Porozumienie z Rosja to niełatwy temat. Obecna władza posadzana ( być może słusznie) o alergie na Rosje buduje podwaliny pod takie porozumienie. Na warunkach rosyjskich jest ono dla nas nie do przyjecia, jeśli zmniejszymy nasza zależność od dostaw gazu a zwłaszcza ropy ( tu jesteśmy dla Rosji bardzo ważnym ale zaniedbywanym klientem ) to może (ale niekoniecznie ) takie porozumienie będzie możliwe. 50 mln ton ropy to dużo , aż dziw bierze że Rosja to lekceważy , może i przyjdzie czas że zaczna tego żałować.
To Polska musi straszyć litwinów i ukrainców, a teraz jakoś wszystko na odwrót, co jest zupełnie bez sensu, gdyby takie litwini naprawdę baliby się ruskich, to zrobiliby wszystko, czego ich Polacy tylko poprosiliby.
Fakt, cos tu nie gra. Mialem nadzieje, ze Ruskie przyczynia sie do pogodzenia sie Litwinow i Polakow. Ale relacjami polsko-litewskimi zawladnela krzykliwa mniejszosc. W relacjach ludzkich jest o wiele lepiej. Ostatnio Litwini coraz bardziej odkrywaja wspolna z Polakami przeszlosc. W dolnym zamku wilenskim otworzono nowe muzeum. Jest wszystko o litewsko-polskiej Rzeczpospolitej. Zadnych zaklaman nie ma. Tez w drugim muzem po drugiej stronie katedry jest muzeum Litwy, gdzie jest cale mnostwo dokumentow w jezyku polskim, ktory uzywala magnateria litewska. W porownaniu do Ukrainy Litwa nie zaklamuje i nie usuwa na sile sladow wspolnego panstwa. Z Ukraina jest natomiast odwrotnie. Na Ukrainie niszczy sie wszystko, co ma zwiazek z polskoscia, z dawna Rzeczpospolita. A rzad Polski z rzadem Ukrainy graja na wielkich przyjaciol, podczas, gdy ludzie w Polsce sa wsciekli na banderyzm i ze rzad Polski nic z tym nie robi. Rowniez na Bialorusi jest sporo odrestaurowanych muzeow, dworkow, zameczkow z czasow Rzeczpospolitej, gdzie dawne zwiazki z Polska nie sa zatajane ani niszczone.
Zreszta czy trzeba straszyc? Konsekwentnie i stanowczo i wytrwale rzadac swojego ale jednoczesnie tez w koncu zaakceptowac, ze miedzy dawna Rzeczpospolita nie ma znaku rownosci z Polska. Rzeczpospolita to byla Korona Polska (z Ukraina) plus Wielkiego Ksiestwo Litewskie (z Bialorusia). I o ile Lwow jest niezaprzeczalnie polskim miastem, tak Wilno zawsze bylo stolica Wielkiego Ksiestwa Litewskiego (poza krotkim okresem w II RP). Litwa i Ukraina to nieporownywalne przypadki. O ile Litwini razem z Polakami trzymali te panstwo Rzeczpospolita, to ukrainscy Rusini tylko burdy i powstania wszczynali i je niszczyli. Dopoki bedzie sie wrzeszczec Wilno do Polski, dopoty beda tarcia z Litwinami.
Rozumiem, ze to moze bolec, bo Wilno jest przepiekne, wciaz tam mowi sie tez po polsku. Ma niepowtarzalny klimat. To chyba jedyne miasto, gdzie mozna poczuc wielonarodowy i wieloreligijny klimat naszej wspolnej dawnej Najjasniejszej Rzeczpospolitej. Uwielbiam Wilno. Ale dobrze, ze jest w Litwie znow. W Polsce byloby to tylko prowincjonalne miasto. Tak jest znow stolica. Tak lepiej dla niego samego. A Rzeczpospolita zawsze miala dwie stolice Krakow (pozniej Warszawe) i Wilno.
Strasznie dużo tekstu, jedynie Jelcyn chciał dogadać się z Polską co do kontynuacji sojuszu w niezbyt zdecydowany sposób na zasadzie “Królestwa Kongresowego”. W oczach rosyjskich polityków polskie społeczeństwo jest niekompatybilne z “rosyjskim duchem” i stąd taki dystans świadomie utrzymywany w stosunku do Polski.
Gdzie ja napisałem o “sojuszu” i dlaczego niezgodnie z prawdą przypisuje mi Pan słowa, pod którymi się nie podpisałem?
Owszem, Rosja nie uważa Polski za część “russkiego mira” i pod tym względem ma do nas dystans, więc każdą politykę opartą o założenie, że Putin chce tu wysłać wojska, uważam za z gruntu głupią. Postuluję tylko zmianę tego zasadniczego założenia, a nie żaden “sojusz”. Od Rosjan też nie wymagam wyrozumiałości dla polskiej racji stanu, Rosja to Rosja, a Polska to Polska i nie ma powodu, byśmy sobie padali w ramiona, bo chyba nie na tym polega polityka.
Słowo sojusz użyłem w związku z propozycją Jelcyna. Jak na razie Moskwa nie chce się z nami układać i poczucie bezpieczeństwa Polski może się okazać złudne. Jest artykuł Portnikowa na espresso ,którego kawałek nawiązujący do Pana tekstu zacytuję :”У цій ситуації Україні неминуче доведеться вибирати, з ким їй бути – із Парижем, Берліном, Брюсселем і Мадридом – або з Будапештом, Варшавою і Братиславою. Так, я забув додати: і Москвою. Звичайно ж, “і Москвою” .”
Przed nami niedługo inauguracja budowy sojuszu międzymorza pod przewodem Ukrainy,
czy jest coś ciekawszego?
Uważam, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, iż Rosja nie ma w Polsce żadnych interesów, których gotowa by była bronić przy użyciu armii. Natomiast brak sojuszu to nie to samo, co wrogość. Wcale nie oczekiwałbym od Moskwy tego, że nam coś takiego zaoferuje, a brak takiej oferty nie oznacza od razu dążenia do wojny z nami. Jeśli zaś jakiemuś politologowi wydaje się, że Ukraina może w tej chwili cokolwiek “wybierać”, to znaczy, że jest to nie do końca poważna postać. Nikt, poza prezydentem Polski, nie traktuje tego państwa serio, staje się ono coraz większym problemem, a jego rozwiązanie na pewno nie zapadnie w Kijowie. Ukraińcy wykazali się jeszcze większą głupotą polityczną, niż Polacy w przeszłości.
