po żadnej ze stron – ani Janukowycz, ani Juszczenka nie byli dla mnie wiarygodni. Bardzo mnie wówczas irytowało zaangażowanie Polaków w tę rewolucję. Może dlatego, że mogłam obserwować wydarzenia z drugiej strony. Ten nagły wybuch sympatii do Ukrainy był dość jednostronny. Ze strony Ukrainy tej sympatii do Polaków raczej nie widzę. I to nie dlatego, że od czasów szkolnych byłam Laszką (a „Lach” to słowo naznaczone zdecydowanie negatywnie – jak „Rusek” albo „czarnuch”). Stosunek do Polaków jest po prostu rodzajem kalkulacji. Opłaca się, bo Polska jest krajem, przez który można wydostać się na Zachód. Ale bez sympatii.

– Może wydarzenia na Majdanie to zmienią?

– Nie potrafię wskrzesić w sobie entuzjazmu dla Majdanu, jeśli widzę wśród liderów Olega Tiahnyboka, który każdemu na Ukrainie znany jest nie tylko z wybitnie antypolskich poglądów, ale i z tego, że poglądów nie zmienia. Nie rozumiem, jak to możliwe, że Jarosław Kaczyński wznosi w Kijowie hasło „Sława Ukrainie!”. To jest przecież klasyczne przywitanie banderowców. Odpowiedź brzmi „Herojam sława”. Te słowa zna każdy Polak z Kresów i na pewno nikt z nich nie chciałby usłyszeć w swoim otoczeniu! Te słowa budzą strach. Współczuję zwykłym Ukraińcom, ale jeszcze bardziej Polakom z Ukrainy, bo czują się na Ukrainie nikomu niepotrzebni.

– Eksperci mówią: nie straszyć przeszłością.

– Ale kto zaczął nią straszyć?! Kto zaczął wznosić pomniki Bandery?! Kto zaczął grozić, że wyeliminuje w kraju język rosyjski?! Majdan postrzegany jest przez świat jako symbol rewolucji, ale trzeba pamiętać, że Majdan się nie skończył. Stał się nowym ośrodkiem władzy, której kierunek trudno przewidzieć, zwłaszcza, jeśli pierwsze skrzypce gra tam Prawy Sektor. Ukraina chętnie korzysta z pomocy Polski, ale nie czuje się zobowiązana, żeby uszanować polską wrażliwość. Gdy w Polsce tworzono programy współpracy i systemy stypendiów dla studentów, na Ukrainie zmieniano nazwy ulic. W pewnym momencie mieszkałam przy ulicy Bandery (wyobraź sobie jak czułam się w Polsce podając swój ukraiński adres!), a obok była ulica Konowalca (orędownika współpracy Ukraińców z Hitlerem – przyp. red.). Wielki pomnik Bandery postawił nie kto inny jak Juszczenko, krótko przed końcem swojej kadencji. To Juszczenko ogłosił Banderę bohaterem narodowym i przyznał uprawnienia kombatanckie upowcom. Kult bohaterów UPA nie wziął się jedynie z sentymentu. Ukraina cierpi na brak wybitnych postaci, które byłyby rozpoznawalne na świecie. Nie ma swojego Kopernika, Chopina czy Skłodowskiej-Curie, a ile ulic można nazwać imieniem Tarasa Szewczenki?

– Może obecne wydarzenia wykreują nowych bohaterów. A jak się skończy obecny kryzys?

– Nie zdziwiłoby mnie, gdyby Rosja zaanektowała rosyjskojęzyczną część Ukrainy. I nie wiem, czy nie byłoby to najlepsze rozwiązanie. Nie dla Ukrainy, ale dla tej części ludności na pewno. Bo oni nie czują się na Ukrainie jak u siebie, nie chcą mieć nic wspólnego z Kijowem.

– Dlaczego?!

– Może inaczej wygląda to z polskiej perspektywy, ale zawsze postrzegałam tamte tereny jako inne państwo, jako Rosję. Wyjeżdżasz na wschodnią Ukrainę i widzisz wszędzie pomniki Lenina, budownictwo, którego u nas nie było, wszystko jak w Rosji. Architektura zachodniej Ukrainy jest bardzo podobna do polskiej – do Przemyśla czy Rzeszowa. Za Kijowem rozciąga się inny świat – bardziej ZSRR niż Europa.

– Według statystyk to wschód jest bogatszy.

