Decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka może okazać się punktem zwrotnym w ostatecznym wyjaśnieniu brakujących elementów strasznej historii. Może ona być również niezwykle ważnym punktem odniesienia dla wielu innych, podobnych – mniejszych lub większych – zbrodni popełnionych przez sowiecki aparat represji w XX wieku, które do dzisiaj praktycznie nie doczekały się wyjaśnienia ani od strony prawnej, ani od strony historycznej.
Dopiero po szczegółowym zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku będziemy mieli pełny obraz stanowiska Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie zbrodni katyńskiej. Ale z pierwszych informacji wynika, że Trybunał uznał cały szereg argumentów strony skarżącej, czyli przedstawicieli rodzin ofiar. Na pewno jest to bardzo ważny moment, jeśli chodzi o dzieje tej zbrodni, bo w ciągu ostatnich kilkunastu lat rosyjscy pogrobowcy instytucji odpowiedzialnej za nią na drodze prawnej blokowali jakiekolwiek próby jej ostatecznego wyjaśnienia. I właśnie to, w jaki sposób Rosja traktowała śledztwo oraz rodziny ofiar, spowodowało wniesienie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Strona rosyjska w ostatnich latach próbuje spuścić kurtynę milczenia na zbrodnię katyńską. Pamiętajmy, że w poniżający sposób traktowane są nie tylko rodziny ofiar, ale również ci rosyjscy badacze, którzy dążą do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej zbrodni. Z jednej strony obserwujemy oficjalne próby odżegnywania się Rosji od odpowiedzialności za tę zbrodnię oraz szereg gestów, które mają na celu zamknięcie tej historii, a z drugiej rosyjscy prokuratorzy i sędziowie poprzez wygłaszane opinie i utajnienie akt śledztwa prowadzą sprawę w przeciwnym kierunku, podważając wszystko, co do tej pory od strony prawnej i historycznej udało się ustalić.
Decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka może okazać się punktem zwrotnym w ostatecznym wyjaśnieniu brakujących elementów tej strasznej historii. Może ona być również niezwykle ważnym punktem odniesienia dla wielu innych, podobnych – mniejszych lub większych – zbrodni popełnionych przez sowiecki aparat represji w XX wieku, które do dzisiaj praktycznie nie doczekały się wyjaśnienia ani od strony prawnej, ani od strony historycznej.
Jednym z takich przykładów jest obława augustowska z 1945 roku. W tej sprawie również nie mamy dostępu do akt i trudno uwierzyć, że żadne dokumenty się nie zachowały. W Rosji nie ma więc pozytywnego otwarcia. Ani woli wyjaśnienia zbrodni popełnionych nie tylko na Polakach, ale właściwie na wszystkich narodach, które zetknęły się z sowieckim imperium zła. Czynniki oficjalne w Rosji nie godzą się na ich ostateczne wyjaśnienie, utajniając dokumenty i umarzając śledztwa. Wydawało się, że przy okazji prowadzonego przez Trybunał dochodzenia będziemy w końcu mieli szansę na poznanie powodów, dla których strona rosyjska utajniła śledztwo. Tak się jednak nie stało. Nie wiem, czy będzie można z tego wyciągnąć jakieś konsekwencje prawne. Ale z pewnością jest to bardzo znamienny fakt, będący objawem nie tylko pewnej bezradności Trybunału, ale także powiedzeniem “sprawdzam” Federacji Rosyjskiej, która – rządzona przez obecną ekipę polityczną – pokazuje na oczach światowej opinii publicznej istotę swojego działania oraz metody ludzi wywodzących się z aparatu zbrodni. Na podstawie losów śledztwa katyńskiego można odnieść wrażenie, że instytucje współczesnego państwa rosyjskiego konsekwentnie starają się chronić funkcjonariuszy odpowiedzialnych za tę i za inne zbrodnie systemu sowieckiego.
Henryk Głębocki
“Nasz Dziennik”, 17.04.2012.