Ukraińscy politycy patrzą z nieco innej perspektywy niż my i jak to nieźle opisała Alona Hetmańczuk
opisując stosunki Ukraińsko Niemieckie. Niewątpliwie nie widzą ,że stoją na wycieraczce przed drzwiami ,mają przekonanie co do doskonałych perspektywach otwartych przed Ukrainą. A konsekwencje ich działań mogą niezależnie od ich efektów końcowych i naszej oceny być dla Polski poważnym problemem.
Niewielu jest w Polsce gotowych przyjąć do wiadomości wrogą polskim interesom politykę Kijowa
,która nie długo może się stać realem.
Tagore odwraca kota ogonem. Przecież to zależny od USA rząd III RP wykazuje inicjatywę w zrywaniu stosunków. Wymieńmy: wydalanie dziennikarzy (Rosja tylko odpowiedziała), sankcje (Polska należy od awangardy zwolenników wojny na sankcje), karmienie przez Wyborczą społeczeństwa tekstami o “rosyjskiej ośmiornicy” która “oplata świat” albo przez Niezależną “separatystami, którzy roznoszą wszy” – celują w tym o dziwo ludzie na co dzień walczący z tzw. mową nienawiści! Opinię publiczną w Polsce doprowadzono do myślenia w kategoriach Putin=Hitler (z którym jak wiadomo lepiej się nie układać) — przecież nie po to tworzy się taki grunt aby oczekiwać gestu ze strony niedoceniającej niby nas Rosji. Jeśli jakiś obywatel III RP odrzuca retorykę wojenną to ściąga na siebie oskarżenia o rosyjską agenturalność. Wyjazd do Moskwy albo na Krym z marszu staje się podejrzany itd. Ciekaw jestem w JAKI SPOSÓB Rosja miałaby wyrazić wolę układania z Polską skoro w Polsce sama wola rozmowy z Rosją oznacza śmierć polityczną i medialną. Być może gdyby Rosja oddała Ukrainie Krym, Chodorkowskiego uczyniła prezydentem, przeprosiła pana Sorosa, a przypominanie o historycznych zbrodniach Rosji uczyniła rutynowym programem wizyt na wysokim szczeblu (ciekawe, że od Ukrainy nie wymagamy tego) itp. — to wówczas rząd III RP byłby gotów do rozmów. To są warunki w sposób oczywisty NIEWYKONALNE.
Proszę nie żartować z tym Jelcynem. Jelcynowi nie zależało na Krymie (był o tę kwestie pytany), a za jego rządów reformy w Rosji robili amerykańscy “doradcy”. Wówczas to Rosja straciła kontrolę nad rosyjskim bankiem centralnym i WIĘKSZOŚCIĄ rozkradanej (przez ludzi umocowanych na Zachodzie) gospodarki. Przypisywać wiecznie pijanemu Jelcynowi jakieś przemyślane strategie to po prostu lunatykowanie. Obecny porządek geopolityczny był KONSEKWENTNIE forsowany od lat 70 przez amerykańską (globalistyczną) agenturę w bloku sowieckim. To dlatego dzieci elit PRL jeżdziły na stypendia na Zachód, a “kabareciarze” w rodzaju Laskowika czy Pietrzaka dostali zielone światło na rzeczy za które kilka lat wcześniej szło się do lochu. Z resztą śmierć takich osób jak Popiełuszko świadczy o tym, że nie każdy miał prawo bawić się w antykomunizm. Nawiasem…. polecam prace prof.A.Suttona opisujacego jak Wall Street komunizm wcześniej budowało. Jest to jedna wielka ustawka forsowana przez zorganizowane mafie.
krótko: marionetkowy Jelcyn nie mógł na poważnie proponować Polsce żadnego sojuszu. Pan Tagore albo opacznie zrozumiał pewne dyplomatyczne wypowiedzi albo w ogóle trafił na moment w którym Jelcyn akurat wychodził z kilkudniowego cugu.
Polityka to gra interesów, a nie filantropia i tego polskie elity muszą się nauczyć najbardziej i najszybciej. A czy będzie to polityka związana na sojuszu z Rosją, czy Litwą i Ukrainą to jest mniej ważne grunt, żeby realizować polską rację stanu, a nie UE, USA czy Rosji itp, itd. Jedna i druga strategia nie byłaby łatwa, gdyż ma swoje zagrożenia i szanse, co nie znaczy, że nie jest warta ryzyka. A sojusznika/ partnera zawsze można zmienić…jeśli tylko, będzie nam się to opłacać.
Ruskie zawsze z nami w ciula grali, wciaz graja i beda grac. Nie widze tu zadnej innej opcji. Jest jasne, ze Rosjanom, Niemcom i Austriakom, zaborcom Rzeczpospolitej, udalo sie te nacjonalizmy na Litwie a w szczegolnosci na Ukrainie wzniecic i dalej Niemcy i Rosja graja na ta sama nute, bo oba panstwa boja sie odrodzenia Rzeczpospolitej i zrobia wszystko, zeby do tego nie doszlo. Zapominamy przy tym, ze w samej Polsce przed I wojna swiatowa wzroslo znaczenie polskiego nacjonalizmu. Nie tylko litewski czy ukrainski nacjonalizm byl kontraproduktywny ale rowniez polski. Czego przykladem jest sam Dmowski. To dzieki jego specjalista Polska okazala sie frajerem w Rydze i oddala Rosji bolszewickiej Minsk bialoruski i tereny za nia, mimo, ze tereny te byly zajete przez Wojsko Polskie. Przez tych polskich nacjonalistow i Dmowskiego zostawilismy u bolszewikow ponad 1,5 miliona Polakow i jeszcze wiecej Bialorusinow, ktorzy nie dopuszczali mysli, ze Bialorus moze byc poza Polska. Zdradzilismy nam najblizszych Bialorusinow w imie polskiego nacjonalizmu. Sowjeci potem zgladzili co najmniej pol miliona z tych Polakow. Wielu Bialorusinow uznalo to za zdrade Polski wobec Bialorusi i maja to za zle Polsce.
Pan Skalski tez popelnia ten blad. Pisze o odbudowie wielkiej Rzeczpospolitej a wiec Polski od morza do morza. I to jest wlasnie to, co zraza Litwinow i Rusinow. Stawianie znaku rownowsci miedzy dawna Rzeczpospolita a Polska. Pojmowanie Rzeczpospolitej jako Polski. Robiac tak stawiamy poza nawias Litwe, Bialorus i Ukraine. (Jaka Polska od morza do morza? Nigdy takiej nie bylo? To Litwa byla od morza do morza. I to tez na krotki czas, kiedy wielki ksiaze litewski podbil tereny nad Morzem Czarnym wokol dzisiejszej Odessy i wcielil je do Wielkiego Ksiestwa Litewskiego).
To blad. Polska zawlaszcza sobie cala historie Rzeczpospolitej a potem sie dziwi, ze taka Ukraina bierze banderowskich mordercow za swoich bohaterow. Skoro Rosja biala potem bolszewicka, potem Niemcy tak skutecznie wprowadzili na szowinizm litewski, ukrainski, to potrzebna tam jest teraz praca od podstaw, pokazujaca, ze Litwa, Bialorus i Ukraina tez sa spadkobiercami dawnej Rzeczpospolitej. Straszeniem (Litwy) i popuszczaniem w sprawach banderyzmu (Ukraina) nic tam nie uzyskamy. Tu potrzebna sa wspolne projekty. Nie jakas tam brygada polsko-litewsko-ukrainska. Ale wspolny film Polski, Litwy, Ukrainy, (idealnie jeszcze Bialorusi, choc teraz to niemozliwe) na przyklad o zwyciestwie wojsk polskich i litewskich pod wodza wielkiego hetmana litewskiego Konstantego Ostrogskiego (Rusina!!!! Spoczywajacego do dzis w Kijowie w Lawrze Pieczerskiej) pod Orsza w 1514 roku nad Moskwa. Jest tak wiele tematow, gdzie wspolny wysilek oreza polskiego, litewskiego i rusinskiego przynosil dla tejze Rzeczpospolitej wspolne zwyciestwa. Ale u nas zamiast tego kreci sie jakies gnioty typu Smolensk i marnuje pieniadze na rzeczy, ktore tylko doluja narod. Zamiast o zwyciestwach, to tylko o porazkach i wtopach. Ruskie i Niemce tylko sie ciesza patrzac na ta nasze nieporadnosc i glupote.
P.S. Sama nazwa Kresy Wschodnie jest juz dosc wkurzajaca. Nie mowi sie przeciez Kresy Zachodnie, Kresy Poludniowe czy Polnocne. To nie Kresy. To Litwa i Rus bedace kiedys tak jak Korona Polska skladowymi Rzeczypospolitej. Dopoki sami z tym porzadku nie zrobimy i nie wyprostujemy tego nazewnictwa w Polsce, dopoty bedziemy mieli nieporozumienia i bedziemy mieli mity typu jak Polska od morza do morza.
na pewno więcej robią niż Unia Europejska i NATO :). Wbrew papce propagandowej Zachodu, tzw. “międzymorze” to tylko pas proamerykańskich wasali otwierających front wojskowy, a na płaszczyźnie politycznej i społecznej to tylko republiki związkowe Unii Europejskiej czyli kraje tylko z nazwy. Rosja przeciwsatwiająca się Unii Europejskiej i NATO może Europie Wschodniej dać do ręki atut negocjacyjny. Dobrze rozgrywa to na przykład Orban. Powyciąga z obu stron ile się da. Tak buduje się niezależność.
no to jest naciąganie i to mocne – bo ani Orban nie jest niezależny ( no może ma ze dwa oczka w łańcuchu więcej – ale jest w 100% zależny od Niemiec pod względem gospodarczym ), ani na płaszczyźnie politycznej nie jesteśmy w stanie wykorzystać konfliktu UE- Fr ( bo jesteśmy za mali aby być samodzielnym graczem ), ani nie mamy wielkiego ( pewnie mamy żaden ) wpływu na to czy wojna USA ( NATO) – Fr wybuchnie – a jeżeli wybuchnie – to i tak będzie się toczyć min. na naszym terytorium. Jedyną naszą szansą jest zawarcie silnych sojuszy z państwami naszego regionu i w ramach takiego sojuszu szukanie niezależności – i tylko taki organizm może asertywnie negocjować z każdym ( taki poziom Turcji – żadne mocarstwo – ale lokalnie trzeba się z nimi liczyć ). Tylko silny sojusz pozwoli również na powstrzymanie tego co mamy teraz – czyli sprytnego rozgrywania przez siły zewnętrzne wszelkich animozji pomiędzy krajami Europy środkowej i południowej. i na koniec – o tym jak łatwo się przebiegunować i zmienić układ pokazuje przykład Ukrainy – bez wojny nie da rady – to jako memento dla tych zmieniających świat przed kompem.
Dla Polaka to Kresy, ponieważ leżą na historycznych kresach Rzeczpospolitej, natomiast Rzeczpospolita było to państwo POLSKIE, tzn. zdominowane przez Polaków. Miasta zakładali Polacy, w bitwach walczyli Polacy itd. Owszem, było dużo mniejszości etnicznych, ale bez ambicji kulturalnych i państwowych. Dopiero od końca XIX wieku na siłę tworzy się na tym obszarze jakieś narody, ze szczególnie kuriozalnym “narodem ukraińskim”. Na zachodzie nie było kresów, bo tam była polska kolebka o dużej gęstości zaludnienia i wyraźnej, stabilnej granicy. Po prostu nie rozumiesz, nie czujesz pojęcia “kresy”.
Polska rzadzi obecnie agentura amerykanska=Duda, Kaczynski, Waszczykowski, Macierewicz w razie potrzeby swojego amerykanskiego mocodawcy rzuca Polakow nawet na Rosje by wywolac lokalna wojne z Rosja o ile amerykanski hegemon da im takie polecenie.
W momencie gdy potencjal wojskowy Chin moze przewyzszyc potencjal amerykanski juz w perspektywie 8-12 lat, gdy w perspektywie 20 lat regionalna potega moga stac sie Indie etc uklad o ktorym caly czas w Polsce sie gada ( Rosja, NIemcy a pomiedzy Polska) staje sie coraz bardziej nieaktualny.
