Nie wiem czy cały PISowy sektor, lecz tacy jak Kowal mają (nie wiem dlaczego) w środowisku PIS wysokie lobby wplątania Polski w konflikt na Ukraine, to nie wróży dobrze dla Polskiej racji stanu, którą powinna być przede wszystkim – poszanowanie historii, tradycji, wiary, a przede wszystkim ochrona Polaków przed jakąkolwiek wojną, dosyć już Polacy przelewali krwi za innych, w imię nierozsądnego “Za wolność Waszą i Naszą”, z czego “Waszą” jest wymienione jako pierwsze (nie przez przypadek). Kowal nawet za cenę wymazania z pamięci Polaków ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na Polakach, chce doprowadzić do konfliktu z Rosją. Ten typ po prostu tak ma, na tym buduje swój polityczny kapitał, pokazując się w mediach jako “ekspert” ds. Ukrainy, a jedynym jego wyczynem “bohaterstwa”, to związki z nazistowskim ukraińskim prawym sektorem, nie licząc zrobienia sobie selfie na Majdanie i pokazaniu go na portalu społecznościowym.
Amerykański profesor Cohen prosi, aby odpowiedzieć na ważne pytanie:
Chodzi o odpowiedź na jedno pytanie, odpowiedź jest niezwykle ważna: „Czy istnieje ruch neo-faszystowski na Ukrainie, który, niezależnie od jego niezbyt świetnego sukcesu wyborczego, ma wpływ na sprawy polityczne lub militarne, i czy jest to coś, czym powinniśmy się martwić?”
Odpowiedź w 100 procentach brzmi: tak. Ale przyznanie tego faktu w Stanach Zjednoczonych na 100 procent dokonuje się dopiero od niedawna, kiedy nareszcie kilka gazet zaczęło podawać informacje o batalionach kijowskich ze swastykami na hełmach i czołgach.
Profesor Cohen martwi się także o cywilów w Donbasie:
Horror polega na tym, że Kijów wykorzystuje swoją artylerię, moździerze, a nawet swoje samoloty, jeszcze do niedawna, do bombardowania dużych zamieszkałych miast, nie tylko Doniecka i Ługańska, ale także innych miast. Są to miasta liczące 500 000 mieszkańców, wyobrażam sobie, lub 2 miliony do 3 milionów. To jest niezgodne z prawem. Są to zbrodnie wojenne, chyba że przyjmiemy, że to rebelianci bombardują swoje własne matki i babcie, ojców i siostry. To robił Kijów, wspierany przez Stany Zjednoczone.
Część wywiadu w tłumaczeniu na język polski – w załączniku http://www.salon.com/2015/04/16/the_new_york_times_basically_rewrites_whatever_the_kiev_authorities_say_stephen_f_cohen_on_the_u_s_russiaukraine_history_the_media_wont_tell_you/#
Gazeta New York Times „w zasadzie przepisuje to, co mówią władze w Kijowe”: Stephen F. Cohen o historii USA / Rosja / Ukraina mówi to, czego nie mówią media.
Piątek, 17 kwietnia 2015 r.
Pytanie dziennikarza: Charakter reżimu w Kijowie. Ponownie, jest dużo mgły. Podzielmy więc to pytanie na dwie części. Sprawa zamachu stanu i relacje rządu Jaceniuka z Departamentem Stanu – mamy teraz minister finansów w Kijowie, która jest obywatelką amerykańską, zwracając się do Rady Stosunków Międzynarodowych tutaj, jak mówimy, a następnie związki reżimu Kijowa z ultra-prawicą.
