1. Dlaczego Polska miałaby pomagać Ukrainie albo jakiemukolwiek innemu państwu?
2. Dlaczego lobbowanie za wstąpieniem Ukrainy do UE oznacza “pomoc”?
3. Dlaczego w widocznym i oczywistym przypadku konfliktu sił wewnątrz Ukrainy, używa się określenia pomóc Ukrainie? Znaczy komu? Jednej części sporu?
4. O ile mniej pieniędzy z UE Polska otrzymałaby gdyby znalazła się w niej Ukraina?
5. Czy istnieje konflikt interesów między Rosją a tą częścią Ukrainy, która chce jej włączenia do UE? Jeśli tak, to czy politycy polscy jeżdżący na Ukrainę działają na szkodę interesów Rosji? Jeśli tak, to czy nasze relacje z Rosją mają dla nas znaczenie, co możemy zyskać a co stracić?
6. Czy Ukraina w UE będzie propolska czy antypolska? Czy mamy pewność co do tego przyszłego stanowiska państwa ukraińskiego? A jeśli nie mamy tej pewności to czy słusznie robimy interweniując na majdanie?
7. Czy dobrą jest interwencja w wewnętrzne sprawy drugiego kraju,polegająca na udziale czołowych polityków obcego państwa w demonstracjach antyrządowych? Czy przywódca niemieckiej partii SPD albo frakcji chadeckiej z Bundestagu, dobrze zrobi jeśli przyjedzie za 10 lat na demonstrację Ruchu Autonomii Śląska zorganizowaną w celu oderwania Śląska od RP? Przecież sami dajemy wzór.Nasz apel do polskich polityków posługujących się na kijowskim Majdanie hasłami banderowskimi:
Gdy za kilka miesięcy będziecie czcić ofiary OUN-UPA i potępiać ukraińskich nacjonalistów, nie zdziwcie się, że u dużej części osób do których wykrzykiwaliście hasło „Sława Ukrainie!” wywoła to niezrozumienie lub szok. Zdecydujcie się, chcecie pojednania europejskich demokratycznych wartości z „bohaterską przeszłością” Ukraińskiej Powstańczej Armii czy też nie?
Niewątpliwie rozłamowcy Bandery i ich spadkobiercy nie są dobrym wyborem
dla Polski. Polacy mieli by płaszczyznę porozumienia ze zwolennikami linii
pułkownika Melnika w znacznej części wymordowanymi przez Banderowców.
Ten nurt jest silny na emigracji .
jak ma się kilku wrogów to trzeba wybrać tego najgroźniejszego.
Zakładają że prawy sektor albo swoboda chcą odzyskać Przemyśl albo nawet ,,stary ukraiński gród Kraków\” to dużo wody w Bugu upłynie zanim będą nam w stanie zagrozić, w przeciwieństwie do Rosji.
Fajnie byłoby się do gadać z Rosją jak sugeruje nie śmiało np Ruch Narodowy, albo z Niemcami jak by chcieli PO i inni pogrobowcy UW tylko że te państwa nie widzą w nas partnera.
Gdzie szukać sojuszników w małych państewkach grupy wyszehradzkiej, u skandynawskich homosiów, w nastawionym na Azję Płd-Wsch USA o UE nie pisze bo to nie jest żaden gracz, albo jest przedłużeniem polityki Berlina
Geopolityka jest nie ubłagana, rozumieją toi nawet fanatyczni banderowcy którzy wroga nr1 widzą w Rosji.O Wołyniu zapominać nie trzeba, i nie trzeba krzyczeć sława Ukr…, ale Majdan trzeba wspierać, bo silna Ukraina to dla nas jedyny potencjalny sojusznik.
Geopolityka, rzeczywiście jest nieubłagana, pod warunkiem, że istniejemy jeszcze jako geopolityczny podmiot. By być takim podmiotem musimy być zintegrowaną wspólnotą narodową, tak jak Rosjanie, Niemcy, Ukraińcy (przynajmniej ta ich część, która dziś triumfuje) czy Litwini. Zbyt często delegitymizowaliśmy się jako naród właśnie pod pretekstem \”nieubłaganej geopolityki\”. Druga sprawa, to możemy sobie wspierać dowoli kogokolwiek bądź, zważywszy na nasz obecny status ewentualnemu beneficjentowi ani to nie zaszkodzi, ani nie pomoże. Przede wszystkim musimy się \”ogarnąć\” w Polsce. Dokonać tego możemy tylko na gruncie \”nacjonalizmu\” czyli zwykłego patriotyzmu ufundowanego na zasadach narodowej solidarności.
Mądre słowa, z którymi się w pełni zgadzam i dla tego pisze o tym żeby nie zapominać o Wołyniu itd albo narodowej solidarność.Dla mnie jedno z drugim się nie wyklucza.
A pisząc o wspieraniu aspiracji triumfującej części Ukraińców nie ma na myśli Radzia czy całującego Julkę w rączkę europosła tylko solidarność narodu Polskiego z Ukraińskim, która może być gruntem pod przyszły polityczne ,,Entente cordiale\” które wcale nie musi opierać się na zapominaniu o przeszłości i naszej mniejszości a nawet nie może opierać się, bo widać w społeczeństwie coraz wyraźniejszy sprzeciw wobec krzyczenia na majdania przez naszych polityków ,,Sława ukr….\” oni jeszcze tego i nie rozumieją i rządzi nimi trumna Giedroycia, ale coraz więcej ludzi to oburza.
Moje zdanie jest takie że nawet w UE można istnieć jako podmiot geopolityczny, niestety nasze elity są zakompleksione i we wszystkim liczą na UE albo USA.
Widzę, że rzeczywiście w większości się zgadzamy. Wydaje mi się tylko, że ,,Entente cordiale\” w przypadku Ukrainy może być niebezpieczny właśnie, ze względu na owo \”cordiale\”. Na obecnym etapie proponowałbym zwykłe \”entente\”, nie będziemy musieli silić się na serdeczności gdy oni będą wymachiwać czerwono-czarnymi szmatami 😉
no zgadzam się To hipotetyczne entente+społeczeństwo obywatelskie na ukr mogło by być punktem wyjścia do dyskusji wewnatrzukraińskiej, nad czerwono-czarnym sztandarem bo my sami im naszej narracji w tym temacie nie narzucimy.
Natomiast należy walczyć z naszymi politykami i pseudoelitami które sięgają po tego typu symbolikę, uzasadniającymi to geopolityką.Pozdrawiam
Siedem pytań o Ukrainę
1. Dlaczego Polska miałaby pomagać Ukrainie albo jakiemukolwiek innemu państwu?
2. Dlaczego lobbowanie za wstąpieniem Ukrainy do UE oznacza “pomoc”?
3. Dlaczego w widocznym i oczywistym przypadku konfliktu sił wewnątrz Ukrainy, używa się określenia pomóc Ukrainie? Znaczy komu? Jednej części sporu?
4. O ile mniej pieniędzy z UE Polska otrzymałaby gdyby znalazła się w niej Ukraina?
5. Czy istnieje konflikt interesów między Rosją a tą częścią Ukrainy, która chce jej włączenia do UE? Jeśli tak, to czy politycy polscy jeżdżący na Ukrainę działają na szkodę interesów Rosji? Jeśli tak, to czy nasze relacje z Rosją mają dla nas znaczenie, co możemy zyskać a co stracić?
6. Czy Ukraina w UE będzie propolska czy antypolska? Czy mamy pewność co do tego przyszłego stanowiska państwa ukraińskiego? A jeśli nie mamy tej pewności to czy słusznie robimy interweniując na majdanie?
7. Czy dobrą jest interwencja w wewnętrzne sprawy drugiego kraju,polegająca na udziale czołowych polityków obcego państwa w demonstracjach antyrządowych? Czy przywódca niemieckiej partii SPD albo frakcji chadeckiej z Bundestagu, dobrze zrobi jeśli przyjedzie za 10 lat na demonstrację Ruchu Autonomii Śląska zorganizowaną w celu oderwania Śląska od RP? Przecież sami dajemy wzór.Nasz apel do polskich polityków posługujących się na kijowskim Majdanie hasłami banderowskimi:
Gdy za kilka miesięcy będziecie czcić ofiary OUN-UPA i potępiać ukraińskich nacjonalistów, nie zdziwcie się, że u dużej części osób do których wykrzykiwaliście hasło „Sława Ukrainie!” wywoła to niezrozumienie lub szok. Zdecydujcie się, chcecie pojednania europejskich demokratycznych wartości z „bohaterską przeszłością” Ukraińskiej Powstańczej Armii czy też nie?
Niewątpliwie rozłamowcy Bandery i ich spadkobiercy nie są dobrym wyborem
dla Polski. Polacy mieli by płaszczyznę porozumienia ze zwolennikami linii
pułkownika Melnika w znacznej części wymordowanymi przez Banderowców.