USA szykuja sie do gotowosci wojennej w sprawie Chin ( by byc gotowym by wojna wybuchla) i szukaja krajow wasalnych ( juz znalezli ukraine i Polske) ktore by w jakims stopniu zwiazaly Rosje na polecenie Washingtonu oczywiscie kosztem olbrzymich zniszczen tych krajow i kosztem setek tysiecy zabitych. Trzeba pamietac ze NaTo juz w latach 80-tych planowalo zdetonowanie dziesiatek bomb atomowych w Polsce by zatrzymac potencjalny drugi rzut wojsk ZSSR wiec to nic nowego.
Rosja nie jest imperialna Rosja Carska, nie jest tez bylym Zwiazkiem radzieckim-straszenie Rosja jest na polecenie USA. W Polsce nie ma mniejszosci rosyjskiej, Rosja nie potrzebuje niczego od Polski. Rosja potrzebuje spokoju na swoich granicach a zajecie Krymu ( 70 procent ludnosci to Rosjanie a czesc pozostalych 30 procent tez woli Rosje) bylo geopolityczna koniecznoscia i sprawiedliwoscia.
Polska chce się zbroić, realizując- jako najbardziej zaufany i największy na wschodniej flance NATO sojusznik Stanów Zjednoczonych- amerykańską politykę globalnej hegemonii.
Tylko czy polskie elity polityczne biorą pod uwagę fakt; co się stanie jeśli ich protektor zacznie bankrutować, pochłaniając świat w odmętach ekonomicznego chaosu i wojen?
Czy my jako kraj musimy zostać przez kogokolwiek zaatakowani aby wraz z upadającym światowym imperium pójść jego śladem?
To, że globalny hegemon- jeśli nie wywoła jakiegoś spektakularnego konfliktu na skalę światową- zbankrutuje, jest tylko kwestią czasu. A więc my, jako kraj powiązany bardzo ścisłymi relacjami finansowymi, gospodarczymi, wojskowymi i politycznymi z Zachodem, zostaniemy wraz z nim wciągnięci w otchłań, jest więcej niż prawdopodobne.
I wcale nie muszą tu spadać bomby, ani nastąpić inwazja jakiś wrogich nam armii, aby osiągnąć podobny skutek. Wystarczy, że zostaną nam odcięte dostawy gazu, aby doprowadzić do ruiny polską gospodarkę, a większą część gospodarstw domowych pozbawić ogrzewania.
Wyobraźmy sobie ile przedsiębiorstw jest uzależnionych od dostaw gazu i co się z nimi stanie, gdy jego dopływu zostaną pozbawione. Wyobraźmy sobie również miliony rodzin żyjących w blokach, gdzie głównym źródłem energii jest gaz. Czy rodziny te będą mogły sobie ugotować posiłek, czy też ogrzać swoje mieszkania gdy nie będzie gazu?
Ktoś może odpowiedzieć, że jest jeszcze alternatywne źródło energii, którą jest energia elektryczna. Tylko, że już w chwili obecnej, dzięki polityce prowadzonej przez ostatnie ćwierćwiecze przez nasze postsolidarnościowe elity polityczne, produkcja energii elektrycznej nie wystarcza na bieżące potrzeby kraju.
Więc co dalej?
No tak mamy przecież potężne zasoby węgla, który możemy dostarczyć elektrownią aby w ten sposób zwiększyć produkcję prądu, tylko że jednocześnie trzeba by było wybudować kolejne elektrownie, a to trwać będzie jakiś czas i do tego kosztuje, bo nic nie ma w kapitalizmie za darmo. Oczywiście jest to tylko jeden problem, bo kolejnym są linie przesyłowe, które również wraz z budową nowych elektrowni i zwiększonym zapotrzebowaniem na energię elektryczną trzeba by było rozwinąć, a to są kolejne pieniądze i czas.
Powiedzmy, że w ciągu pięciu lat udałoby się uzupełnić brakującą ilość energii, tylko w jaki sposób tą pięciolatkę przeżyłoby społeczeństwo, szkoły, przedszkola, szpitale, administracja publiczna itd.
Pięć lat drastycznego niedoboru energii, to śmierć milionów ludzi, to upadek gospodarki i paraliż państwa.
I to jest realny problem jaki pojawiać się już zaczyna w obliczu konfrontacyjnej linii politycznej z Rosją, a nie zagrożenie militarne z jej strony.
Wystarczy więc, że w wyniku jakiejś spektakularnej prowokacji doprowadzi się do konfliktu z Rosją, aby ona w odwecie zablokowała dostawy gazu do Polski i przez nasz kraj na Zachód.
Czy trzeba więc wojny na naszym terenie, aby osiągnąć taniej jeszcze bardziej tragiczny skutek zniszczenia kraju?
Dlatego też obecne elity polityczne, które pociąga z sznurki światowy hegemon, w imię dobra tego kraju, niech otworzą wreszcie oczy i zaczną myśleć w interesie tego kraju i jego obywateli, bo idąc dalej obecną drogą prowadzą one nas prosto ku krawędzi przepaści.
Dlatego też zamiast wydawać beztrosko wyciągnięte z naszych kieszeni setki miliardów dolarów na finansowanie nikomu nie przydatnego uzbrojenia i armię, niech raczej zmienią swoją politykę, zaś pieniądze ciężko wypracowane przez polskie społeczeństwo wydadzą zgodnie z jego życiowym interesem.
Jak wiadomo pierwsze ćwierćwiecze „wolnej” Polski okazało się w wielu dziedzinach jej totalną porażką i obyśmy nie byli zmuszeni iść dalej tą drogą klęsk, bo dla wielu milionów naszych rodaków- i dla nas samych- będzie to ostatnie ćwierć wieku przeżyte w tym kraju i w ogóle na tym świecie.
PS…
Relacje gospodarcze z Rosją powinny być źródłem naszych dochodów. A i tak, wbrew temu, co głosi polskojęzyczny PiS o naszej uległości wobec Rosji, jesteśmy najbardziej antyrosyjscy w regionie. Czechy, Słowacja, Węgry wcale nie chcą być z nami w jednym szeregu, robią interesy z Rosjanami i tylko to się dla nich liczy. ===== “Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur, ostał ci się ino sznur.” Stanisław Wyspiański ===== http://wps.neon24.pl.neon24.pl/post/116655,rusofob-to-patriota-czy-nieuk-i-idiota
Porozumienie z Rosja to niełatwy temat. Obecna władza posadzana ( być może słusznie) o alergie na Rosje buduje podwaliny pod takie porozumienie. Na warunkach rosyjskich jest ono dla nas nie do przyjecia, jeśli zmniejszymy nasza zależność od dostaw gazu a zwłaszcza ropy ( tu jesteśmy dla Rosji bardzo ważnym ale zaniedbywanym klientem ) to może (ale niekoniecznie ) takie porozumienie będzie możliwe. 50 mln ton ropy to dużo , aż dziw bierze że Rosja to lekceważy , może i przyjdzie czas że zaczna tego żałować.