– Mam na myśli pewną różnicę mentalną. Poza tym – chciałabym, żebyśmy się dobrze zrozumieli: Związek Radziecki u mnie, tak jak zapewne u większości ludzi wychowanych w ZSRR, budzi dziś pozytywne skojarzenia. Głównie poprzez kontrast z czasami upadku Kraju Rad, które były koszmarem: monstrualne kolejki, wielu ludzi przestało otrzymywać emerytury i pensje, wybuchła korupcja, która wcześniej w życiu codziennym była prawie nieznana. Jednym słowem – chaos. Pomimo upolitycznienia poprzedni system miał bardzo ważną cechę: potrafił nadać sens ludzkim działaniom i – choćby pozornie – wytworzyć w nich poczucie wartości. To wszystko zanikło podczas pierestrojki. Zapamiętałam taki epizod ze szkoły – aby dostać dobrą ocenę, trzeba było przynieść pani batonik Bounty. W Związku Radzieckim to by się ludziom nie mieściło w głowach.

– Ale Związku Radzieckiego nie ma. Jest Rosja.

– Którą ludzie na wschodzie łatwiej rozumieją i akceptują. Zresztą to dotyczy nie tylko wschodu. Pamiętam, że gdy jako dziecko jechałam z mamą nad morze, wszyscy tam rozmawiali wyłącznie po rosyjsku i dla mnie, jako małego dziecka, to był problem. Kiedyś byłam świadkiem awantury w sklepie papierniczym w Kijowie. Ktoś z Zakarpacia chciał kupić dzienniczek (szczodennyk), ale ekspedientka kompletnie nie potrafiła go zrozumieć, bo znała tylko rosyjską nazwę (dniewnik). I wszystko to w stolicy Ukrainy! Dalej na wschód jest to jeszcze wyraźniejsze – tam nie wypada mówić po ukraińsku, jeśli nie chcesz mieć problemów. Nie ma mowy, żeby przekonać tych ludzi, że są Ukraińcami, to zawsze będzie balans, który będzie ciążył.

– Ale Ukraina bez Wschodu to państwo bez surowców i przemysłu.

– I dlatego obecny konflikt jest łamigłówką bez dobrego rozwiązania. Ukraina pozbawiona wschodniej części praktycznie nie będzie miała z czego się utrzymać. Pozostanie trochę gór, ładnych terenów turystycznych i tyle. Dlatego żaden scenariusz nie jest dobry dla Polski. Polska jest dla przeciętnego Ukraińca możliwością przeskoczenia do innego świata. Czasem rodzice sprzedają wszystko, żeby załatwić dziecku studia w Polsce. Pamiętam, jak przychodziły do mnie matki mówiąc: – Pani Julio, niech pani pomoże, mogą być obojętnie jakie studia, w dowolnym mieście. Najlepiej to zjawisko oddają nowe domy, wieczorem światła świecą się w 30 proc. mieszkań. Reszta właścicieli pracuje za granicą.

– Zbliżenie z Europą może to zmienić.

– Nic nie zmieni różnic mentalnych. Nic oprócz czasu. Według mnie potrzeba co najmniej dwóch pokoleń na tę zmianę, bo korupcja siedzi bardzo głęboko w mentalności ludzi i zaczyna się od szkoły. Całkowicie skorumpowana jest opieka medyczna. Do szpitala nie możesz iść w pojedynkę, musisz mieć opiekuna, który wykupi ci leki wskazane przez lekarza, choć teoretycznie lekarstwa w szpitalu są za darmo. W praktyce nawet kroplówki nie dostaniesz za darmo. Na Ukrainie człowiek jest zdany sam na siebie, jeśli sam sobie nie pomożesz, nikt ci nie pomoże.

– Nowo powołane ministerstwo ma to zmienić.

– Tak, słyszałam, że nawet na przystankach autobusowych są powywieszane ogłoszenia – „jeśli ktoś żądał od ciebie lub twojego sąsiada łapówki, daj nam znać”. Wierzę, że przez jakiś czas łapówki nie będą przyjmowane w tak ostentacyjny sposób. Ale z czasem sytuacja wróci do normy. Dlaczego? Dlatego, że koszty życia są zbliżone do polskich, a wynagrodzenia w wielu branżach pozwalają na przeżycie co najwyżej tygodnia. Ludzie w urzędach żyli po europejsku. W zależności od sprawy, ale tu stawki bywały znacznie wyższe i często obowiązywały zachodnie waluty.

– Wybierasz się na Ukrainę?

– Choć na Ukrainie się urodziłam i wychowałam, chociaż tam są groby moich dziadków i pradziadków, nie potrafię odnaleźć w sobie odrobiny sentymentu za tym krajem. W moim języku, pomimo lat spędzonych w Polsce, pozostał jeszcze wschodni akcent, który ludzie czasem wyczuwają. Gdy pytają skąd pochodzę, mam nadzieję, że skojarzą mnie z jakimkolwiek krajem, byle nie z Ukrainą.

