Autonomia Wileńska

Wyraz dążeń ludności polskiej czy moskiewska intryga?

Idea autonomii dla obszarów zamieszkanych przez zwarte skupiska ludności polskiej pojawiła się na Litwie w 1988 r., gdy w wyniku pierestrojki zaczął trzeszczeć w szwach Związek Radziecki. We wszystkich republikach wchodzących w jego skład zaczęły pojawiać się różnorakie ruchy, dążące do odrodzenia narodowego jej mieszkańców. Grupa polskich działaczy wywodzących się z rad rejonowych i gminnych opanowanych przez przedstawicieli ludności polskiej uznała, że dla Polaków najlepszym wyjściem gwarantującym zapewnienie ich narodowych interesów byłaby terytorialna autonomia na Wileńszczyźnie, czyli miejscu, w którym od wieków tworzą zwarte skupiska. Dyskusję o niej, jako o środku rozwiązania spornych kwestii na terenie ZSRR, zainicjował Michaił Gorbaczow. Bardzo często używał tego hasła w swoich przemówieniach. W kwietniu 1989 r. w „Czerwonym Sztandarze” ukazującym się w Wilnie ukazał przedruk z tłumaczenia artykułu Hugo Wormsbechera zamieszczonego w piśmie „Znamia”, a poświęconego przedwojennej autonomii Niemców w ZSRR. Zapoczątkował on dyskusję na łamach tej gazety, w toku której przypomniano także doświadczenie związane z polską autonomią na Ukrainie i Białorusi w czasach stalinowskich. Przedrukowywano m.in. z prasy polskiej pionierskie artykuły Mikołaja Iwanowa, który w Polsce przygotowywał pracę o tej problematyce i upowszechniał zdobytą wiedzę. W toku dyskusji wyłoniły się różne wizje realizacji autonomii polskiej na Wileńszczyźnie.

Jedna z propozycji zakładała zjednoczenie w ramach polskiej republiki terenów Litwy i Białorusi, które zamieszkane były w większości przez ludność polską. Autorem tej koncepcji był docent Jan Ciechanowicz filozof, historyk, językoznawca, pisarz i publicysta. W latach 1989-1991 reprezentował mniejszości narodowe Wilna i Wileńszczyzny w Radzie Najwyższej ZSRR, będąc członkiem jej Komitetu d.s. Nauki i Technologii. Ostatecznie jednak większość działaczy polskich opowiedziała się za utworzeniem autonomii polskiej w ramach Litewskiej SRR.

12 maja 1989 r. na zjeździe działaczy wszystkich szczebli w Mickunach, powołano Radę Koordynacyjną d.s. Utworzenia Polskiego Obwodu Autonomicznego w składzie Litewskiej SRR. Utworzenie rady było konkretyzacją uchwały podjętej przez I Zjazd Związku Polaków na Litwie, który autonomię dla Polaków uznał za główną rękojmię przestrzegania ich praw i swobodnego rozwoju. Idea ta uzyskała aprobatę i poparcie zdecydowanej większości delegatów, reprezentujących ludność zamieszkującą Wileńszczyznę. Stwierdzała ona m.in.: „Uważamy Wileńszczyznę za nieodłączną część Republiki Litewskiej. Losy historyczne sprawiły, że w regionie tym w zwartych skupiskach zamieszkuje ludność polska. Region ten i to prawie 300-tysięczne skupisko wymagają wypracowania odpowiedniego statusu na podstawie dialogu, tolerancji, wzajemnego poszanowania interesów i wysokiej kultury. Jesteśmy przeświadczeni, że optymalnym sposobem rozwiązania problemów Wileńszczyzny byłoby utworzenie tu polskiej narodowej formacji autonomicznej.

Zwracamy się do władz Litewskiej SRR i ZSRR o poparcie dla inicjatywy kilkudziesięciu rad apilinkowych (gminnych) Wileńszczyzny, które uchwaliły nadanie sobie statusu narodowych Rad polskich. Uważamy, że takie rozwiązanie sprawy najbardziej odpowiadałoby potrzebom całej zamieszkałej tu ludności, zapewniałoby równouprawnienie obywatelskie i narodowe, przyczyniłoby się do uregulowania stosunków narodowościowych w Republice.