Bełkot. w jakim sensie Rosja to “lekceważy”? Gdzie te “warunki rosyjskie”. To w końcu lekceważy czy stawia jako warunek?
To Polska musi straszyć litwinów i ukrainców, a teraz jakoś wszystko na odwrót, co jest zupełnie bez sensu, gdyby takie litwini naprawdę baliby się ruskich, to zrobiliby wszystko, czego ich Polacy tylko poprosiliby.
Fakt, cos tu nie gra. Mialem nadzieje, ze Ruskie przyczynia sie do pogodzenia sie Litwinow i Polakow. Ale relacjami polsko-litewskimi zawladnela krzykliwa mniejszosc. W relacjach ludzkich jest o wiele lepiej. Ostatnio Litwini coraz bardziej odkrywaja wspolna z Polakami przeszlosc. W dolnym zamku wilenskim otworzono nowe muzeum. Jest wszystko o litewsko-polskiej Rzeczpospolitej. Zadnych zaklaman nie ma. Tez w drugim muzem po drugiej stronie katedry jest muzeum Litwy, gdzie jest cale mnostwo dokumentow w jezyku polskim, ktory uzywala magnateria litewska. W porownaniu do Ukrainy Litwa nie zaklamuje i nie usuwa na sile sladow wspolnego panstwa. Z Ukraina jest natomiast odwrotnie. Na Ukrainie niszczy sie wszystko, co ma zwiazek z polskoscia, z dawna Rzeczpospolita. A rzad Polski z rzadem Ukrainy graja na wielkich przyjaciol, podczas, gdy ludzie w Polsce sa wsciekli na banderyzm i ze rzad Polski nic z tym nie robi. Rowniez na Bialorusi jest sporo odrestaurowanych muzeow, dworkow, zameczkow z czasow Rzeczpospolitej, gdzie dawne zwiazki z Polska nie sa zatajane ani niszczone.
Zreszta czy trzeba straszyc? Konsekwentnie i stanowczo i wytrwale rzadac swojego ale jednoczesnie tez w koncu zaakceptowac, ze miedzy dawna Rzeczpospolita nie ma znaku rownosci z Polska. Rzeczpospolita to byla Korona Polska (z Ukraina) plus Wielkiego Ksiestwo Litewskie (z Bialorusia). I o ile Lwow jest niezaprzeczalnie polskim miastem, tak Wilno zawsze bylo stolica Wielkiego Ksiestwa Litewskiego (poza krotkim okresem w II RP). Litwa i Ukraina to nieporownywalne przypadki. O ile Litwini razem z Polakami trzymali te panstwo Rzeczpospolita, to ukrainscy Rusini tylko burdy i powstania wszczynali i je niszczyli. Dopoki bedzie sie wrzeszczec Wilno do Polski, dopoty beda tarcia z Litwinami.
Rozumiem, ze to moze bolec, bo Wilno jest przepiekne, wciaz tam mowi sie tez po polsku. Ma niepowtarzalny klimat. To chyba jedyne miasto, gdzie mozna poczuc wielonarodowy i wieloreligijny klimat naszej wspolnej dawnej Najjasniejszej Rzeczpospolitej. Uwielbiam Wilno. Ale dobrze, ze jest w Litwie znow. W Polsce byloby to tylko prowincjonalne miasto. Tak jest znow stolica. Tak lepiej dla niego samego. A Rzeczpospolita zawsze miala dwie stolice Krakow (pozniej Warszawe) i Wilno.
Strasznie dużo tekstu, jedynie Jelcyn chciał dogadać się z Polską co do kontynuacji sojuszu w niezbyt zdecydowany sposób na zasadzie “Królestwa Kongresowego”. W oczach rosyjskich polityków polskie społeczeństwo jest niekompatybilne z “rosyjskim duchem” i stąd taki dystans świadomie utrzymywany w stosunku do Polski.
tagore
Gdzie ja napisałem o “sojuszu” i dlaczego niezgodnie z prawdą przypisuje mi Pan słowa, pod którymi się nie podpisałem?
Owszem, Rosja nie uważa Polski za część “russkiego mira” i pod tym względem ma do nas dystans, więc każdą politykę opartą o założenie, że Putin chce tu wysłać wojska, uważam za z gruntu głupią. Postuluję tylko zmianę tego zasadniczego założenia, a nie żaden “sojusz”. Od Rosjan też nie wymagam wyrozumiałości dla polskiej racji stanu, Rosja to Rosja, a Polska to Polska i nie ma powodu, byśmy sobie padali w ramiona, bo chyba nie na tym polega polityka.
Słowo sojusz użyłem w związku z propozycją Jelcyna. Jak na razie Moskwa nie chce się z nami układać i poczucie bezpieczeństwa Polski może się okazać złudne. Jest artykuł Portnikowa na espresso ,którego kawałek nawiązujący do Pana tekstu zacytuję :”У цій ситуації Україні неминуче доведеться вибирати, з ким їй бути – із Парижем, Берліном, Брюсселем і Мадридом – або з Будапештом, Варшавою і Братиславою. Так, я забув додати: і Москвою. Звичайно ж, “і Москвою” .”
Przed nami niedługo inauguracja budowy sojuszu międzymorza pod przewodem Ukrainy,
czy jest coś ciekawszego?
tagore
Uważam, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, iż Rosja nie ma w Polsce żadnych interesów, których gotowa by była bronić przy użyciu armii. Natomiast brak sojuszu to nie to samo, co wrogość. Wcale nie oczekiwałbym od Moskwy tego, że nam coś takiego zaoferuje, a brak takiej oferty nie oznacza od razu dążenia do wojny z nami. Jeśli zaś jakiemuś politologowi wydaje się, że Ukraina może w tej chwili cokolwiek “wybierać”, to znaczy, że jest to nie do końca poważna postać. Nikt, poza prezydentem Polski, nie traktuje tego państwa serio, staje się ono coraz większym problemem, a jego rozwiązanie na pewno nie zapadnie w Kijowie. Ukraińcy wykazali się jeszcze większą głupotą polityczną, niż Polacy w przeszłości.
