Rosyjski prezydent, jak kiedyś Breżniew, marzy o rozwijaniu turystyki w republikach swojej federacji. Na przeszkodzie staje niestabilność i korupcja.
Specjalny wysłannik do Archyz
Jak na razie błotnista, pełna wybojów droga prowadzi jedynie do stacji wyciągu krzesełkowego. Za trzy lata jednak miejsce będzie przypominać francuskie Trzy Doliny. Kierownicy Stacji Kaukazu Północnego (KSK) nie szczędzą słów zachwytu nad zarysami Archyzu, przyszłej perły rosyjskiego narciarstwa, usytuowanej po zachodniej stronie masywu Elbrusa, w kaukaskiej republice Karaczajo-Czerkiesji. Chęć realizacji tego projektu, którego pomysłodawcami byli już Leonid Breżniew i Georges Pompidou spowodowała, że w zeszłym roku Caisse des dépôts et consignations [Kasa Depozytowo-Konsygnacyjna – CDC, francuska publiczna instytucja finansowa – przyp. tłum.] weszła w spółkę z Federacją Rosyjską. Francusko-rosyjska spółka w 51 % jest kontrolowana przez Moskwę.
Kiedyś marzenia były jeszcze bardziej absurdalne: do 2020 roku z zachodu na wschód łańcucha Kaukazu miało powstać siedem ośrodków narciarskich, wymagających inwestycji na poziomie 1 miliarda euro. Planowane 1100 kilometrów tras miało przyciągnąć na wschód turystów, którzy dzisiaj wyjeżdżają w Alpy. Wtedy Władimir Putin zachwalał unikatową jakość kaukaskiego śniegu. Obiecywał, że sprawi, że Europejczycy będą szusować „od Morza Czarnego aż do Morza Kaspijskiego”. Dmitrij Miedwiediew zaś marzył, że zwalczy islamski terroryzm za pomocą gospodarki, zalewając Kaukaz pieniędzmi, co uważane jest za metodę bardziej efektywną niż podejście czysto represyjne.
363 islamistów nie żyje
Dwa lata później trudno nie zauważyć, że “istnieje rozdźwięk między komunikacją wynikającą z kształtu logiki reklamowej i rzeczywistością turystycznego przedsięwzięcia, które – choć całkowicie umotywowane – wciąż jest nadzwyczaj złożone” – stwierdza Laurent Vigier, dyrektor ds. europejskich w Caisse des dépôts (CDC). Instytucja, która zainwestowała już 4,9 milionów euro w kapitał francusko-rosyjskiej spółki, koncentruje odtąd inwestycję na dwóch ośrodkach narciarskich: Arkhyz i Mamisson w Osetii Północnej, przedstawianej jako przyszłe „Alpe d’Huez”.
Inne republiki kaukaskie nie są uważane za wystarczająco „obiecujące” i „stabilne” na przyjęcie średnioterminowych przedsięwzięć turystycznych o takim zasięgu. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Francji, w 2012 roku zabitych zostało ponad 363 islamskich „buntowników”, rannych około 500. Zginęło również ponad 200 policjantów i 71 cywilów. Jakość lokalnych usług turystycznych jest obiektem powątpiewań. Co więcej, napływ pieniędzy wzmocnił korupcję, która już jest powszechnym problemem na tym terenie. Obecnie pod uwagę brani są tylko klienci z Rosji i Środkowego Wschodu. Oznacza to blisko 25 milionów potencjalnych turystów – podaje przedsiębiorstwo KSK. „Obraz regionu nie jest wystarczająco pociągający, w każdym bądź razie jeśli chodzi o klientów przyzwyczajonych do zachodnich standardów jakości”, ocenia Andriej Maksimow z centrum technologii politycznych.
Widoczną oznaką tej nieufności jest fakt, że federacyjne dotacje budżetowe przeznaczone na Kaukaz od chwili obecnej do 2020 roku zostały prawie dziesięciokrotnie zmniejszone. Chociaż łatwo było je przewidzieć, trudności te wzmagają nastrój zniecierpliwienia wśród rosyjskich elit. Jeśli miałyby się przedłużać, duży obszar rosyjskiej polityki względem Kaukazu mógłby zostać postawiony pod znakiem zapytania.
Pierre Avril
„Le Figaro”
Tłumaczenie: Alicja Waloszczyk