To kluczowa kwestia. Nawiązałem do niej w tekście napisdanym dla czasopisma Nation w ubiegłego roku zatytułowanym „Zdeformowany wizerunek Rosji”. Pierwszy punkt jest taki, że w mediach apologeci rządu w Kijowie, gdy doszedł do władzy po 21 lutego, i demonstracji na Majdanie gdzie obrócili przemoc, ignorowali rolę małego, ale znaczącego kontyngentu ultra-nacjonalistów, którzy wyglądali, roztaczali woń i brzmiali jak neofaszyści. I za to zostałem poważnie zaatakowany, przez Timothy’ego Snydera z Yale, który jest wielkim fanem Kijowa, w gazecie New Republic. Nie mam pojęcia, skąd on się wziął, lub, jak jakikolwiek profesor mógłby stawiać takie zarzuty. Ale argumentem było to, że temat neo-faszystowski był tematem Putina, że to, co mówiłem było apologetyką Putina, i że prawdziwi faszyści byli w Rosji, a nie na Ukrainie.
Może i są faszyści w Rosji, ale my nie popieramy faszystów rosyjskich lub rosyjski rząd. Chodzi o odpowiedź na jedno pytanie, odpowiedź jest niezwykle ważna: „Czy istnieje ruch neo-faszystowski na Ukrainie, który, niezależnie od jego niezbyt świetnego sukcesu wyborczego, ma wpływ na sprawy polityczne lub militarne, i czy jest to coś, czym powinniśmy się martwić?”
Odpowiedź w 100 procentach brzmi: tak. Ale przyznanie tego faktu w Stanach Zjednoczonych na 100 procent dokonuje się dopiero od niedawna, kiedy nareszcie kilka gazet zaczęło podawać informacje o batalionach kijowskich ze swastykami na hełmach i czołgach. Więc już zdobyło trochę więcej zasięgu. Zagraniczni dziennikarze, pomijając Rosjanie, zamiatają to neo-faszystowskie zjawisko pod dywan, co nie jest zaskakujące. Ono wyrasta z historii Ukrainy. To powinno być bardzo ważne pytanie dla zachodnich decydentów politycznych i myślę, że jest ono teraz ważne dla Niemców. Niemiecki wywiad jest chyba lepiej poinformowany niż wywiad amerykański, jeśli chodzi o Ukrainę – bardziej szczery w tym, co mówi najwyższemu przywództwu. Merkel wyraźnie się tym martwi.
To kolejny przykład czegoś, o czym nie można dyskutować w mediach głównego nurtu lub w innych miejscach w amerykańskiej warstwy panującej. Kiedy się czyta sprawozdania asystentki sekretarza stanu Nuland, to nigdy o tym nie wspomina. Ale co może być ważniejszego od odrodzenia się ruchu faszystowskiego na kontynencie europejskim? I nie mówię o tych pulchnych faszystach, którzy biegają w kółko po ulicach w Europie zachodniej. Mówię o facetach z dużą ilością broni, facetach, którzy robili podły rzeczy i którzy zabili ludzi. Czy to wymaga przedyskutowania? Cóż, ludzie mówili, jeśli istnieją, to są malutką mniejszością. Moja standardowa odpowiedź: „Oczywiście, taki był Hitler i taki był Lenin w swoim czasie.” Zwracasz uwagę i myślisz o tym, że jeśli nie nauczysz się niczego z historii …
Mówimy, że wszystko co robimy na Ukrainie i przeciwko Rosji, w tym podejmujemy ryzyko wojny, robimy dla demokratycznej Ukrainy, przez którą rozumiemy Ukrainę pod rządami rządu w Kijowie. Racjonalnie, zadajemy pytanie, do jakiego stopnia rzeczywiście demokratyczny jest Kijów. Ale korespondenci gazet Times i Washington Post regularnie relacjonują z Kijowa i głównie przepisują to, cokolwiek władze Kijowa im powiedzą, natomiast rzadko, jeśli w ogóle, pytają o demokrację na Ukrainie rządzonej przez Kijów.
Pytanie dziennikarza: Przepisywanie materiałów informacyjnych. Czy faktycznie tak jest?
Do niedawna tak było …. Nie zrobiłem tego typu badań, a można to zrobić w tydzień przez zaawansowanego dziennikarza lub naukowca, który wiedziałby, jak zadawać pytania i miałby dostęp do informacji. I byłbym skłonny postawić na to, że to badanie wykazałoby, że jest mniej demokracji, rozsądnie rozumując, w tych obszarach zarządzanych przez Kijów na Ukrainie dzisiaj, niż było przed obaleniem Janukowycza. Teraz jest to hipoteza, ale myślę, że tę hipotezę gazety Times i Post powinny zbadać.