Ukraińscy politycy patrzą z nieco innej perspektywy niż my i jak to nieźle opisała Alona Hetmańczuk
opisując stosunki Ukraińsko Niemieckie. Niewątpliwie nie widzą ,że stoją na wycieraczce przed drzwiami ,mają przekonanie co do doskonałych perspektywach otwartych przed Ukrainą. A konsekwencje ich działań mogą niezależnie od ich efektów końcowych i naszej oceny być dla Polski poważnym problemem.
Niewielu jest w Polsce gotowych przyjąć do wiadomości wrogą polskim interesom politykę Kijowa
,która nie długo może się stać realem.
tagore
Tagore odwraca kota ogonem. Przecież to zależny od USA rząd III RP wykazuje inicjatywę w zrywaniu stosunków. Wymieńmy: wydalanie dziennikarzy (Rosja tylko odpowiedziała), sankcje (Polska należy od awangardy zwolenników wojny na sankcje), karmienie przez Wyborczą społeczeństwa tekstami o “rosyjskiej ośmiornicy” która “oplata świat” albo przez Niezależną “separatystami, którzy roznoszą wszy” – celują w tym o dziwo ludzie na co dzień walczący z tzw. mową nienawiści! Opinię publiczną w Polsce doprowadzono do myślenia w kategoriach Putin=Hitler (z którym jak wiadomo lepiej się nie układać) — przecież nie po to tworzy się taki grunt aby oczekiwać gestu ze strony niedoceniającej niby nas Rosji. Jeśli jakiś obywatel III RP odrzuca retorykę wojenną to ściąga na siebie oskarżenia o rosyjską agenturalność. Wyjazd do Moskwy albo na Krym z marszu staje się podejrzany itd. Ciekaw jestem w JAKI SPOSÓB Rosja miałaby wyrazić wolę układania z Polską skoro w Polsce sama wola rozmowy z Rosją oznacza śmierć polityczną i medialną. Być może gdyby Rosja oddała Ukrainie Krym, Chodorkowskiego uczyniła prezydentem, przeprosiła pana Sorosa, a przypominanie o historycznych zbrodniach Rosji uczyniła rutynowym programem wizyt na wysokim szczeblu (ciekawe, że od Ukrainy nie wymagamy tego) itp. — to wówczas rząd III RP byłby gotów do rozmów. To są warunki w sposób oczywisty NIEWYKONALNE.
Proszę nie żartować z tym Jelcynem. Jelcynowi nie zależało na Krymie (był o tę kwestie pytany), a za jego rządów reformy w Rosji robili amerykańscy “doradcy”. Wówczas to Rosja straciła kontrolę nad rosyjskim bankiem centralnym i WIĘKSZOŚCIĄ rozkradanej (przez ludzi umocowanych na Zachodzie) gospodarki. Przypisywać wiecznie pijanemu Jelcynowi jakieś przemyślane strategie to po prostu lunatykowanie. Obecny porządek geopolityczny był KONSEKWENTNIE forsowany od lat 70 przez amerykańską (globalistyczną) agenturę w bloku sowieckim. To dlatego dzieci elit PRL jeżdziły na stypendia na Zachód, a “kabareciarze” w rodzaju Laskowika czy Pietrzaka dostali zielone światło na rzeczy za które kilka lat wcześniej szło się do lochu. Z resztą śmierć takich osób jak Popiełuszko świadczy o tym, że nie każdy miał prawo bawić się w antykomunizm. Nawiasem…. polecam prace prof.A.Suttona opisujacego jak Wall Street komunizm wcześniej budowało. Jest to jedna wielka ustawka forsowana przez zorganizowane mafie.
krótko: marionetkowy Jelcyn nie mógł na poważnie proponować Polsce żadnego sojuszu. Pan Tagore albo opacznie zrozumiał pewne dyplomatyczne wypowiedzi albo w ogóle trafił na moment w którym Jelcyn akurat wychodził z kilkudniowego cugu.
Polityka to gra interesów, a nie filantropia i tego polskie elity muszą się nauczyć najbardziej i najszybciej. A czy będzie to polityka związana na sojuszu z Rosją, czy Litwą i Ukrainą to jest mniej ważne grunt, żeby realizować polską rację stanu, a nie UE, USA czy Rosji itp, itd. Jedna i druga strategia nie byłaby łatwa, gdyż ma swoje zagrożenia i szanse, co nie znaczy, że nie jest warta ryzyka. A sojusznika/ partnera zawsze można zmienić…jeśli tylko, będzie nam się to opłacać.
Ruskie zawsze z nami w ciula grali, wciaz graja i beda grac. Nie widze tu zadnej innej opcji. Jest jasne, ze Rosjanom, Niemcom i Austriakom, zaborcom Rzeczpospolitej, udalo sie te nacjonalizmy na Litwie a w szczegolnosci na Ukrainie wzniecic i dalej Niemcy i Rosja graja na ta sama nute, bo oba panstwa boja sie odrodzenia Rzeczpospolitej i zrobia wszystko, zeby do tego nie doszlo. Zapominamy przy tym, ze w samej Polsce przed I wojna swiatowa wzroslo znaczenie polskiego nacjonalizmu. Nie tylko litewski czy ukrainski nacjonalizm byl kontraproduktywny ale rowniez polski. Czego przykladem jest sam Dmowski. To dzieki jego specjalista Polska okazala sie frajerem w Rydze i oddala Rosji bolszewickiej Minsk bialoruski i tereny za nia, mimo, ze tereny te byly zajete przez Wojsko Polskie. Przez tych polskich nacjonalistow i Dmowskiego zostawilismy u bolszewikow ponad 1,5 miliona Polakow i jeszcze wiecej Bialorusinow, ktorzy nie dopuszczali mysli, ze Bialorus moze byc poza Polska. Zdradzilismy nam najblizszych Bialorusinow w imie polskiego nacjonalizmu. Sowjeci potem zgladzili co najmniej pol miliona z tych Polakow. Wielu Bialorusinow uznalo to za zdrade Polski wobec Bialorusi i maja to za zle Polsce.
