Mińsk stał rosyjskim Las Vegas

Zamożni rosyjscy wielbiciele gier hazardowych zalali Mińsk po tym, jak w Rosji wprowadzono zakaz funkcjonowania kasyn. Skorzystała na tym sąsiednia Białoruś – żadnych wiz i granic, zaledwie półtorej godziny samolotem i wielbiciele gier hazardowych są już na miejscu, gdzie do ich usług jest ponad 60 kasyn i salonów gier.

Po tym jak zamknięto rosyjskie kasyna, pierwsi zorientowali się organizatorzy wycieczek – zaoferowali graczom nową usługę – tour po kasynach Mińska. Klientów zachęcają bardzo aktywnie. Strony internetowe z ofertami gry w mińskich kasynach są stworzone nie tylko w języku rosyjskim i angielskim, ale także tureckim czy arabskim – żeby objąć jak największy segment odbiorców.

Oferty przewidziane są na różną kieszeń. Najbogatszym graczom przy zakupie żetonów na sumę od 3.500 do 50.000 dolarów oferuje się bezpłatny przelot samolotem, transport z lotniska, pobyt w 5-gwiazdkowym hotelu, wyżywienie w restauracji i nawet odszkodowanie – 10-20 proc. przegranej sumy.

Tym którzy chcą się zmieścić w 1000 dolarów, oferują hotele, restauracje i przeloty niższą klasą – ale nadal za darmo – tylko grajcie. Zachęty są również dla mniejszych graczy, którzy nie chcę korzystać z usług pośredników: nawet przy samodzielnej organizacji „wycieczki hazardowej” można zadzwonić pod wskazany numer, żeby otrzymać 25 proc. zniżki na pobyt w hotelach w Mińsku.

Rynek usług erotycznych żywo zareagował na pojawienie się w mieście wielu bogatych klientów. Ku niezadowoleniu miejscowych, białoruskich użytkowników, ceny momentalnie wzrosły. Zwiększyła się także liczba ogłoszeń o przyjęcie do pracy „sympatycznych, wyzwolonych dziewcząt”. Odpowiednio wzrosła czujność organów ścigania wobec tego biznesu: na agencji zajmującej się prostytucją niedawno poległ właściciel jednego z największych kasyn w Mińsku Oleg Dańkow. Śledztwo ujawniło, że prostytucją w centrum rozrywki „Dańkow Klub” zajmowano się aż od 2006 r., ale właściciela aresztowano dopiero teraz. Łatwo zauważyć, że podobnych kontroli oczekują i inne instytucje tego profilu.

Przyzwoite dziewczyny również zajmują kolejki w nocnych klubach w weekendy, licząc, że z seksu na jedną noc zbudują poważne, długofalowe relacje z jakimś hazardowym oligarchą. I niektórym to się udaje – właśnie Białorusinka była do niedawna żoną Sudi Ozkana, właściciela sieci hoteli i kasyn na całym świecie, dyrektora generalnego Princess International Group. Po ślubie z miłą blondynką Kate, młodszą o 40 lat, turecki biznesmen wybudował w Mińsku pierwszy 5-gwiazdkowy hotel Crowne Plaza, w którym znajduje się i kasyno i klub nocny.

Jednak po 12 latach ich związek się rozpadł i Sudi złożył wniosek o rozwód. Przeczekać smutki przyjechał do ojczyzny podstępnej współmałżonki, na Białoruś, gdzie widziano go w kasynie przy hotelu z nową piękną panną, a sam turecki biznesmen chętnie dzielił się z prasą planami znalezienia sobie żony z wykształceniem medycznym, żeby była dla nie tylko kochanką, ale też pielęgniarką – bowiem ten pożądany kawaler jest już po siedemdziesiątce. Statystyki udanych małżeństw z rosyjskimi biznesmenami z białoruskich kasyn niestety nie jest obiecujące, jednak Mińsk ma w Rosji opinię miasta dostępnych dziewcząt.

