Dzieje cichociemnych

„Należę do pokolenia, dla którego słowa Polska i Ojczyzna kojarzyły się zawsze z czymś wielkim i wręcz świętym. Miałem świadomość, że jako Polak jestem dłużnikiem tych wszystkich, którzy w powstaniach narodowych złożyli ofiarę życia lub cierpień i poniewierki dla wolności i niepodległości Polski… Zostając oficerem Wojska Polskiego w Niepodległej Polsce nie wątpiłem w wartość ideałów, z których wyrosła II Rzeczpospolita.”

Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie liczyły ok. 230 tys. żołnierzy, do przyszłych cichociemnych zgłosiło się ponad 2500 ochotników, przeszkolono 576, zrzuconych do kraju zostało 316 w tym 1 kobieta, w końcu 2011 roku żyło ich jeszcze czterech. Losy 59 cichociemnych prezentuje ostatnia publikacja Krzysztofa K. Tochmana pt.: „Słownik biograficzny cichociemnych” tom IV.



Autor jest historykiem pochodzącym ze Szczebrzeszyna, społecznikiem, od 1996 roku prezesem Obywatelskiego Stowarzyszenia OSTOJA ze Zwierzyńca, niestrudzonym dokumentalistą losów cichociemnych i żołnierzy PSZ na Zachodzie, wydawcą książek z nimi związanych. Spod jego pióra wyszły biografie takich skoczków jak kpt. Adam Boryczka czy major Wacław Kopisto. On też jest autorem dwutomowego opracowania „Z ziemi obcej do Polski. Losy żołnierzy PSZ na Zachodzie, którzy powrócili do kraju po II wojnie światowej” (w sumie ok. 1000 stron). I najważniejszego dzieła o tych, „najdzielniejszych z dzielnych”, czyli „Słownika Biograficznego Cichociemnych”, którego czwarty tom mam właśnie przed sobą. Publikację rozpoczyna piękna dedykacja: „Niniejszy tom poświęcamy świętej pamięci Ryszardowi Kaczorowskiemu, Lechowi Kaczyńskiemu, Januszowi Kurtyce, Januszowi Krupskiemu, Andrzejowi Przewoźnikowi niezłomnym sternikom i strażnikom nawy państwowej i pamięci narodowej Niepodległej Rzeczpospolitej w morzu kłamstwa i politycznej obłudy.”

W opisywanym tomie znalazły się nazwiska znane i mniej znane. Któż ze świadomych miłośników historii wojennej i powojennej nie słyszał o słynnym „Zaporze”, majorze Hieronimie Dekutowskim? Kto z osób zainteresowanych wojennymi dziejami Wołynia nie zna kpt. Władysława Kochańskiego? Kto nie słyszał o kpt. Janie Nowaku-Jeziorańskim. Ich biogramy znajdzie czytelnik w opisywanym tomie „Słownika”. Ale każdy z niemal 60-ciu „zrzutków”, których losy opisano w tej publikacji ma życiorys iście filmowy, ciekawy i często bardzo smutny. Publikacja ta ma dać świadectwo prawdzie, zwłaszcza, że ta dziś, po uzyskaniu możliwości dostępu do akt komunistycznej bezpieki niestety czasem zmienia swe oblicze. Autor pisze: „Akta te świadczą nie tylko o małości naszych bohaterów, którzy z różnych przyczyn podjęli współpracę z reżimowymi służbami specjalnymi Polski Ludowej (m.in. UB, SB, IW lub WSW); za cenę kariery (Józef Nowacki) bądź też z chęci doznania mocnych wrażeń, bo taka donosicielska (konfidencka) ‘praca’ ich ‘kręciła’ (Franciszek Pukacki) lub po prostu ze względów finansowych (ppor. Gustaw Heczko-Kalinowski, mjr Stanisław Krzymowski, ppłk Jerzy F. Szymański). Świadczą również i o tych, których po prostu ‘złamano’ szantażem naciskając i przymuszając do współpracy.

Ale również te dokumenty wytworzone przez bezpiekę oddają niekiedy w szczególny sposób hołd Tym, którzy przez cały okres Polski komunistycznej wykazali wielki hart ducha i godność i bez względu na wszystko nie dali się złamać, pomimo niekończących się prześladowań reżimowej bezpieki i to przez wiele, wiele lat. Ppor. Przemysław Bystrzycki, mjr Teodor Wojciech Hoffman, mjr Wacław Kopisto, mjr Ryszard Nuszkiewicz i por. Roman Wiszniowski – to jak najbardziej dobitne przykłady tych niezłomnych skoczków, którzy nie sprzeniewierzyli się żadnej przysiędze.”

Łatwo to zrozumieć, kiedy czyta się słowa jednego z tych niezłomnych, majora Wacława Kopisto: „należę do pokolenia, dla którego słowa Polska i Ojczyzna kojarzyły się zawsze z czymś wielkim i wręcz świętym. Miałem świadomość, że jako Polak jestem dłużnikiem tych wszystkich, którzy w powstaniach narodowych złożyli ofiarę życia lub cierpień i poniewierki dla wolności i niepodległości Polski…. Zostając oficerem Wojska Polskiego w Niepodległej Polsce nie wątpiłem w wartość ideałów, z których wyrosła II Rzeczpospolita. Kodeks oficerski w owych czasach wyrażał trzy słowa ‘Bóg’, ‘Honor’, ‘Ojczyzna’. Z nich wyrastała bezwzględna wierność przysiędze żołnierskiej i gotowość do ofiary nawet z własnego życia, jeżeli zajdzie taka potrzeba.”

Za to właśnie, za tę wierność, niezłomność charakteru i hart ducha po wojnie byli poniżani, torturowani, prześladowania i mordowani. W „Słowniku” znajdziemy opisy tych nieludzkich przesłuchań, które doprowadzały nawet tych twardych żołnierzy do prób samobójczych. Wielką demoralizacją jest, że sprawcy tych bestialstw w zasadzie nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności. A jeszcze większym przejawem zepsucia jest to, że ci, którzy próbują w jakikolwiek sposób wymierzyć sprawiedliwość, choćby symbolicznie, narażeni są na bezwzględne ataki i posądzenia o mściwość, rewanżyzm itp. Dziś na niewybredne ataki takich właśnie „tropicieli rewanżyzmu” narażeni są także ci, którzy prawdę o cichociemnych i ich trudnych losach przypominają. W tej grupie jest i Autor wspomnianej publikacji. Jednak biorąc pod uwagę daleko posuniętą degenerację części dziennikarskiego świata takie ataki można traktować jako wyróżnienie i dowód na to, że poruszony temat jest ważny i potrzebny.

„Nie oddajecie nigdy swojej duszy narodowej w cudze ręce, jeśli chcecie żyć godnie.” – mówił cichociemny majora Wacław Kopisto. Jakże stale boleśnie aktualnie brzmią te słowa.

Publikację tę gorąco polecam wszystkim miłośnikom historii. Tym bardziej, że Autor obiecuje, że nie jest ona ostatnią dotyczącą cichociemnych. Planuje wydanie swoistego „Suplementu” do „Słownika” pt.: „Bezpieka a cichociemni” oraz kolejnego, trzeciego już tomu o losach legendarnego i niezłomnego cichociemnego kpt. Adama Boryczki pt.: „Adam Boryczka. Z dziejów WIN-u”.

Krzysztof Wojciechowski

Tochman K.A., Słownik Biograficzny Cichociemnych, t. IV, Obywatelskie Stowarzyszenie OSTOJA, Zwierzyniec-Rzeszów, 2011, s. 318.

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz