O polskich zbiorach w Rosji, wymianie intelektualnej i pracy nad własnym dziedzictwem kulturowym pisze polonista, doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego Tomasz Nastulczyk
Burzliwe wydarzenia historyczne ostatnich stuleci sprawiły, że nasza wiedza o dorobku epok dawnych pozostaje obecnie fragmentaryczna, zaś dziedzictwo dawnej Rzeczpospolitej dociera do nas w formie niepełnej i okaleczonej. Jest to szczególnie widoczne na przykładzie zbiorów bibliotecznych. Zniszczenia wojenne i zawirowania polityczne doprowadziły do tego, że liczne starodruki znamy dziś jedynie z zapisów Bibliografii Polskiej Estreichera, zaś po wielu innych, do których nie zdołali dotrzeć bibliografowie, nie pozostał nawet ślad.
W tej sytuacji niezwykle ważne okazuje się śledzenie losów tych księgozbiorów, które zdołały uniknąć fizycznego zniszczenia, lecz z różnych przyczyn znalazły się swego czasu poza granicami Rzeczpospolitej. Przedmiotem zainteresowania mogą tu być zarówno dzieje samych księgozbiorów, gromadzonych na terenie Rzeczpospolitej (zawierających zarówno druki polskie, jak i zagraniczne), które z różnych przyczyn znalazły się później poza jej granicami, jak i sam zasób książek polskich włączonych do zbiorów bibliotek państwowych w innych krajach.
Stan badań nad polonicami, które znajdują się w Europie Zachodniej i w Skandynawii wygląda w miarę zadowalająco, dysponujemy bowiem katalogami i informacją bibliograficzną oraz w miarę swobodnym dostępem do tych materiałów. Olbrzymim, a ciągle niewystarczająco eksploatowanym terenem badań nad dziedzictwem kulturowym dawnej Rzeczpospolitej są natomiast biblioteki na Wschodzie.
Jako pierwsze przychodzi tutaj na myśl lwowskie Ossolineum i biblioteki wileńskie, które, niedostępne przez lata dla polskich badaczy z przyczyn politycznych, nawiązują teraz pomału współpracę z Polską. Jednak – co nie jest faktem powszechnie znanym – najpoważniejszym wyzwaniem dla polskich bibliografów są obecnie nie tyle Lwów czy Wilno, lecz wszystkie polskie książki i księgozbiory (a często raczej ich fragmenty) rozsiane na całym terytorium dawnego Imperium Rosyjskiego. Na tych terenach znajdują się bowiem olbrzymie zbiory poloniców, które były wywożone poza ziemie Rzeczpospolitej wskutek konfiskat czy też – rzadziej – darowizn lub sprzedaży od końca XVIII stulecia aż po połowę wieku XX. Co gorsza, Rosja carska prowadziła politykę rozpraszania skonfiskowanych zbiorów po różnych bibliotekach, zaś księgozbiory wywiezione do Związku Radzieckiego w wyniku działań II wojny światowej jako tzw. łupy wojenne często nie są w ogóle włączone w obieg biblioteczny, lecz spakowane i nieskatalogowane zalegają w magazynach.###strona###
Dlatego też, nawet pomimo olbrzymiej pracy, polegającej na zgromadzeniu i wydaniu dostępnych katalogów i ksiąg inwentarzowych polskich bibliotek na Wschodzie, którą z ramienia Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego podjęła dr Urszula Paszkiewicz, zagadnienie książek i księgozbiorów polskich znajdujących się za wschodnią granicą Polski pozostaje prawdziwą terra incognita. Często nie wiemy nawet, na co możemy się natknąć. Nie znamy także wszystkich ośrodków byłego imperium, w których mogą znajdować się polonica, choć oczywiste jest sięgnięcie w pierwszej kolejności do bibliotek Moskwy i Petersburga.
Za symboliczny początek masowego wywożenia księgozbiorów polskich w głąb Rosji można uznać konfiskatę radziwiłłowskiej Biblioteki Nieświeskiej w 1772 roku. Z rozkazu Katarzyny II zbiór ten, liczący prawie 10000 woluminów, znalazł się w Bibliotece Rosyjskiej Akademii Nauk w Petersburgu. Dalsze jego dzieje są znakomitym przykładem losów książki polskiej na Wschodzie[1]. Zbiór nieświeski, traktowany początkowo jako poważny nabytek, stracił swój specjalny, odrębny status wraz z napływem potężnej ilości księgozbiorów polskich (szczególnie klasztornych i dworskich), skonfiskowanych przez władze carskie w pierwszej połowie XIX wieku. Nadmiar książek polskich sprawił, że władze carskie zaczęły rozpraszać je po różnych ośrodkach uniwersyteckich.
Ta olbrzymia akcja dotyczyła praktycznie wszystkich zarekwirowanych zbiorów polskich i spowodowała niezwykły chaos. Przebadanie i opisanie jej przebiegu byłoby istotnym osiągnięciem naukowym, otrzymalibyśmy bowiem nie tylko ciekawą pracę historyczną, ale też zbiór niezwykle przydatnych wskazówek, ułatwiających poszukiwanie poloniców w bibliotekach dawnego Imperium Rosyjskiego.
Wskutek rozpraszania skonfiskowanych książek część księgozbioru nieświeskiego trafiła w 1814 roku do Moskwy. W następnych latach kolejne nieświeskie woluminy wysłano do Helsinek (wraz z nimi znalazły się tam również starodruki z biblioteki jezuitów w Orszy). Pracownicy Centrum Badawczego Bibliografii Polskiej Estreicherów w Uniwersytecie Jagiellońskim, rekonstruując w porozumieniu z rosyjskimi badaczami zawartość wywiezionej w 1772 roku Biblioteki Nieświeskiej, natknęli się również na informację, że część księgozbioru Radziwiłłów mogła zostać wysłana także do Biblioteki Miejskiej w Odessie. W jak wielu innych ośrodkach można jeszcze odnaleźć zbiory z pierwszej biblioteki nieświeskiej Radziwiłłów – nie wiadomo.