Zjazd wyraża nadzieję, że Rząd Republiki Litewskiej, rozpatrując postulaty o autonomii mieszkańców Wileńszczyzny, będzie się kierował względami humanitaryzmu, a sprawa ta spotka się ze zrozumieniem i poparciem narodu litewskiego”.

6 i 15 września 1989 r. Solecznicka, a następnie Wileńska Rada Rejonowa powzięły uchwały, na mocy których te dwa rejony ogłoszone zostały polskimi rejonami terytorialno-narodowościowymi.

Decyzje te, jak i sama idea autonomii, była w dużej mierze podyktowane reakcją litewskiego litewskiego społeczeństwa i władz Litwy na odrodzenie narodowe Polaków. Od samego początku była ona nie tylko nieprzychylna, ale wręcz wroga. Litewska propaganda uznała dążenia Polaków za moskiewską intrygę.Jak czas pokazał najgorliwsi z tych, którzy głosili takie tezy, okazali się później agentami KGB. Jednym z nich był jeden z założycieli Sajudisu, a później jego sekretarz Virgilius Cepaitis. Był on jednym z liderów antypolskiej nagonki, z której jednoznacznie wynikało, że dla Polaków na Litwie nie ma miejsca.

Litewskie media na każdym kroku powtarzały, że na Litwie nie ma Polaków, są tylko spolonizowani Litwini, którym trzeba ułatwić powrót na łono narodu. Zaczęły się wręcz pojawiać w nich głosy o konieczności „relitwinizacji” Polaków. Zostali ono bowiem przymusowo spolonizowani. Autorem takiej tezy był prof. Zigmus Zinkievicius, który pisał m.in.: „Ogromną rolę w procesie wyniszczenia języka litewskiego w Kraju Wileńskim odegrał długi czas oderwania tego kraju od Litwy w okresie międzywojennym. Polska administracja prowadziła wówczas otwartą politykę prześladowania języka litewskiego. Szczególnie ciężkie były lata wojny i pierwszy okres po jej zakończeniu, kiedy to białopolscy partyzanci zabijali ludzi mówiących po litewsku”.

Pojawiła się też teoria tzw. „wiczów”, to jest tutejszych mieszkańców, których nazwiska kończą się na „wicz”. Starano się im wmówić, ze „wiczowie” , choć posługują się dialektem polsko-białoruskim, są Litwinami. Aktywnie zaczęło też działać litewskie towarzystwo „Vilnija” (Wileńszczyzna), które za swój główny cel działania uznało jak najszybsze zlituanizowanie Wileńszczyzny poprzez wydzielanie na niej ziemi Litwinom.

Władze litewskie zdecydowanie sprzeciwiły się też idei autonomii Wileńszczyzny. Virgilius Cepaitis w jednym z oświadczeń napisał nawet, że: „stałe próby autonomizacji Wileńszczyzny (bantustanizacja) robione są na siłę. Związkowi Radzieckiemu, z którym prowadzimy rozmowy potrzebne są jakieś sposoby nacisku na nas, żebyśmy wrócili do Związku Radzieckiego. I w tym celu rozdmuchuje się „polski wopros”.

Komentując te głosy, jeden z liderów polskiej mniejszości napisał: „Nikt nie chce słyszeć o samorządności, o samodzielności, o tym, by mieszkańcy Wileńszczyzny sami decydowali o swoich sprawach i o potrzebach. Nie wolno dopuścić nawet do namiastki autonomii, bo w kołchozach na zebraniach i urzędach Polak do Polaka zacznie mówić po polsku. Jaki koszmar…”

21 września 1989 r. prezydium Rady Najwyższej Litewskiej SRR zdecydowało o anulowaniu decyzji polskich rad rejonowych w sprawie przekształcenia ich w polskie rejony terytorialno-narodowościowe. Według niego decyzje polskich autonomistów: „siały niezgodę między narodowościami, pod względem prawnym są sprzeczne z Konstytucją Litewskiej SRR”.

