Nie chcę być złym prorokiem, ale niepokoi mnie, że ryt Gedymina powraca. Czyżby powracało pogaństwo?
Iliada…
…przełożona przez Franciszka Ksawerego Dmochowskiego, pogrzeb Patrokla:
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Wzniósł się szumiący płomień, ognie wszystko niszczą,
Wiatry, całą noc wiejąc, przeraźliwie świszczą.
Równie całą noc Pelid, mając w ręku czarę
Z naczynia wino czerpał zwłokom na ofiarę…
Gdy wolnieć zaczął pożar, stos płomienie spasły,
Wiatry nazad wracają, gdy ognie wygasły…
„Zgaśmy, nie oszczędzając w tym obrządku wina,
A potem zbierzmy kości Menetego syna,
Łatwo je poznać, w środku leżał, gdy na stronie
Paliły się i brańce trojańskie, i konie…
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Litwa…
…też miała swoje stosy, niemal identyczne, jak Patroklowe – co Styjkowski w pogrzebie Gedymina, za innymi kronikami zrymował:
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Gdy przyszli, gdzie w Wiliją Wilna mętna wpada,
Wnet stos smolnej sośniny gmin litewski składa…
Włożono ciało z sługa, z koniem, z chartem, potym
Z sokołem szablę, sajdak i z łańcuszkiem złotym,
Jak był zwyczaj. A ze wszech stron stos podpalono,
Trask, szum, gdy ogień moc wziął burzac się szalono…
Ziemię i zbroję kropią smętnemi slozami,
W niebo płacz mężów idzie z smętnemi trąbami…
I trzech więźniów [krzyżackich – przyp. JK] ubranych w zbroje pozłociste,
W ogień żywych wrzucili, jak był zwyczaj stary
Odprawować pogrzeby i bogom ofiary…
…zaś popiół zebrali,
A w trunę go uczciwie dębową schowali…
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Poganie a chrześcijanie
Jagiełło już tak pośmiertnie nie skończył, bo bo się ochrzcił. Jednakowoż na wawelskim Jego nagrobku wyrzeźbiono „charty i sokoły”, tak jakby tumba była symbolicznym stosem, na którym wespół ze swoim panem miały spłonąć ukochane zwierzęta i ulubione sprzęty. Taki ukłon króla (sporządzenie nagrobka zarządził zapewne za życia) w stronę pogańskiej tradycji. A w każdym razie ku takiej interpretacji skłaniają się niektórzy historycy sztuki. Generalnie wszędzie tam, gdzie archeolodzy obserwują pochówki całopalne, sądzą, że kopią wśród grobów pogańskich; a wszędzie tam, gdzie znajdują pochówki ciał – sądzą, że mają do czynienia z cmentarzyskami ery chrześcijańskiej (mowa oczywiście o północnych poganach-Słowianach i Litwinach, bo w późnoantycznym Rzymie pogańskim też chowano ciała w całości). Chrześcijanin wyznawał: „Wierzę ciała zmartwychwstanie” i ciało szanował, dopuszczając wprawdzie, żeby zgniło, ale nie dopuszczając, aby znikło całkowicie.
Przekleństwo
Poeta nasz romantyczny i genialny (świadomie to piszę, bo to poeta nieco zapomniany) Ryszard Berwiński, narodzony tuż koło miejsca, w którym mieszkam – w mająteczku Polwica – wygenerował z siebie straszny wiersz pod tytułem „Przekleństwo”. To utwór prosty, łopatologiczny, ale przejmujący. W każdej ze zwrotek mamy opisane konsekwencje zbrodni polegającej na wzgardzeniu „ojców swoich wiarą”. Na przykład: „Złe powietrze, ogień, woda | I wszelaka zła przygoda | Będą temu, kto by starą | Ojców swoich wzgardził wiarą”. Wreszcie, jako kulminacja, pojawia się w ostatnich zwrotkach zapowiedź, iż każdy odstępca od „ojców wiary” „marnie zginie”, bo „wiatr rozmiecie | Kości jego po wszem świecie” i „nie dostanie” nawet „garści ziemi, | Gdzieby spoczął kośćmi swemi”.
Rozmiecione kości – to groźba. Mnie się właśnie kojarzy ze spopieleniem, z zanikiem ciała jako takiego – z pozostaniem proszku zaledwie. Zostać bez ciała w grobie – straszna przyszłość. Czy groźba logiczna? Jakby to mogło kogo jeszcze obchodzić, skoro umrze. A jednak – obchodziło, bo o swe ciało po śmierci dbano, myśląc o pogrzebie za życia.
Swoją drogą ta straszna zapowiedź ziściła się najokrutniej – względem samego autora wiersza. Ryszard Berwiński wskutek zawirowań politycznych ostał się w Turcji jako wojak polski, a iżby nie zostać wydanym w ręce zaborców, zdecydował się przyjąć wiarę Mahometa. I tamże, sturczony, po śmierci – „marnie zginał”…
Ziszczenie przekleństwa ponowne
Nie chcę być złym prorokiem, ale niepokoi mnie, że ryt Gedymina powraca. Czyżby powracało pogaństwo? Czyżby ziszczała się przepowiednia Berwińskiego, że skutkiem bezbożnictwa będzie zaniknięcie grobu? Ach, ale żebyż to tylko środowisko „GazWyboru” chciało się spalić – to bym nie czuł jeszcze zagrożenia. Niestety, nie tylko wątpliwej wiary, a niewątpliwego geniuszu Mistrz Kaczmarski; także arcychrześcijański, świętej pamięci już, niepełnosprawny mój przyjaciel Maciuś-„Kaczor” i niezwykłej dobroci i poświęcenia doktor Janusz R., a ostatnio pewien wybitny konserwatywny publicysta (niech im wszystkim Pan Bóg da wieczne odpoczywanie!); pragnienie spopielenia wyraził tez ostatnio publicznie, żyjący wciąż w dobrym zdrowiu i znany z pobożności fotografik, który podczas niedawnych dni zaduszkowych chadzał z czaszką ludzką w ręku, pokutując. Swoje pragnienie spopielenia po śmierci umotywował niechęcią zepsucia ziemi, do której miano by go wrzucić i obrzydzeniem wobec tego, co dzieje się z człowiekiem niespopielonym…
Chrześcijanie, czy poganie?
Czy to po chrześcijańsku? Zapewne tak, bo biskupi już dawno wyrazili zgodę na pośmiertne palenie ciał i powrót do ery Gedymina. Ale czy warto? Pewno, że Kościół naucza: „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”. Tak. Tyle, że – na szczęście – naucza jednocześnie o ciał zmartwychwstaniu. I przykłada dużą wagę do tego, CO dzieje się z ciałem po śmierci. Nie największą, ale jednak. Kiedy pomyślę o grobowcu moich bliskich, w którym spoczywają Ich ciała – od kilku pokoleń tam składane, nie spalone – czuję się (to rzecz śmieszna, ale to fakt – nad odczuciami człowiek nie panuje) jakoś spokojniej, jakoś „domowiej”. Zaś pogrzeby, na których z wielkiej kaplicy wynosi się małą, niepozorną puszeczkę – porażaja mnie smutkiem jakimś dogłębnym i beznadziejnym.
Pomyślmy: ile grobów naszych bohaterów, literatów, krewnych znajduje się na Kresach. Gdyby to był tylko proch, który łatwo zaorać i rozsypać… czułbym się jakoś inaczej, niż teraz – gdy są tam Ich ciała.
Jacek Kowalski