Źródło: Gazeta Pomorska

Autor: Adam Willma

Reklama



7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. o :

    Jesli chodzi o nasza pomoc i zdaje sie bezinteresowne zaangazowanie, to trzeba to robic z glowa, miec aktualne informacje o sytuacji na miejscu przez ostatnie 5-10-20 lat i pamietac jaka byla nasza wspolna historia. Dodatkowo wytworzyl sie ruch, ze mamy od siebie wymagac duzo, poswiecac sie, robic zbiorki, protesty, itd., a od odbiorcy tej pomocy nie wymagamy nic. Czekamy, az on sie sam naturalnie odwdzieczy. Trzeba jasno stawiac warunki, albo przynajmniej nie bac sie przynoszac pomoc mowic ta prawde, ktora znamy, a moze wtedy „oni” by nam powiedzieli, ze to klamstwa i ze nie chca naszej pomocy, skoro my znamy jakas „inna historie”, itp. itd. Sprawa by sie wyjasnila od razu. A jesli by przyjeli nasza wersje (prawdziwa wersje, badz zblizona bardziej do prawdy niz ich nauczanie historii), to pozniej trudniej by im bylo to odwolywac, albo ukazali by swoj falsz mowiac wprost: „wtedy bralismy pomoc, to przyznalismy Polakom racje, ale teraz juz jest u nas lepiej, nie potrzebujemy ich pomocy, wiec bedziemy przedtsawiac nasza wersje historii i bedziemy zmieniac nasz kraj tak, zeby tylko Ukraincom sie tu dobrze zylo, a inni albo wynocha, albo niech siedza cicho”.

  2. adamos1939 :

    Od 15 lat podróżuję systematycznie w różne zakątki Ukrainy… Poznałem w tym czasie szereg Polaków i Ukraińców i jedno muszę przyznać – w powyższym artykule nie ma ani słowa kłamstwa… Dokładnie tak postrzegają sytuację Polacy, którzy czują się tam porzuceni przez władze w Warszawie… Również punkt widzenia Ukraińców jest taki, jak opisany.
    Uwaga do Kolegi MateuszNR – rozumiem Pana w zupełności, ale to punkt widzenia z naszej perspektywy. Proszę wziąć pod uwagę, że w zestawieniu jakości życia na przestrzeni ostatnich 40 lat ci ludzie faktycznie za czasów sowieckich mieli może biedne, ale nadzwyczaj stabilne w stosunku do ostatnich lat życie. Pensje i emerytury poza tym, że były wypłacane na czas, to i wystarczały na miesiąc, korupcja i bandytyzm właściwie nie istniały… Paradoksalnie daleko dziś Ukrainie nawet do tych sowieckich „standardów”…

  3. omatko :

    Polska wrażliwość a cóż to takiego ? Czy żądamy szczególnego traktowania ? Nie i nie oczekujmy że takowe będzie ze strony Ukraińców. W polskich mediach szczególną uwagę w ostatnim okresie poświęca się Ukrainie. Trwa to od dłuższego czasu praktycznie od szczytu UE w Wilnie na którym nie doszło do podpisania porozumienia z Ukrainą. Od tamtego czasu temat Ukrainy jest obecny każdego dnia z różnym natężeniem w zależności od rozwoju i dramaturgii wydarzeń. Najważniejsze stacje TV podają jasny przekaz – jesteśmy po stronie Ukrainy. Premier Polski i Polski Sejm jako pierwszy w Europie oficjalnie uznał ukraiński rząd który po przewrocie w Kijowie objął władzę. Polska uznała nowy rząd narażając się na gospodarcze cięgi od Moskwy a wszystko to w imię polskiej racji stanu bo wolna Ukraina to sprawa najważniejsza. Polska lobbuje na rzecz Ukrainy od lat na arenie międzynarodowej nawet kosztem i tak już złych stosunków z Rosją. Polska jako jedyny kraj w UE cały czas nawet kosztem własnych strat gospodarczych trzyma otwarte drzwi do UE dla Ukrainy. Polska stara się jak może w tych trudnych chwilach dla narodu ukraińskiego pomagać i brać ciężar rozmów o wprowadzeniu sankcji dla Rosji na siebie a jakim kosztem dla naszej gospodarki to się zakończy to jeszcze zobaczymy. Polska mogłaby siedzieć cicho tak jak Duńczycy , Holendrzy czy Belgowie i mieć to wszystko gdzieś bo przecież jesteśmy w UE i NATO. Polska tego nie robi bo Polska to kraj z ponad tysiącletnią historią , to kraj gdzie cenne są wartości Solidarności i walki o wolność. . Polska to kraj który szczególnie zwraca uwagę na sąsiada jakim jest Ukraina , kraj z którym mamy wspólną historię czasem trudną i bolesną ale mamy historię wspólną. Polska mniejszość na Letuvie ma problemy z pisownią polskich imion i nazwisk , nie można używać polskich nazw ulic w miejscowościach gdzie Polacy stanowią 90 % mieszkańców. Problemy z edukacją , publikacją i stowarzyszeniami. Na Ukrainie jest podobnie , jeżeli Polak o coś prosi to nikt go nie słucha bo to Lach a Lach to wróg i obywatel drugiej kategorii i najlepiej jak by zdechł i problem by się rozwiązał. Ukraina prosi o pomoc , dostaje ją a o wzajemności niech Polska zapomni bo Polska to Lachy i trzeba z nimi zrobić to co Bandera. Ok. Przez ponad 20 lat ukraińcy nie potrafili stworzyć struktur państwa,nie potrafili stworzyć choćby namiastki własnej państwowości czego mamy teraz obraz. Nie ma władzy , nie ma reform , nie ma społeczeństwa w którym szanuje się ustanowione prawa mniejszości. Ukraińcy to naród który zakłada mundury wojskowe w zależności od koniunktury albo UPA albo SS a czci się i jedno i drugie. A w dupie z wami !

    • vanderbrook :

      p. omatko. Celne wypowiedzi. Mozna wywnioskowac, ze ta niezasluzona i nieowdzajemniona milosc do Ukrainy to polityczna nierozwaga a postepowanie politykow rozwaznej Danii, Holandii, Belgii i Wegier winien byc wzorcem dla polskich politykow. Zamiast tego Sikorski, Kaczynski i dzialaczka Romaszewska wywrzaskiwali faszystowskie hasla ‚Slawa Ukraini’ na co banderowska tluszcza im odwrzaskiwala ‚Herojam Slawa!’ a chodzi tu to zwyrodnialych krwiozerczych mordercow z UPA: to sa ci ‚heroje’ (bohaterzy), o ktorych chodzi w tym hasle. Polska ucierpiala politycznie i ekonomicznie przez popieranie kijowskiej junty. Polska prasa i telewizja pierze Polakom mozgi przedstawiajac im banderowcow jako bohaterow pozytywnych i demonizujac Rosje i Putina. To nie sluzy polskiej racji stanu. Co do obecnego ‚rzadu’ w Kijowie, to to jest szajka faszystow, oligarchow, zlodziei i jak sie tez okazalo, pedofilow (Kliczko, Awakow). Obalili konstytucyjnie wybrana wladze i staraja sie ustanowic autentycznie faszsytowskie panstwo w Europie w 21-szym wieku.Powtorze tu moja poprzednia wypowiedz. Faszysci i pedofile so do obejrzenia tu: http://www.youtube.com/watch?v=tqI38lrtHe0 &feature=youtu.befeature=youtu.be. Sklad osobowy szajki kijowskiej jest taki: Jaceniuk to bankier i oligarcha. Nomen omen jego nazwisko wywodzi sie z hebrajskiego rdzenia ‚joec’ (יוֹעֵץ) i jidisz ‚jecnu’, ( ייצנע ) : radzic, doradca. Nic nie szkodzi: hitlerowski admiral Milch tez byl Zydem; dalej, Tiahnibok to oligarcha i faszysta. Cytujac informacje z tego forum, w 2004 roku, w przemówieniu przy grobie dowódcy UPA, wezwał Ukraińców do walki z „mafią moskalsko-żydowską” i wychwalał OUN za walkę z „Moskalami, Niemcami, Żydami i innymi szumowinami [swołoczą], którzy chcieli zabrać nasze ukraińskie państwo”. Ta swolocz to 400000 Polakow wymordowanych przez Ukraincow z UPA w bestialskim amoku. Jarosz to bogacz i ponury faszysta. Pomagal Czeczencom razem z Muzyczko. Mordowali rosyjskich jencow nozami. Timoszenko to milionerka-zlodziejka. Zostala wymieniona jako wspolwinna w akcie oskarzenia (indictment) w sprawie kryminalnej US v. Lazarenko o milionowe miedzynarodowe oszustwa, pranie pieniedzy i dzialanie na szkode Ukrainie (US v. Lazarenko, US District Court in San Francisco, nr. akt CR-00-284-MJJ, http://www.tymoshenkocase.com/wp-content/uploads/2012/07/en32-t1.pdf , strona 7, linie 19 i 25). Janukowicz to oligarcha i tchorz, ale byl wybrany konstytucyjnie i faszysta nie jest. Bandere i UPA oficjalnie oglosil za bohaterow narodowych jego poprzednik, ‚cetkowana morda’ Juszczenko, wielki przyjaciel zlodziejki Timoszenko. I na koniec: Polska nie ma dlugiej wspolnej historii z Ukraina bo Ukraina jako panstwo powstala w 1918 roku z inicjatywy niemieckiego sztabu generalnego, glownie generalow Hindenburga i Ludendorffa.