W owym czasie po stronie Polaków na Litwie opowiedział się tylko znany litewski twórca Tomas Venclova, który w „Liście otwartym do Litwinów i Polaków na Litwie” pisał m.in.: „Naprawdę przerażają mnie głosy Litwinów, którzy domagają się zamykania szkół polskich, likwidowania zespołów sztuki ludowej, występują przeciwko słusznym postulatom autonomii kulturalnej w okolicach, gdzie przeważa ludność polska, zabraniają niesienia flagi biało- czerwonej na równi z litewską, łotewską i estońską w czasie wielkich demonstracji w Wilnie, publicznie porównują Piłsudskiego do Hitlera, co jest rzeczą nie tylko śmiertelnie obrażającą dla Polaków, ale także niesamowicie głupią”.

Głos tego wybitnego litewskiego poety, krytyka i eseisty pozostał jednak głosem wołającego na puszczy. Litwini i Polacy stanęli de facto przeciwko sobie. W litewskich kołach rządowych i parlamentarnych zaczęły pojawiać się też koncepcje rozwiązania „kwestii polskiej poprzez stworzenie takiego podziału administracyjnego Litwy, który doprowadziłby do zdominowania Polaków we wszystkich jednostkach przez ludność litewską. Zapowiedzi te doprowadziły do tego, że u części Polaków powstało przekonanie, że Litwini dążą do zniszczenia mniejszości polskiej i jedynym ratunkiem dla niej jest utrzymanie więzi ze strukturami państwa radzieckiego.

Gdy na fali odrodzenia narodowego litewscy komuniści doprowadzili do utworzenia Niezależnej Komunistycznej Patii Litwy, to Polacy – członkowie KPL, będącej sekcją KPZR, nie przeszli do niej. W Rejonie Solecznickim było ich 1370. Stanowili oni 67,8 proc. członków KPL-KPZR w rejonie. Dało to asumpt Vytautasowi Landsbergisowi do sformułowania tezy, że rejon solecznicki to najbardziej zbolszewizowana, prosowiecka część Litwy. Formułowanie takich opinii było tym łatwiejsze, ponieważ przewodniczącym Rejonowej Rady Deputowanych Ludowych i II sekretarzem Solecznickiego Rejonowego Komitetu KPL był Czesław Wysocki, który w swoich publicznych wypowiedziach podkreślał, że jest komunistą. Uczynił to m.in. w wywiadzie dla Radka Sikorskiego z „The Telegraph”, w którym stwierdził: „Byłem komunistą, jestem komunistą i nawet jeżeli oni wsadzą mnie do więzienia, ja od nowa rozpocznę działalność komunistyczną w celi więziennej”. Wywiad ten litewscy nacjonaliści bardzo zręcznie wykorzystywali do kreowania wizerunku rejonu solecznickiego jako „czerwonego”, co nie odpowiadało prawdzie. Jego mieszkańcy popierali istotnie Wysockiego nie jako komunistę, ale lidera, który bronił ich przed przejawami litewskiego nacjonalizmu, który stawał się dla nich realnym zagrożeniem. W zdecydowanej większości byli to ludzie prości, którzy innego lidera najzwyczajniej nie mieli.

Pamiętać trzeba, że Polacy wyszli z czasów sowieckich jako najgorzej wykształcona narodowość na Litwie. Odsetek studentów Polaków nigdy nie przekraczał 3 proc. Wyprzedzali ich Litwini, Żydzi, Rosjanie i Białorusini. Polacy byli bardziej wykształceni tylko od Cyganów, których do szkoły przyprowadzała milicja… W solecznickim najbardziej zapyziałym regionie Litwy z wykształceniem Polaków było zaś najgorzej. Kto zrobił wyższe wykształcenie, ten uciekał do Wilna.

Na początku czerwca 1990 r. odbył się II zjazd przedstawicieli samorządów Wileńszczyzny. Wybrał on ponownie Radę Koordynacyjną dla utworzenia na Wileńszczyźnie polskiej jednostki administracyjno-terytorialnej. Zjazd zwrócił się do Rady Najwyższej Litwy z apelem „o utworzenie w granicach rejonów wileńskiego, solecznickiego, części święciańskiego, szyrwinckiego i trockiego samorządowej jednostki narodowościowo- terytorialnej z własnym statutem”. Nie doczekał się on pozytywnej odpowiedzi.