Ten nurt jest silny na emigracji .
tagore
????????????????
????????????????
jak ma się kilku wrogów to trzeba wybrać tego najgroźniejszego.
Zakładają że prawy sektor albo swoboda chcą odzyskać Przemyśl albo nawet ,,stary ukraiński gród Kraków\” to dużo wody w Bugu upłynie zanim będą nam w stanie zagrozić, w przeciwieństwie do Rosji.
Fajnie byłoby się do gadać z Rosją jak sugeruje nie śmiało np Ruch Narodowy, albo z Niemcami jak by chcieli PO i inni pogrobowcy UW tylko że te państwa nie widzą w nas partnera.
Gdzie szukać sojuszników w małych państewkach grupy wyszehradzkiej, u skandynawskich homosiów, w nastawionym na Azję Płd-Wsch USA o UE nie pisze bo to nie jest żaden gracz, albo jest przedłużeniem polityki Berlina
Geopolityka jest nie ubłagana, rozumieją toi nawet fanatyczni banderowcy którzy wroga nr1 widzą w Rosji.O Wołyniu zapominać nie trzeba, i nie trzeba krzyczeć sława Ukr…, ale Majdan trzeba wspierać, bo silna Ukraina to dla nas jedyny potencjalny sojusznik.
Geopolityka, rzeczywiście jest nieubłagana, pod warunkiem, że istniejemy jeszcze jako geopolityczny podmiot. By być takim podmiotem musimy być zintegrowaną wspólnotą narodową, tak jak Rosjanie, Niemcy, Ukraińcy (przynajmniej ta ich część, która dziś triumfuje) czy Litwini. Zbyt często delegitymizowaliśmy się jako naród właśnie pod pretekstem \”nieubłaganej geopolityki\”. Druga sprawa, to możemy sobie wspierać dowoli kogokolwiek bądź, zważywszy na nasz obecny status ewentualnemu beneficjentowi ani to nie zaszkodzi, ani nie pomoże. Przede wszystkim musimy się \”ogarnąć\” w Polsce. Dokonać tego możemy tylko na gruncie \”nacjonalizmu\” czyli zwykłego patriotyzmu ufundowanego na zasadach narodowej solidarności.
Mądre słowa, z którymi się w pełni zgadzam i dla tego pisze o tym żeby nie zapominać o Wołyniu itd albo narodowej solidarność.Dla mnie jedno z drugim się nie wyklucza.
A pisząc o wspieraniu aspiracji triumfującej części Ukraińców nie ma na myśli Radzia czy całującego Julkę w rączkę europosła tylko solidarność narodu Polskiego z Ukraińskim, która może być gruntem pod przyszły polityczne ,,Entente cordiale\” które wcale nie musi opierać się na zapominaniu o przeszłości i naszej mniejszości a nawet nie może opierać się, bo widać w społeczeństwie coraz wyraźniejszy sprzeciw wobec krzyczenia na majdania przez naszych polityków ,,Sława ukr….\” oni jeszcze tego i nie rozumieją i rządzi nimi trumna Giedroycia, ale coraz więcej ludzi to oburza.
Moje zdanie jest takie że nawet w UE można istnieć jako podmiot geopolityczny, niestety nasze elity są zakompleksione i we wszystkim liczą na UE albo USA.
Widzę, że rzeczywiście w większości się zgadzamy. Wydaje mi się tylko, że ,,Entente cordiale\” w przypadku Ukrainy może być niebezpieczny właśnie, ze względu na owo \”cordiale\”. Na obecnym etapie proponowałbym zwykłe \”entente\”, nie będziemy musieli silić się na serdeczności gdy oni będą wymachiwać czerwono-czarnymi szmatami 😉
no zgadzam się To hipotetyczne entente+społeczeństwo obywatelskie na ukr mogło by być punktem wyjścia do dyskusji wewnatrzukraińskiej, nad czerwono-czarnym sztandarem bo my sami im naszej narracji w tym temacie nie narzucimy.
Natomiast należy walczyć z naszymi politykami i pseudoelitami które sięgają po tego typu symbolikę, uzasadniającymi to geopolityką.Pozdrawiam
narracji złe słowo, raczej nie dotrzemy z prawdą historyczną
Tak, na razie to im udaje się narzucić nam swoją wizję, a przynajmniej symbolikę czy frazeologię, która została \”odczarowana\”. Pozdrawiam!