Motocykle Reichswehry i Wehrmachtu 1934-1945

W Rosji zarówno motocyklista, jak i maszyna drętwieli w trzaskającym mrozie, w czasie roztopów tonęli nawet w metrowym błocie. W Afryce Północnej natomiast paliwo „gotowało się” w bakach motocykli, podczas gdy motocykliści na swych niskich motocyklach samodzielnych lub z bocznymi wózkami wdychali pustynny piach…

Nakładem Wydawnictwa „Replika” ukazała się praca Horsta Hinrichsena zatytułowana „Motocykle Reichswehry i Wehrmachtu 1939-1945”. Jest to bogato ilustrowana praca, w zasadzie album przedstawiający historię formacji motocyklowych Reichswehry i Wehrmachtu w latach 1939-1945, koncentrująca się na ich wyposażeniu. Szczegółowo prezentuje w nich motocykle znanych producentów niemieckich, m.in. BMW, NSU, czy DKW, zarówno te specjalnie zaprojektowane i wykonane dla działań bojowych, jak i rekwirowane maszyny cywilne. Książka zawiera kilkaset fotografii, udostępnionych autorowi głównie przez weteranów prezentowanych w niej formacji.

Wertując album widzimy więc motocyklistów podczas szkolenia na terenie koszar i poligonów, a także podczas działań na różnych frontach II wojny światowej. Autor uzmysławia czytelnikowi, jak dużą rolę odgrywali motocykliści w niemieckich formacjach. Pisze m.in.: „motocykliści podczas ostatniej wojny światowej! W Rosji zarówno motocyklista, jak i maszyna drętwieli w trzaskającym mrozie, w czasie roztopów tonęli nawet w metrowym błocie. W Afryce Północnej natomiast paliwo „gotowało się” w bakach motocykli, podczas gdy motocykliści na swych niskich motocyklach samodzielnych lub z bocznymi wózkami wdychali pustynny piach, wzbijany w górę przez maszyny wyprzedzające lub przez ekstremalnie ciężkie pojazdy, usiłujące przeprawić się przez pustynne piargi.

O tym, że wszystkie te uciążliwości spajały „gromadkę” motocyklistów i ich pasażerów zażyłą przyjaźnią, świadczą liczne zdjęcia zamieszczone w tej książce. W końcu motocykliści byli dla swych kolegów w obrębie jednostki ulubionym źródłem nowych informacji. Byli tymi, którzy mieli dostarczać meldunki, eskortować kolumny wojskowe na określone obszary, przewozić oficerów lub pełnić rolę patrolu rozpoznawczego. Na wielu zdjęciach widzimy pojedynczych gońców motocyklowych, sfotografowanych w butnych pozach przez ich kolegów”.

W swoim albumie niemiecki historyk prezentuje też mało znane detale, jak ubiór motocyklisty, czy system grzewczy ciężkich motocykli, wprowadzony w drugiej połowie II wojny światowej. Przypomina też, że armia niemiecka mogła masowo używać motocykli, bo ich produkcja w Niemczech miała dobre podglebie i mogła się szybko rozwinąć. Pisze m.in.: „W samym roku 1924 istniało w Niemczech przeszło 500 wytwórców motocykli i wszystkim zależało na wielkich pieniądzach. Dopiero od 1933 r. ta gałąź przemysłu doznała znacznego wsparcia. Na przykład zwolniono z obowiązku posiadania prawa jazdy nabywców maszyn o pojemności skokowej do 200 cm sześć., zlikwidowano podatki od wszystkich motocykli, ograniczono import maszyn oraz środki wspierania eksportu.

Dla niemieckiego przemysłu motocyklowego nastała niewątpliwie bardzo korzystna koniunktura w wyniku masowego zakupywania jednośladów przez Reichwehrę, a następnie Wehrmacht. Samo istnienie oddziału strzelców motocyklowych od roku 1935 i ich motorowych zaprzęgów z wózkami bocznymi także zwiększyło popyt w cywilnym sektorze produkcyjnym.

Przykładowo firma Zundapp na początku lat trzydziestych po raz pierwszy pokazała w berlińskim salonie samochodowym swoje cywilne modele K 400, K 500 i K 800. Koncern BMW pokazał techniczną sensację – model R 12 o pojemności skokowej 750 cm sześć. Owa maszyna, jako pierwszy seryjnie produkowany motocykl, wyposażona była w teleskopowe widełki przedniego koła i hydrauliczny zderzak. Odtąd niemieckie fabryki motocykli pękały w szwach od milionów zleceń. Z dobrych maszyn sportowych powstawały „w jedną noc”, nagle, „motocykle Wehrmachtu”.

Szczególnie zwiększono produkcję zaprzęgów motorowych. Do szeregów Reichwehry, a następnie Wehrmachtu wprowadzano ich ogromne ilości, zwłaszcza modeli K 500W, K 800 W i kilka lat później KS 600 W, zarówno jako motocykli samodzielnych, jak i z wózkami bocznymi. Równocześnie rozwijał się zyskowny interes na niemieckim rynku wózków bocznych – zarówno w cywilnym, jak i wojskowym sektorze produkcyjnym”.

Dla miłośników militariów, a także motocykli, album wydany przez „Replikę” z pewnością będzie stanowił prawdziwą gratkę.

Marek A. Koprowski

Horst Hinrichsen, Motocykle Reichswehry i Wehrmachtu 1939-1945. Tłumaczenie Bartłomiej Bartelmus. Wydawnictwo „Replika” s. 200, c. 34,90 zł.

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz