Władze kraju próbują pozbyć się najbardziej niewygodnej dla nich opozycji w Pamirze. Stawką starcia jest pełna kontrola nad tym graniczącym z Afganistanem regionem.

Czy w Tadżykistanie w najbliższej przyszłości może rozpocząć się wojna domowa? To pytanie zdecydowanie trzeba sobie zadać po niedawnych, tragicznych wydarzeniach w Pamirze. Po ostrych starciach w tym regionie, prezydent Tadżykistanu Emomali Rahmon 24 lipca dał rozkaz do natarcia na pozycje opozycyjnego lidera Toliba Ajombekowa.

Rząd Rahmona twierdzi, że ludzie Ajombekowa byli zamieszani w zabójstwo szefa regionalnego wydziału KGB. Jak informuje państwowa telewizja, w sumie w czasie walk w regionie Górskiego Badachszanu zginęło 42 ludzi: 12 żołnierzy i 30 rebeliantów. Jednak według niepotwierdzonych danych, ofiar było znacznie więcej.

Według informacji BBC stolica regionu Chorog przypomina dziś oblężone miasto. Wszystkie linie łączności z Górskim Badachszanem zostały zerwane. Mieszkańcy Chorog są zmuszeni do pozostania w domach z powodu walk na ulicach miasta, na których widziano też wozy opancerzone. Doniesienia mówią o kilkudziesięciu rannych.

W szpitalu w stolicy kraju Duszanbe, leżącym w odległości dwóch dni jazdy samochodem od terenu walk, brakuje już miejsc. A BBC donosiło o 200 zabitych już 24 lipca.

Decyzja o przerwaniu ofensywy została podjęta w celu powstrzymania dalszego rozlewu krwi, po tym jak dowódcy polowi rebeliantów zgodzili się pójść na ustępstwa – twierdzi źródło z kręgów bliskich prezydentowi, nie precyzując rozmiarów tych ustępstw.

Siły bezpieczeństwa zażądały przekazania im czterech rebeliantów (w tym Ajombekowa) w związku z ich domniemanym uczestnictwem w zabójstwie szefa regionalnego KGB Abdułły Nazarowa. Minister Obrony Tadżykistanu Szerali Chajrullajew udał się do regionu w celu podjęcia negocjacji z dowódcami rebeliantów i zaproponował wszystkim powstańcom amnestię.

Wobec tej perspektywy prezydent oświadczył mieszkańcom Pamiru, że zawieszenie broni będzie mieć bezterminowy charakter. Ma to zapewnić ewakuację rannych i wywiezienie ciał poległych, które teraz rozkładają się wprost na ulicach.

Warto przypomnieć, że stosunki między rządem centralnym w Duszanbe i władzami Górskiego Badachszanu zawsze były skomplikowane. Ten odizolowany i biedny region w czasie pięcioletniej wojny domowej w Tadżykistanie (1992-1997) przeważnie wspierał islamską opozycję. Na dodatek Górski Badachszan graniczy z Afganistanem i nie może pochwalić się dobrą ochroną granic. Rodzi to poważny problem w postaci przemytu narkotyków. Przedstawiciele tadżyckiego rządu mówią, że byli dowódcy sił opozycyjnych aktywnie uczestniczą w tym procederze.

Nie rozstrzygając czy jest to prawdą, stwierdzić trzeba, że przemyt narkotyków to nieszczęście nie tylko Pamiru. Dotyczy całego kraju, a niektórzy obserwatorzy zaznaczają, że bez pomocy wysokopostawionych urzędników nikt nie zdecydowałby się na tego typu działalność. W tym kontekście, niedawną ofensywę na historycznego przeciwnika władzy, Toliba Ajombekowa można tłumaczyć nie tyle zamiarem likwidacji przemytu narkotyków, co dążeniem rządu, by znów przywrócić sobie pełną kontrolę nad więcej niż niespokojnym regionem.

Olivier d’Auzon

„Atlantico”, Francja

Tłum. Mateusz Garda

forma płatności