Z prof. Mieczysławem Rybą, kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX w. KUL, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler z “Naszego Dziennika”.rn
Jak Pan ocenia szansernrealizacji przez Rosję ponownego wniosku o pomoc prawną w sprawie obławyrnaugustowskiej? Takie wystąpienia zapowiedział białostocki IPN.
– Jestem przekonany, że bez pomocy prawnej Rosji nie marnmożliwości dokończenia tego śledztwa. Pamiętajmy jednak, że takie śledztwornmogłoby kończyć się nawet postawieniem jakichś zarzutów konkretnym osobom,rnktóre podejmowały w tej sprawie określone decyzje. Problem leży w wolirnpolitycznej Rosji. Zarówno system sądowniczy, jak i całe państwo jest takrnnaprawdę uzależnione od tego, co zwiemy „centralą w Moskwie”. A centralarnmoskiewska prowadzi pewną, bardzo konkretną politykę historyczną.
Czyli jaką?
– Ta polityka historyczna ma m.in. jeden bardzo ważnyrnwspólny mianownik. Według niej wojska Armii Czerwonej wyzwalały Europę –rnszczególnie Wschodnią i Środkową – od dominacji hitlerowskiej. Traktowane tornjest jako czynnik bezwzględny, wielka zasługa Rosji dla Europy. Również Rosjarnwspółczesna chce odgrywać w tej Europie bardzo dużą rolę, stąd ta historia marndawać absolutnie pozytywny wizerunkowo klimat dla prowadzenia tego typurnpolityki. W związku z tym, o ile ewentualne zbrodnie komunizmu, dokonywanernwewnątrz Rosji, jak i sam komunizm mogą być w jakiś sposób potępiane, o tylerndziałania na zewnątrz w stosunku do innego państwa, szczególnie jeśli bierzemyrnpod uwagę kontekst II wojny światowej, nie mogą wizerunkowo szkodzić Rosji.rnTutaj pojawia się blokada, która ma umożliwiać Rosji kreowanie swojegornwyzwolicielskiego wizerunku, co Rosjanie robią konsekwentnie. Jeśli na górzernnie będzie zmiany decyzji w tym zakresie, to nie wydaje mi się, żeby narnpoziomie prawnym, władz sądowych czy jakichkolwiek innych w Rosji zapadła decyzjarnkorzystna dla Polaków.
Poza względamirnpolityki wizerunkowej Rosji coś jeszcze może mieć wpływ na odmowę pomocyrnprawnej?
– W grę może też wchodzić, podnoszony przez Polaków, problemrnścigania zbrodniarzy, jak również elementy odszkodowawcze. Chociaż, jakrnwidzimy, na arenie europejskiej też nie znajdujemy wsparcia, bo w sprawiernkatyńskiej Trybunał nie udzielił nam pomocy. Sprawa ewentualnych odszkodowańrnjest oczywiście drugorzędna, aczkolwiek też istnieje. Najważniejszy jestrnjednak, jak wspomniałem, wizerunek Rosji. Armia Czerwona i jednostki NKWD,rnktóre również funkcjonowały w obszarze działań wojennych, nie popełniały ich zdaniemrnzbrodni, a szczególnie takich, które moglibyśmy zaliczyć do kategorii zbrodnirnprzeciwko ludzkości.
To znaczy, że każdernpodnoszenie sprawy Katynia czy „małego Katynia”, bo takim mianem określana jestrnczęsto obława, drażni Rosjan?
– Właśnie tak. Ten duży Katyń w jakiś sposób może jeszcze byrnłyknęli z uwagi na różnorakie uwarunkowania, kwestie symboliczne przyznane jużrnza Borysa Jelcyna. Natomiast dalsze obnażanie ich różnych zbrodni pokazałoby,rnże Armia Czerwona wcale nie wyzwalała, tylko zaprowadzała na zajętych terenach,rnw tym polskich, nową okupację, podobną co do represyjności do okupacjirnniemieckiej. Wtedy mit wyzwolicielski Armii Czerwonej zostałby absolutniernpodważony, do czego Rosjanie nie chcą dopuścić.
W toku śledztwarnaugustowskiego pojawił się wątek lidzki. Czy pomoc prawna ze strony Białorusirncokolwiek może tu pomóc?
– Nie sądzę, by Białoruś przy obecnej władzy miała na tenrntemat inne zdanie niż Rosja. Głównych dokumentów w kwestii obławy augustowskiejrnz pewnością trzeba jednak szukać w Moskwie, a jak wspomniałem, bez zgody władzrnpolitycznych Rosji bardzo trudno tego typu rzeczy osiągać.
Ale przecieżrnujawnienie przez Rosję listy zabitych podczas obławy i miejsca ich spoczynkurnmogłoby zostać odebrane jako ludzki gest wobec bliskich ofiar.
– Z pewnością. Ale pamiętajmy, że ujawnienie takichrndokumentów to otwarcie pewnej szczeliny, w którą mogłyby się wedrzeć działaniarnpolskie. Jeśli oni mają wiedzę, gdzie spoczywają ofiary, to na pewno mająrnjakieś dokumenty. Jeżeli je posiadają, to należałoby żądać ich ujawnienia,rnczego mogą chcieć uniknąć, gdyż w tych dokumentach mogą być jeszcze jakieś innernrzeczy, bardzo istotne dla całego śledztwa. Dlatego humanitaryzm w takichrnzasadach polityki rosyjskiej nie odgrywa żadnej większej roli, w ich azjatyckimrnsposobie politykowania te kryteria nie są istotne.
To co nam pozostaje?rnJesteśmy bezradni?
– Oczywiście trzeba naciskać Rosjan, mówić jasnym głosem,rnsłyszanym również na zewnątrz, i dokonywać takich działań poszukiwawczych irndokumentacyjnych, które są możliwe na gruncie polskim. Łącznie z działaniamirnzwiązanymi z upamiętnieniem tych ofiar, bo to jest niezwykle ważne nie tylkorndla tego regionu, ale i dla całej pamięci historycznej Polaków. Jeśli Rosjaniernprowadzą kłamliwą politykę historyczną w tym zakresie, to my powinniśmyrnprowadzić politykę historyczną prawdziwą. Nie tylko w takim znaczeniu, żernprawdę zna wąska grupa historyków, lecz dbać o ciągłe upamiętnianie tejrnzbrodni.
Dziękuję za rozmowę.
rnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrnrn
Piotr Czartoryski-Sziler/Nasz Dziennik
