Tuziny zabitych w Tadżykistanie

Ciężkie walki wybuchły w tadżyckim mieście Chorog po konfrontacji centralnych sił rządowych z lokalnymi dowódcami. Jest to najbrutalniejszy akt przemocy jaki zaobserwowano w byłej republice radzieckiej od czasów wojny domowej zakończonej w 1997 roku; odnotowano tuziny ofiar śmiertelnych.

Stolica tadżyckiego autonomicznego regionu Górskiego Badachszanu, Chorog rozciąga się wzdłuż rzeki, która wyznacza granicę kraju z Afganistanem. Region ten, zamieszkały przez mniejszość etniczną Pamirów, był bastionem islamskich buntowników począwszy od wojny rozgrywającej się w latach 90., która kosztowała utratę życia nawet 100 000 ludzi.

Rząd Tadżykistanu oświadczył, że zapoczątkował operację skierowaną przeciwko
nielegalnie uzbrojonym grupom, którym przewodniczy dowódca policji przygranicznej Talib Ajombekow, dawny islamski buntownik, którego władza oskarżyła o przemyt narkotyków i brutalne zbrodnie. Zwolennicy Ajombekowa twierdzą, iż rząd próbował w ten sposób umocnić kontrolę nad od dawna niespokojnym regionem.

Niewielu żołnierzy uczestniczyło w bitwie. Tadżyckie władze we wtorek przerwały połączenia telefoniczne i drogowe z regionem. Zamieszkali po afgańskiej stronie rzeki utrzymują, że w dzień walki widzieli tadżycki rządowy śmigłowiec bojowy, który ostrzeliwał Chorog oraz słyszeli odgłosy wydawane przez napędzane rakietowo granaty i karabiny maszynowe.

Rzecznik prasowy Państwowego Komitetu Tadżykistanu ds. Bezpieczeństwa Narodowego, Nozir Burijew, powiedział, że tego dnia dwunastu funkcjonariuszy rządowych poniosło śmierć i dwudziestu trzech zostało rannych. Siły rządowe zatrzymały czterdziestu buntowników, w tym ośmiu mieszkańców Afganistanu, a zabiły trzydziestu. Rzecznik dodał też, że nie było żadnych ofiar cywilnych.

Radio Ozodi, tadżyckojęzyczne ramię finansowanego przez USA Radia Wolna Europa/ Radia Swoboda, cytując swojego reportera znajdującego się w Chorog szacuje, że ponad 100 osób zginęło. Wg podanych informacji lokalni mieszkańcy zaczęli tworzyć na ulicach miast barykady z drzew i worków z piaskiem, z których pewna ilość gromadzona jest na centralnym placu miasta Chorog jako forma protestu przeciwko operacji wojskowej.

Górski Badachszan, różniący się od reszty Tadżykistanu pod względem wyznaniowym oraz etnicznym, długo opierał się centralnym władzom. To najuboższy region najbiedniejszej byłej Republiki Sowieckiej, której wschodni obszar stanowi także bramę dla afgańskiego handlu opium na skalę światową.

„Władza centralna musi być bardzo ostrożna”, powiedział Paul Quinn-Judge, zastępca dyrektora azjatyckiej filii International Crisis Group, organizacji zajmującej się rozwiązywaniem konfliktów. „Taka odpowiedź może sprowokować złe, choć niezamierzone konsekwencje, zwłaszcza w sytuacji, kiedy władzy Tadżykistanu brak wystarczających sił bezpieczeństwa i politycznego wyrafinowania”.

Co do ataków na małą skalę, zamachy i bombardowania nie należą w Tadżykistanie do rzadkości. Największe ostatnie zdarzenie tego typu miało miejsce w 2010 r., kiedy to bojowicy lojalni wobec islamskiego dowódcy Mullaha Abdullaha urządzili pułapkę na konwój z siłami rządowymi na wschodzie Tadżykistanu, zabijając 25 żołnierzy.

Na warunkach traktatu pokojowego, w którym pośredniczyły Stany Zjednoczone i który zażegnał zagrożenie wojny domowej w Tadżykistanie, dawnym islamskim buntownikom przydzielono 30% stanowisk administracji rządowej pod kierownictwem byłego komunistycznego aparatczyka, prezydenta Emomaliego Rahmona. W ostatnich latach jednak rząd Rahmona coraz bardziej marginalizował swoich byłych wrogów.

Obecny kryzys wzmogła niedzielna napaść i zabójstwo dokonane na urzędniku – Gen. Abdullim Nazarowie, szefie Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Górskiego Badachszanu – podczas gdy zmierzał on do Chorog z obszaru Iszkaszim na południe.

Rząd centralny Tadżykistanu winą za to zabójstwo obarcza Ajombekowa, kolejnego byłego poplecznika buntowników, który jest obecnie dowódcą policji przygranicznej w Iszkaszim. Rząd oświadczył, że Ajombekow zlecił zabójstwo, by ochronić swoją sieć przemytu narkotyków i papierosów.

Ajombekow zaprzeczył swojej odpowiedzialności stwierdzając że gen. Nazarow został zabity podczas pijackiej awantury. Uczynił to w wywiadzie udzielonym niezależnej agencji prasowej Asia-Plus, z którą nie można się było skontaktować we wtorek. Zwolennicy Ajombekowa oświadczyli, że rząd zajął się śmiercią Nazarowa, by mieć pretekst do ataku na poprzednich islamskich liderów tego regionu.

Minister Spraw Wewnętrznych Tadżykistanu i Komitet Bezpieczeństwa Narodowego we wtorkowym wspólnie wydanym oświadczeniu powiedzieli, że Ajombekow utworzył „nielegalnie uzbrojoną grupę, od kilku lat szmuglował narkotyki, papierosy i kamienie szlachetne, a także popełnił serię poważnych i bardzo poważnych przestępstw”.

Dalej w oświadczeniu stwierdzono, że delegacja rządowa spędziła trzy ostatnie dni na spotkaniach z Ajombekowem, próbując przekonać jego oraz jego ludzi do poddania się i zaprzestania zamachów na gen. Nazarowa, ten jednak odmówił. Tadżyckie media podały, że w poniedziałek zwolennicy Ajombekowa zorganizowali ogromny wiec, by zademonstrować swoje poparcie dla niego.

Na krótko przed wtorkowym świtem rozpoczął się atak na Chorog. Afgański funkcjonariusz powiedział później we wtorek, że doniesiono mu, iż Ajombekow został zabity podczas walk, tak jak i inny dawny czołowy przywódca buntowników, Dowódca Yadgar. Wyjawił również, że otrzymał informację od mieszkańców Chorog, że Ajombekow używał afgańskiej sieci telefonów komórkowych, której zasięg dociera do tego miasta.

Tadżyckie wiadomości, cytując funkcjonariuszy bezpieczeństwa, ogłosiły, że Ajombekow uciekł do Afganistanu. Burijew, rzecznik prasowy służb bezpieczeństwa Tadżykistanu powiedział, że nie może tego potwierdzić i nie ma żadnych informacji dotyczących miejsca pobytu dowódcy.

Sachi Tata Haidari, szef bezpieczeństwa prowincji Afganistanu, która graniczy z tadżyckim Górskim Badachszanem, powiedział, że nikt nie przekroczył granicy od rozpoczęcia walk w Chorog . Po poniedziałkowym spotkaniu z generałem z Tadżykistanu, dodał, że aby zapobiec infiltracji, strona afgańska rozmieściła wzdłuż granicy wszystkie dostępne siły.

Jaroslaw Trofimow

„The Wall Street Journal”

Tłumaczenie: Bogna Ryłko

forma płatności