Traktuję używanie nazwy przez Kijów jego wojny we wschodniej części Ukrainy jako „operacji antyterrorystycznej” za jedną z najbardziej niedorzecznych nazw używanych tam właśnie teraz.
Więc dlaczego Waszyngton mówi, że to jest OK? Waszyngton ma coś do powiedzenia w tym temacie. Bez Waszyngtonu Kijów znajdzie się w sądzie upadłościowym i nie będzie miał w ogóle wojska. Dlaczego Waszyngton nie powie: „Nie nazywajcie tego operacją antyterrorystyczna?” Bo jeśli nazwie się to „walką z terroryzmem”, nigdy nie będzie można prowadzić negocjacji, ponieważ z terrorystami się nie negocjuje, ich po prostu się zabija, mordercze organizacja z morderczymi zamiarami.
Mówiąc, że to nie jest wojna domowa, że to jest po prostu rosyjska agresja – pomija się ludzki wymiar całej tej wojny, a także motywację ludzi, którzy faktycznie walczą na wschodzie – fryzjerów, taksówkarzy, byłych dziennikarzy gazet, nauczycieli szkolnych, śmieciarzy, elektryków, którzy stanowią prawdopodobnie 90 procent walczących. Są tam Rosjanie, z Rosji. Ale armia Ukrainy okazała się niezdolna do ich pokonania, a nawet do powstrzymania czegoś, co zaczęło się jako coś robionego na łapu-capu, po partyzancku, źle wyposażone, nie wyżwiczone siły.
Horror polega na tym, że Kijów wykorzystuje swoją artylerię, moździerze, a nawet swoje samoloty, jeszcze do niedawna, do bombardowania dużych zamieszkałych miast, nie tylko Doniecka i Ługańska, ale także innych miast. Są to miasta liczące 500 000 mieszkańców, wyobrażam sobie, lub 2 miliony do 3 milionów. To jest niezgodne z prawem. Są to zbrodnie wojenne, chyba że przyjmiemy, że to rebelianci bombardują swoje własne matki i babcie, ojców i siostry. To robił Kijów, wspierany przez Stany Zjednoczone. Tak więc Stany Zjednoczone okazały się głęboko zaangażowane w niszczenie tych wschodnich miast i ludzi. Gdy Nuland mówi Kongresowi o 5 000 do 6 000 zabitych, to są dane liczbowe ONZ. To jest właśnie liczenie ciał znalezionych w kostnicach. Wiele ciał nigdy nie znaleziono. Niemiecki wywiad mówi o 50 000 zabitych.
Od czasów administracji Clintona stale ronimy łzy na temat prawa do ochrony ludzi, którzy są ofiarami kryzysów humanitarnych. Mamy do czynienia z ogromnym kryzysem humanitarnym na Ukrainie wschodniej. Mamy 1 mln osób lub więcej, którzy uciekli do Rosji, to jest zgodnie z danymi ONZ – kolejne pół miliona uciekło do innych miejsc na Ukrainie. Ja nie zauważam żadnego dużego wysiłku humanitarnego organizowanego przez USA. Gdzie jest Samantha Power, architekt „prawa do ochrony”? Zamykamy oczy na kryzys humanitarny, za który jesteśmy głęboko współodpowiedzialni. To jest karygodne, niezależnie od tego, czy lubisz, czy nie lubisz Putina. To nie ma nic wspólnego z Putinem. Ma to związek z charakterem amerykańskiej polityki i z charakterem Waszyngtonu, i z charakterem narodu amerykańskiego, jeśli on to toleruje.
Wiele wskazuje na to, że pisomatoły chętnie wplączą Polskę w ten konflikt.
a masz na to jakieś dowody? Czy raczej posiłkujesz się nagłówkami z tzw internetu?
Nie wiem czy cały PISowy sektor, lecz tacy jak Kowal mają (nie wiem dlaczego) w środowisku PIS wysokie lobby wplątania Polski w konflikt na Ukraine, to nie wróży dobrze dla Polskiej racji stanu, którą powinna być przede wszystkim – poszanowanie historii, tradycji, wiary, a przede wszystkim ochrona Polaków przed jakąkolwiek wojną, dosyć już Polacy przelewali krwi za innych, w imię nierozsądnego “Za wolność Waszą i Naszą”, z czego “Waszą” jest wymienione jako pierwsze (nie przez przypadek). Kowal nawet za cenę wymazania z pamięci Polaków ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na Polakach, chce doprowadzić do konfliktu z Rosją. Ten typ po prostu tak ma, na tym buduje swój polityczny kapitał, pokazując się w mediach jako “ekspert” ds. Ukrainy, a jedynym jego wyczynem “bohaterstwa”, to związki z nazistowskim ukraińskim prawym sektorem, nie licząc zrobienia sobie selfie na Majdanie i pokazaniu go na portalu społecznościowym.
Amerykański profesor Cohen prosi, aby odpowiedzieć na ważne pytanie:
Chodzi o odpowiedź na jedno pytanie, odpowiedź jest niezwykle ważna: „Czy istnieje ruch neo-faszystowski na Ukrainie, który, niezależnie od jego niezbyt świetnego sukcesu wyborczego, ma wpływ na sprawy polityczne lub militarne, i czy jest to coś, czym powinniśmy się martwić?”
Odpowiedź w 100 procentach brzmi: tak. Ale przyznanie tego faktu w Stanach Zjednoczonych na 100 procent dokonuje się dopiero od niedawna, kiedy nareszcie kilka gazet zaczęło podawać informacje o batalionach kijowskich ze swastykami na hełmach i czołgach.
Profesor Cohen martwi się także o cywilów w Donbasie:
Horror polega na tym, że Kijów wykorzystuje swoją artylerię, moździerze, a nawet swoje samoloty, jeszcze do niedawna, do bombardowania dużych zamieszkałych miast, nie tylko Doniecka i Ługańska, ale także innych miast. Są to miasta liczące 500 000 mieszkańców, wyobrażam sobie, lub 2 miliony do 3 milionów. To jest niezgodne z prawem. Są to zbrodnie wojenne, chyba że przyjmiemy, że to rebelianci bombardują swoje własne matki i babcie, ojców i siostry. To robił Kijów, wspierany przez Stany Zjednoczone.
Cały wywiad pod linkiem
http://www.salon.com/2015/04/16/the_new_york_times_basically_rewrites_whatever_the_kiev_authorities_say_stephen_f_cohen_on_the_u_s_russiaukraine_history_the_media_wont_tell_you/#
Część wywiadu w tłumaczeniu na język polski – w załączniku http://www.salon.com/2015/04/16/the_new_york_times_basically_rewrites_whatever_the_kiev_authorities_say_stephen_f_cohen_on_the_u_s_russiaukraine_history_the_media_wont_tell_you/#
Gazeta New York Times „w zasadzie przepisuje to, co mówią władze w Kijowe”: Stephen F. Cohen o historii USA / Rosja / Ukraina mówi to, czego nie mówią media.
Piątek, 17 kwietnia 2015 r.
Pytanie dziennikarza: Charakter reżimu w Kijowie. Ponownie, jest dużo mgły. Podzielmy więc to pytanie na dwie części. Sprawa zamachu stanu i relacje rządu Jaceniuka z Departamentem Stanu – mamy teraz minister finansów w Kijowie, która jest obywatelką amerykańską, zwracając się do Rady Stosunków Międzynarodowych tutaj, jak mówimy, a następnie związki reżimu Kijowa z ultra-prawicą.
