Zapraszam do zapoznania się z cyklem artykułów poświęconych Grodnu i jego okolicom, cyklem, który stawia sobie za cel przybliżenie czytelnikowi tego urokliwego miasta, a może i zachęcenie do podróży.

Grodno, Hrodna, Harodnia, Hrodno, Goradzen – tak na przestrzeni wieków nazywano królewskie miasto na brzegu Niemna. Miasto, które odgrywało znaczącą rolę w Rzeczpospolitej Obojga Narodów (to tu odbył się ostatni sejm Rzeczypospolitej), również dziś przedstawia wartość historyczną-kulturalną, nie tylko dla Polaków i Białorusinów. Powojenna zmiana granicy i oddzielenie dzisiejszej Zachodniej Białorusi od Polski sprawiły, że tylko niewielka ilość turystów decyduje się na wyjazd w te rejony.

Pierwszym miejscem, które widzi turysta jest dworzec, według wielu stanowiący wizytówkę miasta. W Grodnie za „bramę do miasta” można uznać dworzec kolejowy, zlokalizowany w prawobrzeżnej części miasta u zbiegu ulic Timiraziewa, Budionnego i Orzeszkowej, przy tzw. placu przydworcowym. Swój obecny wygląd dworzec zawdzięcza architektom czasów późnego ZSRR, ale o tym trochę później…

Grodno było jedną ze stacji nowopowstałej ważnej linii kolejowej Sankt Peterbsurg-Warszawa (o jej powstaniu car zadecydował w 1852). Trasa wiodła przez najważniejsze ośrodki regionu, m.in. Wilno i Białystok. Wykonawcą linii miała być firma angielska, która jednak po wybuchu wojny krymskiej (1853) zerwała umowę. Prace powierzono Francuzom, którzy mimo zaangażowania w wojnę nie widzieli nic złego w tym, by pomóc przeciwnikowi rozbudowywać infrastrukturę kolejową. Przecież wojna toczyła się daleko stąd… Budowa trasy wymagała ogromnych nakładów finansowych, jak i ludzkich – budowniczymi byli przeważnie chłopi z okolicznych wiosek, którzy w upale i chłodzie, głodni i bez żadnych świadczeń socjalnych (mimo wysokiego stopnia zagrożenia życia) kładli kolejne jej odcinki. Wraz z początkiem prac powstał tymczasowy, drewniany budynek dworca, który w 1868 roku został zastąpiony docelowym budynkiem, przypominającym bardziej pałac czy ratusz. Dworzec stanowił przykład architektury eklektycznej – zawierał elementy klasycyzmu, symetryczne formy, galerie, okna zwieńczone półokręgiem, toskańskie pilastry. W centralnej części dworca znajdowały się kasy, w dwóch salach bocznych i na piętrze – poczekalnie. Na potrzeby dworca zbudowano również przechowalnie bagażu, zakłady pracy, domy dla pracowników kolei. Część z nich zachowała się do naszych czasów, czego nie można powiedzieć o samym budynku dworca, który dziś można go oglądać jedynie na malunkach Napoleona Ordy lub późniejszych fotografiach.

Stary dworzec w Grodnie był świadkiem wielu wydarzeń historycznych. W czasie powstania styczniowego grupa grodzieńskich gimnazjalistów i niższych rangą urzędników próbowała porwać pociąg towarowy. Udało się jednak odczepić tylko parowóz, na którym uciekło 15 osób. Między innymi o tym wydarzeniu przypomina dziś wmurowana w ścianę współczesnego dworca tablica – płaskorzeźba W.P antelejewa poświęcona uczestnikom powstania. W 1914 roku dworzec odwiedził car Mikołaj II z rodziną. W trakcie I wojny światowej, w 1915 roku Grodno zajęli Niemcy, którzy oddali je dopiero żołnierzom Piłsudskiego w 1919 r. Następnie miasto zajęła zmierzająca na Zachód Armia Czerwona, jednak na mocy traktatu pokojowego Grodno, jak i cała dzisiejsza Zachodnia Białoruś wróciło do Polski. W okresie międzywojennym stacja kolejowa w Grodnie straciła swój niedawny status. Ruch odbywał się prawie wyłącznie na Zachód – częstym widokiem były wypełnione szkolnymi wycieczkami pociągi do Warszawy, Krakowa, Wilna. Przyjazd prezydenta Wojciechowskiego w 1923 roku było ostatnim tak ważnym wydarzeniem w przedwojennych dziejach grodzieńskiej kolei i dworca.

