Rachunek na 7 miliardów dolarów wystawiony Ukrainie przez rosyjski Gazprom za niewywiązanie się z warunków kontraktu na dostawy gazu potęguje napięcie wokół ukraińskich finansów tuż przed kluczowymi rozmowami z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w sprawie wielomiliardowego wsparcia kredytowego.
Jak ujawnił Financial Times, Ukraina otrzymała karę za import mniejszej ilości gazu niż przewidziane było w kontrakcie z 2009 roku. Została ona nałożona tuż po podpisaniu przez Ukrainę opiewającego na 10 miliardów dolarów porozumienia dotyczącego wydobycia gazów łupkowych z holenderskim koncernem Shell.
Przełomowy kontrakt z Shellem to dla Kijowa największy, od czasu uzyskania niepodległości w 1991 roku, krok ku uniezależnieniu się od kosztownych rosyjskich dostaw.
Kontrowersyjna należność pojawia się w momencie, kiedy Ukraina walczy , aby pokryć wynoszący 10 miliardów dolarów zagraniczny dług publiczny, którego zapłata przypada na ten rok.
Gazprom nie potwierdził publicznie wysłania żądania zapłaty, która wynosi de facto 4 % PKB Ukrainy. Jednak według urzędników, państwowa spółka gazowa Naftogaz otrzymała go kilka godzin przed podpisaniem porozumienia z Shellem w Davos.
„Jasne jest, że Kijów zdenerwował Moskwę podpisując porozumienie w sprawie wydobycia gazu łupkowego z Shellem” zauważył Timothy Ash, dyrektor badań nad rynkami wschodzącymi Banku Standard „Rosjanie będą teraz toczyć z Ukrainą bardzo twardą walkę. Wydają się być tak rozdrażnieni, że istnieje ryzyko rozpoczęcia rosyjsko-ukraińskiej wojny handlowej na wielką skalę”
Naftogaz nie przyznaje się do złamania warunków kontraktu. Rzecznik prasowy twierdzi, że spółka zapłaciła ponad 10 miliardów za zeszłoroczne dostawy informując jednocześnie Gazprom o planach ich redukcji. Inny ukraiński urzędnik poinformował, że Naftogaz nie zapłaci wyznaczonej przez rosyjskiego giganta kary, co w konsekwencji oznacza początek długiego i ostrego sporu.
Ukraińska gospodarka, która właśnie zaczynała stawać na nogi po stracie wynikającej ze spadku PKB o 15 % spowodowanego globalnym kryzysem finansowym w latach 2007-2008, ponownie znajduje się na skraju recesji.
Misja MFW zaczęła się we wtorek. Ukraina liczy na 15 miliardów dolarów kredytu, dzięki któremu będzie mogła załatać dziurę budżetową. Problemem jest to, że dług wobec Gazpromu nie był wcześniej uwzględniony w tegorocznych, ukraińskich potrzebach finansowych. Może to wpłynąć na wzmocnienie długotrwałych nacisków ze strony MFW, żeby Ukraina podwyższyła dotowane w znacznym stopniu przez rząd ceny gazu dla gospodarstw domowych.
To z kolei może zaszkodzić i tak już słabnącej popularności prezydenta Wiktora Jakowycza, w roku, w którym będzie musiał ostatecznie dokonać wyboru między zacieśnieniem współpracy z Rosją lub z Zachodem.
Ukraina ograniczyła import rosyjskiego gazu w zeszłym roku, po tym jak monopolista podniósł jego ceny do ponad 400 $ za 1000 metrów sześciennych. Płaci ona jedną z najwyższych cen w Europie. Mimo obniżenia ceny niektórym europejskim klientom w 2010 roku, Gazprom odrzucił podobną prośbę Ukrainy – swojego największego klienta. W rezultacie, dopłaty do cen gazu dla gospodarstw domowych spowodowały znaczący deficyt w należącym do skarbu państwa Naftogazie oraz w całym budżecie państwowym.
Przedstawiciele branży przemysłowej płacą rynkową cenę za rosyjskie dostawy. Jednak ze słów premiera Mikołaja Azarowa wynika, że jakkolwiek cena gazu może zostać podniesiona lepiej sytuowanym obywatelom zgodnie z wymogami MFW, to dla rodzin z mniejszymi dochodami powinna ona się utrzymać na tym samym poziomie.
Średnia miesięcznych dochodów w 46 milionowej, ukraińskiej populacji wynosi 400 dolarów.
Władze ukraińskie pokazały, że są bardziej zainteresowane umową z MFW niż z Kremlem – podał bank inwestycyjny Investment Capital Ukraine.
Janukowycz ponownie zadeklarował w Davos, że Ukraina dąży do większej integracji z Unią Europejską.
Kontakty ustały po aresztowaniu byłej premier Julii Tymoszenko oskarżonej o nadużycie władzy przy podpisywaniu umowy z Gazpromem, za co zapłaciła wysoką cenę.
W miarę rosnących wobec niej zarzutów, Bruksela w ramach protestu odłożyła podpisanie umowy o wolnym handlu i współpracy politycznej z Kijowem.
Rosja z kolei, widzi możliwość obniżenia ceny gazu pod warunkiem jednak, że Ukraina przekaże jej kontrolę na swoim systemem gazociągów i przyłączy się do kontrolowanego przez nią sojuszu celnego Rosji, Białorusi i Kazachstanu.
Roman Olearczyk
“Financial Times”
Tłumaczenie: Karolina Herynowska
