Od początku istnienia III-ej RP kolejne rządy nie sprowadziły do Polski pokolenia tysięcy Polaków których przodkowie zostali siłą wywiezieni w bydlęcych wagonach na nieludzką ziemię. Społeczeństwo też nie było tym zainteresowane, przykre ale pokolenie przesiedleńców z Kresów też tu nie zdało i nie zdaje egzaminu z “polskości”. Zrobiły to państwo Izrael i Niemcy. W sprawie Ukraińców których mentalność jest odmienna od polskiej tak jak woda i ogień. Albo kolejne władze nie mają pojęcia o historii stosunków polsko-ukraińskich, albo rzeczywiście wychodzą z założeń multi-kulti i bezmyślnie pozwalają na budowę w przyszłości konfliktu. Przecież Ukraińcy to mają mentalność wschodnią podobną do migrantów z krajów arabskich.
bo Ukraina to w większości chazaria z lekką domieszką innych plemion azjatyckich. Słowian z tych terenów praktycznie w całości albo wypędzono, albo siłą przymusowo wywieziono, albo wymordowano. Jest tam jeszcze ciut ciut ludzi porządnych, ludzi honoru i moralnych zasad. Ale oni nie mają tam już nic do powiedzenia. A my – jak zawsze honorowi – dajemy się kolejny raz doić bez opamiętania w imię chorych idei.
Poruszone zagadnienie rozpatrywane jest w oderwaniu od jego przyczyn, a formułowane opinie, pozostają w zbyt luźnym związku z otaczającą nas rzeczywistością. Problem migracji jest obecnie zjawiskiem światowym, który zdynamizował się znacznie wraz z nieograniczonymi, tanimi możliwościami komunikowania się przez internet i podróżowania. Nakłada się na to wyjątkowo niska (historycznie) dzietność w Europie, choć obecnie problem demograficzny rozlewa się na cały świat poza Afryką. Brak ludzi do pracy stanowi barierę rozwojową w wielu krajach Zachodu, a przecież Polska dopiero się rozwija i nie dysponuje kapitałami i potencjałem, który można byłoby inwestować w automatyzację produkcji. Najważniejsze pytania które należy sobie moim zdaniem postawić to 1) czy jesteśmy w stanie powstrzymać zjawisko migracji z Ukrainy, zwłaszcza w kontekście jej niestabilności, zapaści gospodarczej (które zapewne w najbliższej przyszłości będą się pogłębiać) ? 2) czy korzystniejsze dla Polski jest aby pracownicy ze Wschodu zwłaszcza z Ukrainy zasilali nasz rynek pracy, czy szukali zatrudnienia dalej na Zachodzie zwłaszcza w Niemczech (ten proces przecież również zachodzi)? 3) czy na obecnym poziomie ekonomicznym Polska może rozwijać się gospodarczo bez napływu pracowników cudzoziemskich?
Zgadzam się, że sytuacja dużego napływu imigrantów do Polski (nie tylko z Ukrainy) staje się jednym z największych wyzwań dla naszego Narodu. Wydaje się jednak, że jest to proces, który zachodzi z przyczyn nie w pełni od nas zależnych. Podobne procesy zachodziły w Polsce w XIX wieku, kiedy nie miała swoich granic, choć oczywiście miały inną specyfikę i dynamikę. Gdybyśmy mieli w Polsce współczynnik dzietności powyżej 3, można byłoby myśleć o jakiejś formie izolacjonizmu migracyjnego. W naszej obecnej sytuacji uważam, że należy skupić się na promocji kulturowej i asymilacji, mając na względzie, że te same czynniki, które sprowadzają migrantów, są w stanie spowodować ich wyjazd. To znaczy w okresie dekoniunktury w Polsce, osoby nie zasymilowane wyjadą szukać lepszych miejsc do życia. Obecnie cudzoziemcy dobrze adaptują się do życia w naszym społeczeństwie, co wpływa na ocenę zjawiska migracji przez Polaków, a z drugiej strony daje sporą szansę na integrację, co moim zdaniem już zachodzi, jeśli wziąć pod uwagę, że zjawisko napływu imigrantów do Polski ma już swoją historię. Warto też zauważyć, że jak wskazuje strona migracje.gov.pl cudzoziemców mających dokumenty pobytowe w Polsce jest mniej niż 500.000, co wskazuje, że znaczna większość to jednak pracownicy sezonowi, nie szukający możliwości legalizacji pobytu na dłuższy czas (pomimo, że przepisy są w tym zakresie liberalne).