17 września 1939 roku, w myśl paktu Ribbentrop-Mołotow na terytorium dzisiejszej Zachodniej Białorusi wkroczyły wojska sowieckie. 21 września w budynku dworca bronił się jeszcze sztab generalski, jednak wkrótce miasto zajęli Sowieci. Nowe władze na kolei zadecydowały, że na dzisiejszej Zachodniej Białorusi będzie funkcjonować Kolej Białostocka. Plany okupantów pokrzyżowała wojna z hitlerowcami – teraz to ci zajęli miasto. Do Niemiec wywożono trofea, zabytki i tysiące ludzi na roboty. Podczas wycofywania wojsk „na z góry upatrzone pozycje” Niemcy wysadzili dworzec, parowozownię, a także most kolejowy na Niemnie. Sowieci którzy, jak pokazuje historia, tym razem zatrzymali się tu na dłużej, odbudowali dworzec i odnowili ruch na wcześniejszych trasach, dodając nowe, tym razem w kierunku wschodnim. Dworzec stanowił teraz punkt graniczny z Polską Republiką Ludową, musiał więc być więcej niż reprezentacyjny. Pasażerowie mogli skorzystać z usług fryzjera, zjeść dobry obiad w dworcowej restauracji. W budynku dworca funkcjonowało też biuro „Inturist”, w którym pracował znany pisarz Grodzieńszczyzny Aleksiej Karpiuk.

W 1986 roku władze zdecydowały o zburzeniu starego dworca i wzniesieniu nowego, nowoczesnego, który mógłby obsługiwać ponad milion pasażerów rocznie. Wkrótce Grodno wzbogaciło się o dwupiętrowy budynek z betonu, szkła i aluminium. W latach dziewięćdziesiątych stacja kolejowa w mieście przygranicznym przeżywała kryzys – znacznie zmniejszyła się ilość przewozów towarowych i pasażerskich, zlikwidowano wiele połączeń. Funkcjonowały jednak nieistniejące już dziś trasy Leningrad-Grodno-Warszawa-Berlin oraz popularna trasa Grodno-Druskienniki, rozebrana kilka lat temu (ówcześni kuracjusze z Druskiennik wspominają, że na zakupy jeździli właśnie do Grodna, bo tu można było kupić dobre lniane obrusy i tańszą żywność). Początek nowego tysiąclecia to dla dworca w Grodnie czas gruntownej renowacji infrastruktury kolejowej – peronów, a także wnętrza budynku. Dziś stacja kolejowa obsługuje wyłącznie wschodnie kierunki (Mińsk, Homel, Witebsk, Moskwa, Murmańsk, Uniecza), za wyjątkiem tras międzynarodowych Grodno-Kuźnica Białostocka oraz Grodno-Białystok.

Turysta wychodzący z dworca do miasta ma przed sobą rozległy plac przydworcowy, pełniący obecnie funkcję parkingu dla samochodów osobowych i taksówek. Dworzec jest też ważnym punktem na komunikacyjnej mapie miasta – zatrzymuje się tu wiele autobusów i marszrutek. Z tego miejsca można udać się na co najmniej dwie długie wycieczki w dwa kompletnie różne rejony Grodna. Jeżeli pójdziemy w prawo do ulicy Timirazjewa i ogrodu zoologicznego – trafimy w rejon Nowego Światu, rejonu świadczącego o przedwojennej historii miasta, rejonu, którzy dzięki polityce władz z roku na rok traci kolejne unikatowe budynki. Idąc w lewo do ulicy Orzeszkowej trafimy do współczesnego centrum miasta, zobaczymy wiele znanych zabytków Grodna.

Jesteśmy już w Grodnie. Wysiedliśmy z pociągu. Następnym razem wybierzemy się na Nowy Świat – może jeszcze coś tam zostało…

Kinga Dyszerowicz

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz