Przykład pierwszy. Wiek siedemnasty. Polski król wraca z dyplomatycznej wizyty u Habsburgów. Nad granicą ma oczekiwać delegacja najgodniejszych senatorów Rzeczypospolitej, iżby powrót wypadł godnie. W tym celu polscy senatorowie zjeżdżają nad granicę odpowiednio wcześniej, żeby się broń Boże nie spóźnić. I byliby zdążyli, gdyby noc wcześniej nie zapili. W efekcie król był wściekły, Austriacy się śmiali, ale senatorom nic – bo cóżby się im w wolnej Polsce stać mogło?
Przykład drugi. Wiek siedemnasty. Polski magnat zdradza króla i Rzeczpospolitą. Nie udaje mu się. Ale za to zyskuje przebaczenie i startuje do jeszcze wyższych godności, i ma jeszcze większy wpływ na losy państwa niż uprzednio.
Polityka ruska
Przykład trzeci (z pamięci przywołuję, może niedokładnie i niedosłownie, ale jeśli literę nieco zmieniłem, ducha zachowałem) – i tyle chwatit. Wiek siedemnasty. Polski szlachcic dzieli się z moskiewskim bojarem uwagą, że car źle robi, skazując na śmierć pewnych niewinnych bojarów. Rozmówca zgadza się, że owi bojarzy niewinni – ale powiada, że car postąpił sprawiedliwie, bo car cokolwiek robi, sprawiedliwie robi, na to jest carem, żeby mógł robić, co chce i żeby to właśnie nazywać sprawiedliwością.
Z czym do polityki tu i tam
Te fakty przypominam sobie po raz tysiąc tysiąców tysięczny – żeby zrozumieć, czym są polityka i opinia publiczna w Polsce, a czym w Rosji. I jakie są wzajemne relacje pomiędzy władzą a obywatelem tu i tam. I czym jest wyprawa na Westerplatte dla polskiego premiera, a czym dla premiera rosyjskiego.
Różnica wypływa z faktu, że są kraje, w których głoszenie kłamstwa staje się dla polityka gwoździem do trumny jego politycznej kariery. I są kraje, gdzie kłamstwo i niesprawiedliwość cieszą się tak głęboko zakorzenioną publiczną czcią, że bez złożenia im hołdu żaden polityk nie zaistnieje.
Remedium?
Jak zatem reagowaćna to, co dzieje się, działo i dziać będzie w Rosji w okolicy i z okazji 1 września? Dyskutować? Trochę wątpię, że okazja do prawdziwej dyskusji nie zostanie nam dana. Czy też przyjąć do wiadomości, że Rosja jest niereformowalna i dać spokój? W żadnym razie. A więc publicznie negować kłamstwa i dowodzić prawdy? Tak, oczywiście. Tak się stało na Westerplatte. A co to przyniesie? Jak sądzę, w Rosji (poza wąską Rosją dysydentów – spadkobierców dekabrystów) polski głos uznany zostanie jednak za potwierdzenie tezy tamże dla wielu oczywistej: że Polacy kłamią.
Prawda cara
Bo w Rosji prawdą jest to, co mówi car. Skoro car powiedział, co powiedział, to znaczy że tak jest, a jeśli nie jest tak – lepiej o tym nie myśleć. Z drugiej strony, car ruski może być łaskaw. Ale zawsze raczej na tej zasadzie, jaka zacytował (zmyślając) Franc Fiszer: że po wyjściu wiernopoddańczej delegacji do cara, przyjętej przez tegoż bardzo łaskawie, wypadła horda kozaków i wybatożyła członków delegacji. Po co? A po to, “żeby nam się w głowach nie poprzewracało”.
Ale ze strony trzeciej car ruski dopóty jest ruskim carem, dopóki jest nieomylny. Nieomylność cara oznacza tyle, że może łgać i nieprawości czynić, póki będzie utrzymywał, że mówi prawdę i czyni sprawiedliwość. Wtedy zawsze będzie miał rację ergo będzie carem.
Widmo samokytyki
Ale jeśli car przyzna się do czegokolwiek, albo przeprosi, to znaczy, że dokonuje samokrytyki – i wtedy po carze. (tu przypis: pamiętamy, jak to było za Stalina – oskarżeni w politycznych procesach sami się oskarżali i samokrytyki głosili, w daremnej nadziei, że będą oszczędzeni… tak, tak: zapisało się w ruskiej pamięci, że samokrytyka to wstęp do szybkiej razstiełki; w Rosji wara przepraszać)
Los rozumnych
Co zatem z prawdą, której istnienie uwiera pewnie Rosjan rozumnych, bo ostatecznie wszyscy ludzie rozumni są w stanie ocenić, co jest piramidalną bzdurą, a co prawdą rzetelną? Na to odpowiedział już dawno (i wcześniej od cytowanego już wyżej Franca Fiszera) osiemnastowieczny nasz i sarmacki franciszkanin Karol Żera. Odpowiedział dowcipem kursującym na kresowym polsko-ruskim pograniczu:
“Rozumnemu niewiele potrzeba: | Tylko tysiąc słów powiedzieć, | Pięścią w pysk dać, | A resztę pewnie się dorozumie. | Sat sapienti”
Jacek Kowalski