Hazardowi biznesmeni, którzy zalali Mińsk zmienili także sytuację biznesową na rynku nieruchomości, zaczęli bowiem nabywać w białoruskiej stolicy mieszkania klasy premium. Ekspert agencji nieruchomości „Twoja stolica” Jekaterina Tołstaja opowiada o przyczynach kupowania przez Rosjan „metrów kwadratowych” w Mińsku. „W ostatnim roku pojawiła się specjalna kategoria nabywców – gracze kasyn. Ci ludzie zaczynają przyjeżdżać do Mińska żeby zaspokoić swoją pasję i kiedy staje się jasne, że te wyjazdy będą stałe – rezygnują z hoteli i apartamentów na rzecz kupna własnego mieszkania. Być może nie zadowala ich poziom naszych hoteli, możliwe też że chcą sobie zapewnić większą prywatność, tym bardziej że ceny mieszkań w Mińsku dla rosyjskich biznesmenów są po prostu śmieszne, średnio od 40.000 rubli za metr kwadratowy, to kilka razy mniej niż w Moskwie. Niektórzy gracze udostępniają kupione przez siebie mieszkania swoim białoruskim kochankom, a inni w pracujące dni tygodnia, gdy nie ma ich w Mińsku wynajmują swoje mieszkania. Myślę, że takich przypadków nie jest dużo, często wielkość dochodu wielbicieli hazardu jest tak wysoka , że mogą sobie oni pozwolić, aby mieszkanie w Mińsku stało puste przez większość czasu”.

W weekendy wszystkie bary i restauracje w Mińsku są wypełnione przez Rosjan, i niektórzy lokalni mieszkańcy są nie zadowoleni z takiego oddziaływania na ich gospodarkę. Wyjątkowo szybko osławiona białoruska tolerancja znika w czasie rosyjskich „długich weekendów” kiedy to stolica Białorusi jest wręcz przepełniona gośćmi z sąsiedniego państwa. Nie bez powodu tubylcy zauważają i wyzywają od „Moskali” najbardziej znany rodzaj rosyjskiego turysty: chamskiego i mało wychowanego obywatela.

Z tego też powodu znani blogerzy z Mińska złośliwie opisują – „Najechało się! Gdzie nie pójdziesz nie możesz opędzić się od moskwiczan. Panowie całymi dniami siedzą w kawiarniach, żrą i wulgarnie się zachowują. Znajomy właściciel restauracji mówi, że ma już dość. Dobrze, że święta się skończyły. Opuścił miasto nieznośny moskiewski duch i próżna pseudopańska pycha”. Pod uwagami tej treści zwykle pojawiają się komentarze dwóch rodzajów: mieszkańcy Mińska zawzięcie się z tym zgadzają, a Moskwy spierają.

Głos rozsądku w tym czasie śpi, dlatego, że takie postrzeganie to tylko niechęć do spojrzenia poza stereotyp. Autorka tego artykułu stale spożywa obiad i kolacje w różnych mińskich restauracjach i nigdy nie zauważył, żeby zachowanie jego użytkowników jakoś znaczenie zmieniało się w weekendy bądź święta. Ponadto, pracownicy białoruskiej gastronomii gotowi są nosić Rosjan na rękach za bezkonfliktowość i hojne napiwki, o których Białorusini czasem zapominają, uważając, że wystarczające jest płacenie za jedzenie.

Nawiasem mówiąc Białoruś na tyle silnie polubiła dochody jakie przynosi jej biznes hazardowy, że w zeszłym roku była w centrum skandalu dyplomatycznego. Rosyjska prasa opublikowała informację o tym, że na terenie białoruskiej ambasady w Moskwie, a dokładniej w restauracji ambasady funkcjonuje podziemne kasyno. Ministerstwo spraw wewnętrznych Białorusi natychmiast zdementowało tę informację a nawet zorganizowało konferencję prasową w stylu „znajdź kasyno w ambasadzie”, podczas której dziennikarzom zaprezentowano pustą salę, na marginesie, zupełnie podobną do pomieszczenia kasyna. Skandal wyciszono, teraz jedynie dochodzą słuchy, że kasyno nadal funkcjonuje, tylko dostać się do niego można wyłącznie dzięki rekomendacji stałych klientów.

Tatiana Janet / Slon.ru

Tłum. Aleksandra Myszka

forma płatności