Pan Skalski tez popelnia ten blad. Pisze o odbudowie wielkiej Rzeczpospolitej a wiec Polski od morza do morza. I to jest wlasnie to, co zraza Litwinow i Rusinow. Stawianie znaku rownowsci miedzy dawna Rzeczpospolita a Polska. Pojmowanie Rzeczpospolitej jako Polski. Robiac tak stawiamy poza nawias Litwe, Bialorus i Ukraine. (Jaka Polska od morza do morza? Nigdy takiej nie bylo? To Litwa byla od morza do morza. I to tez na krotki czas, kiedy wielki ksiaze litewski podbil tereny nad Morzem Czarnym wokol dzisiejszej Odessy i wcielil je do Wielkiego Ksiestwa Litewskiego).
To blad. Polska zawlaszcza sobie cala historie Rzeczpospolitej a potem sie dziwi, ze taka Ukraina bierze banderowskich mordercow za swoich bohaterow. Skoro Rosja biala potem bolszewicka, potem Niemcy tak skutecznie wprowadzili na szowinizm litewski, ukrainski, to potrzebna tam jest teraz praca od podstaw, pokazujaca, ze Litwa, Bialorus i Ukraina tez sa spadkobiercami dawnej Rzeczpospolitej. Straszeniem (Litwy) i popuszczaniem w sprawach banderyzmu (Ukraina) nic tam nie uzyskamy. Tu potrzebna sa wspolne projekty. Nie jakas tam brygada polsko-litewsko-ukrainska. Ale wspolny film Polski, Litwy, Ukrainy, (idealnie jeszcze Bialorusi, choc teraz to niemozliwe) na przyklad o zwyciestwie wojsk polskich i litewskich pod wodza wielkiego hetmana litewskiego Konstantego Ostrogskiego (Rusina!!!! Spoczywajacego do dzis w Kijowie w Lawrze Pieczerskiej) pod Orsza w 1514 roku nad Moskwa. Jest tak wiele tematow, gdzie wspolny wysilek oreza polskiego, litewskiego i rusinskiego przynosil dla tejze Rzeczpospolitej wspolne zwyciestwa. Ale u nas zamiast tego kreci sie jakies gnioty typu Smolensk i marnuje pieniadze na rzeczy, ktore tylko doluja narod. Zamiast o zwyciestwach, to tylko o porazkach i wtopach. Ruskie i Niemce tylko sie ciesza patrzac na ta nasze nieporadnosc i glupote.
P.S. Sama nazwa Kresy Wschodnie jest juz dosc wkurzajaca. Nie mowi sie przeciez Kresy Zachodnie, Kresy Poludniowe czy Polnocne. To nie Kresy. To Litwa i Rus bedace kiedys tak jak Korona Polska skladowymi Rzeczypospolitej. Dopoki sami z tym porzadku nie zrobimy i nie wyprostujemy tego nazewnictwa w Polsce, dopoty bedziemy mieli nieporozumienia i bedziemy mieli mity typu jak Polska od morza do morza.
A co takiego robią ruskie żeby nie odrodziła się Rzeczpospolita, a przecież nie dawno taki zirinovski nawet proponował, dawajcie dzielić ziemie 🙂
na pewno więcej robią niż Unia Europejska i NATO :). Wbrew papce propagandowej Zachodu, tzw. “międzymorze” to tylko pas proamerykańskich wasali otwierających front wojskowy, a na płaszczyźnie politycznej i społecznej to tylko republiki związkowe Unii Europejskiej czyli kraje tylko z nazwy. Rosja przeciwsatwiająca się Unii Europejskiej i NATO może Europie Wschodniej dać do ręki atut negocjacyjny. Dobrze rozgrywa to na przykład Orban. Powyciąga z obu stron ile się da. Tak buduje się niezależność.
no to jest naciąganie i to mocne – bo ani Orban nie jest niezależny ( no może ma ze dwa oczka w łańcuchu więcej – ale jest w 100% zależny od Niemiec pod względem gospodarczym ), ani na płaszczyźnie politycznej nie jesteśmy w stanie wykorzystać konfliktu UE- Fr ( bo jesteśmy za mali aby być samodzielnym graczem ), ani nie mamy wielkiego ( pewnie mamy żaden ) wpływu na to czy wojna USA ( NATO) – Fr wybuchnie – a jeżeli wybuchnie – to i tak będzie się toczyć min. na naszym terytorium. Jedyną naszą szansą jest zawarcie silnych sojuszy z państwami naszego regionu i w ramach takiego sojuszu szukanie niezależności – i tylko taki organizm może asertywnie negocjować z każdym ( taki poziom Turcji – żadne mocarstwo – ale lokalnie trzeba się z nimi liczyć ). Tylko silny sojusz pozwoli również na powstrzymanie tego co mamy teraz – czyli sprytnego rozgrywania przez siły zewnętrzne wszelkich animozji pomiędzy krajami Europy środkowej i południowej. i na koniec – o tym jak łatwo się przebiegunować i zmienić układ pokazuje przykład Ukrainy – bez wojny nie da rady – to jako memento dla tych zmieniających świat przed kompem.
Dla Polaka to Kresy, ponieważ leżą na historycznych kresach Rzeczpospolitej, natomiast Rzeczpospolita było to państwo POLSKIE, tzn. zdominowane przez Polaków. Miasta zakładali Polacy, w bitwach walczyli Polacy itd. Owszem, było dużo mniejszości etnicznych, ale bez ambicji kulturalnych i państwowych. Dopiero od końca XIX wieku na siłę tworzy się na tym obszarze jakieś narody, ze szczególnie kuriozalnym “narodem ukraińskim”. Na zachodzie nie było kresów, bo tam była polska kolebka o dużej gęstości zaludnienia i wyraźnej, stabilnej granicy. Po prostu nie rozumiesz, nie czujesz pojęcia “kresy”.
Panie Zan, bardzo mądrze Pan prawisz, cała prawda 🙂
Polska rzadzi obecnie agentura amerykanska=Duda, Kaczynski, Waszczykowski, Macierewicz w razie potrzeby swojego amerykanskiego mocodawcy rzuca Polakow nawet na Rosje by wywolac lokalna wojne z Rosja o ile amerykanski hegemon da im takie polecenie.
W momencie gdy potencjal wojskowy Chin moze przewyzszyc potencjal amerykanski juz w perspektywie 8-12 lat, gdy w perspektywie 20 lat regionalna potega moga stac sie Indie etc uklad o ktorym caly czas w Polsce sie gada ( Rosja, NIemcy a pomiedzy Polska) staje sie coraz bardziej nieaktualny.
USA szykuja sie do gotowosci wojennej w sprawie Chin ( by byc gotowym by wojna wybuchla) i szukaja krajow wasalnych ( juz znalezli ukraine i Polske) ktore by w jakims stopniu zwiazaly Rosje na polecenie Washingtonu oczywiscie kosztem olbrzymich zniszczen tych krajow i kosztem setek tysiecy zabitych. Trzeba pamietac ze NaTo juz w latach 80-tych planowalo zdetonowanie dziesiatek bomb atomowych w Polsce by zatrzymac potencjalny drugi rzut wojsk ZSSR wiec to nic nowego.
Rosja nie jest imperialna Rosja Carska, nie jest tez bylym Zwiazkiem radzieckim-straszenie Rosja jest na polecenie USA. W Polsce nie ma mniejszosci rosyjskiej, Rosja nie potrzebuje niczego od Polski. Rosja potrzebuje spokoju na swoich granicach a zajecie Krymu ( 70 procent ludnosci to Rosjanie a czesc pozostalych 30 procent tez woli Rosje) bylo geopolityczna koniecznoscia i sprawiedliwoscia.
Polska chce się zbroić, realizując- jako najbardziej zaufany i największy na wschodniej flance NATO sojusznik Stanów Zjednoczonych- amerykańską politykę globalnej hegemonii.
Tylko czy polskie elity polityczne biorą pod uwagę fakt; co się stanie jeśli ich protektor zacznie bankrutować, pochłaniając świat w odmętach ekonomicznego chaosu i wojen?
Czy my jako kraj musimy zostać przez kogokolwiek zaatakowani aby wraz z upadającym światowym imperium pójść jego śladem?
To, że globalny hegemon- jeśli nie wywoła jakiegoś spektakularnego konfliktu na skalę światową- zbankrutuje, jest tylko kwestią czasu. A więc my, jako kraj powiązany bardzo ścisłymi relacjami finansowymi, gospodarczymi, wojskowymi i politycznymi z Zachodem, zostaniemy wraz z nim wciągnięci w otchłań, jest więcej niż prawdopodobne.
I wcale nie muszą tu spadać bomby, ani nastąpić inwazja jakiś wrogich nam armii, aby osiągnąć podobny skutek. Wystarczy, że zostaną nam odcięte dostawy gazu, aby doprowadzić do ruiny polską gospodarkę, a większą część gospodarstw domowych pozbawić ogrzewania.
Wyobraźmy sobie ile przedsiębiorstw jest uzależnionych od dostaw gazu i co się z nimi stanie, gdy jego dopływu zostaną pozbawione. Wyobraźmy sobie również miliony rodzin żyjących w blokach, gdzie głównym źródłem energii jest gaz. Czy rodziny te będą mogły sobie ugotować posiłek, czy też ogrzać swoje mieszkania gdy nie będzie gazu?
Ktoś może odpowiedzieć, że jest jeszcze alternatywne źródło energii, którą jest energia elektryczna. Tylko, że już w chwili obecnej, dzięki polityce prowadzonej przez ostatnie ćwierćwiecze przez nasze postsolidarnościowe elity polityczne, produkcja energii elektrycznej nie wystarcza na bieżące potrzeby kraju.
Więc co dalej?
No tak mamy przecież potężne zasoby węgla, który możemy dostarczyć elektrownią aby w ten sposób zwiększyć produkcję prądu, tylko że jednocześnie trzeba by było wybudować kolejne elektrownie, a to trwać będzie jakiś czas i do tego kosztuje, bo nic nie ma w kapitalizmie za darmo. Oczywiście jest to tylko jeden problem, bo kolejnym są linie przesyłowe, które również wraz z budową nowych elektrowni i zwiększonym zapotrzebowaniem na energię elektryczną trzeba by było rozwinąć, a to są kolejne pieniądze i czas.
Powiedzmy, że w ciągu pięciu lat udałoby się uzupełnić brakującą ilość energii, tylko w jaki sposób tą pięciolatkę przeżyłoby społeczeństwo, szkoły, przedszkola, szpitale, administracja publiczna itd.
Pięć lat drastycznego niedoboru energii, to śmierć milionów ludzi, to upadek gospodarki i paraliż państwa.
I to jest realny problem jaki pojawiać się już zaczyna w obliczu konfrontacyjnej linii politycznej z Rosją, a nie zagrożenie militarne z jej strony.
Wystarczy więc, że w wyniku jakiejś spektakularnej prowokacji doprowadzi się do konfliktu z Rosją, aby ona w odwecie zablokowała dostawy gazu do Polski i przez nasz kraj na Zachód.
Czy trzeba więc wojny na naszym terenie, aby osiągnąć taniej jeszcze bardziej tragiczny skutek zniszczenia kraju?
Dlatego też obecne elity polityczne, które pociąga z sznurki światowy hegemon, w imię dobra tego kraju, niech otworzą wreszcie oczy i zaczną myśleć w interesie tego kraju i jego obywateli, bo idąc dalej obecną drogą prowadzą one nas prosto ku krawędzi przepaści.
Dlatego też zamiast wydawać beztrosko wyciągnięte z naszych kieszeni setki miliardów dolarów na finansowanie nikomu nie przydatnego uzbrojenia i armię, niech raczej zmienią swoją politykę, zaś pieniądze ciężko wypracowane przez polskie społeczeństwo wydadzą zgodnie z jego życiowym interesem.
Jak wiadomo pierwsze ćwierćwiecze „wolnej” Polski okazało się w wielu dziedzinach jej totalną porażką i obyśmy nie byli zmuszeni iść dalej tą drogą klęsk, bo dla wielu milionów naszych rodaków- i dla nas samych- będzie to ostatnie ćwierć wieku przeżyte w tym kraju i w ogóle na tym świecie.
PS…
Relacje gospodarcze z Rosją powinny być źródłem naszych dochodów. A i tak, wbrew temu, co głosi polskojęzyczny PiS o naszej uległości wobec Rosji, jesteśmy najbardziej antyrosyjscy w regionie. Czechy, Słowacja, Węgry wcale nie chcą być z nami w jednym szeregu, robią interesy z Rosjanami i tylko to się dla nich liczy. ===== “Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur, ostał ci się ino sznur.” Stanisław Wyspiański ===== http://wps.neon24.pl.neon24.pl/post/116655,rusofob-to-patriota-czy-nieuk-i-idiota