To kluczowa kwestia. Nawiązałem do niej w tekście napisdanym dla czasopisma Nation w ubiegłego roku zatytułowanym „Zdeformowany wizerunek Rosji”. Pierwszy punkt jest taki, że w mediach apologeci rządu w Kijowie, gdy doszedł do władzy po 21 lutego, i demonstracji na Majdanie gdzie obrócili przemoc, ignorowali rolę małego, ale znaczącego kontyngentu ultra-nacjonalistów, którzy wyglądali, roztaczali woń i brzmiali jak neofaszyści. I za to zostałem poważnie zaatakowany, przez Timothy’ego Snydera z Yale, który jest wielkim fanem Kijowa, w gazecie New Republic. Nie mam pojęcia, skąd on się wziął, lub, jak jakikolwiek profesor mógłby stawiać takie zarzuty. Ale argumentem było to, że temat neo-faszystowski był tematem Putina, że to, co mówiłem było apologetyką Putina, i że prawdziwi faszyści byli w Rosji, a nie na Ukrainie.
Może i są faszyści w Rosji, ale my nie popieramy faszystów rosyjskich lub rosyjski rząd. Chodzi o odpowiedź na jedno pytanie, odpowiedź jest niezwykle ważna: „Czy istnieje ruch neo-faszystowski na Ukrainie, który, niezależnie od jego niezbyt świetnego sukcesu wyborczego, ma wpływ na sprawy polityczne lub militarne, i czy jest to coś, czym powinniśmy się martwić?”
Odpowiedź w 100 procentach brzmi: tak. Ale przyznanie tego faktu w Stanach Zjednoczonych na 100 procent dokonuje się dopiero od niedawna, kiedy nareszcie kilka gazet zaczęło podawać informacje o batalionach kijowskich ze swastykami na hełmach i czołgach. Więc już zdobyło trochę więcej zasięgu. Zagraniczni dziennikarze, pomijając Rosjanie, zamiatają to neo-faszystowskie zjawisko pod dywan, co nie jest zaskakujące. Ono wyrasta z historii Ukrainy. To powinno być bardzo ważne pytanie dla zachodnich decydentów politycznych i myślę, że jest ono teraz ważne dla Niemców. Niemiecki wywiad jest chyba lepiej poinformowany niż wywiad amerykański, jeśli chodzi o Ukrainę – bardziej szczery w tym, co mówi najwyższemu przywództwu. Merkel wyraźnie się tym martwi.
To kolejny przykład czegoś, o czym nie można dyskutować w mediach głównego nurtu lub w innych miejscach w amerykańskiej warstwy panującej. Kiedy się czyta sprawozdania asystentki sekretarza stanu Nuland, to nigdy o tym nie wspomina. Ale co może być ważniejszego od odrodzenia się ruchu faszystowskiego na kontynencie europejskim? I nie mówię o tych pulchnych faszystach, którzy biegają w kółko po ulicach w Europie zachodniej. Mówię o facetach z dużą ilością broni, facetach, którzy robili podły rzeczy i którzy zabili ludzi. Czy to wymaga przedyskutowania? Cóż, ludzie mówili, jeśli istnieją, to są malutką mniejszością. Moja standardowa odpowiedź: „Oczywiście, taki był Hitler i taki był Lenin w swoim czasie.” Zwracasz uwagę i myślisz o tym, że jeśli nie nauczysz się niczego z historii …
Mówimy, że wszystko co robimy na Ukrainie i przeciwko Rosji, w tym podejmujemy ryzyko wojny, robimy dla demokratycznej Ukrainy, przez którą rozumiemy Ukrainę pod rządami rządu w Kijowie. Racjonalnie, zadajemy pytanie, do jakiego stopnia rzeczywiście demokratyczny jest Kijów. Ale korespondenci gazet Times i Washington Post regularnie relacjonują z Kijowa i głównie przepisują to, cokolwiek władze Kijowa im powiedzą, natomiast rzadko, jeśli w ogóle, pytają o demokrację na Ukrainie rządzonej przez Kijów.
Pytanie dziennikarza: Przepisywanie materiałów informacyjnych. Czy faktycznie tak jest?