Dochodzimy tu do następnej kwestii, która utrudnia badania nad książką polską oraz polskimi księgozbiorami na Wschodzie. Są to przede wszystkim wieloletnie zaniedbania w katalogowaniu zbiorów, których przy najlepszych chęciach nie da się szybko nadrobić.
Drugim problemem jest fakt, że w bibliotekach na Wschodzie jedynie niewiele osób jest w stanie w sposób kompetentny katalogować i opracowywać zbiory polskie. Często w grę wchodzi chociażby bariera językowa czy brak dostępu do źródeł – dla przykładu warto wspomnieć, że w Moskwie znajduje się tylko jeden komplet Bibliografii Polskiej Estreicherów, uzupełniony dzięki staraniom Centrum Badawczego Bibliografii Polskiej[2]. Zdarzało się więc, że wschodni badacze jako nieznane Estreicherowi oznaczali druki, których opisy znajdowały się w tych tomach bibliografii, do których nie mieli dostępu. Ci nasi przyjaciele zajmujący się książkami i księgozbiorami polskimi na Wschodzie – rosyjscy, ukraińscy, białoruscy i litewscy bibliotekarze, pracujący nad polonicami często w ramach swego wolnego czasu, potrzebują wsparcia organizacyjnego i metodologicznego.###strona###
Trzecią problematyczną kwestią jest definicja polonicum – księgozbiory pochodzące z dawnych terenów Rzeczpospolitej często bowiem rozbijano w Rosji na dwa zbiory, jako polonica traktując jedynie książki polskojęzyczne, zaś pozostałe umieszczając w innych zbiorach na podstawie kryterium językowego. Powoduje to problemy ze statusem druków, które, choć nie są polskojęzyczne, to jednak z innych względów powinny być uznane za polonica (są to na przykład druki łacińskie czy niemieckie wydrukowane na terenie dawnej Rzeczpospolitej). Jeszcze bardziej skomplikowany jest ten problem na Litwie, Białorusi i Ukrainie. Państwa narodowe, które powstały na gruzach wielonarodowej i wieloetnicznej Rzeczpospolitej, traktują bowiem język polski jako jeden z głównych języków literackich (obok łaciny i ruskiego), w którym tworzona była ich literatura. Stąd na Litwie polonicum to wyłącznie druk polskojęzyczny powstały poza terytorium dawnego Wielkiego Księstwa. Badając książki polskie na Wschodzie trzeba mieć świadomości tych różnic metodologicznych. Wystarczy wspomnieć, że z powodu różnic w definiowaniu polonicum niejeden katalog starodruków polskich opracowany przez badaczy zagranicznych musi być traktowany jedynie jako punkt wyjścia do dalszych poszukiwań.
Jedną z takich prób wymiany doświadczeń, ustalenia wspólnych kryteriów metodologicznych oraz rozwiązania wymienionych wyżej problemów była międzynarodowa konferencja Libri Separati – Polonica w zbiorach bibliotek państwowych na Wschodzie, którą w dniach 9 -11 października 2007 roku zorganizowało Centrum Badawcze Bibliografii Polskiej Estreicherów (wówczas jeszcze Zakład Bibliografii Polskiej UJ). Badacze poloniców ze Wschodu referowali stan badań w swoich ośrodkach (Moskwa, Petersburg, Wilno, Kijów, Lwów, Odessa, Ostróg, Charków, Mińsk) oraz przedstawiali komplikacje metodologiczne, jakie napotykali podczas pracy. Natomiast pracownicy Zakładu zaprezentowali ujednolicony model opracowywania poloniców oraz wskazywali zagranicznym badaczom źródła pomocnicze z zakresu badań nad książką polską.
Osobny problem stanowią książki polskie niewłączone w obieg biblioteczny, bowiem często pozostają one niedostępne nawet dla rosyjskich bibliotekarzy. Część z tych materiałów udało się wydobyć na światło dzienne dzięki współpracy Państwowego Uniwersytetu im. M. W. Łomonosowa i Instytutu Polskiego w Moskwie oraz Zakładu Bibliografii Polskiej UJ przy okazji wystawy polskich druków i rękopisów, która odbyła się w Moskwie w 2006 roku. Wystawę tę poprzedziła również publikacja katalogu[3]. Jednak dalsze opracowywanie tych zbiorów, utrudnione ze względu na ich skomplikowany status prawny, pozostaje na razie zawieszone.
Tomasz Nastulczyk – absolwent polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie obecnie kontynuuje drogę naukową na studiach doktoranckich. Współpracownik Centrum Badawczego Bibliografii Polskiej Estreicherów w Uniwersytecie Jagiellońskim.
[1]Katalog internetowy Biblioteki Nieświeskiej oraz szczegółowe informacje na temat jej dalszych losów można znaleźć na stronach Centrum Badawczego Bibliografii Polskiej Estreicherów: http://www.estreicher.uj.edu.pl/bazy_bibliograficzne/index.php/75/
[2]Centrum Badawcze opracowuje obecnie elektroniczną bazę danych opartą na Bibliografii Polskiej, która docelowo stanowić ma remedium na tego typu problemy. Baza dostępna jest pod adresem:
[3]Polskie książki i rękopisy w zbiorach Biblioteki Naukowej Państwowego Uniwersytetu im. M. W. Łomonosowa w Moskwie. Katalog, Moskwa 2005.
