Olimpiada niewątpliwie będzie zorganizowana. Ile przy okazji nakradną – to już inna sprawa. Pojawia się jednak pytanie – do czego to wszystko będzie później potrzebne?
Nie tak dawno w mediach pojawiła się informacja, na którą mało kto zwrócił uwagę: na osiedlach Baranowka i Russkaja Mamajka w Soczi w wyniku osuwania się gruntu ucierpiało 150 domów. Osuwisko przesuwa się już od ponad roku. Przyczyną jest wywożenie na górę ziemi z budowy obiektów olimpijskich. Baranovka znajduje się pod górą, a grunt osuwa się, zmieniając bieg koryta strumienia, niszcząc domy i wywracając drzewa.
W miarę zbliżania się Olimpiady rejon Soczi – wąski pas żyznej ziemi rozciągający się pomiędzy morzem i górami – sukcesywnie i coraz szybciej przemienia się w rejon katastrofy ekologicznej.
Wyjaśnię dlaczego. Zacznijmy od uświadomienia sobie jednej bardzo ważnej różnicy między cywilizacjami ciepłych krajów, a tymi zamieszkującymi równiny klimatu umiarkowanego.
Południe jest jakby bardziej urodzajne, plony można zbierać dwa razy do roku. Ale ta obfitość często bywa myląca. W dużym uproszczeniu rozwój wielu południowych cywilizacji można przedstawić następująco: ludzie osiedlają się w dolinie aluwialnej [dolina powstała w wyniku naniesienia na dany teren mułu rzecznego – przyp. tłum.], wokół – obfitość i urodzaj, wzrasta liczba ludności, zbocza zostają zaorane, a porastające je drzewa wycięte, przychodzi ulewa, pole osuwa się ze zbocza w dolinę; w efekcie nie ma ani zbocza, ani doliny, wszyscy żrą się nawzajem.
Równiny klimatu umiarkowanego są trwalsze. Deszcze tropikalne nie zmywają gleby ze zboczy, liczba ludności wzrasta powoli, ale ludzie przynajmniej nie stają z dnia na dzień przed przykrym faktem, że poza ludzkim mięsem nie ma co jeść. Podejrzewam, że sprzyja to formowaniu się bardziej demokratycznych instytucji – ma się rozumieć, do określonego poziomu chłodu.
Zalesione górskie zbocze + dolina rzeczna + przeludnienie = zbocze osuwające się w dolinę. Biorąc pod uwagę ogólną niestabilność ekologiczną i całkowity brak strategii planowania, budowa ogromnych kompleksów może mieć katastrofalne skutki.
Tak, olimpiada niewątpliwie dojdzie do skutku. Ile przy okazji nakradną – to już inna sprawa. Ale olimpiada odbędzie się, wszystkie przeszkody zostaną pokonane. Poprowadzona będzie (już jest) droga kolejowa między Adlerem [dzielnicą Soczi – przyp. tłum.] i miejscowością Krasnaja Polana, którą dowolna liczba widzów dotrze na igrzyska. W bagiennej dolinie Imperetińskiej, gdzie gosplan zakazuje stawiania czegokolwiek poza zabudową tymczasową, powstaną gigantyczne kompleksy sportowe.
Pojawia się jednak pytanie – do czego będzie to wszystko potrzebne „dzień po”? Połączona trasa samochodowo-kolejowa Adler- Krasnaja Polana długości 48 km kosztowała 227 mld rubli. Esquire obliczył, że gdyby (za te same pieniądze) wyłożyć ją czarnym kawiorem, to grubość powłoki wynosiłaby 1,1 cm. Dzień po olimpiadzie droga kolejowa będzie niepotrzebna. To jedyna na świecie kolej jednorazowego użytku. Lodowe areny w Imperetynce, w klimacie subtropikalnym też nikomu się nie przydadzą. Nie wspominając już o tym, że i one są jednorazowe – takie budowle na bagnie długo nie postoją.
Soczi ma ponadto wiele braków w porównaniu z większością światowych kurortów. Soczi jest przeludnione, morze to głównie ludzki mocz, miasto zostało zabudowane w latach sowieckich uzdrowiskami, z wyglądu niczym nie różniącymi się od więzień, a w okresie późniejszym – betonowymi fawelami. Biorąc pod uwagę poziom zaludnienia, odpoczywanie w Soczi jest porównywalnie z urlopem na Jużnym Butowie. Soczi miało swoja szansę – mogło zająć niszę niedrogiego kurortu dla tych, którzy z nostalgią wspominają czasy Związku Radzieckiego. Tej szansy miasto pozbawiła Olimpiada. Sytuacja ekologiczna przedziwnego wąskiego pasa kaukaskiego wybrzeża Morza Czarnego jest tragiczna. A to za sprawą daczy, które swoimi betonowymi bunkrami schodzą ku wodzie i przecinają trasy turystyczne, podobnie jak droga do Lunnoj Polany przecina drogi migracji zwierząt. I korków: tylko masochista będzie trzy godziny przedzierał się z lotniska.
Soczi straciło swoją szansę także przez niebotyczne ceny i kiepską jakość oferowanych usług, przy czym niektóre rodzaje serwisu są w Soczi w zasadzie niedostępne. Nawet nie chodzi o to, że za granicą za luksusowy pokój z całodobowym wyżywieniem zapłacimy mniej niż za Soczijski hotel, w którym zaoferują nam jedynie łóżko. Rzecz w tym, że wokół zagranicznego hotelu będą fontanny, stawy, ogromne ogrody, urokliwe alejki, troskliwa obsługa, a w Soczi zamiast ogrodu – betonowe fawele, korki i agresywne twarze w kawiarni.
Putin może zbudować na czarnomorskim wybrzeżu Kaukazu kilka rezydencji. Może zalać Soczi pieniędzmi, z takim samym skutkiem, z jakim ulewa zalewa wyrąbane wzgórze. Może przeprowadzić tam Olimpiadę. Nie jest jednak w stanie uczynić z Soczi międzynarodowego kurortu mogącego konkurować z innymi. Widać tak musi być; albo kurort, albo Olimpiada, złodziejstwo, imperatorska rezydencja i osuwiska.
Julia Łatynina
„Nowaja Gazieta”
Tłum. Marta Giers