Na Litwie narastało tymczasem napięcie. De facto zaistniała w niej dwuwładza. Rada Najwyższa Litewskiej SRR 11 marca 1990 r. proklamowała akt restytucji niepodległego państwa litewskiego, a Zjazd Deputowanych Ludowych, powołując się na artykuły 74 i 75 Konstytucji ZSRR stwierdził, że ustawa zasadnicza nadal obowiązuje na terytorium całego państwa.

Zachód nie szczędził Litwie wyrazów sympatii, ale nie spieszył się z uznaniem niepodległości. Jej przedstawiciele byli traktowani jako osoby prywatne. Litwa faktycznie i formalnie pozostawała częścią Związku Radzieckiego, którego władze najwyższe podjęły działania legislacyjne precyzujące warunki opuszczenia państwa przez republiki związkowe. Wyznaczono okres przejściowy pięcioletni, w czasie którego należało załatwić wszelkie wzajemne roszczenia, uregulować zobowiązania finansowe w stosunku do centrum; decyzja zaś o samodzielności miała być poprzedzona referendum i przyjęta większością dwóch trzecich głosów.

Niektórzy polscy liderzy uznali, że w chwili obecnej muszą wziąć sprawę w swoje ręce i kuć żelazo póki gorące, bo nie wiadomo, jak dalej potoczą się losy Litwy. 3 maja 1990 r. powstała na Litwie Polska Partia Praw Człowieka, której przewodniczącym został wspomniany wcześniej Jan Ciechanowicz. Ugrupowanie to zaczęło głosić ponownie zarzuconą koncepcję utworzenia Wschodniopolskiej Republiki w ZSRR lub polskich okręgów autonomicznych w ramach Białorusi i Ukrainy. Swoją działalność adresowała ona do wszystkich Polaków w ZSRR.

27 kwietnia 1990 r. Rada Samorządu Rejonu Solecznickiego pod przewodnictwem Czesława Wysockiego postanowiła podtrzymać ważność swojej decyzji w sprawie przekształcenia go w polski rejon terytorialny. Podjęła też uchwałę, ze na terytorium obowiązują konstytucje ZSRR i LSRR, a polski rejon zwie się Polskim Rejonem Narodowościowo-Terytorialnym. W jego ślady poszła Rada Samorządu Rejonu Wileńskiego, kierowana przez Aniceta Brodawskiego.W październiku 1990 r. doszło do Zjazdu Deputowanych Rad Samorządów, na której doszło do ostrej dyskusji, jak dalej ma się rozwijać polska autonomia. Zwolennicy Jana Ciechanowicza wzywali delegatów do przyjęcia jego koncepcji. Ostatecznie jednak nie uzyskali poparcia delegatów. Zwyciężyła koncepcja kompromisowa, wracająca do idei utworzenia Polskiego Narodowo-Terytorialnego Kraju w składzie Republiki Litewskiej.

Koncepcja ta była dopracowywana. Ostatecznie deputowani uznali, że w skład „Kraju” mogą wejść rejony: solecznicki, wileński, miasto Podbrodzie, gminy podbrodzka i maguńska z rejonu święciańskiego, gminy połukniańska, trocka, starotrocka i karaciska z rejonu trockiego oraz jawnuńska z rejonu szyrwinckiego, czyli obszary zamieszkane w większości przez Polaków. Stolicą „Kraju” miała być Nowa Wilejka, czyli dzielnica Wilna o największym odsetku Polaków, natomiast hymnem miała być „Rota”. Flaga miała mieć kolor biało- czerwony.

Jednocześnie Zjazd deputowanych Wileńszczyzny wydał oświadczenie, w którym zwrócił się do Rad Najwyższych ZSRR i Litwy o unieważnienie układu z 10 października 1939 r., mocą której rząd sowiecki opierając się na uzgodnieniach paktu Ribbentrop- Mołotow potępionych przez obydwie Rady cedował Wilno Litwie. W oświadczeniu stwierdzano m.in.: „Układ radziecko – litewski z 10 października 1939 r. jest oczywistym naruszeniem prawa międzynarodowego, gdyż został zawarty bez uwzględnienia opinii ludności polskiej mieszkającej na Wileńszczyźnie. W wyniku jego realizacji ludność polska poddana byłą masowym represjom i zagładzie”.

Deputowani Wileńszczyzny liczyli, że sprawą zainteresuje się Polska i wesprze ich postulaty. 26 listopada 1990 r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP istotnie przedłożyło ministrowi spraw zagranicznych Litwy Algirdasowi Saudargasowi „AIDE MEMOIRE w sprawie potrzeb mniejszości polskiej w Republice Litewskiej”. Czytamy w nim m.in.:

„I. Język polski w organach państwowych i samorządowych.

1.Czynnikiem najwyższej wagi jest oficjalny status języka polskiego na obszarach zamieszkanych przez zwarte skupiska ludności polskiej. Polacy oczekują nadania językowi polskiemu rangi języka urzędowego w samorządzie terytorialnym i lokalnych organach państwowych. W tych jednostkach administracyjnych urzędnicy państwowi powinni znać również język polski, przynajmniej na stanowiskach dających im bezpośrednią styczność z petentem. Zasada ta powinna dotyczyć również administracji samorządowej i miejskiej Wilna. Oczywiście, język polski powinien być drugim językiem urzędowym, czy występować obok, a nie zamiast litewskiego.

2.Powinno być dopuszczone prowadzenie korespondencji oficjalnej pomiędzy wymienionymi jednostkami administracyjnymi w języku polskim. To samo dotyczy korespondencji urząd – obywatel.

3.Na obszarach wymienionych w pkt.1 nazwy instytucji publicznych oraz nazwy miejscowości na tablicach i znakach drogowych powinny być sporządzane – obok języka litewskiego – w języku polskim. Nie dotyczyłoby to miasta Wilna, gdzie jednak powinna być zagwarantowana swoboda umieszczanie polskich napisów w budynkach będących siedzibami instytucji społecznych i prywatnych.

4.Zaznaczamy, że Rzeczpospolita Polska popierając tak sformułowany postulat językowy nie zamierza opowiadać się za utworzeniem autonomicznych polskich jednostek terytorialnych. Natomiast Rzeczpospolita Polska pokłada nadzieję na zaspokojenie aspiracji Polaków w Republice Litewskiej do decydowania o swoim losie poprzez ich udział w demokratycznych instytucjach parlamentarnych i samorządowych.

II. Polskie imiona i nazwiska.

5.Polacy winni mieć zagwarantowane prawo do zapisu ich imion i nazwisk w brzmieniu oryginalnym i z zachowaniem polskiego alfabetu zarówno w dokumentach osobistych, jak i w korespondencji urzędowej.

III. Obywatelstwo polskie.

6.Wielką krzywdą dla Polaków było zapoczątkowane w 1939 roku pozbawienie obywatelstwa polskiego prowadzone pod przymusem i wbrew prawu. Postulujemy, aby poszkodowane osoby i ich następcy( potomkowie) mogli odzyskać obywatelstwo RP, w każdym przypadku, gdy tego pragną , z prawem zamieszkiwania na Litwie, jeśli sobie tego życzą.

Prosimy o tolerowanie i prawne uznanie możliwości posiadania podwójnego obywatelstwa – tj. litewskiego i polskiego – przez Polaków mieszkających na Litwie, a także prawa do swobodnego wyboru przez nich miejsca zamieszkania.

IV. Swoboda podróży.

7.Oczekujemy umożliwienia Polakom – obywatelom Republiki Litewskiej odwiedzania Polski bez konieczności posiadania przez nich zaproszeń.

V. Szkolnictwo polskie.

8.Szkolnictwo polskie na Litwie, aczkolwiek istnieje, nie zaspokaja istniejących i nowych potrzeb. Odczuwany jest szczególnie niedostatek polskojęzycznych wydziałów w szkołach wyższych, traktowany jako odebranie Polakom w Republice Litewskiej możliwości tworzenia i odtwarzania własnej warstwy inteligenckiej niezbędnej do przetrwania i rozwoju narodu.

9.Uważamy za niezbędne otwarcie katedry polonistyki na Uniwersytecie Wileńskim, stworzenie polskojęzycznych grup specjalistycznych na niektórych wyższych uczelniach (stosownie do zapotrzebowania ludności polskiej) oraz polskich lektoratów na uczelniach. W przypadku braku wykwalifikowanych kadr znających język polski możemy wysłać do Republiki Litewskiej naszych specjalistów. Oczekujemy, że Litwa zgodzi się na zatrudnienie w wyżej wymienionych instytucjach naukowców z Polski na zasadzie kontraktu. Nasza strona chętnie będzie kształcić w Polsce na nasz koszt studentów i uczniów szkół średnich i oczekujemy, że rząd litewski nie będzie czynił przeszkód.

10.Uważamy, że absolwenci polskich szkół wstępujący na wyższe uczelnie powinni mieć możliwość zdawania (przynajmniej w okresie przejściowym) egzaminu wstępnego w języku polskim. W ramach egzaminu powinien być także sprawdzian ze znajomości z litewskiego.

Kandydaci na studia – nie znający litewskiego w wystarczającej mierze – nie ze swojej winy mają utrudniony start. Tymczasem przy przyjęciu powyższego rozwiązania sami we własnym interesie doskonaliliby na studiach znajomość litewskiego.

11.Polacy oczekują, że możliwe będzie swobodne funkcjonowanie polskich przedszkoli i szkół – w tym również średnich i technicznych – tam, gdzie życzą sobie tego rodzice dzieci albo uczniowie klas starszych. Życzenie to nie powinno być pretekstem do stosowania przez władze oświatowe biurokratycznej procedury, jak np. coroczne indywidualne zaświadczenia. Utrudnia ona realizację wspomnianego prawa.

12.Oczekujemy, że w miejscowościach, gdzie liczba Polaków jest za mała, państwo otoczy opieką dzieci, chcące się uczyć w polskiej szkole w innym miejscu (np. dofinansowując pobyt w internacie).

13.Strona polska deklaruje pomoc w wysyłaniu, w miarę potrzeb, kadry nauczycieli na kontrakty.

14.Dla potrzeb szkół polskich powinny zostać opracowane kompleksowe jednolite programy nauczania. Objęta nimi lista przedmiotów powinna zawierać naukę języka polskiego i literatury polskiej oraz uwzględniać obecność polskiej kultury w historii Litwy. Jesteśmy gotowi wysłać polskich specjalistów jako konsultantów w pracach litewskiej komisji programowej. Oczekujemy, że podręczniki do polskich szkół nie będą zawierać antypolskich elementów.

VI. Organizacje polskie.

15.Uważamy, że wszystkie polskie organizacje polityczne (w tym partie) oraz społeczne, kulturalne i gospodarcze, które respektują Konstytucję Republiki Litewskiej, powinny mieć możliwość swobodnego działania.

VII. Kultura.

16.Dla zachowania tożsamości kulturalnej i narodowej Polaków na Litwie niezbędny jest dalszy rozwój prasy i wydawnictw w języku polskim.

17.Potrzeby miejscowej ludności polskiej wymagają, naszym zdaniem, rozszerzenia czasu emisji polskojęzycznych programów litewskiego radia i telewizji.

18.Zachowaniu tożsamości polskiej sprzyjałoby otwarcie w Wilnie ośrodka kultury polskiej.

19. Polacy – lojalni obywatele Republiki Litewskiej- powinni jak wszyscy inni mieszkańcy mieć prawo do dofinansowywania swoich placówek kulturalnych z budżetu państwowego.

VIII. Rozwój gospodarczy i społeczny.

20. Realnym problemem jest zacofanie gospodarcze i społeczne terenów Wileńszczyzny. Zacofanie to można przezwyciężyć tylko przy pomocy państwa – dzięki ukierunkowanej polityce rozwoju gospodarczego i społecznego. W tym duchu idą wnioski Państwowej Komisji ds. Litwy Wschodniej. Spodziewamy się, że w ślad za tymi wnioskami pójdą konkretne rozwiązania mające na celu polepszenie koniunktury gospodarczej na Wileńszczyźnie oraz wzbogacenie infrastruktury socjalnej. Oczekujemy, że państwowe inwestycje produkcyjne i nieprodukcyjne na terenach zamieszkanych przez Polaków nie będą mniejsze niż w innych regionach.