Do niedawna tak było …. Nie zrobiłem tego typu badań, a można to zrobić w tydzień przez zaawansowanego dziennikarza lub naukowca, który wiedziałby, jak zadawać pytania i miałby dostęp do informacji. I byłbym skłonny postawić na to, że to badanie wykazałoby, że jest mniej demokracji, rozsądnie rozumując, w tych obszarach zarządzanych przez Kijów na Ukrainie dzisiaj, niż było przed obaleniem Janukowycza. Teraz jest to hipoteza, ale myślę, że tę hipotezę gazety Times i Post powinny zbadać.
Traktuję używanie nazwy przez Kijów jego wojny we wschodniej części Ukrainy jako „operacji antyterrorystycznej” za jedną z najbardziej niedorzecznych nazw używanych tam właśnie teraz.
Więc dlaczego Waszyngton mówi, że to jest OK? Waszyngton ma coś do powiedzenia w tym temacie. Bez Waszyngtonu Kijów znajdzie się w sądzie upadłościowym i nie będzie miał w ogóle wojska. Dlaczego Waszyngton nie powie: „Nie nazywajcie tego operacją antyterrorystyczna?” Bo jeśli nazwie się to „walką z terroryzmem”, nigdy nie będzie można prowadzić negocjacji, ponieważ z terrorystami się nie negocjuje, ich po prostu się zabija, mordercze organizacja z morderczymi zamiarami.
Mówiąc, że to nie jest wojna domowa, że to jest po prostu rosyjska agresja – pomija się ludzki wymiar całej tej wojny, a także motywację ludzi, którzy faktycznie walczą na wschodzie – fryzjerów, taksówkarzy, byłych dziennikarzy gazet, nauczycieli szkolnych, śmieciarzy, elektryków, którzy stanowią prawdopodobnie 90 procent walczących. Są tam Rosjanie, z Rosji. Ale armia Ukrainy okazała się niezdolna do ich pokonania, a nawet do powstrzymania czegoś, co zaczęło się jako coś robionego na łapu-capu, po partyzancku, źle wyposażone, nie wyżwiczone siły.
Horror polega na tym, że Kijów wykorzystuje swoją artylerię, moździerze, a nawet swoje samoloty, jeszcze do niedawna, do bombardowania dużych zamieszkałych miast, nie tylko Doniecka i Ługańska, ale także innych miast. Są to miasta liczące 500 000 mieszkańców, wyobrażam sobie, lub 2 miliony do 3 milionów. To jest niezgodne z prawem. Są to zbrodnie wojenne, chyba że przyjmiemy, że to rebelianci bombardują swoje własne matki i babcie, ojców i siostry. To robił Kijów, wspierany przez Stany Zjednoczone. Tak więc Stany Zjednoczone okazały się głęboko zaangażowane w niszczenie tych wschodnich miast i ludzi. Gdy Nuland mówi Kongresowi o 5 000 do 6 000 zabitych, to są dane liczbowe ONZ. To jest właśnie liczenie ciał znalezionych w kostnicach. Wiele ciał nigdy nie znaleziono. Niemiecki wywiad mówi o 50 000 zabitych.
Od czasów administracji Clintona stale ronimy łzy na temat prawa do ochrony ludzi, którzy są ofiarami kryzysów humanitarnych. Mamy do czynienia z ogromnym kryzysem humanitarnym na Ukrainie wschodniej. Mamy 1 mln osób lub więcej, którzy uciekli do Rosji, to jest zgodnie z danymi ONZ – kolejne pół miliona uciekło do innych miejsc na Ukrainie. Ja nie zauważam żadnego dużego wysiłku humanitarnego organizowanego przez USA. Gdzie jest Samantha Power, architekt „prawa do ochrony”? Zamykamy oczy na kryzys humanitarny, za który jesteśmy głęboko współodpowiedzialni. To jest karygodne, niezależnie od tego, czy lubisz, czy nie lubisz Putina. To nie ma nic wspólnego z Putinem. Ma to związek z charakterem amerykańskiej polityki i z charakterem Waszyngtonu, i z charakterem narodu amerykańskiego, jeśli on to toleruje.