Od początku istnienia III-ej RP kolejne rządy nie sprowadziły do Polski pokolenia tysięcy Polaków których przodkowie zostali siłą wywiezieni w bydlęcych wagonach na nieludzką ziemię. Społeczeństwo też nie było tym zainteresowane, przykre ale pokolenie przesiedleńców z Kresów też tu nie zdało i nie zdaje egzaminu z “polskości”. Zrobiły to państwo Izrael i Niemcy. W sprawie Ukraińców których mentalność jest odmienna od polskiej tak jak woda i ogień. Albo kolejne władze nie mają pojęcia o historii stosunków polsko-ukraińskich, albo rzeczywiście wychodzą z założeń multi-kulti i bezmyślnie pozwalają na budowę w przyszłości konfliktu. Przecież Ukraińcy to mają mentalność wschodnią podobną do migrantów z krajów arabskich.
bo Ukraina to w większości chazaria z lekką domieszką innych plemion azjatyckich. Słowian z tych terenów praktycznie w całości albo wypędzono, albo siłą przymusowo wywieziono, albo wymordowano. Jest tam jeszcze ciut ciut ludzi porządnych, ludzi honoru i moralnych zasad. Ale oni nie mają tam już nic do powiedzenia. A my – jak zawsze honorowi – dajemy się kolejny raz doić bez opamiętania w imię chorych idei.
Poruszone zagadnienie rozpatrywane jest w oderwaniu od jego przyczyn, a formułowane opinie, pozostają w zbyt luźnym związku z otaczającą nas rzeczywistością. Problem migracji jest obecnie zjawiskiem światowym, który zdynamizował się znacznie wraz z nieograniczonymi, tanimi możliwościami komunikowania się przez internet i podróżowania. Nakłada się na to wyjątkowo niska (historycznie) dzietność w Europie, choć obecnie problem demograficzny rozlewa się na cały świat poza Afryką. Brak ludzi do pracy stanowi barierę rozwojową w wielu krajach Zachodu, a przecież Polska dopiero się rozwija i nie dysponuje kapitałami i potencjałem, który można byłoby inwestować w automatyzację produkcji. Najważniejsze pytania które należy sobie moim zdaniem postawić to 1) czy jesteśmy w stanie powstrzymać zjawisko migracji z Ukrainy, zwłaszcza w kontekście jej niestabilności, zapaści gospodarczej (które zapewne w najbliższej przyszłości będą się pogłębiać) ? 2) czy korzystniejsze dla Polski jest aby pracownicy ze Wschodu zwłaszcza z Ukrainy zasilali nasz rynek pracy, czy szukali zatrudnienia dalej na Zachodzie zwłaszcza w Niemczech (ten proces przecież również zachodzi)? 3) czy na obecnym poziomie ekonomicznym Polska może rozwijać się gospodarczo bez napływu pracowników cudzoziemskich?
Zgadzam się, że sytuacja dużego napływu imigrantów do Polski (nie tylko z Ukrainy) staje się jednym z największych wyzwań dla naszego Narodu. Wydaje się jednak, że jest to proces, który zachodzi z przyczyn nie w pełni od nas zależnych. Podobne procesy zachodziły w Polsce w XIX wieku, kiedy nie miała swoich granic, choć oczywiście miały inną specyfikę i dynamikę. Gdybyśmy mieli w Polsce współczynnik dzietności powyżej 3, można byłoby myśleć o jakiejś formie izolacjonizmu migracyjnego. W naszej obecnej sytuacji uważam, że należy skupić się na promocji kulturowej i asymilacji, mając na względzie, że te same czynniki, które sprowadzają migrantów, są w stanie spowodować ich wyjazd. To znaczy w okresie dekoniunktury w Polsce, osoby nie zasymilowane wyjadą szukać lepszych miejsc do życia. Obecnie cudzoziemcy dobrze adaptują się do życia w naszym społeczeństwie, co wpływa na ocenę zjawiska migracji przez Polaków, a z drugiej strony daje sporą szansę na integrację, co moim zdaniem już zachodzi, jeśli wziąć pod uwagę, że zjawisko napływu imigrantów do Polski ma już swoją historię. Warto też zauważyć, że jak wskazuje strona migracje.gov.pl cudzoziemców mających dokumenty pobytowe w Polsce jest mniej niż 500.000, co wskazuje, że znaczna większość to jednak pracownicy sezonowi, nie szukający możliwości legalizacji pobytu na dłuższy czas (pomimo, że przepisy są w tym zakresie liberalne).