IX. Nowy podział administracyjny.

21. Polacy na Litwie zaniepokojeni są pogłoskami o projektach przeprowadzenia nowych podziałów administracyjnych. Obawiają się, że zmiany mają na celu rozpłynięcie się ludności polskiej wśród otoczenia litewskiego odebranie jej szans na zaspokojenie aspiracji samorządowych. Mamy nadzieję, że projekty nowych podziałów przed ich uchwaleniem będą konsultowane także wśród społeczności polskiej.

X. Odzyskanie własności polskiej.

22. Należy liczyć się, że wskutek przechodzenia gospodarki Litwy od systemu centralnie sterowanego do rynkowego, istotna stanie się kwestia przekształceń własnościowych. Na tym tle mogą się rodzić konflikty narodowościowe. Powoduje to zagrożenie ludności polskiej.

23.Oczekujemy, że władze litewskie nie będą w żadnej formie inicjować ani prowadzić akcji osadniczej na obszarach zwarcie zamieszkanych przez Polaków.

24. Uważamy, że ludność polska stale mieszkając na Litwie powinna mieć prawo do zwrotu nieruchomości i ziem zagrabionych przez władze stalinowskie, w takim samym zakresie, w jakim możliwość reprywatyzacji dotyczyć będzie spuścizny odzyskiwanej przez Litwinów. W przypadku niemożności zwrotu własności, Polacy powinni otrzymać odszkodowanie.

XI. Niszczenie pamiątek.

25. Uważamy za niedopuszczalne niszczenie takich świadectw wkładu polskiego w rozwój cywilizacyjny ziem Litwy, jak dzieła architektury, cmentarze, pomniki, tablice pamiątkowe oraz zatajenie ich polskiego charakteru. Oczekujemy, że właściwe organy będą przeciwdziałać takim zachowaniom. (…)”

Oświadczenie polskiego MSZ-u ludność Wileńszczyzny przyjęła z ogromną nadzieją. Choć odcinało się ono od idei autonomii, to popierało praktycznie wszystkie postulaty ludności polskiej, dla których miała być powołana do życia. Strona litewska przyjęła te postulaty z dezaprobatą. Dopiero zbliżenie Litwinów i Polaków w trakcie interwencji wojsk sowieckich w Wilnie, w styczniu 1991 r. spowodowało pozytywny odzew na polskie postulaty.Rada Najwyższa Litwy podjęła uchwałę zobowiązującą rząd, by ten w terminie do 31 maja 1991 r. przedstawił projekt okręgu wileńskiego jako jednostki posiadającej specjalny status prawny i utworzony na bazie rejonów solecznickiego i wileńskiego.

Polscy liderzy nie bardzo wierzyli w ogólnikowe deklaracje Litwinów. Wyrażali opinie, że to „kość rzucona Polakom przez Litwinów”, że „nic z tego nie będzie” itp. Litewscy nacjonaliści także byli oburzeni decyzjami Rady Najwyższej. Zaczęli twierdzić, że jest to wstęp do dezintegracji terytorialnej kraju, oraz wyprzedaż jego interesów na rzecz Polski.

W tej atmosferze, na zjeździe w Mościszkach, Rada Koordynacyjna d.s. Utworzenia Wileńskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego poszła krok dalej. Zaaprobowała projekt statutu „kraju” zakładający przekształcenie go w mini-państewko, sfederowane z Litwą, która miałaby stać się państwem federacyjnym.

Decyzja Rady wywołała kolejną falę antypolskiej kampanii, prawdziwej polonofobii… Uchwała Rady Najwyższej w sprawie powiatu wileńskiego pozostała na papierze, a sajudisowskie władze wróciły do dawnej linii. W miarę jak Związek Sowiecki trzeszczał w szwach po obu stronach doszli do steru skrajni nacjonaliści, którzy zapętlili znacznie wzajemny spór. Część polskich działaczy przyjęło linię, która w opinii władz litewskich była zdecydowanie promoskiewska. Za ich ideowych liderów uznawano Jana Ciechanowicza i Aniceta Brodowskiego, zaś za wykonawców Czesława Wysockiego, Adama Monkiewicza i in. Mieli oni poprzez audycje kolaboranckiego radia oraz telewizji „Tarybu Lietuva” zatruwać polskie umysły i dezorientować ludność Wileńszczyzny. Szczególne „zasługi” w propagowaniu „promoskiewskiej linii” na Litwie miał odgrywać sukcesor „Czerwonego Sztandaru” – tygodnik „Ojczyzna”, stojący wiernie przy KPL-KPZR. Jej formalnym redaktorem był Feliks Mierkułow. Pismo to miało charakter związkowy i adresowane było do wszystkich Polaków w ZSRR. Zdaniem Zbigniewa Balcewicza, znanego polskiego działacza (w latach 1988 – 90 członka Biura Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Litwy), „Ojczyznę” założyło KPZR-KGB i stanowiło ono nieformalny organ Jana Ciechanowicza, który „uporczywie dążył do utworzenia na byłych Kresach wschodnich RP, Wschodnio-Polskiej SRR, oblewając przy tym (…) brudem wszystkich Polaków, opowiadających się za niepodległością Litwy oraz za rozwiązywaniem problemów polskiej mniejszości z władzami Litwy z pominięciem w tym ingerencji Moskwy”.

Balcewicz twierdził też, że Anicet Brodowski i Czesław Wysocki swoimi decyzjami: „przekształcili ludność Wileńszczyzny w zakładników rozwalającego się imperium”.

Przesilenie w sprawie nastąpiło po nieudanym puczu Janajewa. Władze litewskie 4 września rozwiązały obie rady rejonowe: wileńską i solecznicką, oskarżając je o prowadzenie „działalności antykonstytucyjnej”. Eksperyment, jakim była próba utworzenia autonomii na Wileńszczyźnie, został definitywnie przerwany i zakończony. Do rejonów wkroczyli litewscy komisarze, których pierwsze kroki, w opinii Polaków, wyglądały tak, jak gdyby władze litewskie przystąpiły do „ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej”.

Zastosowanie wobec polskich mieszkańców zasady „odpowiedzialności zbiorowej” spowodowało jednak zdecydowaną kontrakcję ze strony polskiej, w wyniku której działania władz litewskich zostały wyhamowane. Warszawa znacząco ochłodziła swoje stosunki z Wilnem i ociepliła je dopiero, gdy strona litewska zobowiązała się do przestrzegania praw mniejszości polskiej, w zgodzie ze standardami europejskimi.

Ocena działań mniejszości polskiej na rzecz autonomii narodowej Wileńszczyzny może być różna. W swojej idei pomysł bez wątpienia nawiązywał do doświadczeń radzieckich. Widzenie w nim jednak wyłącznie intrygi sowieckich służb specjalnych wydaje się być nadużyciem.Usiłowały one z pewnością zdominować niektóre odrodzeniowe nurty, ale im się to nie udało.Dążenie do uzyskania autonomii wyrażało aspiracje zdecydowanej większości ludności polskiej, która w zderzeniu z nacjonalizmem litewskim, widziała szansę na zachowanie i umacnianie swojej narodowej tożsamości. Większość uczestników zmagań o autonomię uważa, że gdyby nie one, to polskość na Litwie byłaby dziś może nie wspomnieniem, ale czymś w rodzaju folkloru. Obecnie zaś mniejszość polska w tym kraju stanowi najprężniejszą i najlepiej zorganizowaną społeczność polską na Wschodzie. Walka o autonomię była batalią, która obudziła i zaktywizowała Polaków na Wileńszczyźnie. Wskazała kierunek, w jakim muszą iść, żeby odnieść sukces. Znaczna część postulatów polskiej mniejszości wciąż nie doczekała się realizacji.

Marek A. Koprowski

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz